Reklama
  • horseheart2011-11-26 16:59:59

    Co zrobic gdy utknie miedzy jakimis zerdziami i rozwali sobie noge? Jak nalezy pomoc koniowi, ktory wlezie w jakies kolczaste druty i sie w nich zaplacze,zacznie sie szamotac,rozwali sobie noge? Jak uratowac konia gdy wpadnie w jakas dziure ?   Co nalezy robic w takich sytuacjach?Starsznie chcialabym wiedziec jak postapic gdy cos takiego przydazyloby sie na moich oczach (odpukac). Sama niewiem co bym zrobila, naprawdopobniej albo zaszkodzilabym koniu albo stala i nie wiedziala co zrobic z sama soba.Jezeli uznacie temat za beznadziejny to poprostu go olejcie lub usuncie. Wydaje mi sie jednak, ze taka wiedza jest bardzo potrzebna. Weterynarz nie zawsze jest dostepny i nie zawsze jest w stanie przybyc szybko na miejsce wypadku. Chcialabym wiedziec co Wy-doswiadczeni jezdzy robicie w takich sytaucjach. Moja wiedza ratownicza konczy sie na tym, ze jezeli kon(i nie tylko kon)ma cos wbitego, nie nalezy tego wyciagac by nie uszkodzic tkanek,tetnic,zyl itp. i nie doprowadzic do krwotoku.  

  • MissJulliard 2011-11-26 17:16:50

    miałam kiedyś sytuację, ale siedząc na koniu! cofałam i nie wiem dlaczego, koń zamiast isć prosto do tyłu poszedł tak lekko w bok i wszedł w schodki. troche się w nie zaplątam i na dodatek ich nie widział. Na szczęście chyba się zdezorientował i sam nie wiedział co zroibić i instruktorka szybko wyjęła mu te schodni spod nogi.Jeśłi chodzi konkretnie o twoją sytuację - nie mam pojęcia co bym zrobiła. Na pewno bym się rozejrzała czy nie ma w pobliżu kogoś dośwaidczonego, gdyby nie było... Zaczęłabym mówić spokojnym głosem do konia, jakoś go uspokoić... Nie wiem

  • horseheart 2011-11-26 17:54:52

    MissJulliard dobrze, ze wszystko dobrze sie skonczyło. Ja bylam raz swiadkiem sytuacji, w ktorej klaczka przestraszyla sie krow,ktore mijalismy a przejezdzlaismy taka polna droga i z kazdej strony byly kolczaste druty. Kon zaczal panikowac i wpadl wlasnie na kolczatse druty na sczescie nic sie nie stalo,tylko delikatne skaleczenie.Pan, ktory na kobyle siedzial, zszedl z niej , bo tez grozil mu kontakt z kolcami i z ziemi zaczal ja uspokajac. Od tamtego razu tamta niebezpieczna droga juz nie jezdzimy. Innym razem na naszej terenowej sciezce  znalazlam ta metalaowa pulapke na zwierzeta, wole nawet nie myslec co by bylo gdyby ktos tego w tej trawie nie zauwazyl i ofiara stal by sie jeden z naszych koni. Potem w to miejsce wrocil pan lesniczy i cos z tym paskudstwem zrobil. Interesuje mnie taka pierwsza konska pomoc.Co robic w roznych  ekstremalnych sytuacjach, gdy wokol nas nie ma nikogo doswiadczonego lub jest gdzies dalej a kon sie no np. szarpie z tymi drutami. Ciekawa jestem czy znajdzie sie ktos na tyle doswiadczony na naszym forum, by powiedziec co jak nalezy sie zachowac w takich sytuacjach.

  • bordunek 2011-11-26 18:09:41

    Nigdy nie przytrafiło mi się coś takiego,ale jeśli mój koń/konie zaplątał się w drut kolczasty...1.Gdybym siedziała na nim - zeszła z niego,NIE panikowała (bo koń przerazi się bardziej), spokojnym głosem zaczęła do niego przemawiać i zaczęłabym wyplątywać go z drutu. Jeżeli koń wpadnie w ogromną panikę- zakryłabym mu jeszcze oczy np- bluzą a reszta- jak wyżej.Później oczywiście weterynarz i zastrzyk przeciwtężcowy...

  • Reklama
  • Wikusioweziowata 2011-11-26 18:10:27

    Uważam, że w takim wypadku przede wszystkim nie łapać paniki. Bo to bardziej zaszkodzi. Jeśli są jest do drut, to uspokój konia głosem (albo się postaraj). Jeśli podziała, to spróbuj mu zdjąć ten drut (wiadomo, nie powinno się wyjmować z rany ciała obcego, ale jeśli koń się szamoce i panikuje, to lepiej wyciągnąć. W ten sposób zaszkodzisz mu minimalnie a nuż nie uszkodzisz go bardziej niż powierzchowne draśnięcie, (jak zacznie się szarpać, masz 90 procent pewności że się "potnie"). Jeśli przetnie ścięgna takim drutem... wiadomo jak się to może skończyć.) Z żerdziami... hmm. wydaje mi się, że jak koń nie panikuje (alias, już go uspokoiłaś) to trzeba go z tych żerdzi wyprowadzić.W obu przypadkach, jak koń już stoi bez tych przedmiotów które mu krzywdę zrobiły, a cieknie krew (i to nie z powierzchownych draśnięć, tylko widać że jest rana mocno szarpana/głęboka/ bardzo rozległa, taka "tragiczna") natychmiast telefon w dłoń i albo do Weta, albo do właściciela konia (w przypadku jeśli nie znasz jakiegoś weterynarza w okolicy, ponieważ, np jesteś w danej stadninie/stajni/agroturystyce pierwszy raz. On będzie na pewno wiedział o jakimś weterynarzu.)Ja spotkałam się tylko z tym, że w terenie przez pewnego pana konisko wpadło mi we wnyki ( w postaci stalowej linki schowanej pod liśćmi, tylko że na leśnej drodze przemysłowej , którą dzieci z pobliskich domostw uczęszczają do szkoły, a ja jeżdżę konno. Facet już tu nie poluje, i o ile wiem, ma plany się wyprowadzić, bo robiłam mu w związku z tą sprawą problemy. Przecież to nie miejsce na polowanie, skoro chodzą tamtędy dzieci, ludzie z psami, koń...)tylko że  mój rumak ma na tyle do mnie zaufania, że nie zaczynał uciekać i się szarpać, tylko stał i czekał aż mu zdejmę to coś z nogi. Jego zachowanie było chyba wynikiem tego, że przy podnoszeniu nóg był uczony właśnie linką (sznurkiem o średnicy 2 albo 2,5 cm, nie pamiętam dokładnie) więc był zaznajomiony z tym że coś ma na pęcinie...  Gdyby nie to, pewnie mogłabym stracić konia.

  • Wikusioweziowata 2011-11-26 18:15:11

    Dobrze jest właśnie czasem poćwiczyć zakładanie koniom coś na nogi (np sznurków o różnej średnicy) żeby koń nie panikował. Z żerdziami się tak nie zrobi raczej, ale można ćwiczyć przechodzenie przez wąskie korytarze (zabawa 7 w przeciskanie - Pata Parelli) to może wyeliminować ryzykowne zachowania konia terenowe w przyszłości. ;)

  • horseheart 2011-11-26 18:22:59

    Dziekuje, juz jakies wyjscia sa. Nie panikowac to podstawa i to wiem. Przyszla mi do glowy jeszcze jedna straszna sytuacja: kon powiesil sie na jakims plocie,murze,scianie miedzy boksami, co robic?

  • bordunek 2011-11-26 18:24:23

    Jego zachowanie było chyba wynikiem tego, że przy podnoszeniu nóg był uczony właśnie linką (sznurkiem o średnicy 2 albo 2,5 cm, nie pamiętam dokładnie) więc był zaznajomiony z tym że coś ma na pęcinie...  Nigdy , ale to NIGDY nie spotkałam się z uczeniem koni (nawet tych trudnych) podnoszenia nogi za pomocą linki i sznurka... I nie polecam zakładać koniom sznurków na nogi.. nie daj boże sznurek się poluzuje ,koń przydepnie i po co... po co ryzykować. Czy nie wyjdzie na to samo jeśli ubierzemy koniuchowi ochraniacze, kalosze albo ringi na pęcine. Zdrowsze i BEZPIECZNIEJSZE !

  • Reklama
  • horseheart 2011-11-26 18:33:37

    A z tymi zerdziami jeszcze mialam niedawno taka sytuacje, ze nasz kon wlasnie utknal w zerdziach i rozwalil sobie noge, uszkadzil staw kopytowy i mimo, ze wszystko sie ladnie zagoilo, kon chodzi normalnie to do pracy juz sie nie nadaje, bo ciezszy wysilek sprawi mu bol. Nie bylam przy tym takze nie wiem jak sie zachowali wlasciciele ale wiem, ze kopyto Karlosowi tak sie zaklinowalo, ze musieli obcianac zerdzie... szkoda koniska :(

  • bordunek 2011-11-26 18:38:15

    jeśli koń się powiesi na murze od boksu należy wypchnąć go do swojego boksu, łapiąc za przednie nogi(to powinna zrobić osoba doświadczona) oraz kładąc nacisk na klatkę piersiową- nigdy a przenigdy nie stawać w takiej sytuacji z przodu konia

  • Wikusioweziowata 2011-11-26 18:44:35

    bordunek : Tak uczyła mnie pewna pani instruktor, która z resztą zajeżdżała bardzo fajnie konie ( z tym, że mieszała troszkę natural z klasykiem).Nie mówię o zawiązywaniu sznurka, tylko zakładaniu pętli w takiej postaci, że jedyna rzecz jaka ją trzyma razem to Twoja ręka. Wtedy, w razie tego że koń się szarpnie albo przydepnie, puszcza się drugi koniec linki i nie ma problemu, bo sznurek nie trzyma się na nodze. Nie wyjdzie na to samo z ochraniaczami, bo one są rozległe, i nie naciskają tak jak linka zaciskająca się na nodze (taka w terenie, stalowa właśnie np. wnyki) Kalosze również nie naciskają w tym miejscu, gdzie powinny do takiego odczulania na "wnykowate".Z ringami jest inna sprawa, bo one są co prawda w odpowiednim miejscu, ale nie ma tego nacisku pętli zaciskającej się na nodze. Nie ma możliwości jego regulacji.Metoda "linki" (tą o której mówię ja) jest wykorzystywana przeze mnie do nauki młodego ogiera (oraz niegdyś skrzywionego agroturystyką wałacha), i nigdy, ale przenigdy nie pozwoliłam im na nią nadepnąć. Zanim on [koń] wykonywał ruch mogący go zaplątać, zabierałam linkę z nogi, albo odpuszczałam trochę nacisku, by się uspokoił, a następnie znów lekko zwiększałam nacisk i podnosiłam nogę, potem brałam nogę normalnie w rękę, chwilę czekałam, a potem ją odstawiałam. Jeśli ktoś dłużej pracuje z końmi, to ta metoda jest bezpieczna. Jeśli zaś brałby się za to ktoś kto o naturalnych odruchach i reakcjach nie ma pojęcia (nie widzi najdrobniejszych zmian w nastroju konia), to nawet zwykłe siedzenie na koniu jest niebezpieczne.Pozdrawiam.

  • bordunek 2011-11-26 18:52:21

    zakładanie pętli zmienia postać rzeczy ,źle Cię zrozumiałam w takim razie :)Ale miło w końcu zobaczyć wypowiedź osoby ogarniętej na tym forum i znającej się na rzeczy. Wybacz ale czytając niektóre tematy ręce mi opadają, i myślałam, że zakładanie linki rozumiesz przez wiązanie koniowi na nodze sznurka...sama rozumiesz moją reakcję. A czytając niektóre pytania i ODPOWIEDZI "ZNAWCÓW" .... nie zdziwiłoby mnie takie zachowanie.Pozdrawiam :)

  • Reklama
  • horseheart 2011-11-26 18:55:21

    bordunek : Tak uczyła mnie pewna pani instruktor, która z resztą zajeżdżała bardzo fajnie konie ( z tym, że mieszała troszkę natural z klasykiem).Nie mówię o zawiązywaniu sznurka, tylko zakładaniu pętli w takiej postaci, że jedyna rzecz jaka ją trzyma razem to Twoja ręka. Wtedy, w razie tego że koń się szarpnie albo przydepnie, puszcza się drugi koniec linki i nie ma problemu, bo sznurek nie trzyma się na nodze. Nie wyjdzie na to samo z ochraniaczami, bo one są rozległe, i nie naciskają tak jak linka zaciskająca się na nodze (taka w terenie, stalowa właśnie np. wnyki) Kalosze również nie naciskają w tym miejscu, gdzie powinny do takiego odczulania na "wnykowate".Z ringami jest inna sprawa, bo one są co prawda w odpowiednim miejscu, ale nie ma tego nacisku pętli zaciskającej się na nodze. Nie ma możliwości jego regulacji.Metoda "linki" (tą o której mówię ja) jest wykorzystywana przeze mnie do nauki młodego ogiera (oraz niegdyś skrzywionego agroturystyką wałacha), i nigdy, ale przenigdy nie pozwoliłam im na nią nadepnąć. Zanim on [koń] wykonywał ruch mogący go zaplątać, zabierałam linkę z nogi, albo odpuszczałam trochę nacisku, by się uspokoił, a następnie znów lekko zwiększałam nacisk i podnosiłam nogę, potem brałam nogę normalnie w rękę, chwilę czekałam, a potem ją odstawiałam. Jeśli ktoś dłużej pracuje z końmi, to ta metoda jest bezpieczna. Jeśli zaś brałby się za to ktoś kto o naturalnych odruchach i reakcjach nie ma pojęcia (nie widzi najdrobniejszych zmian w nastroju konia), to nawet zwykłe siedzenie na koniu jest niebezpieczne.Pozdrawiam.Ja szczerze mowiac, o takich technikach nauki podnoszenia nogi nigdy nie slyszalam i nie znam sie na takiej metodzie dlatego probowac nie bede ale to co mowisz ma sens i "pojecie", wiec moze jakis sposob to by byl ;)

  • Wikusioweziowata 2011-11-26 18:56:06

    Przeprosiny przyjmuję, i również cieszę się widzieć kogoś, kto myśli rozsądnie (w przypadku "podwieszenia się" na murku w boksie zgadzam się w 100 % nie mam nic do dodania) a co do poprzedniego: faktycznie, nie opisałam metody do końca, można było to źle zrozumieć. Takk... znawcy na tym forum są po prostu wybitni, niektórzy ;)

  • Wikusioweziowata 2011-11-26 18:59:10

    horseheart : I TO się chwali! Nie próbować jak się nie wie o co chodzi, mam ochotę kilknąć "lubię to!" ale takiego przycisku to nie mamy ;)Wiem, to mało znana metoda, ale skuteczna i bezpieczniejsza. Nie ryzykuje się dostania kopniaka, a i są pozytywne skutki uboczne, np. brak ataku paniki jak coś się owiąże o nogę ;)

  • bordunek 2011-11-26 19:03:17

    również nie stosowałam takiej metody, i mi chyba jednak bardziej pasuje klasyczna, chociaż może spróbuje kiedyś popracować tą metodą póki co konie dają nóżki bez problemu a czasu nie mam na kombinacje:(

  • Wikusioweziowata 2011-11-26 19:05:03

    Ale mnie zaczęło zastanawiać, jak już o takich "tragediach" rozmawiamy, jak się zachować, jak przyjmijmy :Jedziemy we 2 konie w lesie. Konie są niespokojne, ale nic nie zauważamy, a potem okazuje się że wjechaliśmy w miejsce gdzie las się pali i okazuje się że cienko z drogami ucieczki. (nie ma ich, albo jest jedna ale np. najwyżej na pół metra szerokości).Podejrzewam że na tym moim świrze ( który jak pali się ognisko potrafi podejść na tyle blisko że mu się zaczyna grzywka jarać, co mnie zadziwia... ) po prostu przejechałabym przez miejsce gdzie najmniejsza jest ta "ściana " z ognia, albo narzuciłabym mu bluzę na łeb i bym szybko przeprowadziła. Ale zastanawiam się, co zrobić jak koń dostanie w takim wypadku po prostu ataku paniki, albo będzie odmawiał przejścia koło ognia... Jakieś pomysły?

  • Reklama
  • bordunek 2011-11-26 19:07:33

    Ja mam,ale napisze później bo obowiązki wzywają...brr..zimno na "dworzu" (nie,nie jestem analfabetą) jak cholera ;)

  • Wikusioweziowata 2011-11-26 19:10:19

    Ok, jutro sprawdzę :D Ja również idę do obowiązków. Wikingowi chyba zadek już zmarzł na "dworze" ;)

  • bordunek 2011-11-26 19:11:22

    ee to moje już w domku,ale sianko trzeba rzucić i wody dolać :P

  • horseheart 2011-11-26 19:21:09

    Ale mnie zaczęło zastanawiać, jak już o takich "tragediach" rozmawiamy, jak się zachować, jak przyjmijmy :Jedziemy we 2 konie w lesie. Konie są niespokojne, ale nic nie zauważamy, a potem okazuje się że wjechaliśmy w miejsce gdzie las się pali i okazuje się że cienko z drogami ucieczki. (nie ma ich, albo jest jedna ale np. najwyżej na pół metra szerokości).Podejrzewam że na tym moim świrze ( który jak pali się ognisko potrafi podejść na tyle blisko że mu się zaczyna grzywka jarać, co mnie zadziwia... ) po prostu przejechałabym przez miejsce gdzie najmniejsza jest ta "ściana " z ognia, albo narzuciłabym mu bluzę na łeb i bym szybko przeprowadziła. Ale zastanawiam się, co zrobić jak koń dostanie w takim wypadku po prostu ataku paniki, albo będzie odmawiał przejścia koło ognia... Jakieś pomysły?Ja bym chyba zaslonila koniom oczy i  wracalbym ta droga, ktora przyszlam. Gdyby mi konie panikowaly to wtedy pewnie nie chcialy by przejsc nawet kolo tego ognia, wiec mysle ze tu bym sie napewno cofnela.Gorzej jakby ogien przez wiatr szybko sie zaczal rozprzestrzeniac i bylibysmy uwiezieni w kole wysokiego ognia. Wtedy tylko zostaje sie chyba czyms ponakrywac i przejsc tam gdzie najnizszy ogien. Niewiem co bym zrobila gdyby ogien z kazdej strony mial 2 metry ... :)

  • Oczy Nocy 2011-11-26 20:33:35

    Moja odpowiedź będzie apolityczna biorąc pod uwagę to forum i niestety bardzo trudna, ale gdy las się pali koń nie chce się ruszyć w żadną stronę :/ No sorry ale zostaje ratować siebie. Można próbować wiązać oczy konia, gonić go batem, ale to może nie zadziałać, jeżeli wpadnie w panikę, to trzeba ratować swoje życie. Wiem że taka odpowiedz boli i sama bym chyba nie potrafiła tak :/

  • horseheart 2011-11-27 11:41:17

    Moja odpowiedź będzie apolityczna biorąc pod uwagę to forum i niestety bardzo trudna, ale gdy las się pali koń nie chce się ruszyć w żadną stronę :/ No sorry ale zostaje ratować siebie. Można próbować wiązać oczy konia, gonić go batem, ale to może nie zadziałać, jeżeli wpadnie w panikę, to trzeba ratować swoje życie. Wiem że taka odpowiedz boli i sama bym chyba nie potrafiła tak :/ Ja jak cos sie dzieje potrafie zachowac zimna krew ale wydaje mi sie , ze zejscie z koni i pogonienie ich w ta strone z ktorej bysmy przyjechali tez jest dobrym rozwiazaniem.Pewnie nawet same by uciekaly droga powrotna bez oporu.Tylko wtedy nie zawiazujmy im oczu, bo biedne wtedy na drzewa powpadaja a jezdzcy powinni robic to samo co konie,gnac w strone domu i jak najszynciej dzwonic po straz pozarna.Ja bym jednak nie zsiadala z konia, bo jezeli ogien szybko sie przemieszcza to nawet jakbys zaczela panikowac i chciala ratowac siebie to czy nie szybciej uciekac na koniu? :)  

  • Oczy Nocy 2011-11-27 14:13:40

    Nie miałam takiej sytuacji i nie mam pojęcia jak koń by zareagował ale wydaje mi się, że raczej by uciekał. No ale jak będzie stał murem i nie chciał się ruszyć to zsiąść i go ciągnąć za sobą jest jakąś opcją.

  • Reklama


Reklama
Reklama