Witam.Mam takie pytanie czy konie które chodza czesciej w zaprzegu sa dobre do jazdy w siodle? Mialam takie doswiadczenie. Bylam na jezdzie w stajni w ktorej konie uzywane w zwodach w zaprzegu jezdza takze pod siodlem. Problem w tym ze wydaje mi sie ze te konie za malo jezdza w siodle. Jak jezdzilam na lonzy bylo dobrze ale jak tylko zaczelam na hali w kolko wieksze to kon strasznie ponosil (zwlaszcza na prostej) az poniosl tak ze niemoglam go zatrzymac i spadlam na zakrecie. Jestem poczatkujaca mam zaledwie ok 15 godzin wyjezdzone. W innej stajni jezdzilam na koniach ktore sa tylko pod siodlo i bylo ok ani razu nie spadlam i konie same nie ponosily. Inaczej tez reagowaly konie typowo pod siodlo na znaki tzn.przy zatrzymywaniu konia pomagalo lekkie sciagniecie wodzy do siebie, a tamten konik od zaprzegu reagawal odwrotnie czyli glowa w dol i przyspieszal. Mialam dosc mocny upadek (mocne obicie miednicy) i niewiem czy powinnam jezdzic na takim "narwanym" koniku. Co o tym myslicie? czy to ja jestem jeszcze żółtodziub czy konie faktycznie z zaprzegu sie nie nadawaja do jazdy w siodle?
Wydaje mi się że w tej stajni o której piszesz jest trochę "patologiczna" sytuacja z tymi końmi. Jeździłam na koniach które jeżdżą też w zaprzęgu i chodziły one normalnie. Zdarza się że konie zaprzęgowe są "zaciągnięte na pysku" i mogą mieć problem z wygięciem na łuku, ale to kiedy koń chodzi naprawdę dużo w zaprzęgu, a rzadko na jazdy. Taka sytuacja o jakiej piszesz zdecydowanie nie jest normalna, takim koniem powinien zająć się instruktor a nie powinien chodzić on na jazdy.
ja myślę, że nie powinniśmy oceniać sytuacji w stajni, skoro znamy tylko jednego konia i to z twojego opisu, a sama mówisz, że jeździłaś dopiero 15 h. Są konie które są grzeczne tylko pod jeźdźcem który wyraźnie nie daje się na takie gierki jak rozpędzanie czy wyjeżdżanie ze śladu.... takie konie często potrzebują po prostu jeźdźca z doświadczeniem, który będzie dla niego surowy, ale nie agresywny .. soć jak starszy braciszek :D Jednego jestem pewna ... nawet jeśli to taki typ konia, (a jeśli chodzi w zaprzęgu, to tym bardziej jest to możliwe ) to nie powinni ci go dawać na jazdę.
Jezdzilam w tej stajni na dwoch koniach z czterech ktore jezdza razem w zaprzegu i oba byly takie nerwowe. Dziewczyna instruktor mowila mi ze nieprowadza typowej szkolki jazdy ale chetnie mnie poduczy i sie zgodzila na jazdy a mowilam ze jestem poczatkujaca. Ok chyba wlasnie sie dowiedzialam od was ze poprostu dla poczatkujacych niema to jak szkolka typowa do jazdy i ulozone koniki pod siodlo. Szkoda bo tam mieli hale i moglam jezdzic zima a takto musze czekac do wiosny na ta inna szkolke :( bo w okolicy u nas niema nic innego.
Tam gdzie ja jeżdżę Ptyś przynajmiej raz w miesiącu jest zaprzęgany, ale z twojego opisu wynika że koń jest tym nie przemęczony skoro ma siłe ponosić, Ptyś natomiast jest określany jednym słowem: LEŃ:)
(nie komentuj, zaoszczędzisz czasu)
zależy, wszytko zależy od konia i od tego ile spędziły w siodle a bryczka nie ma nic do tego ;p Jedna gdy są to konie sportowe powożeniowe to bardzo dużo czasu spędzają w siodle ponieważ zebrania i wgl. nie da się nauczyć jeźdźąć bryczką ;-) Wszytko zależy od konia ale myślę że się nadają ;-) Ps. Zapraszam wszystkich na blog koleżnaki ;-) http://czterokopytnyblog.blogspot.com/
Wszystko zależy od konia. Pierwsza rzecz: jego warunki fizyczne. Jeżeli koń jest typowo zimnokrwisty ( w typie paszerona, bulona, bretona, ardena itd.) to jest mu zwyczajnie ciężko podskakiwać w kłusie z cięzarem na grzbiecie. Taka jazda jest dla niego zwyczajnie nieprzyjemna i bardzo męcząca (tym bardziej, że zimnokrwiste konie często są zapasione i ich masa jest jeszcze większa, a kondycja znacząco spada), dlatego koń broni sie przed taką jazdą. Jeden będzie "woził", nie chciał ruszyć, inny schowa się za wędzidło, a jeszcze inny zadrze łeb i będzie leciał przed siebie. Konie takie nie powinny za dużo chodzić pod siodłem, jeśli już to na spacery stępem po lesie lub w hipoterapii (niekiedy potrzeba cięższych, ale nie wysokich koni na "dużych" pacjentów)Jeżeli koń jest jednak lżejszy (w typie ślązaka lub starego ślązaka, oberlandera czy kucy : haflingerów, koników polskich, hucułów itd.): takie konie z powodzeniem mogą chodzic pod siodłem, zazwyczaj wspaniale sprawują się w terenie i podczas rajdów. Najczęściej ich problemem jest to, że są leniwe. Często trudno jest je wygiąć lub są wygięte w jedną stronę (skutek zaprzęgania zawsze z jednej strony dyszla). Jeżeli chodzi o ponoszenie i brykanie to może sie to zdarzyć im w równym stopniu, co koniom gorącokrwistym, pokusiłabym się nawet stwierdzić, że rzadziej. Brykanie jest często "łagodniejsze"", bo takie wielkie cielsko ciężko wyrzucić wysoko w górę :). W mojej stajni koń chodzący w bryczce jest uważany za najbezpieczniejszego konia pod siodło i chodzi pod osobami, które dopiero, co zeszły z lonży lub w pierwszy raz jadą w teren. Jego kolega z pary z kolei jest w stanie zrzucić każdego, a podczas brykania wykonuje takie figury, jakich nie powstydziłaby się Wyższa Szkoła Jazdy w Wiedniu. Przyczyną tego, że koń nie słucha jest prawdopodobnie to, że jesteś początkująca i Twoje pomoce "nie robią jeszcze wrażenia na koniu"- nie są dość precyzyjne i stanowcze, by koń je respektował. Może konie lżejsze w Twojej stajni mają po prostu lepszy charakter lub są lepiej nauczone, Twój pociągowy kolega widocznie ma charakterek i postanowił wykorzystać Twoje braki. Najczęściej konie wożą poprzez wjeżdżanie do środka, skracanie narożników, czy nie chęć ruszenia. Są też jednak takie, które lecą w takich wypadkach przed siebie (zazwyczaj te bardziej energiczne), pędzą, bo chcą "uciec" w ten sposób od pracy lub nie do końca rozumieją Twoje pomoce (zadarte, wbijające się w boki konia pięty?). Rozwiązaniem jest praca nad sobą i swoją stanowczością. Przede wszystkim pięty w dół, równowaga. Jeżeli chcesz zwolnic konia nie możesz cały czas ciągnąc za wodzę, wówczas koń chcąc uciec przed naciskiem przyśpiesza, powinnaś odchylić się w tył (ręka podąża z ciałem i dleikatnie przyciąga wodzę), działać zwalniająco impulsami: przytrzymać, odpuścić, przytrzymać, odpuścić..., napinając przy tym lekko plecy i pośladki.Inną, a może drugą z opcji braku ruchu. Praca przy
bryczkach rekreacyjnych nie jest zbyt dużym wysiłkiem dla konia. Powozi
się zazwyczaj po płaskich lub lekko pagórkowatych terenach, a bryczki,
mimo, że mocno załadowanie, są bardzo lekkiej konstrukcji i łatwo jadą.
Przeważa także stęp, kłusa jest bardzo niewiele. Pod siodło także
rzadziej się je bierze, bo są z założenia gorzej ujeżdżone od
wierzchowców. Korzysta się z ich pracy w razie potrzeby i braku innej
opcji. Zakłada się z góry, że skoro są "grubsze" to potrzebują mniej ruchu. W
takiej sytuacji powinnaś poprosić instruktora o zmianę konia lub aby
przegalopował obecnego chwilę przed/na początku jazdą/y, to z pewnością
pomoże.Pozdrawiam.
Moim zdaniem to trochę dziwne ,że konie zaprzęgowe jeżdżą pod siodłem. Konie zaprzęgowe są dobre do zaprzęgu ,a konie do jazdy w siodle są dobre do jazdy w siodle- proste !
I tu bym sie zgodzila :) konie pod siodlo to pod siodlo a do bryczki to do bryczki. Ale wiem ze wszystko zalezy od charakteru i ulozenia konia. Powiedzcie mi jak to jest mozliwe zeby podczas gdy kon pedzi nad tym wszystkim zapanowac: siedz prosto, piety w dol, siedz w siodle, pociagaj lekko wodzami do siebie na dol? Nieda sie zwlaszcza tym poczatkujacym :( jeszcze nie mialam doczynienia jechac w galopie tylko sam klus. Tak sobie juz daje rade ale jak kon zaczyna pedzic to wszystko sie zapomina i odruchowo robi bledy. A potem kon reaguje odwrotnie. Czy ja sie kiedys tego naucze? Bardzo bym chciala ale bedzie ciezko. Dzieki za opinie wasze Pozdrawiam.
Moim zdaniem to trochę dziwne ,że konie zaprzęgowe jeżdżą pod siodłem. Konie zaprzęgowe są dobre do zaprzęgu ,a konie do jazdy w siodle są dobre do jazdy w siodle- proste !Kieydś owszem- taka zasada się sprawdzała. Tyle, że wówczs konie były albo bardzo cieżkie (zaprzęgowe), albo lekkie (wierzchowe). Obecnie bardzo wiele ciężkich ras zostało poddanych dolewowi gorącej krwi. Z takich połączeń powstały lekko ciężkawe wszechstronne konie, które nadają się pod siodło, ale można je bez problemu zaprząc w razie chęci, czy potrzeby. Porównajmy to nawet do średniowiecza, kiedy to rycerze w ciężkich zbrojach wsiadali na duże i silne konie, dziś z pewnością zakwalifikowano by je jako konie zimnokrwiste.
I tu bym sie zgodzila :) konie pod siodlo to pod siodlo a do bryczki to do bryczki. Ale wiem ze wszystko zalezy od charakteru i ulozenia konia. Powiedzcie mi jak to jest mozliwe zeby podczas gdy kon pedzi nad tym wszystkim zapanowac: siedz prosto, piety w dol, siedz w siodle, pociagaj lekko wodzami do siebie na dol? Nieda sie zwlaszcza tym poczatkujacym :( jeszcze nie mialam doczynienia jechac w galopie tylko sam klus. Tak sobie juz daje rade ale jak kon zaczyna pedzic to wszystko sie zapomina i odruchowo robi bledy. A potem kon reaguje odwrotnie. Czy ja sie kiedys tego naucze? Bardzo bym chciala ale bedzie ciezko. Dzieki za opinie wasze Pozdrawiam.Właśnie dlatego odwołałam się do jej krótkiego stażu (Twój zresztą też klasyfikuje się jako początkujący). Jeździmy w szkółce po to, by się jeździć nauczyć. Wiem, że początkowo jest ciężko się "ogarnąć", ale to przyjdzie z czasem. Lepiej jest zacząć na trudniejszym koniu, bo potem na tym "lepszym" wszystko pójdzie łatwiej. Zawsze jest łatwiejszym zejść z trudnego na łatwe, w drugą stronę już nie jest to takie proste.Pozdrawiam.
U nas w stajni były 2 pociągowe koniki, które chodziły w zaprzęgach. Jazda na nich to była bajka ! Były grzeczniutkie i wgl.Kobyłka nawet chodziła zawody skokowe ! Wszystko, a przynajmniej większość zależy od wychowania konia ; )) Był jeszcze jeden zaprzęgowiec, który po emeryturze z zaprzęgami okazał się cudownym koniem-profesorem pod siodłem.
Moim zdaniem to trochę dziwne ,że konie zaprzęgowe jeżdżą pod siodłem. Konie zaprzęgowe są dobre do zaprzęgu ,a konie do jazdy w siodle są dobre do jazdy w siodle- proste !a od kiedy istnieje podział na konie do zaprzęgów i do chodzenia pod siodłem ?
podział typu - jak chodzisz pod siodłem, to nie w zaprzęgu i odwrotnie - jest totalną bzdurą. Zazwyczaj konie uczone i uzytkowane równolegle pod siodłem i w zaprzegu są lepiej ułożone, grzeczniejsze, dobrze reagują na pomoce - warunek jest jeden, że ich przyuczenie i uzytkowanie odbywa się prawidłowo. Co do opisanej przez Autorkę wątku sytuacji - kon był bardzo "do przodu" a Ty z uwagi na brak doswiadczenia nie byłas w stanie nad nim zapanować - zaprzeg nic do tego nie ma. Dobrze takiego konia wczesniej polązowac, albo generalnie jeździć na nim na ląży. Co do tej instruktorki - powinna troche bardziej bdac o bezpieczeństwo początkujecego jeźdźca - miała Cię pouczyc, anie narażac twoje zdrowie na szwank...
Witam.Mam takie pytanie czy konie które chodza czesciej w zaprzegu sa dobre do jazdy w siodle? Mialam takie doswiadczenie. Bylam na jezdzie w stajni w ktorej konie uzywane w zwodach w zaprzegu jezdza takze pod siodlem. Problem w tym ze wydaje mi sie ze te konie za malo jezdza w siodle. Jak jezdzilam na lonzy bylo dobrze ale jak tylko zaczelam na hali w kolko wieksze to kon strasznie ponosil (zwlaszcza na prostej) az poniosl tak ze niemoglam go zatrzymac i spadlam na zakrecie. Jestem poczatkujaca mam zaledwie ok 15 godzin wyjezdzone. W innej stajni jezdzilam na koniach ktore sa tylko pod siodlo i bylo ok ani razu nie spadlam i konie same nie ponosily. Inaczej tez reagowaly konie typowo pod siodlo na znaki tzn.przy zatrzymywaniu konia pomagalo lekkie sciagniecie wodzy do siebie, a tamten konik od zaprzegu reagawal odwrotnie czyli glowa w dol i przyspieszal. Mialam dosc mocny upadek (mocne obicie miednicy) i niewiem czy powinnam jezdzic na takim "narwanym" koniku. Co o tym myslicie? czy to ja jestem jeszcze żółtodziub czy konie faktycznie z zaprzegu sie nie nadawaja do jazdy w siodle?
Wydaje mi się że w tej stajni o której piszesz jest trochę "patologiczna" sytuacja z tymi końmi. Jeździłam na koniach które jeżdżą też w zaprzęgu i chodziły one normalnie. Zdarza się że konie zaprzęgowe są "zaciągnięte na pysku" i mogą mieć problem z wygięciem na łuku, ale to kiedy koń chodzi naprawdę dużo w zaprzęgu, a rzadko na jazdy. Taka sytuacja o jakiej piszesz zdecydowanie nie jest normalna, takim koniem powinien zająć się instruktor a nie powinien chodzić on na jazdy.
ja myślę, że nie powinniśmy oceniać sytuacji w stajni, skoro znamy tylko jednego konia i to z twojego opisu, a sama mówisz, że jeździłaś dopiero 15 h. Są konie które są grzeczne tylko pod jeźdźcem który wyraźnie nie daje się na takie gierki jak rozpędzanie czy wyjeżdżanie ze śladu.... takie konie często potrzebują po prostu jeźdźca z doświadczeniem, który będzie dla niego surowy, ale nie agresywny .. soć jak starszy braciszek :D Jednego jestem pewna ... nawet jeśli to taki typ konia, (a jeśli chodzi w zaprzęgu, to tym bardziej jest to możliwe ) to nie powinni ci go dawać na jazdę.
Jak najbardziej .. takie konie mogą jeździć pod siodłem :D
Jezdzilam w tej stajni na dwoch koniach z czterech ktore jezdza razem w zaprzegu i oba byly takie nerwowe. Dziewczyna instruktor mowila mi ze nieprowadza typowej szkolki jazdy ale chetnie mnie poduczy i sie zgodzila na jazdy a mowilam ze jestem poczatkujaca. Ok chyba wlasnie sie dowiedzialam od was ze poprostu dla poczatkujacych niema to jak szkolka typowa do jazdy i ulozone koniki pod siodlo. Szkoda bo tam mieli hale i moglam jezdzic zima a takto musze czekac do wiosny na ta inna szkolke :( bo w okolicy u nas niema nic innego.
Tam gdzie ja jeżdżę Ptyś przynajmiej raz w miesiącu jest zaprzęgany, ale z twojego opisu wynika że koń jest tym nie przemęczony skoro ma siłe ponosić, Ptyś natomiast jest określany jednym słowem: LEŃ:) (nie komentuj, zaoszczędzisz czasu)
zależy, wszytko zależy od konia i od tego ile spędziły w siodle a bryczka nie ma nic do tego ;p Jedna gdy są to konie sportowe powożeniowe to bardzo dużo czasu spędzają w siodle ponieważ zebrania i wgl. nie da się nauczyć jeźdźąć bryczką ;-) Wszytko zależy od konia ale myślę że się nadają ;-) Ps. Zapraszam wszystkich na blog koleżnaki ;-) http://czterokopytnyblog.blogspot.com/
Wszystko zależy od konia. Pierwsza rzecz: jego warunki fizyczne. Jeżeli koń jest typowo zimnokrwisty ( w typie paszerona, bulona, bretona, ardena itd.) to jest mu zwyczajnie ciężko podskakiwać w kłusie z cięzarem na grzbiecie. Taka jazda jest dla niego zwyczajnie nieprzyjemna i bardzo męcząca (tym bardziej, że zimnokrwiste konie często są zapasione i ich masa jest jeszcze większa, a kondycja znacząco spada), dlatego koń broni sie przed taką jazdą. Jeden będzie "woził", nie chciał ruszyć, inny schowa się za wędzidło, a jeszcze inny zadrze łeb i będzie leciał przed siebie. Konie takie nie powinny za dużo chodzić pod siodłem, jeśli już to na spacery stępem po lesie lub w hipoterapii (niekiedy potrzeba cięższych, ale nie wysokich koni na "dużych" pacjentów)Jeżeli koń jest jednak lżejszy (w typie ślązaka lub starego ślązaka, oberlandera czy kucy : haflingerów, koników polskich, hucułów itd.): takie konie z powodzeniem mogą chodzic pod siodłem, zazwyczaj wspaniale sprawują się w terenie i podczas rajdów. Najczęściej ich problemem jest to, że są leniwe. Często trudno jest je wygiąć lub są wygięte w jedną stronę (skutek zaprzęgania zawsze z jednej strony dyszla). Jeżeli chodzi o ponoszenie i brykanie to może sie to zdarzyć im w równym stopniu, co koniom gorącokrwistym, pokusiłabym się nawet stwierdzić, że rzadziej. Brykanie jest często "łagodniejsze"", bo takie wielkie cielsko ciężko wyrzucić wysoko w górę :). W mojej stajni koń chodzący w bryczce jest uważany za najbezpieczniejszego konia pod siodło i chodzi pod osobami, które dopiero, co zeszły z lonży lub w pierwszy raz jadą w teren. Jego kolega z pary z kolei jest w stanie zrzucić każdego, a podczas brykania wykonuje takie figury, jakich nie powstydziłaby się Wyższa Szkoła Jazdy w Wiedniu. Przyczyną tego, że koń nie słucha jest prawdopodobnie to, że jesteś początkująca i Twoje pomoce "nie robią jeszcze wrażenia na koniu"- nie są dość precyzyjne i stanowcze, by koń je respektował. Może konie lżejsze w Twojej stajni mają po prostu lepszy charakter lub są lepiej nauczone, Twój pociągowy kolega widocznie ma charakterek i postanowił wykorzystać Twoje braki. Najczęściej konie wożą poprzez wjeżdżanie do środka, skracanie narożników, czy nie chęć ruszenia. Są też jednak takie, które lecą w takich wypadkach przed siebie (zazwyczaj te bardziej energiczne), pędzą, bo chcą "uciec" w ten sposób od pracy lub nie do końca rozumieją Twoje pomoce (zadarte, wbijające się w boki konia pięty?). Rozwiązaniem jest praca nad sobą i swoją stanowczością. Przede wszystkim pięty w dół, równowaga. Jeżeli chcesz zwolnic konia nie możesz cały czas ciągnąc za wodzę, wówczas koń chcąc uciec przed naciskiem przyśpiesza, powinnaś odchylić się w tył (ręka podąża z ciałem i dleikatnie przyciąga wodzę), działać zwalniająco impulsami: przytrzymać, odpuścić, przytrzymać, odpuścić..., napinając przy tym lekko plecy i pośladki.Inną, a może drugą z opcji braku ruchu. Praca przy bryczkach rekreacyjnych nie jest zbyt dużym wysiłkiem dla konia. Powozi się zazwyczaj po płaskich lub lekko pagórkowatych terenach, a bryczki, mimo, że mocno załadowanie, są bardzo lekkiej konstrukcji i łatwo jadą. Przeważa także stęp, kłusa jest bardzo niewiele. Pod siodło także rzadziej się je bierze, bo są z założenia gorzej ujeżdżone od wierzchowców. Korzysta się z ich pracy w razie potrzeby i braku innej opcji. Zakłada się z góry, że skoro są "grubsze" to potrzebują mniej ruchu. W takiej sytuacji powinnaś poprosić instruktora o zmianę konia lub aby przegalopował obecnego chwilę przed/na początku jazdą/y, to z pewnością pomoże.Pozdrawiam.
Moim zdaniem to trochę dziwne ,że konie zaprzęgowe jeżdżą pod siodłem. Konie zaprzęgowe są dobre do zaprzęgu ,a konie do jazdy w siodle są dobre do jazdy w siodle- proste !
I tu bym sie zgodzila :) konie pod siodlo to pod siodlo a do bryczki to do bryczki. Ale wiem ze wszystko zalezy od charakteru i ulozenia konia. Powiedzcie mi jak to jest mozliwe zeby podczas gdy kon pedzi nad tym wszystkim zapanowac: siedz prosto, piety w dol, siedz w siodle, pociagaj lekko wodzami do siebie na dol? Nieda sie zwlaszcza tym poczatkujacym :( jeszcze nie mialam doczynienia jechac w galopie tylko sam klus. Tak sobie juz daje rade ale jak kon zaczyna pedzic to wszystko sie zapomina i odruchowo robi bledy. A potem kon reaguje odwrotnie. Czy ja sie kiedys tego naucze? Bardzo bym chciala ale bedzie ciezko. Dzieki za opinie wasze Pozdrawiam.
Moim zdaniem to trochę dziwne ,że konie zaprzęgowe jeżdżą pod siodłem. Konie zaprzęgowe są dobre do zaprzęgu ,a konie do jazdy w siodle są dobre do jazdy w siodle- proste !Kieydś owszem- taka zasada się sprawdzała. Tyle, że wówczs konie były albo bardzo cieżkie (zaprzęgowe), albo lekkie (wierzchowe). Obecnie bardzo wiele ciężkich ras zostało poddanych dolewowi gorącej krwi. Z takich połączeń powstały lekko ciężkawe wszechstronne konie, które nadają się pod siodło, ale można je bez problemu zaprząc w razie chęci, czy potrzeby. Porównajmy to nawet do średniowiecza, kiedy to rycerze w ciężkich zbrojach wsiadali na duże i silne konie, dziś z pewnością zakwalifikowano by je jako konie zimnokrwiste.
I tu bym sie zgodzila :) konie pod siodlo to pod siodlo a do bryczki to do bryczki. Ale wiem ze wszystko zalezy od charakteru i ulozenia konia. Powiedzcie mi jak to jest mozliwe zeby podczas gdy kon pedzi nad tym wszystkim zapanowac: siedz prosto, piety w dol, siedz w siodle, pociagaj lekko wodzami do siebie na dol? Nieda sie zwlaszcza tym poczatkujacym :( jeszcze nie mialam doczynienia jechac w galopie tylko sam klus. Tak sobie juz daje rade ale jak kon zaczyna pedzic to wszystko sie zapomina i odruchowo robi bledy. A potem kon reaguje odwrotnie. Czy ja sie kiedys tego naucze? Bardzo bym chciala ale bedzie ciezko. Dzieki za opinie wasze Pozdrawiam.Właśnie dlatego odwołałam się do jej krótkiego stażu (Twój zresztą też klasyfikuje się jako początkujący). Jeździmy w szkółce po to, by się jeździć nauczyć. Wiem, że początkowo jest ciężko się "ogarnąć", ale to przyjdzie z czasem. Lepiej jest zacząć na trudniejszym koniu, bo potem na tym "lepszym" wszystko pójdzie łatwiej. Zawsze jest łatwiejszym zejść z trudnego na łatwe, w drugą stronę już nie jest to takie proste.Pozdrawiam.
U nas w stajni były 2 pociągowe koniki, które chodziły w zaprzęgach. Jazda na nich to była bajka ! Były grzeczniutkie i wgl.Kobyłka nawet chodziła zawody skokowe ! Wszystko, a przynajmniej większość zależy od wychowania konia ; )) Był jeszcze jeden zaprzęgowiec, który po emeryturze z zaprzęgami okazał się cudownym koniem-profesorem pod siodłem.
Moim zdaniem to trochę dziwne ,że konie zaprzęgowe jeżdżą pod siodłem. Konie zaprzęgowe są dobre do zaprzęgu ,a konie do jazdy w siodle są dobre do jazdy w siodle- proste !a od kiedy istnieje podział na konie do zaprzęgów i do chodzenia pod siodłem ?
podział typu - jak chodzisz pod siodłem, to nie w zaprzęgu i odwrotnie - jest totalną bzdurą. Zazwyczaj konie uczone i uzytkowane równolegle pod siodłem i w zaprzegu są lepiej ułożone, grzeczniejsze, dobrze reagują na pomoce - warunek jest jeden, że ich przyuczenie i uzytkowanie odbywa się prawidłowo. Co do opisanej przez Autorkę wątku sytuacji - kon był bardzo "do przodu" a Ty z uwagi na brak doswiadczenia nie byłas w stanie nad nim zapanować - zaprzeg nic do tego nie ma. Dobrze takiego konia wczesniej polązowac, albo generalnie jeździć na nim na ląży. Co do tej instruktorki - powinna troche bardziej bdac o bezpieczeństwo początkujecego jeźdźca - miała Cię pouczyc, anie narażac twoje zdrowie na szwank...