To co opisałas, czyli ""przeciąganie na zamiane raz jednej, raz drugiej wodzy"" to po prostu piłowanie..http://www.galopuje.pl/konie,polparada-co-dlaczego-jak,9702.html tu jest wszystko napisane o półparadzie, google na prawdę nie gryzie : )Pozdrawiam!PS: http://naszaszkapa.pl/naszaszkapa/index2.php?option=com_content&do_pdf=1&id=165 tu znalazłam półparadę razem z paradą, tu znajdziejsz odpowiedzi na twoje pytania.
Po prostu wiele osób myli pojęcie ""zebranie"", czy też ""ustawienie głowy"".. Spotkałam się kiedyś z określeniem ""fałszywe zebranie"". Dużo osób poprzez poszarpywanie czy też piłowanie uzyskuje obniżenie łba, a nawet jego ugięcie w potylicy, lecz czesto kiedy przestajemy nadawać te ""impulsy"" (o ile można tak nazwać) koń chowa się za wędzidłem (czyli nawet nie ma glowy w pionie) lub po prostu z powrotem podnosi łeb do góry broniąc się przed tym kontaktem. To nie jest żadne zebranie i nie na szarpaniu to polega... Ustawienie głowy ma być wynikiem impulsu i rozluźnienia, przepuszczalności... a nie jakimś majzlowaniem w pysku. Może coś nie jasno napisałam, dzisiaj jakoś mam ciężki dobór słownictwa. Jakby ktoś coś uznał za niejasne to proszę o poprawę, gdyż mam cięzki dzień. : )PS: własnie widze te moje powtórzenia, ah... i tak jak napisała HIPPIKA: właściwie nie służy to do niczego!
Spotkałam się kiedyś z twierdzeniem, że takie "ciągnięcie raz jednej raz drugiej wodzy" stosuje się wraz z łydką w celu cofania konia z grzbietu, aczkolwiek nie wiem, czy jest to prawidłowe działanie. Odnośnie cofania koni słyszałam różne rzeczy. W stajniach i od forumowiczów.
Ja słyszałam, że "piłowanie" służy do zatrzymania,zwolnienia konia ale tylko w skrajnych przypadkach!!! (ponoszenie itp.) .Nie wiem ile w tym prawdy ale tak mówili mi pewni instruktorzy przed dosć niebezpiecznym plażowym terenem(gdzie konie czują przestrzeń i często ponoszą). Z wypowiedzi tych instruktorów wywnioskowałam ,że nie jest to metoda do stosowania "na co dzień".
A ja słuszałam że leciutko stosuje sie to przed żuciem z ręki ...
A ja słyszałam, że tego się nigdy nie stosuje, a przed żuciem z ręki to się stosuje półparadki...
Niczemu to nie służy. Sprawia koniowi ból i tyle. I tu się nie zgodzę bo wszystko zależy od wędzidła i nachrapnika. Jak koń ma delikatne wędzidło które go nie rani to pomaga to żeby koń zaczął je żuć i lepiej ustawił głowę.
Ale właśnie chodzi o to, że nie ma sensu bawić się w ustawianie głowy, jeśli ono samo nie wynika z wytrenowania i zebrania lub nawet nie "prawdziwego" zebrania, tylko po prostu jakiegoś dobrego ustawienia całości. ŻADNE wędzidło nie ma prawa ranić konia, brak ran nie świadczy przecież, że jest delikatne. Zresztą o delikatności działania decyduje człowiek, a to jest przykład używania niedelikatnego, żeby nie powiedzieć dosadniej. Pusta, gruba oliwka może zadziałać mocniej niż np. munsztuk, wszystko zależy od jeźdźca. Jeśli na pierwszym wędzidle jeździ ktoś, który łapie równowagę na wodzach, a na drugim wyszkolony zawodnik GP na swoim koniu, to ja nie mam wątpliwości, kto działa mocniej.Kolejna kwestia: to zwyczajnie znieczula na normalne sygnały. Podciągasz wodze, raz jedną, raz drugą. Kiedy normalnie stosujesz taki sygnał? Ja nigdy. To tylko niepotrzebny "szum na linii", koń tak traktowany przestanie zwracać uwagę na normalne sygnały, które zaczniesz mu wysyłać, nie wspominając o tym, że zacznie kojarzyć wędzidło ze wszystkim, tylko nie z zaufaniem i żuciem. To zwyczajnie niczemu dobremu nie służy, a przypomnę, że niedelikatne traktowanie pyska może spowodować nawet miejscowe zniszczenie zakończeń nerwowych-koń fizycznie nie będzie już nigdy czuł czegoś w tych miejscach, komórki nerwowe się właściwie nie regenerują. O jeździe na wędzidle można wtedy zapomnieć.Poza tym...coś takiego wydaje mi się zwyczajnie chamskie i niemające nic wspólnego z harmonią i elegancją. Droga na skróty, pominięcie treningu, po którym koń ustawiałby głowę właściwie sam, jako wynik określonych zasad funkcjonowania organizmu. Ustawienie głowy to nie jest oderwany element, tylko jeden z ubocznych rezultatów wszystkiego innego. Jeśli koń nie umie części składowych, a ktoś powoduje dyskomfort lub wręcz cierpienie, żeby to osiągnąć, to dla mnie to jest barbarzyństwo. Takie moje prywatne odczucie.
Jeśli wykonuje się ten ruch prawidłowo pomaga to w zebraniu konia ustawieniu prawidłowej pozycji odcinka szyjnego. trzeba umieć odróżnić piłowanie od zachęcenia konia do pracy pyskiem ( pomaga to tez w tym zeby kon zajął sie wędzidłem podczas jazdy.) Nie koniecznie sprawia to zwierzęciu bół , no chyba ze jeździec próbuje to robić na siłę.
Jeśli chodzi o poprzednie wypowiedzi, to chciała bym zaznaczyć, że półparadę wykonuje się na zewnętrznej wodzy i wewnętrznej łydce ! :) Jeśli chodzi tu o `piłowanie` w celu prawidłowego ustawienia głowy, wówczas dajemy koniu oparcie na wodzy zewnętrznej i wodzą wewnętrzną dajemy delikatne impulsy.
Mój post był odnośnie chamskiego piłowania w sensie ciągnięcia to za jedną, to za drugą wodzę w celu np. ustawienia koniowi na siłę głowy. Jeśli chodzi o lekkie impulsy wewnętrznej wodzy, oddam głos W. Mickunasowi, z którym nie śmiem się kłócić:"...co z tą "ścianą" [z zewnętrznej wodzy-H.] i z tym nabieraniem i oddawaniem [wewn. wodzy]? Jest w tym troszkę prawdy, ale więcej "słyszał dzwon..." Koń pod siodłem nie podda szczęki, nie rozluźni jej, nie zacznie przeżuwać...jeżeli równocześnie nie spełni kilku innych warunków. Koń musi przyjąć taką pozycję, aby jego kręgosłup nie był zapadnięty, lecz uwypuklony. Musi równocześnie "rozluźnić potylicę"- co jest efektem pozycji kręgosłupa, czyli rozluźnić mięśnie odpowiadające za ruchomość stawu pomiędzy atlasem a obrotnikiem. "Luźna potylica" uruchamia ślinianki przyuszne, ślina napływa do pyska i prowokuje odruch przeżuwania kiełzna.(...) Aby koń zaczął przeżuwać, może go do tego sprowokować jeździec, który jako ostatni środek zachęty zastosuje, przy jednej wodzy wstrzymanej, sygnał drugą. Ten sygnał to ruch palców i kiści przypominający wyciskanie wody z gąbki. To "wyciskanie", a nie ciągnięcie, z reguły wystarczy, by koń stał się "rozmowny", zaczął przeżuwać kiełzno i rozumieć jego obecność w pysku. Wodza wewnętrzna i zewnętrzna są rzeczą umowną i odnoszą się nie do kierunku poruszania się, lecz do funkcji, którą pełnią, do ustawienia, w którym koń się porusza."Chodzi mi po prostu o to, że "Jazda konna jest dlatego określana sztuką, ponieważ kieruje się zrozumiałymi dla każdego prawidłami. Jeżeli zamiast zrozumiałych prawideł pojawiają się "czarnoksięskie sztuczki", knyfy i triki, tajemnicze, nic nieznaczące określenia, to zaczyna się po prostu hochsztaplerstwo albo podróżowanie konno w sposób nie zawsze dla konia przyjemny i zdrowy."Cytaty: Wojciech Mickunas, "Trener radzi", wyd. Galaktyka 2006. Polecam wszystkim!
To taka półparada czy co? Kiedy stosować, i po co?
To co opisałas, czyli ""przeciąganie na zamiane raz jednej, raz drugiej wodzy"" to po prostu piłowanie..http://www.galopuje.pl/konie,polparada-co-dlaczego-jak,9702.html tu jest wszystko napisane o półparadzie, google na prawdę nie gryzie : )Pozdrawiam!PS: http://naszaszkapa.pl/naszaszkapa/index2.php?option=com_content&do_pdf=1&id=165 tu znalazłam półparadę razem z paradą, tu znajdziejsz odpowiedzi na twoje pytania.
a czemu ma służyć te piłowanie wodzami?? + Dzięki za pomoc.
Niczemu to nie służy. Sprawia koniowi ból i tyle.
Po prostu wiele osób myli pojęcie ""zebranie"", czy też ""ustawienie głowy"".. Spotkałam się kiedyś z określeniem ""fałszywe zebranie"". Dużo osób poprzez poszarpywanie czy też piłowanie uzyskuje obniżenie łba, a nawet jego ugięcie w potylicy, lecz czesto kiedy przestajemy nadawać te ""impulsy"" (o ile można tak nazwać) koń chowa się za wędzidłem (czyli nawet nie ma glowy w pionie) lub po prostu z powrotem podnosi łeb do góry broniąc się przed tym kontaktem. To nie jest żadne zebranie i nie na szarpaniu to polega... Ustawienie głowy ma być wynikiem impulsu i rozluźnienia, przepuszczalności... a nie jakimś majzlowaniem w pysku. Może coś nie jasno napisałam, dzisiaj jakoś mam ciężki dobór słownictwa. Jakby ktoś coś uznał za niejasne to proszę o poprawę, gdyż mam cięzki dzień. : )PS: własnie widze te moje powtórzenia, ah... i tak jak napisała HIPPIKA: właściwie nie służy to do niczego!
Spotkałam się kiedyś z twierdzeniem, że takie "ciągnięcie raz jednej raz drugiej wodzy" stosuje się wraz z łydką w celu cofania konia z grzbietu, aczkolwiek nie wiem, czy jest to prawidłowe działanie. Odnośnie cofania koni słyszałam różne rzeczy. W stajniach i od forumowiczów.
Ja słyszałam, że "piłowanie" służy do zatrzymania,zwolnienia konia ale tylko w skrajnych przypadkach!!! (ponoszenie itp.) .Nie wiem ile w tym prawdy ale tak mówili mi pewni instruktorzy przed dosć niebezpiecznym plażowym terenem(gdzie konie czują przestrzeń i często ponoszą). Z wypowiedzi tych instruktorów wywnioskowałam ,że nie jest to metoda do stosowania "na co dzień".
A ja słuszałam że leciutko stosuje sie to przed żuciem z ręki ...
A ja słuszałam że leciutko stosuje sie to przed żuciem z ręki ... A ja słyszałam, że tego się nigdy nie stosuje, a przed żuciem z ręki to się stosuje półparadki...
Tak myslałam :P
Niczemu to nie służy. Sprawia koniowi ból i tyle. I tu się nie zgodzę bo wszystko zależy od wędzidła i nachrapnika. Jak koń ma delikatne wędzidło które go nie rani to pomaga to żeby koń zaczął je żuć i lepiej ustawił głowę.
Ale właśnie chodzi o to, że nie ma sensu bawić się w ustawianie głowy, jeśli ono samo nie wynika z wytrenowania i zebrania lub nawet nie "prawdziwego" zebrania, tylko po prostu jakiegoś dobrego ustawienia całości. ŻADNE wędzidło nie ma prawa ranić konia, brak ran nie świadczy przecież, że jest delikatne. Zresztą o delikatności działania decyduje człowiek, a to jest przykład używania niedelikatnego, żeby nie powiedzieć dosadniej. Pusta, gruba oliwka może zadziałać mocniej niż np. munsztuk, wszystko zależy od jeźdźca. Jeśli na pierwszym wędzidle jeździ ktoś, który łapie równowagę na wodzach, a na drugim wyszkolony zawodnik GP na swoim koniu, to ja nie mam wątpliwości, kto działa mocniej.Kolejna kwestia: to zwyczajnie znieczula na normalne sygnały. Podciągasz wodze, raz jedną, raz drugą. Kiedy normalnie stosujesz taki sygnał? Ja nigdy. To tylko niepotrzebny "szum na linii", koń tak traktowany przestanie zwracać uwagę na normalne sygnały, które zaczniesz mu wysyłać, nie wspominając o tym, że zacznie kojarzyć wędzidło ze wszystkim, tylko nie z zaufaniem i żuciem. To zwyczajnie niczemu dobremu nie służy, a przypomnę, że niedelikatne traktowanie pyska może spowodować nawet miejscowe zniszczenie zakończeń nerwowych-koń fizycznie nie będzie już nigdy czuł czegoś w tych miejscach, komórki nerwowe się właściwie nie regenerują. O jeździe na wędzidle można wtedy zapomnieć.Poza tym...coś takiego wydaje mi się zwyczajnie chamskie i niemające nic wspólnego z harmonią i elegancją. Droga na skróty, pominięcie treningu, po którym koń ustawiałby głowę właściwie sam, jako wynik określonych zasad funkcjonowania organizmu. Ustawienie głowy to nie jest oderwany element, tylko jeden z ubocznych rezultatów wszystkiego innego. Jeśli koń nie umie części składowych, a ktoś powoduje dyskomfort lub wręcz cierpienie, żeby to osiągnąć, to dla mnie to jest barbarzyństwo. Takie moje prywatne odczucie.
Jeśli wykonuje się ten ruch prawidłowo pomaga to w zebraniu konia ustawieniu prawidłowej pozycji odcinka szyjnego. trzeba umieć odróżnić piłowanie od zachęcenia konia do pracy pyskiem ( pomaga to tez w tym zeby kon zajął sie wędzidłem podczas jazdy.) Nie koniecznie sprawia to zwierzęciu bół , no chyba ze jeździec próbuje to robić na siłę.
Jeśli chodzi o poprzednie wypowiedzi, to chciała bym zaznaczyć, że półparadę wykonuje się na zewnętrznej wodzy i wewnętrznej łydce ! :) Jeśli chodzi tu o `piłowanie` w celu prawidłowego ustawienia głowy, wówczas dajemy koniu oparcie na wodzy zewnętrznej i wodzą wewnętrzną dajemy delikatne impulsy.
Mój post był odnośnie chamskiego piłowania w sensie ciągnięcia to za jedną, to za drugą wodzę w celu np. ustawienia koniowi na siłę głowy. Jeśli chodzi o lekkie impulsy wewnętrznej wodzy, oddam głos W. Mickunasowi, z którym nie śmiem się kłócić:"...co z tą "ścianą" [z zewnętrznej wodzy-H.] i z tym nabieraniem i oddawaniem [wewn. wodzy]? Jest w tym troszkę prawdy, ale więcej "słyszał dzwon..." Koń pod siodłem nie podda szczęki, nie rozluźni jej, nie zacznie przeżuwać...jeżeli równocześnie nie spełni kilku innych warunków. Koń musi przyjąć taką pozycję, aby jego kręgosłup nie był zapadnięty, lecz uwypuklony. Musi równocześnie "rozluźnić potylicę"- co jest efektem pozycji kręgosłupa, czyli rozluźnić mięśnie odpowiadające za ruchomość stawu pomiędzy atlasem a obrotnikiem. "Luźna potylica" uruchamia ślinianki przyuszne, ślina napływa do pyska i prowokuje odruch przeżuwania kiełzna.(...) Aby koń zaczął przeżuwać, może go do tego sprowokować jeździec, który jako ostatni środek zachęty zastosuje, przy jednej wodzy wstrzymanej, sygnał drugą. Ten sygnał to ruch palców i kiści przypominający wyciskanie wody z gąbki. To "wyciskanie", a nie ciągnięcie, z reguły wystarczy, by koń stał się "rozmowny", zaczął przeżuwać kiełzno i rozumieć jego obecność w pysku. Wodza wewnętrzna i zewnętrzna są rzeczą umowną i odnoszą się nie do kierunku poruszania się, lecz do funkcji, którą pełnią, do ustawienia, w którym koń się porusza."Chodzi mi po prostu o to, że "Jazda konna jest dlatego określana sztuką, ponieważ kieruje się zrozumiałymi dla każdego prawidłami. Jeżeli zamiast zrozumiałych prawideł pojawiają się "czarnoksięskie sztuczki", knyfy i triki, tajemnicze, nic nieznaczące określenia, to zaczyna się po prostu hochsztaplerstwo albo podróżowanie konno w sposób nie zawsze dla konia przyjemny i zdrowy."Cytaty: Wojciech Mickunas, "Trener radzi", wyd. Galaktyka 2006. Polecam wszystkim!
łapiesz lepszy kontakt z koniem