Znam aforyzm ,, Jeździć konno może nauczyć się każdy , ale jazda w harmonii z koniem to sztuka". I z niego wychodziłoby, że pytanie z tematu nie ma sensu, ale... Jeżdżę już od września (z przerwą zimową na styczeń, luty, marzec i kwiecień), a nie widzę efektów. Cały czas jeżdżę na lonży po pół godziny (bo lonża jest 30 min, a bez lonży lub teren 60 min) i nic mi nie wychodzi. Umiem ledwo anglezowanie, teraz cały czas przerabiam ćwiczebny i to on sprawia mi największy kłopot. Wiem co i jak, ale za bardzo się spinam i w związku z tym podskakuję w siodle. :( Już dawno postawiłam sobie za cel wytrwałość, więc się nie poddaję, bo za długo marzyłam o jeździe konnej, ale im bardziej się staram tym jest gorzej i nie wygląda na to, żebym kiedykolwiek mogła chociażby zagalopować :"(
pewnie że nauczyć się jeździć konno może każdy. Chociaż w sumie można rzec też że nikt nie może się nauczyć jeździć konno. Wszystko zależy od tego jak się podchodzi do sprawy. Przykładowo, ja jeżdżę konno od 8 lat i powiem szczerze, że nie odważyłbym się powiedzieć że umiem jeździć konno. Tutaj ma właśnie zastosowanie to drugie zdanie. Budowanie harmonii z koniem, budowanie zaufania oraz współpracy z koniem nie jest czymś takim prostym i nawet znany Wszystkim, lub większości Monty Roberts sam o sobie powiedział że do tej pory nie pojął całej wiedzy z zakresu porozumiewania się z koniem. Można rzec że człowiek dopiero umie jeździć konno gdy umie się z koniem porozumiewać, ale z końmi jak z ludźmi, każdy ma jakieś odchyły, każdy ma lepsze i gorsze dni, a co najważniejsze, każdy jest inny, stąd tej wiedzy nie da się pojąć za jednego życia. Faktem jest też, że w jeździectwie są 3 etapy nauki jazdy konnej, które przeważnie występują, rzadko kiedy kończy się na pierwszym etapie. Te etapy to:1. Nie umiem jeździć [czyli etap na którym Ty jesteś]2. Umiem jeździć konno [etap na którym pewnie kiedyś się pojawisz, no chyba że bardzo weźmiesz etap pierwszy do serca, to może i nie koniecznie]3. Nie umiem jeździć konno [na którym też się znajdziesz].Skąd się biorą te etapy? Po pierwsze ucząc się jeździć konno, jeśli bardzo będziesz chciała, będziesz się słuchała instruktorki i nie będziesz chciała zaczynać czegoś na siłę, na co nie jesteś gotowa, to dojdzie do takiego momentu, że będziesz miała świetny dosiad, będziesz dobrze jeździła konno, nawet skakała przeszkody jakieś mega wysokie, a może nawet wystartujesz w jakiś zawodach, np takich jakie będą niedługo tj. CSIO*** na Hipodromie w Sopocie. Teoretycznie pomyślisz sobie, skoro tak będę super jeździła to chyba będę mogła powiedzieć że umiem jeździć konno. Z tą różnicą, że komuś powiesz w szkółce że umiesz jeździć konno, ten ktoś będzie chciał Tobie udowodnić że tak nie jest, to udowodni, dając Tobie konia który "słabo reaguje na łydki" albo który "bardzo mocno reaguje na łydki" zaczniesz mieć problem by na koniu przejechać pół metra, albo będziesz miała problem by na koniu zwolnić do kłusa i wtedy dochodzisz do wniosku, że skoro tak się prezentujesz osobie której mówiłaś jakim super jeźdźcem jesteś, to może jednak tak super jeźdźcem nie jesteś i dojdziesz do wniosku że musisz się jeszcze wiele nauczyć. Wtedy wchodzisz właśnie w ten trzeci etap jeździectwa. No ale odpowiadając na Twoje pytanie, które raczej się tyczy: dobrego dosiadu, galopowania, jazdy w teren, skakania przez przeszkody itd. Odpowiedź jest prosta, możesz się nauczyć jeśli chcesz tego bardzo. Konkretnie musisz się po prostu właściwie rozciągnąć, wyluzować na koniu co jest najistotniejsze gdy się chce uzyskać jakikolwiek dosiad i współgrać z koniem. Gdy już będziesz posiadała pewne umiejętności jeździeckie to też pamiętaj, że jeżdżąc konno nie warto ustawiać pod siebie konia, lecz ustawić siebie pod konia i do niego się dostosować. To pokazuje że dodatkowo poza wyluzowaniem, musisz być elastyczna. Jazda konna nie jest czymś prostym, nie polega na wsiadaniu na konia i klepania tyłkiem o siodło, dlatego lonża jest bardzo istotna podczas jazdy konnej. Ktoś kto miał w życiu tylko jedną lonżę może stwierdzić że to jest mój wymysł, że to jakaś bzdura, bo galopuje i skacze a tylko jedną lonżę miał/a w życiu. Prawda jest taka, że podczas lonży dokładniej widać co robisz i jak robisz. Widać dokładnie co robisz źle, widać co należy poprawić a do tego ma się lepszą kontrolę nad Tobą i Twoją pracę, chociaż dużo zależy od instruktorów. Jeśli wyjdziesz z lonży z jakimiś niedociągnięciami, to potem będziesz miała trudniej, bo te niedociągnięcia będą za Tobą chodziły i to bardzo długo, złapiesz złe nawyki, których będzie Tobie ciężko się wyzbyć. Więc moja rada jest taka. Jeśli chcesz posiąść umiejętności jeździeckie, nigdy nie wychodź przed instruktora. Jeśli instruktor mówi że masz iść na lonżę to idziesz na lonżę. Jak np zejdziesz z lonży, będziesz sama jeździć to po pierwsze nie wyrywaj się do galopowania, bo instruktor wie kiedy jesteś na to gotowa a kiedy nie. A jeżeli dojdzie do takiej sytuacji że będziesz sama jeździć, kłusować a nawet galopować i w pewnym momencie instruktor powie Tobie, że jednak musisz mieć jeszcze parę razy lonżę, to nie złość się na niego i nie pytaj dlaczego, bo on wie dlaczego i pewnie są pewne kwestie które chce szybko poprawić. Po prostu musisz starać się sukcesywnie jeździć, starać się wykonywać wszystkie ćwiczenia, rozciągnąć się właściwie, a co ważniejsze wyluzować i nie spinać mięśni, bo to nie służy dobrze ani Tobie (gdyż łatwiej naciągnąć mięsień i złapać kontuzję), ani koniowi (bo ma wielki dyskomfort) ani Twoim umiejętnościom, bo tego nawyku trudno się wyzbyć i potem się pogłębia. Pozdrawiam i życzę powodzenia oraz wytrwałości w zdobywaniu umiejętności jeździeckich.
Zależy jak to rozumiesz.Jeżeli ktoś się ciebie spyta czy umiesz jeździć konno to nie chodzi mu prawdopodobnie o to czy rozumiesz i radzisz sobie z każdym koniem, ale o to czy uczyłaś się tego i panujesz nad koniem, gdy na nim siedzisz.Ale z drugiej strony osoba, która na pytanie poprzednie odpowie tak może nie umieć jeździć w harmonii z koniem więc w innym kontekście odpowie na to nie.Jak widać to dość skomplikowane.A co do twoich wysiłków - nie poddawaj się, a zobaczysz, że będzie dobrze :)
Tak naprawdę, brak natychmiastowych postępów nie powinien człowieka frustrować. Moim zdaniem powinnaś częściej jeździć konno, bo jeśli jeździsz gdzieś raz na miesiąc to nawet przez 10 lat będziesz stała w miejscu. Poza tym, mówię Ci, że żeby "umieć jeździć konno" potrzebne są dziesiątki (tak, dziesiątki!) lat ciężkiej pracy, a szczerze mówiąc - całe życie jazdy konnej się UCZYMY, nie ma na świecie żadnego "mistrza" w jeździectwie, choć są osoby które jeżdżą lepiej i gorzej. Czyli - aby nauczyć się dobrze jeździć przez pierwsze 4-5 miesięcy powinnaś lekcje nauki jazdy konnej pobierać 2-3 razy w tygodniu, minimum to raz w tygodniu. Potem będzie już Ci coraz łatwiej.
Ćwiczebnym się nie przejmuj, ja dopiero po kilku latach opanowałam go na tyle, że jest dla mnie niesamowicie wygodny na każdym koniu, może nawet wygodniejszy niż anglezowany :) Najgorsze w jeździe konnej są początki. Bez podstaw nigdzie nie ruszysz, a musisz się ich uczyć długo. Nie stawiaj na "jak szybko" tylko na "jak dobrze". Ja kiedyś chciałam umieć wszystko od razu. Później przeniosłam się do innej stajni i tam dopiero zaczęłam jeździć. Stawiając na jakość naprawdę bardzo dużo się nauczyłam, na pewno o wiele więcej niż gdy stawiałam na szybkość nauki. Dlatego nie łam się- każdy ( a przynajmniej tak myślę)na początku ma takie wątpliwości jak ty. To jest zupełnie normalne. Jazda konna to trudny sport, w którym samych podstaw możesz się uczyć kilku lat, aby jeździć dobrze. Moja rada: nie patrz na to jak chciałabyś jeździć, tylko na to jak już jeździsz, pomyśl o tym, czego się nauczyłaś i ciesz się z tego:) Jeździectwo to taki sport, który uczy nas cieszyć się z tych małych rzeczy.
Ładnie to napisali moi poprzednicy ;) Potwierdzam wszystko. Od siebie mogę tylko dodać, że siedź na lonży tak długo, jak długo nie opanujesz "niezależnego" <powiedzmy bez trzymania się za wodze> dosiadu w galopie. Wtedy dopiero zacznij samodzielne jazdy.Ja od pierwszej jazdy mam zapisaną każdą <!> do tej pory ;) Czasem był to opis za 5 linijek, a czasem na kilka stron ;p Jak tak teraz to czytam, po tych 2 latach, to aż się śmieję, że "udało mi się anglezować przez 5 kroków - jestem dumna" albo "i założyłam koniowi ten metal przy paskach" <wędzidło>. :DPowodzenia i nie poddawaj się ^^
w przypadku jazdy konnej podstawa jest odpowiednio czeste jezdzenie, gdyz potwornie szybko sie wszystko zapomina. Zeby robic chociaz niewielkie postepy trzeba jezdzic raz w tygodniu, juz jedna przerwa np. dwutygodniowa powoduje cofniecie... wiecej nauczyłabys się na dwutygodnowym obozie jezdzac np. dwie godziny dziennie, niz w ciagu pól roku jezdzac rzadko i to z przerwami... wg mnie to jest b podobne do nauki jezyka, intensywna nauka procentuje, i uczac sie np. co dziennie przez rok mozna oipanowac go w przyzwitym stopniu, a uczac sie na zasadzie lekcji w szkole - to ludzie nawet po 10 latach nie potrafia nic powiedziec...
Znam aforyzm ,, Jeździć konno może nauczyć się każdy , ale jazda w harmonii z koniem to sztuka". I z niego wychodziłoby, że pytanie z tematu nie ma sensu, ale... Jeżdżę już od września (z przerwą zimową na styczeń, luty, marzec i kwiecień), a nie widzę efektów. Cały czas jeżdżę na lonży po pół godziny (bo lonża jest 30 min, a bez lonży lub teren 60 min) i nic mi nie wychodzi. Umiem ledwo anglezowanie, teraz cały czas przerabiam ćwiczebny i to on sprawia mi największy kłopot. Wiem co i jak, ale za bardzo się spinam i w związku z tym podskakuję w siodle. :( Już dawno postawiłam sobie za cel wytrwałość, więc się nie poddaję, bo za długo marzyłam o jeździe konnej, ale im bardziej się staram tym jest gorzej i nie wygląda na to, żebym kiedykolwiek mogła chociażby zagalopować :"(cierpliwość,cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość...
popieram to co napisał/a jazda-konna Ja też tak miałam, ale prawda jest taka że to od ciebie wszystko zależy, każdy uczy się we własnym tempie. pytanie o to na forum nie pomoże bo to bardzo indywidualna rzecz. Z resztą moim zdaniem jeździec uczy się całe życie. Kiedy zaczynałam, nie umiałam jeszcze porządnie siedzieć w siodle ale wiedziałam że nie odpuszczę jazy konnej bo baardzo długo musiałam czekać żeby zacząć naukę, niektórzy śmiali się ze mnie że jestem na to za stara, ale nie przejmowałam się tym. Kupiłam oficerki, kask, bryczesy i w moim nowiutkim stroju pojechałam do stajni. Mój trener spojrzał na moje oficerki i stwierdził że są bardzo dobre, ja powiedziałam, że teraz tylko nauczyć się bardzo dobrze jeździć i będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Wtedy usłyszałam słowa od mojego trenera których nie zapomnę do końca życia: "nie ma jeźdźców którzy jeżdżą bardzo dobrze, nie istnieją tacy, są jeźdźcy którzy jeżdżą co najwyżej dobrze, bo można jeździć całe życie a i tak zawsze okaże się że coś nam nie wychodzi, że czegoś nie umiemy, że coś trzeba poprawić. Zawsze."Ja też bardzo długo jeździłam na lonży. To nie wstyd, z resztą do tej pory czasem proszę o jazdę na lonży bo to skupić się nad dosiadem a nie nad kierowaniem koniem ;)Nie przejmuj się tym, galopować będziesz w swoim czasie. Też tak maiłam serio dokładnie taka sama sytuacja. Im więcej się starałam tym było gorzej, więc przestań! Przestań być idealnym uczniem i jeźdźcem! Wyluzuj! Bądź bardziej przyjacielem dla konia niż jeźdźcem na koniu, nie myśl TYLKO o sobie o tym jak masz ułożone łydki czy odbijasz tyłek w ćwiczebnym, czy tracisz równowagę, czy masz pięty w dole... weź głęboki wdech, wyluzuj, poczuj to ogromne zwierze pod sobą, poczuj jak się porusza, wyluzuj... zwyczajnie wyluzuj. Traktuj każdą jazdę jak lekcję nie jak olimpiadę, WOLNO CI POPEŁNIAĆ BŁĘDY! uczysz się dopiero a to że jeździsz od września nic nie znaczy bo inaczej jeśli ktoś jeździłby co dziennie a inaczej jeśli ktoś jeździ 1 na tydzień, a przerwy też robią swoje!!! zwyczajnie WYLUZUJ! nie możesz tego traktować śmiertelnie poważnie, bo to nie pomoże, tylko starasz się być kimś innym jakimś niesamowitym jeźdźcem który wszystko potrafi, więc przestań, NIE MOŻESZ OD SIEBIE WYMAGAĆ ŻE BĘDZIESZ OD RAZU IDEALNIE JEŹDZIĆ, N I E M O Ż E S Z! jak już się wyluzujesz to stopniowo zaczniesz się rozluźniać, oczywiście nie możesz mieć totalnego zlewu na to co mówi ci instruktor czy trener ale po prostu przestań mieć ciśnienie na idealne jeżdżenia. pozdo i powodzenia ;)
ja mam taki problem : jezdzilam sezon zeszly w zastepie i szlo mi dobrze klusowanie, teraz zaczelam jezdzic sama i mam problem z kierowaniem koniem a zwlaszcza z zatrzymaniem nawet ze stepa nie chce sie zatrzymac jak mu karze a robie tak: siadam daje impulsywnie wodze a w ostatecznosci mocniej i daje lydki a nawet mowie "stoj,stop" ale i tak nic. kiedys spadlam bo mi pogalopowal i teraz siedzi strach przed kolejnym galopowaniem i upadkiem. myslicie ze to przejdzie? a moze macie na to jakies sposoby albo sposob dobry zeby kon sie zatrzymywal? chce sie nauczyc jezdzic lubie to ale teraz strach wzial gore :( pomocy
ja mam taki problem : jezdzilam sezon zeszly w zastepie i szlo mi dobrze klusowanie, teraz zaczelam jezdzic sama i mam problem z kierowaniem koniem a zwlaszcza z zatrzymaniem nawet ze stepa nie chce sie zatrzymac jak mu karze a robie tak: siadam daje impulsywnie wodze a w ostatecznosci mocniej i daje lydki a nawet mowie "stoj,stop" ale i tak nic. kiedys spadlam bo mi pogalopowal i teraz siedzi strach przed kolejnym galopowaniem i upadkiem. myslicie ze to przejdzie? a moze macie na to jakies sposoby albo sposob dobry zeby kon sie zatrzymywal? chce sie nauczyc jezdzic lubie to ale teraz strach wzial gore :( pomocy Najlepszym rozwiązaniem na takie problemy jest lekcja z instruktorem. A moje rady? Jak chcesz zatrzymać konia to po prostu przestajesz podążać za ruchem konia i bardzo mocno siadasz w siodle cofając przy tym łydki odrobinę do tyłu. Po tych czynnościach "zatrzymujesz" dłoń i dociskasz kolana do siodła.
Mieliście rację! Dzisiaj było świetnie i instruktorka zaproponowała mi galop! :D Jednak stwierdziłam, że nie czuję się na niego jeszcze gotowe i dziś chcę poćwiczyć ćwiczebny. I szło mi nieźle :) A na następnej jeździe już spróbuję zagalopować :)
jeśli chodzi o przejście do niższego chodu (zatrzymanie) to wyczytałam kiedyś jeszcze taką radę, żeby biodra skierować w kierunku do dłoni a ramiona nieco do tyłu, da to efekt lekkiego usztywnienia, czyli właśnie przestaniesz podążać za koniem :-) mi ta rada trochę rozjaśniła w głowie i pomaga :-) jeśli źle piszę to proszę o skorygowanie mojego błędnego przekonania ;-)
Znam aforyzm ,, Jeździć konno może nauczyć się każdy , ale jazda w harmonii z koniem to sztuka". I z niego wychodziłoby, że pytanie z tematu nie ma sensu, ale... Jeżdżę już od września (z przerwą zimową na styczeń, luty, marzec i kwiecień), a nie widzę efektów. Cały czas jeżdżę na lonży po pół godziny (bo lonża jest 30 min, a bez lonży lub teren 60 min) i nic mi nie wychodzi. Umiem ledwo anglezowanie, teraz cały czas przerabiam ćwiczebny i to on sprawia mi największy kłopot. Wiem co i jak, ale za bardzo się spinam i w związku z tym podskakuję w siodle. :( Już dawno postawiłam sobie za cel wytrwałość, więc się nie poddaję, bo za długo marzyłam o jeździe konnej, ale im bardziej się staram tym jest gorzej i nie wygląda na to, żebym kiedykolwiek mogła chociażby zagalopować :"(Hm.. Też długo miałam problem z ćwiczebnym i dopiero niedawno go rozwiązałam(mimo, że jeżdżę już kilka lat). Po prostu o tym nie myśl. Rozluźnij się i skup się na tym, co masz zrobić, czyli np. kółko kłusem(na lonży). Przydatna jest również jazda bez strzemion.
Myślę, że każdy może się nauczyć jeździć konno. Trzeba tylko do tego ogromnej cierpliwości. :) Skoro jesteś wytrwała, to na pewno dasz rade. Jeżeli spinasz się w kłusie ćwiczebnym spróbuj biodrami "podążać" za rucham konia. Zgadzam się z koleżankami, że bardzo pomaga jazda na oklep. Znam wiele osób, które wolą kłusować na oklep. :)) Powinnaś też porozmawiać o tym z instruktorką, rozmowa dużo daje, a szczególnie, jeśli tak marzyłaś o jeździe konnej, a co do tego, że im bardziej się starasz tym gorzej wychodzi, tak już jest, rozluźnij się i się nie stresuj.
Pewnie,każdy może nauczyć się jazdy konnej.W tobie jest to że masz w sobie wytrwałość nie poddajesz się.Tak trzymaj Xd ja też tak miałam ale już kemon.:) Xdd
Nie martw się, ja też dość długo jeździłam na lonży. To wcale nie oznacza, że się nie nadajesz, ja też tak myślałam. Po tym tragicznym czasie zaczęłam robić ogromne postępy i po dwóch miesiącach pierwszy raz galopowałam. Teraz nawet tak nie żałuję, bo mimo wszystko lonża dużo mnie nauczyła. Czasami z jazdą konną jest jak z prowadzeniem auta, jeden jest lepszy, drugi gorszy, ale każdy może się nauczyć.
Znam aforyzm ,, Jeździć konno może nauczyć się każdy , ale jazda w harmonii z koniem to sztuka". I z niego wychodziłoby, że pytanie z tematu nie ma sensu, ale... Jeżdżę już od września (z przerwą zimową na styczeń, luty, marzec i kwiecień), a nie widzę efektów. Cały czas jeżdżę na lonży po pół godziny (bo lonża jest 30 min, a bez lonży lub teren 60 min) i nic mi nie wychodzi. Umiem ledwo anglezowanie, teraz cały czas przerabiam ćwiczebny i to on sprawia mi największy kłopot. Wiem co i jak, ale za bardzo się spinam i w związku z tym podskakuję w siodle. :( Już dawno postawiłam sobie za cel wytrwałość, więc się nie poddaję, bo za długo marzyłam o jeździe konnej, ale im bardziej się staram tym jest gorzej i nie wygląda na to, żebym kiedykolwiek mogła chociażby zagalopować :"(
pewnie że nauczyć się jeździć konno może każdy. Chociaż w sumie można rzec też że nikt nie może się nauczyć jeździć konno. Wszystko zależy od tego jak się podchodzi do sprawy. Przykładowo, ja jeżdżę konno od 8 lat i powiem szczerze, że nie odważyłbym się powiedzieć że umiem jeździć konno. Tutaj ma właśnie zastosowanie to drugie zdanie. Budowanie harmonii z koniem, budowanie zaufania oraz współpracy z koniem nie jest czymś takim prostym i nawet znany Wszystkim, lub większości Monty Roberts sam o sobie powiedział że do tej pory nie pojął całej wiedzy z zakresu porozumiewania się z koniem. Można rzec że człowiek dopiero umie jeździć konno gdy umie się z koniem porozumiewać, ale z końmi jak z ludźmi, każdy ma jakieś odchyły, każdy ma lepsze i gorsze dni, a co najważniejsze, każdy jest inny, stąd tej wiedzy nie da się pojąć za jednego życia. Faktem jest też, że w jeździectwie są 3 etapy nauki jazdy konnej, które przeważnie występują, rzadko kiedy kończy się na pierwszym etapie. Te etapy to:1. Nie umiem jeździć [czyli etap na którym Ty jesteś]2. Umiem jeździć konno [etap na którym pewnie kiedyś się pojawisz, no chyba że bardzo weźmiesz etap pierwszy do serca, to może i nie koniecznie]3. Nie umiem jeździć konno [na którym też się znajdziesz].Skąd się biorą te etapy? Po pierwsze ucząc się jeździć konno, jeśli bardzo będziesz chciała, będziesz się słuchała instruktorki i nie będziesz chciała zaczynać czegoś na siłę, na co nie jesteś gotowa, to dojdzie do takiego momentu, że będziesz miała świetny dosiad, będziesz dobrze jeździła konno, nawet skakała przeszkody jakieś mega wysokie, a może nawet wystartujesz w jakiś zawodach, np takich jakie będą niedługo tj. CSIO*** na Hipodromie w Sopocie. Teoretycznie pomyślisz sobie, skoro tak będę super jeździła to chyba będę mogła powiedzieć że umiem jeździć konno. Z tą różnicą, że komuś powiesz w szkółce że umiesz jeździć konno, ten ktoś będzie chciał Tobie udowodnić że tak nie jest, to udowodni, dając Tobie konia który "słabo reaguje na łydki" albo który "bardzo mocno reaguje na łydki" zaczniesz mieć problem by na koniu przejechać pół metra, albo będziesz miała problem by na koniu zwolnić do kłusa i wtedy dochodzisz do wniosku, że skoro tak się prezentujesz osobie której mówiłaś jakim super jeźdźcem jesteś, to może jednak tak super jeźdźcem nie jesteś i dojdziesz do wniosku że musisz się jeszcze wiele nauczyć. Wtedy wchodzisz właśnie w ten trzeci etap jeździectwa. No ale odpowiadając na Twoje pytanie, które raczej się tyczy: dobrego dosiadu, galopowania, jazdy w teren, skakania przez przeszkody itd. Odpowiedź jest prosta, możesz się nauczyć jeśli chcesz tego bardzo. Konkretnie musisz się po prostu właściwie rozciągnąć, wyluzować na koniu co jest najistotniejsze gdy się chce uzyskać jakikolwiek dosiad i współgrać z koniem. Gdy już będziesz posiadała pewne umiejętności jeździeckie to też pamiętaj, że jeżdżąc konno nie warto ustawiać pod siebie konia, lecz ustawić siebie pod konia i do niego się dostosować. To pokazuje że dodatkowo poza wyluzowaniem, musisz być elastyczna. Jazda konna nie jest czymś prostym, nie polega na wsiadaniu na konia i klepania tyłkiem o siodło, dlatego lonża jest bardzo istotna podczas jazdy konnej. Ktoś kto miał w życiu tylko jedną lonżę może stwierdzić że to jest mój wymysł, że to jakaś bzdura, bo galopuje i skacze a tylko jedną lonżę miał/a w życiu. Prawda jest taka, że podczas lonży dokładniej widać co robisz i jak robisz. Widać dokładnie co robisz źle, widać co należy poprawić a do tego ma się lepszą kontrolę nad Tobą i Twoją pracę, chociaż dużo zależy od instruktorów. Jeśli wyjdziesz z lonży z jakimiś niedociągnięciami, to potem będziesz miała trudniej, bo te niedociągnięcia będą za Tobą chodziły i to bardzo długo, złapiesz złe nawyki, których będzie Tobie ciężko się wyzbyć. Więc moja rada jest taka. Jeśli chcesz posiąść umiejętności jeździeckie, nigdy nie wychodź przed instruktora. Jeśli instruktor mówi że masz iść na lonżę to idziesz na lonżę. Jak np zejdziesz z lonży, będziesz sama jeździć to po pierwsze nie wyrywaj się do galopowania, bo instruktor wie kiedy jesteś na to gotowa a kiedy nie. A jeżeli dojdzie do takiej sytuacji że będziesz sama jeździć, kłusować a nawet galopować i w pewnym momencie instruktor powie Tobie, że jednak musisz mieć jeszcze parę razy lonżę, to nie złość się na niego i nie pytaj dlaczego, bo on wie dlaczego i pewnie są pewne kwestie które chce szybko poprawić. Po prostu musisz starać się sukcesywnie jeździć, starać się wykonywać wszystkie ćwiczenia, rozciągnąć się właściwie, a co ważniejsze wyluzować i nie spinać mięśni, bo to nie służy dobrze ani Tobie (gdyż łatwiej naciągnąć mięsień i złapać kontuzję), ani koniowi (bo ma wielki dyskomfort) ani Twoim umiejętnościom, bo tego nawyku trudno się wyzbyć i potem się pogłębia. Pozdrawiam i życzę powodzenia oraz wytrwałości w zdobywaniu umiejętności jeździeckich.
Zależy jak to rozumiesz.Jeżeli ktoś się ciebie spyta czy umiesz jeździć konno to nie chodzi mu prawdopodobnie o to czy rozumiesz i radzisz sobie z każdym koniem, ale o to czy uczyłaś się tego i panujesz nad koniem, gdy na nim siedzisz.Ale z drugiej strony osoba, która na pytanie poprzednie odpowie tak może nie umieć jeździć w harmonii z koniem więc w innym kontekście odpowie na to nie.Jak widać to dość skomplikowane.A co do twoich wysiłków - nie poddawaj się, a zobaczysz, że będzie dobrze :)
Tak naprawdę, brak natychmiastowych postępów nie powinien człowieka frustrować. Moim zdaniem powinnaś częściej jeździć konno, bo jeśli jeździsz gdzieś raz na miesiąc to nawet przez 10 lat będziesz stała w miejscu. Poza tym, mówię Ci, że żeby "umieć jeździć konno" potrzebne są dziesiątki (tak, dziesiątki!) lat ciężkiej pracy, a szczerze mówiąc - całe życie jazdy konnej się UCZYMY, nie ma na świecie żadnego "mistrza" w jeździectwie, choć są osoby które jeżdżą lepiej i gorzej. Czyli - aby nauczyć się dobrze jeździć przez pierwsze 4-5 miesięcy powinnaś lekcje nauki jazdy konnej pobierać 2-3 razy w tygodniu, minimum to raz w tygodniu. Potem będzie już Ci coraz łatwiej.
Ćwiczebnym się nie przejmuj, ja dopiero po kilku latach opanowałam go na tyle, że jest dla mnie niesamowicie wygodny na każdym koniu, może nawet wygodniejszy niż anglezowany :) Najgorsze w jeździe konnej są początki. Bez podstaw nigdzie nie ruszysz, a musisz się ich uczyć długo. Nie stawiaj na "jak szybko" tylko na "jak dobrze". Ja kiedyś chciałam umieć wszystko od razu. Później przeniosłam się do innej stajni i tam dopiero zaczęłam jeździć. Stawiając na jakość naprawdę bardzo dużo się nauczyłam, na pewno o wiele więcej niż gdy stawiałam na szybkość nauki. Dlatego nie łam się- każdy ( a przynajmniej tak myślę)na początku ma takie wątpliwości jak ty. To jest zupełnie normalne. Jazda konna to trudny sport, w którym samych podstaw możesz się uczyć kilku lat, aby jeździć dobrze. Moja rada: nie patrz na to jak chciałabyś jeździć, tylko na to jak już jeździsz, pomyśl o tym, czego się nauczyłaś i ciesz się z tego:) Jeździectwo to taki sport, który uczy nas cieszyć się z tych małych rzeczy.
Ładnie to napisali moi poprzednicy ;) Potwierdzam wszystko. Od siebie mogę tylko dodać, że siedź na lonży tak długo, jak długo nie opanujesz "niezależnego" <powiedzmy bez trzymania się za wodze> dosiadu w galopie. Wtedy dopiero zacznij samodzielne jazdy.Ja od pierwszej jazdy mam zapisaną każdą <!> do tej pory ;) Czasem był to opis za 5 linijek, a czasem na kilka stron ;p Jak tak teraz to czytam, po tych 2 latach, to aż się śmieję, że "udało mi się anglezować przez 5 kroków - jestem dumna" albo "i założyłam koniowi ten metal przy paskach" <wędzidło>. :DPowodzenia i nie poddawaj się ^^
w przypadku jazdy konnej podstawa jest odpowiednio czeste jezdzenie, gdyz potwornie szybko sie wszystko zapomina. Zeby robic chociaz niewielkie postepy trzeba jezdzic raz w tygodniu, juz jedna przerwa np. dwutygodniowa powoduje cofniecie... wiecej nauczyłabys się na dwutygodnowym obozie jezdzac np. dwie godziny dziennie, niz w ciagu pól roku jezdzac rzadko i to z przerwami... wg mnie to jest b podobne do nauki jezyka, intensywna nauka procentuje, i uczac sie np. co dziennie przez rok mozna oipanowac go w przyzwitym stopniu, a uczac sie na zasadzie lekcji w szkole - to ludzie nawet po 10 latach nie potrafia nic powiedziec...
Aby nauczyć się jeździć w kłusie ćwiczebnym bardzo pomaga jazda na oklep (bez siodła). Mi pomogło :).
Znam aforyzm ,, Jeździć konno może nauczyć się każdy , ale jazda w harmonii z koniem to sztuka". I z niego wychodziłoby, że pytanie z tematu nie ma sensu, ale... Jeżdżę już od września (z przerwą zimową na styczeń, luty, marzec i kwiecień), a nie widzę efektów. Cały czas jeżdżę na lonży po pół godziny (bo lonża jest 30 min, a bez lonży lub teren 60 min) i nic mi nie wychodzi. Umiem ledwo anglezowanie, teraz cały czas przerabiam ćwiczebny i to on sprawia mi największy kłopot. Wiem co i jak, ale za bardzo się spinam i w związku z tym podskakuję w siodle. :( Już dawno postawiłam sobie za cel wytrwałość, więc się nie poddaję, bo za długo marzyłam o jeździe konnej, ale im bardziej się staram tym jest gorzej i nie wygląda na to, żebym kiedykolwiek mogła chociażby zagalopować :"(cierpliwość,cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość...
popieram to co napisał/a jazda-konna Ja też tak miałam, ale prawda jest taka że to od ciebie wszystko zależy, każdy uczy się we własnym tempie. pytanie o to na forum nie pomoże bo to bardzo indywidualna rzecz. Z resztą moim zdaniem jeździec uczy się całe życie. Kiedy zaczynałam, nie umiałam jeszcze porządnie siedzieć w siodle ale wiedziałam że nie odpuszczę jazy konnej bo baardzo długo musiałam czekać żeby zacząć naukę, niektórzy śmiali się ze mnie że jestem na to za stara, ale nie przejmowałam się tym. Kupiłam oficerki, kask, bryczesy i w moim nowiutkim stroju pojechałam do stajni. Mój trener spojrzał na moje oficerki i stwierdził że są bardzo dobre, ja powiedziałam, że teraz tylko nauczyć się bardzo dobrze jeździć i będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Wtedy usłyszałam słowa od mojego trenera których nie zapomnę do końca życia: "nie ma jeźdźców którzy jeżdżą bardzo dobrze, nie istnieją tacy, są jeźdźcy którzy jeżdżą co najwyżej dobrze, bo można jeździć całe życie a i tak zawsze okaże się że coś nam nie wychodzi, że czegoś nie umiemy, że coś trzeba poprawić. Zawsze."Ja też bardzo długo jeździłam na lonży. To nie wstyd, z resztą do tej pory czasem proszę o jazdę na lonży bo to skupić się nad dosiadem a nie nad kierowaniem koniem ;)Nie przejmuj się tym, galopować będziesz w swoim czasie. Też tak maiłam serio dokładnie taka sama sytuacja. Im więcej się starałam tym było gorzej, więc przestań! Przestań być idealnym uczniem i jeźdźcem! Wyluzuj! Bądź bardziej przyjacielem dla konia niż jeźdźcem na koniu, nie myśl TYLKO o sobie o tym jak masz ułożone łydki czy odbijasz tyłek w ćwiczebnym, czy tracisz równowagę, czy masz pięty w dole... weź głęboki wdech, wyluzuj, poczuj to ogromne zwierze pod sobą, poczuj jak się porusza, wyluzuj... zwyczajnie wyluzuj. Traktuj każdą jazdę jak lekcję nie jak olimpiadę, WOLNO CI POPEŁNIAĆ BŁĘDY! uczysz się dopiero a to że jeździsz od września nic nie znaczy bo inaczej jeśli ktoś jeździłby co dziennie a inaczej jeśli ktoś jeździ 1 na tydzień, a przerwy też robią swoje!!! zwyczajnie WYLUZUJ! nie możesz tego traktować śmiertelnie poważnie, bo to nie pomoże, tylko starasz się być kimś innym jakimś niesamowitym jeźdźcem który wszystko potrafi, więc przestań, NIE MOŻESZ OD SIEBIE WYMAGAĆ ŻE BĘDZIESZ OD RAZU IDEALNIE JEŹDZIĆ, N I E M O Ż E S Z! jak już się wyluzujesz to stopniowo zaczniesz się rozluźniać, oczywiście nie możesz mieć totalnego zlewu na to co mówi ci instruktor czy trener ale po prostu przestań mieć ciśnienie na idealne jeżdżenia. pozdo i powodzenia ;)
ja mam taki problem : jezdzilam sezon zeszly w zastepie i szlo mi dobrze klusowanie, teraz zaczelam jezdzic sama i mam problem z kierowaniem koniem a zwlaszcza z zatrzymaniem nawet ze stepa nie chce sie zatrzymac jak mu karze a robie tak: siadam daje impulsywnie wodze a w ostatecznosci mocniej i daje lydki a nawet mowie "stoj,stop" ale i tak nic. kiedys spadlam bo mi pogalopowal i teraz siedzi strach przed kolejnym galopowaniem i upadkiem. myslicie ze to przejdzie? a moze macie na to jakies sposoby albo sposob dobry zeby kon sie zatrzymywal? chce sie nauczyc jezdzic lubie to ale teraz strach wzial gore :( pomocy
ja mam taki problem : jezdzilam sezon zeszly w zastepie i szlo mi dobrze klusowanie, teraz zaczelam jezdzic sama i mam problem z kierowaniem koniem a zwlaszcza z zatrzymaniem nawet ze stepa nie chce sie zatrzymac jak mu karze a robie tak: siadam daje impulsywnie wodze a w ostatecznosci mocniej i daje lydki a nawet mowie "stoj,stop" ale i tak nic. kiedys spadlam bo mi pogalopowal i teraz siedzi strach przed kolejnym galopowaniem i upadkiem. myslicie ze to przejdzie? a moze macie na to jakies sposoby albo sposob dobry zeby kon sie zatrzymywal? chce sie nauczyc jezdzic lubie to ale teraz strach wzial gore :( pomocy Najlepszym rozwiązaniem na takie problemy jest lekcja z instruktorem. A moje rady? Jak chcesz zatrzymać konia to po prostu przestajesz podążać za ruchem konia i bardzo mocno siadasz w siodle cofając przy tym łydki odrobinę do tyłu. Po tych czynnościach "zatrzymujesz" dłoń i dociskasz kolana do siodła.
Mieliście rację! Dzisiaj było świetnie i instruktorka zaproponowała mi galop! :D Jednak stwierdziłam, że nie czuję się na niego jeszcze gotowe i dziś chcę poćwiczyć ćwiczebny. I szło mi nieźle :) A na następnej jeździe już spróbuję zagalopować :)
jeśli chodzi o przejście do niższego chodu (zatrzymanie) to wyczytałam kiedyś jeszcze taką radę, żeby biodra skierować w kierunku do dłoni a ramiona nieco do tyłu, da to efekt lekkiego usztywnienia, czyli właśnie przestaniesz podążać za koniem :-) mi ta rada trochę rozjaśniła w głowie i pomaga :-) jeśli źle piszę to proszę o skorygowanie mojego błędnego przekonania ;-)
Znam aforyzm ,, Jeździć konno może nauczyć się każdy , ale jazda w harmonii z koniem to sztuka". I z niego wychodziłoby, że pytanie z tematu nie ma sensu, ale... Jeżdżę już od września (z przerwą zimową na styczeń, luty, marzec i kwiecień), a nie widzę efektów. Cały czas jeżdżę na lonży po pół godziny (bo lonża jest 30 min, a bez lonży lub teren 60 min) i nic mi nie wychodzi. Umiem ledwo anglezowanie, teraz cały czas przerabiam ćwiczebny i to on sprawia mi największy kłopot. Wiem co i jak, ale za bardzo się spinam i w związku z tym podskakuję w siodle. :( Już dawno postawiłam sobie za cel wytrwałość, więc się nie poddaję, bo za długo marzyłam o jeździe konnej, ale im bardziej się staram tym jest gorzej i nie wygląda na to, żebym kiedykolwiek mogła chociażby zagalopować :"(Hm.. Też długo miałam problem z ćwiczebnym i dopiero niedawno go rozwiązałam(mimo, że jeżdżę już kilka lat). Po prostu o tym nie myśl. Rozluźnij się i skup się na tym, co masz zrobić, czyli np. kółko kłusem(na lonży). Przydatna jest również jazda bez strzemion.
Myślę, że każdy może się nauczyć jeździć konno. Trzeba tylko do tego ogromnej cierpliwości. :) Skoro jesteś wytrwała, to na pewno dasz rade. Jeżeli spinasz się w kłusie ćwiczebnym spróbuj biodrami "podążać" za rucham konia. Zgadzam się z koleżankami, że bardzo pomaga jazda na oklep. Znam wiele osób, które wolą kłusować na oklep. :)) Powinnaś też porozmawiać o tym z instruktorką, rozmowa dużo daje, a szczególnie, jeśli tak marzyłaś o jeździe konnej, a co do tego, że im bardziej się starasz tym gorzej wychodzi, tak już jest, rozluźnij się i się nie stresuj.
Pewnie,każdy może nauczyć się jazdy konnej.W tobie jest to że masz w sobie wytrwałość nie poddajesz się.Tak trzymaj Xd ja też tak miałam ale już kemon.:) Xdd
Nie martw się, ja też dość długo jeździłam na lonży. To wcale nie oznacza, że się nie nadajesz, ja też tak myślałam. Po tym tragicznym czasie zaczęłam robić ogromne postępy i po dwóch miesiącach pierwszy raz galopowałam. Teraz nawet tak nie żałuję, bo mimo wszystko lonża dużo mnie nauczyła. Czasami z jazdą konną jest jak z prowadzeniem auta, jeden jest lepszy, drugi gorszy, ale każdy może się nauczyć.