Cześć, mam pewien problem a mianowicie, nigdy nie chodziłam do szkółki jeździeckiej ale marzyłam o koniu, teraz marzenie się spełniło. Mieszkam poza miastem a koń jest u działka więc widuje go a raczej ją codziennie. mam ją od miesiąca, wyprowadzam ją codziennie i oczywiście czyszczę( kiedy jestem w szkole karmi ją dziadek tak jakby coś) a jeżdżę na niej w weekendy. Więc czy samodzielna nauka na podwórzu mi wystarczy i czy muszę chodzić do szkółki.Mam jeszcze jeden problem gdy zjeżdżam( na koniu) z górki to wiadomo, że jestem pochylona do przodu a wtedy mój koń mój lekko przyśpiesza wtedy ja,,zaciągam ręczny" bo szczerze mówiąc z góry boje się kłusować właściwie to sama nie wiem dlaczego wspomnę, że ostatnio spadłam z niej ale nic mi się nie stało czy to dlatego boje się kłusować? a może to wina siodła, ja mam w stylu western a zawsze jeździłam na angielskim(u dziadka od strony mamy jest koń na którym jeździłam właśnie na angielskim siodle) proszę o rade!!!!
"zaciągam ręczny"? o_ONa jakim etapie zaawansowania jesteś? Z tego co piszesz to raczej przydałaby Ci się nauka z instruktorem. Nie masz potrzeby umieć więcej?
Pierwsza zasada (często omijana przy takich jazdach) - obowiązkowo KASK ew. toczek.Osobiście uważam, że trzeba Ci instruktora (jak każdemu na początku), nawet jeśli trzymasz się dobrze w siodle, pewnie masz braki od strony technicznej, co powoduje wożenie się na koniu a nie jazdę z prawdziwego zdarzenia, co nie jest zbyt konfortowe dla konia. Jeśli nie stać Cie na instruktora, poszukaj w okolicy jakiegoś DOBREGO jeźdzca, który ma pojęcie (a najlepiej srebrną odznakę), pewnie za jakiś grosz czy też darmową jazdę poduczy Ci podstaw :)
właściwie to mówiłam rodzicom że chciałabym jeździć w szkółce nawet jest taka w mojej okolicy problem w tym, że kiedy powiedziałam o tym tacie to on,,przecież masz już konia poco wydawać pieniądze na instruktora skoro sama się możesz nauczyć przecież masz sporo książek o koniach więc poco ci instruktor" i tyle z moim chodzeniem do szkółki.
Więc zostaje Ci poszukać jakiegoś jeżdzca (dobrego i doświadczonego), który w zamian za jazdę na Twoim koniu będzie Cie uczył. Bo skoro Twój tata ma takie podejście, to za instruktora też nie będzie płacił
Warto też wspomnieć na jak duże niebezpieczeństwo narażasz i siebie i konia nie wiedząc tak do końca jak wszystko powinno wyglądać i jak na daną sytuację zareagować. Jazda konna to sport ekstremalny a koń to zawsze tylko koń i decydujące bywają ułamki sekund w razie wypadku. Dlatego istotne też dla twojego bezpieczeństwa jest to żebyś miała wyrobione odpowiednie odruchy i wiedziała jak zareagować. O odpowiedniej pracy z koniem czy ze sobą już nie wspomnę, bo jednak teoria sobie i nawet jeśli wiesz jak coś teoretycznie zrobić to w praktyce już może nie być tak kolorowo.
Witaj,Jeśli nie zależy Ci na jeżdżeniu określonym stylem, to oczywiście prędzej czy później nauczysz się jeździć sama, tak, żeby było Ci wygodnie. Kowboje nie chodzili do szkółki jeździeckiej i całkiem niechcący stworzyli styl western. Dbaj o bezpieczeństwo (kask) i równowagę (ćwiczenia) a jak zjeżdżasz z górki odchylaj się do tyłu a nie pochylaj do przodu. Na strach nie ma lekarstwa - tylko ćwiczenia i zaufanie do konia. Pracuj dużo ze swoim pupilem z ziemi i ośmielaj go w tych obszarach, w których dostrzegasz, że się boi. Chodź z nią w ręku na spacery. Eksponuj ją na różne niespodziewane sytuacje i miejsca (kałuże, woda, krzaki, psy). Zbuduj na ziemi więź pomiędzy sobą i koniem a pewniej będziesz czuła się w siodle.Pozdrawiam,Katarzyna
Moim zdaniem, to że nauczy się jeżdzić sama trochę mija się z prawdą. Sama właśnie "dobrze" jeżdziłam, trzymałam się w siodle, wszystko wygodnie i cacy.. a jak trafiłam na instruktora z prawdziwego zdarzenia to okazało się, że mam tyle błędów technicznych, że do teraz nie potrafie niektórych skorygowac
Cześć, mam pewien problem a mianowicie, nigdy nie chodziłam do szkółki jeździeckiej ale marzyłam o koniu, teraz marzenie się spełniło. Mieszkam poza miastem a koń jest u działka więc widuje go a raczej ją codziennie. mam ją od miesiąca, wyprowadzam ją codziennie i oczywiście czyszczę( kiedy jestem w szkole karmi ją dziadek tak jakby coś) a jeżdżę na niej w weekendy. Więc czy samodzielna nauka na podwórzu mi wystarczy i czy muszę chodzić do szkółki.Mam jeszcze jeden problem gdy zjeżdżam( na koniu) z górki to wiadomo, że jestem pochylona do przodu a wtedy mój koń mój lekko przyśpiesza wtedy ja,,zaciągam ręczny" bo szczerze mówiąc z góry boje się kłusować właściwie to sama nie wiem dlaczego wspomnę, że ostatnio spadłam z niej ale nic mi się nie stało czy to dlatego boje się kłusować? a może to wina siodła, ja mam w stylu western a zawsze jeździłam na angielskim(u dziadka od strony mamy jest koń na którym jeździłam właśnie na angielskim siodle) proszę o rade!!!!
"zaciągam ręczny"? o_ONa jakim etapie zaawansowania jesteś? Z tego co piszesz to raczej przydałaby Ci się nauka z instruktorem. Nie masz potrzeby umieć więcej?
Pierwsza zasada (często omijana przy takich jazdach) - obowiązkowo KASK ew. toczek.Osobiście uważam, że trzeba Ci instruktora (jak każdemu na początku), nawet jeśli trzymasz się dobrze w siodle, pewnie masz braki od strony technicznej, co powoduje wożenie się na koniu a nie jazdę z prawdziwego zdarzenia, co nie jest zbyt konfortowe dla konia. Jeśli nie stać Cie na instruktora, poszukaj w okolicy jakiegoś DOBREGO jeźdzca, który ma pojęcie (a najlepiej srebrną odznakę), pewnie za jakiś grosz czy też darmową jazdę poduczy Ci podstaw :)
właściwie to mówiłam rodzicom że chciałabym jeździć w szkółce nawet jest taka w mojej okolicy problem w tym, że kiedy powiedziałam o tym tacie to on,,przecież masz już konia poco wydawać pieniądze na instruktora skoro sama się możesz nauczyć przecież masz sporo książek o koniach więc poco ci instruktor" i tyle z moim chodzeniem do szkółki.
Więc zostaje Ci poszukać jakiegoś jeżdzca (dobrego i doświadczonego), który w zamian za jazdę na Twoim koniu będzie Cie uczył. Bo skoro Twój tata ma takie podejście, to za instruktora też nie będzie płacił
Warto też wspomnieć na jak duże niebezpieczeństwo narażasz i siebie i konia nie wiedząc tak do końca jak wszystko powinno wyglądać i jak na daną sytuację zareagować. Jazda konna to sport ekstremalny a koń to zawsze tylko koń i decydujące bywają ułamki sekund w razie wypadku. Dlatego istotne też dla twojego bezpieczeństwa jest to żebyś miała wyrobione odpowiednie odruchy i wiedziała jak zareagować. O odpowiedniej pracy z koniem czy ze sobą już nie wspomnę, bo jednak teoria sobie i nawet jeśli wiesz jak coś teoretycznie zrobić to w praktyce już może nie być tak kolorowo.
Witaj,Jeśli nie zależy Ci na jeżdżeniu określonym stylem, to oczywiście prędzej czy później nauczysz się jeździć sama, tak, żeby było Ci wygodnie. Kowboje nie chodzili do szkółki jeździeckiej i całkiem niechcący stworzyli styl western. Dbaj o bezpieczeństwo (kask) i równowagę (ćwiczenia) a jak zjeżdżasz z górki odchylaj się do tyłu a nie pochylaj do przodu. Na strach nie ma lekarstwa - tylko ćwiczenia i zaufanie do konia. Pracuj dużo ze swoim pupilem z ziemi i ośmielaj go w tych obszarach, w których dostrzegasz, że się boi. Chodź z nią w ręku na spacery. Eksponuj ją na różne niespodziewane sytuacje i miejsca (kałuże, woda, krzaki, psy). Zbuduj na ziemi więź pomiędzy sobą i koniem a pewniej będziesz czuła się w siodle.Pozdrawiam,Katarzyna
Moim zdaniem, to że nauczy się jeżdzić sama trochę mija się z prawdą. Sama właśnie "dobrze" jeżdziłam, trzymałam się w siodle, wszystko wygodnie i cacy.. a jak trafiłam na instruktora z prawdziwego zdarzenia to okazało się, że mam tyle błędów technicznych, że do teraz nie potrafie niektórych skorygowac