jeżeli walczą ze sobą na padoku, w stadzie to jest to normalne - konie w ten sposób często walczą o wyższą pozycję. Przy koniach sportowych zdarza się, że są trzymane na osobnych padokach i są rozdzielane - by ominąć wszelakie kontuzje itd. jednak zazwyczaj pozwala się koniom ustanowić hierarchię, tak jak działo się w naturalnych warunkach.
Ja trochę nadal nie rozumiem, dlaczego chcemy w ogóle coś z nimi robić. Poza tym czy to walka w stadzie czy te konie spotkały się przypadkiem (bo jeden przeskoczył ogrodzenie)?
Aha... rozumiem , bo coś tam jeszcze potem usłyszałam po tym jak instruktorka mi to mówiła... to dziewczyny ze stajni gadały między sobą ,że jak ma się konie to powinno się wiedzieć co zrobić w takiej sytuacji. :) Ale dzięki za odpowiedzi.
Trzeba ocenic sytuacje, np. czy sa to walki tylko o ustalenie pozycji czy dwa nie lubiace sie konie jakims cudem znalazly sie na jednym padoku. Mozna sprobowac agresora przegonic aby moc uratowac ofiare (wypuscic z padoku), jednak moze to spotegowac "agresje" u konia atakujacego ofiare wiec trzeba tez tu uwazac.Jesli natomiast walcza ze soba w celu ustanowienia pozycji w stadzie (nowy kon) to najlepiej nie ingerowac.Musimy jednak pamietac, ze czlowiek, a kon lub dwa walczace konie, nie ma szans i to dla czlowieka moze sie zle skonczyc wchodzac pomiedzy dwa lejace sie konie. Kon wazy okolo 600 kg, a czlowiek srednio 55-80.Jesli jestes swiadkiem takiej sytuacji to najlepiej powiadom o tym natychmiast osobe doswiadczona - ona bedzie wiedziec co zrobic dalej. Sama nigdy sie w to nie pchaj, bo jak juz pisalam masz zerowe szanse i zle sie to dla Ciebie moze skonczyc.Najlepiej nie dopuszczac do takiej sytuacji.Mam mlodego ogiera i duzo starszego walacha bardzo czesto bawia sie ze soba na zasadzie takiej niby walki, mierzenia sil. Czasem zdarza sie, ze mlody przegnie i straszy atakuje go juz nie na zasadzie zabawy tylko, zeby mu przypomniec kto tu rzadzi. To trwa zazwyczaj kilka sekund i potem nastaje rozejm. Czasami wyglada to dosc niebezpiecznie, ale ja nie ingeruje w ich sprawy tylko obserwuje z boku i ewentualnie potem opatruje rany. Taka konska natura zwlaszcza widac to w mojej stajni gdzie konie trzymane sa sposobem polnaturalnym.
Kiedyś instruktorka zadała mi takie pytanie a ja do tej pory nie wiem jak na nie odpowiedzieć :/
Ale chodziło o konie na pastwisku? Ogiery? Jakieś konkrety?
Sprecyzuj...
Ogier i wałach - bo ona powiedziała,że są takie przypadki
jeżeli walczą ze sobą na padoku, w stadzie to jest to normalne - konie w ten sposób często walczą o wyższą pozycję. Przy koniach sportowych zdarza się, że są trzymane na osobnych padokach i są rozdzielane - by ominąć wszelakie kontuzje itd. jednak zazwyczaj pozwala się koniom ustanowić hierarchię, tak jak działo się w naturalnych warunkach.
Ja trochę nadal nie rozumiem, dlaczego chcemy w ogóle coś z nimi robić. Poza tym czy to walka w stadzie czy te konie spotkały się przypadkiem (bo jeden przeskoczył ogrodzenie)?
Hmmm...przeważnie najgorsze co może zrobić człowiek to się wtrącać.
Aha... rozumiem , bo coś tam jeszcze potem usłyszałam po tym jak instruktorka mi to mówiła... to dziewczyny ze stajni gadały między sobą ,że jak ma się konie to powinno się wiedzieć co zrobić w takiej sytuacji. :) Ale dzięki za odpowiedzi.
Trzeba ocenic sytuacje, np. czy sa to walki tylko o ustalenie pozycji czy dwa nie lubiace sie konie jakims cudem znalazly sie na jednym padoku. Mozna sprobowac agresora przegonic aby moc uratowac ofiare (wypuscic z padoku), jednak moze to spotegowac "agresje" u konia atakujacego ofiare wiec trzeba tez tu uwazac.Jesli natomiast walcza ze soba w celu ustanowienia pozycji w stadzie (nowy kon) to najlepiej nie ingerowac.Musimy jednak pamietac, ze czlowiek, a kon lub dwa walczace konie, nie ma szans i to dla czlowieka moze sie zle skonczyc wchodzac pomiedzy dwa lejace sie konie. Kon wazy okolo 600 kg, a czlowiek srednio 55-80.Jesli jestes swiadkiem takiej sytuacji to najlepiej powiadom o tym natychmiast osobe doswiadczona - ona bedzie wiedziec co zrobic dalej. Sama nigdy sie w to nie pchaj, bo jak juz pisalam masz zerowe szanse i zle sie to dla Ciebie moze skonczyc.Najlepiej nie dopuszczac do takiej sytuacji.Mam mlodego ogiera i duzo starszego walacha bardzo czesto bawia sie ze soba na zasadzie takiej niby walki, mierzenia sil. Czasem zdarza sie, ze mlody przegnie i straszy atakuje go juz nie na zasadzie zabawy tylko, zeby mu przypomniec kto tu rzadzi. To trwa zazwyczaj kilka sekund i potem nastaje rozejm. Czasami wyglada to dosc niebezpiecznie, ale ja nie ingeruje w ich sprawy tylko obserwuje z boku i ewentualnie potem opatruje rany. Taka konska natura zwlaszcza widac to w mojej stajni gdzie konie trzymane sa sposobem polnaturalnym.