Bardzo zły obrazek ;/Przeciągasz jedną wodzę, mimo tego, że wodze zawsze powinny być RÓWNE.Do tego nie dodajesz łydki tylko wbijasz piętę. Kolano gdzieś w powietrzu.Proponuję nauczyć się najpierw PODSTAW, a dopiero potem zabierać się za "odpuszczenie".I jeśli chodzi o ustawienie, to koń nie jest ustawiony.
Zdjęcie jest dość stare, więc podstawy już opanowałam, moim problemem jest to że właśnie kiedys ktoś mi powiedział że dużo wewnętrzej łydki przy odpuszczaniu a pięta mi idzie do góry wtedy. powiedziano mi też żebym dawała impulsy wewnętrzną wodzą aby przekazać koniowi by wziął głowę w dół. Nie proszę o krytykowanie tylko o opisanie jak nauczyć konia, przecież próbować można, na początku chciałabym tylko kłus i stęp opanować.
ja bym zaczęła od rozluźnienia konia i potylicy... koń na zdjęciu spięty,zapiera się na wędzidle oprócz tego co napisała SZARA to ręka... zdecydowanie nie takie działanie. Nic na siłe, opanuj podstawy a reszta przyjdzie z czasem.
koń na którym jeżdże to czasami sam na chwile odpuszcza łeb ( zazwyczaj konie tam na chwilke same odpuszczają łeb) i wtedy poluźniam mu wodze żeby miał nagrode za to co rrobił i wtedy chętniej opuszcza ten łeb no to jest ciężka praca no i teraz jakoś chodzi zebrany a zeby zaangażowac prace zadu to polecam kupić taki długi bacik ( ujeżdżeniowy) i wtedy jak chcesz konia popedzic to tym bacikiem go w zadek i wtedy podkłada tylne nogi no i jest od zadu i łeb i gotowe tylko uprzedzam to nie potrwa jedną jazde i gotowe tak z miesiąć co 2, 3 dni pracy i moze wyjdzie I koń na obrazku nie jest zebrany To jest moje zdanie i nie krytykowac
Witaj. Pojęcie faktycznie dziwne ; odpuszcza głowę. Mam pięć koni z czego trzy zostały ułożone przezemnie ; bez siły i przemocy zaakceptowały jeźdźca, chodzą w teren ( także w pojedynkę), są bezproblemowe w obsłudze, przyjazne ludziom i" opuszczają głowę ". Zasada pierwsza i podstawowa: koń musi ci ufać i czuć się w twojej obecności komfortowo a wtedy sam opuści głowę bo taka postawa + spokojne oczy oznaczają spokój, zrównoważenie i właśnie zaufanie. Moje konie chodziły na spacery w ręku poznając teren i ucząc się że zawsze mogą na mnie polegać. Pracowałam z nimi z ziemi ucząc sygnałów przekazywanych przez jeźdźca z siodła, reszta była po prostu naturalną kontynuacją. Zabiera to trochę czasu, uczy cierpliwości i wytrwałości, ale w efekcie ma się konia który z własnej woli zrobi wszystko. Konie o których mówię są mojej hodowli, pracowałam z nimi od źrebaka, pozostałe dwa miały to szczęście że urodziły się i zostały wychowane przez właściwych ludzi. Jeśli masz konia traumatycznego potrzebujesz pomocy specjalisty, zwłaszcza jeśli nie masz doświadczenia i wiedzy. Ale są konie których nie da się "wyprostować". Tak czy owak radziłabym jednak konsultację z dobrym trenerem. Pozdrawiam.
To jeszcze raz ja, TUSKA. Masz fatalny dosiad, gdzie łydka, pięta, kolano, ręka, pupa. Wszystko jest nie tak. Koń się przed tobą broni. Myślę że jednak powinnaś poszukać pomocy u fachowca typu doświadczony trener a najlepiej były zawodnik. To będzie bolało ale jeśli chcesz jeźdźić i czerpać z tego przyjemność ( nie mowiąc o koniu ) warto się poświęcić.
Aby koń "odpuścił głowę", musi być postawiony na wędzidle- aby tak było, musi je przyjąć. Pomóc można dobrym głębokim dosiadem,a na fotce widać duże braki. Prowadzimy konia na wodzy zewn. na łukach, ma być prosty gdy idziemy po prostej. Proste. Ale jak już chcemy by koń opuścił głowę, musi być delikatny kontakt na obydwu wodzach+ dosiad+ rozluźnienie, czyli dłuższa szyja, głowa nisko, grzbiet pracujący i uwypuklony a nie zapadnięty, tylne kończymy wkraczają pod kłodę+ to co u konia w głowie( rozluźnienie psychiczne). Po tym etapie możemy mówić o pracy nad ustawieniem itd. Oj, długa droga. Tymczasem widuję jeźdźców, którzy dosiadają konia zaraz po wyjściu ze stajni, i majzlują rękoma, starają się "ustawić" go całego już przy pierwszym stępie (5 minut, potem zaczynają zagalopowania). Brrrrr.
karmenka niestety takich osób jest cholernie dużo. I co najgorsze nie docierają do nich żadne argumenty. Twierdzą, że to ich koń i mogą robić co chcą. A potem płacz bo konik ma kontuzję a leczenie kosztuje.
ok, chciałam siętylko dowiedzieć bo akurat udało się zrobić zdjęcie koń nie szedł tak cały czas jakieś 2-3 kroki, i wiedziałam że nie wychodzi ale chciałam sięupewnić :Ddzięki za rady, teraz "uczę" się jeździć, a na wiosne już załatwiony treneR :)
Jak nie, to jak nauczyć konia żeby odpuszczał łeb, koń nie lubi współpracować :D(żeby odpuszczał na działanie łydki)
Bardzo zły obrazek ;/Przeciągasz jedną wodzę, mimo tego, że wodze zawsze powinny być RÓWNE.Do tego nie dodajesz łydki tylko wbijasz piętę. Kolano gdzieś w powietrzu.Proponuję nauczyć się najpierw PODSTAW, a dopiero potem zabierać się za "odpuszczenie".I jeśli chodzi o ustawienie, to koń nie jest ustawiony.
Zdjęcie jest dość stare, więc podstawy już opanowałam, moim problemem jest to że właśnie kiedys ktoś mi powiedział że dużo wewnętrzej łydki przy odpuszczaniu a pięta mi idzie do góry wtedy. powiedziano mi też żebym dawała impulsy wewnętrzną wodzą aby przekazać koniowi by wziął głowę w dół. Nie proszę o krytykowanie tylko o opisanie jak nauczyć konia, przecież próbować można, na początku chciałabym tylko kłus i stęp opanować.
ja bym zaczęła od rozluźnienia konia i potylicy... koń na zdjęciu spięty,zapiera się na wędzidle oprócz tego co napisała SZARA to ręka... zdecydowanie nie takie działanie. Nic na siłe, opanuj podstawy a reszta przyjdzie z czasem.
i co dokładnie rozumiesz przez "odpuszczenie łba" ....bo tu mam zagwozdkę, nie spotkałam się z takim "pojęciem" ;)
żeby podstawiał zad i się zaczął zbierać,ustawiać. :D
To się nazywa- zebranie, zganaszowanie. ewentualnie rozluźnienie potylicy..Myślę ,że jeszcze trochę...jeździsz sama czy z instruktorem ?
koń na którym jeżdże to czasami sam na chwile odpuszcza łeb ( zazwyczaj konie tam na chwilke same odpuszczają łeb) i wtedy poluźniam mu wodze żeby miał nagrode za to co rrobił i wtedy chętniej opuszcza ten łeb no to jest ciężka praca no i teraz jakoś chodzi zebrany a zeby zaangażowac prace zadu to polecam kupić taki długi bacik ( ujeżdżeniowy) i wtedy jak chcesz konia popedzic to tym bacikiem go w zadek i wtedy podkłada tylne nogi no i jest od zadu i łeb i gotowe tylko uprzedzam to nie potrwa jedną jazde i gotowe tak z miesiąć co 2, 3 dni pracy i moze wyjdzie I koń na obrazku nie jest zebrany To jest moje zdanie i nie krytykowac
Witaj. Pojęcie faktycznie dziwne ; odpuszcza głowę. Mam pięć koni z czego trzy zostały ułożone przezemnie ; bez siły i przemocy zaakceptowały jeźdźca, chodzą w teren ( także w pojedynkę), są bezproblemowe w obsłudze, przyjazne ludziom i" opuszczają głowę ". Zasada pierwsza i podstawowa: koń musi ci ufać i czuć się w twojej obecności komfortowo a wtedy sam opuści głowę bo taka postawa + spokojne oczy oznaczają spokój, zrównoważenie i właśnie zaufanie. Moje konie chodziły na spacery w ręku poznając teren i ucząc się że zawsze mogą na mnie polegać. Pracowałam z nimi z ziemi ucząc sygnałów przekazywanych przez jeźdźca z siodła, reszta była po prostu naturalną kontynuacją. Zabiera to trochę czasu, uczy cierpliwości i wytrwałości, ale w efekcie ma się konia który z własnej woli zrobi wszystko. Konie o których mówię są mojej hodowli, pracowałam z nimi od źrebaka, pozostałe dwa miały to szczęście że urodziły się i zostały wychowane przez właściwych ludzi. Jeśli masz konia traumatycznego potrzebujesz pomocy specjalisty, zwłaszcza jeśli nie masz doświadczenia i wiedzy. Ale są konie których nie da się "wyprostować". Tak czy owak radziłabym jednak konsultację z dobrym trenerem. Pozdrawiam.
To jeszcze raz ja, TUSKA. Masz fatalny dosiad, gdzie łydka, pięta, kolano, ręka, pupa. Wszystko jest nie tak. Koń się przed tobą broni. Myślę że jednak powinnaś poszukać pomocy u fachowca typu doświadczony trener a najlepiej były zawodnik. To będzie bolało ale jeśli chcesz jeźdźić i czerpać z tego przyjemność ( nie mowiąc o koniu ) warto się poświęcić.
olka333 ja popieram twoją wypowiedź sama stosuję podobne metody :)
Aby koń "odpuścił głowę", musi być postawiony na wędzidle- aby tak było, musi je przyjąć. Pomóc można dobrym głębokim dosiadem,a na fotce widać duże braki. Prowadzimy konia na wodzy zewn. na łukach, ma być prosty gdy idziemy po prostej. Proste. Ale jak już chcemy by koń opuścił głowę, musi być delikatny kontakt na obydwu wodzach+ dosiad+ rozluźnienie, czyli dłuższa szyja, głowa nisko, grzbiet pracujący i uwypuklony a nie zapadnięty, tylne kończymy wkraczają pod kłodę+ to co u konia w głowie( rozluźnienie psychiczne). Po tym etapie możemy mówić o pracy nad ustawieniem itd. Oj, długa droga. Tymczasem widuję jeźdźców, którzy dosiadają konia zaraz po wyjściu ze stajni, i majzlują rękoma, starają się "ustawić" go całego już przy pierwszym stępie (5 minut, potem zaczynają zagalopowania). Brrrrr.
okropieństwo :( to są tzw. jeźdźcy ,,dla szpanu"
karmenka niestety takich osób jest cholernie dużo. I co najgorsze nie docierają do nich żadne argumenty. Twierdzą, że to ich koń i mogą robić co chcą. A potem płacz bo konik ma kontuzję a leczenie kosztuje.
ok, chciałam siętylko dowiedzieć bo akurat udało się zrobić zdjęcie koń nie szedł tak cały czas jakieś 2-3 kroki, i wiedziałam że nie wychodzi ale chciałam sięupewnić :Ddzięki za rady, teraz "uczę" się jeździć, a na wiosne już załatwiony treneR :)
No i schylił łeba, fajnie, a teraz można spróbować ręce ustawić tak jak należy, ciekawe czy wtedy też będzie tak głowe trzymał...
ten koń raczej "wiesza się" na wędzidle .. z resztą już koleżanki u góry wyjaśniły co źle robisz : )