A mianowicie, kupuję konia. Jak dotąd znalazłam 14-miesięczną kobyłkę, która jest bardzo grzeczna, podaje nogi i wgl. Ludzie odradzają mi kupna tak młodego konia, bo mówią że nie wiem co biorę. Nie wiadomo jak będzie przy zajeżdżaniu itd. A ja ją bardzo chcę, myślę że jeśli będę z nią pracować do tych 3 lat to zrobię z niej konia. Wiadomo, przy zajeżdżaniu poproszę odpowiednią osobę aby mi pomogła. Wzięlibyście takiego konia na moim miejscu ? + z końmi sobie radzę, jeżdżę 5 lat.
to że jeździsz od 5 lat o niczym nie świadczy ;) ja też ci odradzam kupno. po 1) jeśli nie masz pewności ze sobie poradzisz to sobie nie poradzisz2) taki koń jest tańczy ale czy będziesz sobie spokojnie czekać kolejne 2 lata żeby na niej jeździć?3) masz dla niego towarzystwo? To młody koń i trzeba dbać o jego psychike4) czy na pewno poradzisz sobie z koniem, który będzie już wyrośnięty i duży ale będzie miał mentalność źrebaka? będzie cie podszczypywał, skakał? 5) przy młodym koniu nie wiesz jakie na zalety. jeśli lubisz ,np. skoki a koń za skarby świata nie będzie chciał skakać, to odpuścisz mu?6) będziesz cierpliwie go przez 2 lata prowadzać na uwiązie, przyzwyczajać do zabiegów? Ładować z niego pieniądze, nie odnosząc z niego bardzo widocznych zysków?pewnie że fajniej jest mieć konia od małego i doskonale go znać, być jego przyjacielem. Nawet przez takie zabawy, czyszczenie zawiązuje sie więź, bardzo ważna więź ale czy masz na tyle cierpliwości?
Tak szczerze odpowiadając na pytanie w temacie- nie. Praktycznie na pewno nie. Pięć lat to mało nawet jak na nauczenie się samemu potrzebnych rzeczy, a co dopiero na nauczenie się, jak uczyć konia. Poza tym jazda nie uczy właściwie wcale opieki nad koniem, zwłaszcza młodym.Roczniak to koń bardzo, bardzo młody. Mało da się o nim powiedzieć, rzeczywiście nie wiesz, co bierzesz. Nie wiadomo, co z niego wyrośnie. Za dwa lata może się okazać, że jest krzywy albo że jednak ma nie po kolei w głowie. Może też być w miarę poprawny, ale w innym typie- np. Ty zechcesz za jakiś czas podbijać parkury, a tu problem, bo koń wyrósł na zaprzęgowca z ruchem z nadgarstka, pionową łopatką i zupełnie bez serca i możliwości do skoków. Do bryczki idealny, ale czy dla Ciebie też? Wątpię. Bardzo trudno jest ocenić pod tym kątem młodego konia, bo nigdy nie wiadomo, które cechy budowy pozostaną, a które się zmienią w trakcie wzrostu. Młodziaki często są np. przebudowane i mają do tego prawo, bo to się z czasem wyrównuje... zwykle. Główna teza tego akapitu: zupełnie nie wiesz, co z niego będzie.Jeśli akurat ją bardzo chcesz, to może być dla tego, że się "zachłysnęłaś" perspektywą własnego konia i trudno Ci zrezygnować, kiedy to się wydaje być tak blisko. Poczekaj lepiej, poprzeglądaj inne oferty. Roczniaki i dwulatki to chyba najgorsza grupa do sprzedaży, więc jeśli hodowca będzie mieć pecha z klientami, klacz może u niego na Ciebie czekać nawet i do trzecich urodzin. Inna sprawa- młodziutki, rosnący koń potrzebuje innego żywienia niż dorosły. Tak samo bardzo poważnie trzeba podchodzić do kowali, weterynarzy, ruchu na pastwisku, stada rówieśników. Wszystkie błędy w wychowie odbiją się na jego zdrowiu później i to będzie wina tylko i wyłącznie właściciela, czyli w tym wypadku Twoja wina. Czy wiesz, jak powinny wglądać prawidłowe kopyta? Czy wiesz, kiedy kowal coś spartaczył? Złe werkowanie może doprowadzić do wady postawy. Tego okresu nie da się odrobić i jeśli się w czymś pomylisz, na zawsze wpłynie to na konia. Nawet za dużo paszy może spowodować za szybki wzrost i przeciążenie kości. Czy jesteś gotowa badać siano i trawę z łąki, żeby ustalić, czy nie trzeba podać małej jakiś dodatków mineralnych (nie, nie wystarczy sypnąć na oko)? Wychów konia swoje kosztuje i pieniądze w niego włożone nie mają szans się zwrócić, jeśli kiedyś będziesz musiała go sprzedać. Zapytaj jakiegoś hodowcy, jak mu się zarabia. Pewnie machnie ręką i powie "Pani, szkoda gadać!" Wiem, Ty byś nigdy nie sprzedała, ale życie jest takie, że czasami nic się nie da zrobić tak, jakby się chciało.Zastanów się bardzo dobrze, czy jesteś w stanie sobie poradzić. Tak roczniak to coś innego niż dorosły. Z jednej strony sama opieka jest trudniejsza, z drugiej- każde zaniedbanie się zemści. Przy pierwszym koniu nie da się uniknąć błędów, ale dorosły koń i jego organizm to "wybacza" i jest w stanie bez szkody dla siebie znieść dużo więcej niż koński dzieciak, na którym to wszystko się odbije. Ja na Twoim miejscu absolutnie bym takiego konia nie kupowała, a jeżdżę dłużej niż Ty. Sama jazda przez choćby 50 lat nie przygotowuje do opieki nad własnym koniem, a co dopiero nad młodym. Gdybyś zapytała jakiegoś zawodnika, jakie są w owsie proporcje wapnia do fosforu, a jakich potrzebuje rosnący koń, pewnie niewielu by wiedziało. Dla nich to nie ma żadnego znaczenia, dla konia ma, i to OGROMNE.
Ludzie, którzy ci tak mówią z pewnością nie robią tego ze złośliwości, czy zazdrości. Odpowiedź na twoje pytanie brzmi: może tak, a może nie. Jeśli w grę wchodzi życie innego stworzenia nie warto ryzykować. Postawa "a ja wam pokażę, że sobie poradzę" nie świadczy w tej sytuacji o odwadze, czy pozytywnym uporze i wytrwałości, a raczej o braku rozsądku i odpowiedzialności. Słuchaj ludzi mądrzejszych od siebie, a dobrze na tym wyjdziesz.
Ja też miałam faze na młode konie... Ale wole kupić takie do 7 lat. Są już zajeżdżone, ja mam możliwość przez długie lata zajmować się nimi. Z takim koniem mogę popracować i startować w zawodach... JA UWAŻAM, ŻE JEŚLI CHCESZ I JESTEŚ WYSTARCZAJĄCO UPARTA TO BRNIJ W TO :) ale ja i tak wole starsze, to dobre rozwiązanie!
Nie kupuj tak młodego konia!!!Mogę tobie opowiedzieć historię mojego ( dzisiaj dwu latka) konia. Wykupiłam go wraz z mamą ( jego mamą) od pseudohodowcy. Kiedy do nas trafil ( miał rok), na początku trochę kopał i podgryzał, oduczyliśmy go tego. Nauczyliśmy zaufania do ludzi i ręki. Wykastrowaliśmy go bo zaczęło mu bić do głowy jak to ogierkowi ( naokoło same klacze). Uspokoił się. Zaczęła sie nauka do uprzeży i ciągnięcia czegokolwiek za sobą. Cały rok nie było z nim problemów. Aż tu nagle kiedy czlowiek zaczął sie cieszyc że to pokorny " osiołek" niestety wyszło z niego diablę.Skacze przy lekkiej bryczce wybijając ze wszystkich czeterech nóg, szuka okazji na ukąszenie nawet podczas podawania mu marchewki. Nie pozwala sie czyścić, robimy to we dwie osoby- jedna trzyma za kantar druga ostrożnie szczotkuje. Oddzieliliśmy go calkowicie od klaczy ( mamożliwości obwąchiwania jej kiedy wraca do stajni) wtedy sie troche wyciszył. Nie wiem czy energia jaką dzisiaj posiada wypali sie w nim w przyszłości, być może że będę zmuszona go sprzedać ( przy obrządzaniu pomagają nam dzieci) bo nie dam sobie z nim rady albo co gorsze zrobi komuś krzywdę ( mi już zrobił: mialam 4 szwy na palcu po ranie szarpanej) . Pracujemy z nim codziennie. Codziennie jest zaprzegany do lekkiej bryczki i przebiega około 15 km cwałem. Do domu wraca spocony z pianą miedzy tylnimi nogami. Wtedy spokojny jest tylko do południa dnia nastepnego póżniej odzyskuje werwę i walczymy żeby go ubrać. Zastanów sie przed kupnem tak młodego konia bo nie wiesz co z nigo wyrośnie.
A mianowicie, kupuję konia. Jak dotąd znalazłam 14-miesięczną kobyłkę, która jest bardzo grzeczna, podaje nogi i wgl. Ludzie odradzają mi kupna tak młodego konia, bo mówią że nie wiem co biorę. Nie wiadomo jak będzie przy zajeżdżaniu itd. A ja ją bardzo chcę, myślę że jeśli będę z nią pracować do tych 3 lat to zrobię z niej konia. Wiadomo, przy zajeżdżaniu poproszę odpowiednią osobę aby mi pomogła. Wzięlibyście takiego konia na moim miejscu ? + z końmi sobie radzę, jeżdżę 5 lat.
to że jeździsz od 5 lat o niczym nie świadczy ;) ja też ci odradzam kupno. po 1) jeśli nie masz pewności ze sobie poradzisz to sobie nie poradzisz2) taki koń jest tańczy ale czy będziesz sobie spokojnie czekać kolejne 2 lata żeby na niej jeździć?3) masz dla niego towarzystwo? To młody koń i trzeba dbać o jego psychike4) czy na pewno poradzisz sobie z koniem, który będzie już wyrośnięty i duży ale będzie miał mentalność źrebaka? będzie cie podszczypywał, skakał? 5) przy młodym koniu nie wiesz jakie na zalety. jeśli lubisz ,np. skoki a koń za skarby świata nie będzie chciał skakać, to odpuścisz mu?6) będziesz cierpliwie go przez 2 lata prowadzać na uwiązie, przyzwyczajać do zabiegów? Ładować z niego pieniądze, nie odnosząc z niego bardzo widocznych zysków?pewnie że fajniej jest mieć konia od małego i doskonale go znać, być jego przyjacielem. Nawet przez takie zabawy, czyszczenie zawiązuje sie więź, bardzo ważna więź ale czy masz na tyle cierpliwości?
Tak szczerze odpowiadając na pytanie w temacie- nie. Praktycznie na pewno nie. Pięć lat to mało nawet jak na nauczenie się samemu potrzebnych rzeczy, a co dopiero na nauczenie się, jak uczyć konia. Poza tym jazda nie uczy właściwie wcale opieki nad koniem, zwłaszcza młodym.Roczniak to koń bardzo, bardzo młody. Mało da się o nim powiedzieć, rzeczywiście nie wiesz, co bierzesz. Nie wiadomo, co z niego wyrośnie. Za dwa lata może się okazać, że jest krzywy albo że jednak ma nie po kolei w głowie. Może też być w miarę poprawny, ale w innym typie- np. Ty zechcesz za jakiś czas podbijać parkury, a tu problem, bo koń wyrósł na zaprzęgowca z ruchem z nadgarstka, pionową łopatką i zupełnie bez serca i możliwości do skoków. Do bryczki idealny, ale czy dla Ciebie też? Wątpię. Bardzo trudno jest ocenić pod tym kątem młodego konia, bo nigdy nie wiadomo, które cechy budowy pozostaną, a które się zmienią w trakcie wzrostu. Młodziaki często są np. przebudowane i mają do tego prawo, bo to się z czasem wyrównuje... zwykle. Główna teza tego akapitu: zupełnie nie wiesz, co z niego będzie.Jeśli akurat ją bardzo chcesz, to może być dla tego, że się "zachłysnęłaś" perspektywą własnego konia i trudno Ci zrezygnować, kiedy to się wydaje być tak blisko. Poczekaj lepiej, poprzeglądaj inne oferty. Roczniaki i dwulatki to chyba najgorsza grupa do sprzedaży, więc jeśli hodowca będzie mieć pecha z klientami, klacz może u niego na Ciebie czekać nawet i do trzecich urodzin. Inna sprawa- młodziutki, rosnący koń potrzebuje innego żywienia niż dorosły. Tak samo bardzo poważnie trzeba podchodzić do kowali, weterynarzy, ruchu na pastwisku, stada rówieśników. Wszystkie błędy w wychowie odbiją się na jego zdrowiu później i to będzie wina tylko i wyłącznie właściciela, czyli w tym wypadku Twoja wina. Czy wiesz, jak powinny wglądać prawidłowe kopyta? Czy wiesz, kiedy kowal coś spartaczył? Złe werkowanie może doprowadzić do wady postawy. Tego okresu nie da się odrobić i jeśli się w czymś pomylisz, na zawsze wpłynie to na konia. Nawet za dużo paszy może spowodować za szybki wzrost i przeciążenie kości. Czy jesteś gotowa badać siano i trawę z łąki, żeby ustalić, czy nie trzeba podać małej jakiś dodatków mineralnych (nie, nie wystarczy sypnąć na oko)? Wychów konia swoje kosztuje i pieniądze w niego włożone nie mają szans się zwrócić, jeśli kiedyś będziesz musiała go sprzedać. Zapytaj jakiegoś hodowcy, jak mu się zarabia. Pewnie machnie ręką i powie "Pani, szkoda gadać!" Wiem, Ty byś nigdy nie sprzedała, ale życie jest takie, że czasami nic się nie da zrobić tak, jakby się chciało.Zastanów się bardzo dobrze, czy jesteś w stanie sobie poradzić. Tak roczniak to coś innego niż dorosły. Z jednej strony sama opieka jest trudniejsza, z drugiej- każde zaniedbanie się zemści. Przy pierwszym koniu nie da się uniknąć błędów, ale dorosły koń i jego organizm to "wybacza" i jest w stanie bez szkody dla siebie znieść dużo więcej niż koński dzieciak, na którym to wszystko się odbije. Ja na Twoim miejscu absolutnie bym takiego konia nie kupowała, a jeżdżę dłużej niż Ty. Sama jazda przez choćby 50 lat nie przygotowuje do opieki nad własnym koniem, a co dopiero nad młodym. Gdybyś zapytała jakiegoś zawodnika, jakie są w owsie proporcje wapnia do fosforu, a jakich potrzebuje rosnący koń, pewnie niewielu by wiedziało. Dla nich to nie ma żadnego znaczenia, dla konia ma, i to OGROMNE.
Ludzie, którzy ci tak mówią z pewnością nie robią tego ze złośliwości, czy zazdrości. Odpowiedź na twoje pytanie brzmi: może tak, a może nie. Jeśli w grę wchodzi życie innego stworzenia nie warto ryzykować. Postawa "a ja wam pokażę, że sobie poradzę" nie świadczy w tej sytuacji o odwadze, czy pozytywnym uporze i wytrwałości, a raczej o braku rozsądku i odpowiedzialności. Słuchaj ludzi mądrzejszych od siebie, a dobrze na tym wyjdziesz.
Ja też miałam faze na młode konie... Ale wole kupić takie do 7 lat. Są już zajeżdżone, ja mam możliwość przez długie lata zajmować się nimi. Z takim koniem mogę popracować i startować w zawodach... JA UWAŻAM, ŻE JEŚLI CHCESZ I JESTEŚ WYSTARCZAJĄCO UPARTA TO BRNIJ W TO :) ale ja i tak wole starsze, to dobre rozwiązanie!
Nie kupuj tak młodego konia!!!Mogę tobie opowiedzieć historię mojego ( dzisiaj dwu latka) konia. Wykupiłam go wraz z mamą ( jego mamą) od pseudohodowcy. Kiedy do nas trafil ( miał rok), na początku trochę kopał i podgryzał, oduczyliśmy go tego. Nauczyliśmy zaufania do ludzi i ręki. Wykastrowaliśmy go bo zaczęło mu bić do głowy jak to ogierkowi ( naokoło same klacze). Uspokoił się. Zaczęła sie nauka do uprzeży i ciągnięcia czegokolwiek za sobą. Cały rok nie było z nim problemów. Aż tu nagle kiedy czlowiek zaczął sie cieszyc że to pokorny " osiołek" niestety wyszło z niego diablę.Skacze przy lekkiej bryczce wybijając ze wszystkich czeterech nóg, szuka okazji na ukąszenie nawet podczas podawania mu marchewki. Nie pozwala sie czyścić, robimy to we dwie osoby- jedna trzyma za kantar druga ostrożnie szczotkuje. Oddzieliliśmy go calkowicie od klaczy ( mamożliwości obwąchiwania jej kiedy wraca do stajni) wtedy sie troche wyciszył. Nie wiem czy energia jaką dzisiaj posiada wypali sie w nim w przyszłości, być może że będę zmuszona go sprzedać ( przy obrządzaniu pomagają nam dzieci) bo nie dam sobie z nim rady albo co gorsze zrobi komuś krzywdę ( mi już zrobił: mialam 4 szwy na palcu po ranie szarpanej) . Pracujemy z nim codziennie. Codziennie jest zaprzegany do lekkiej bryczki i przebiega około 15 km cwałem. Do domu wraca spocony z pianą miedzy tylnimi nogami. Wtedy spokojny jest tylko do południa dnia nastepnego póżniej odzyskuje werwę i walczymy żeby go ubrać. Zastanów sie przed kupnem tak młodego konia bo nie wiesz co z nigo wyrośnie.
Warka- Nie znam się za bardzo na poożeniu, ale tak młodego (z twojej wypowiedzi wnioskuje, że działo się to gdy miał 1-1,5 roku)konia do bryczki?
Warka No jak dwulatek przebiega codziennie 15 km cwałem, z bryczką to ja nie mam pytań...
O_o Warka też bym cię nie lubiła na jego miejscu. Sprzedaj go prędko zanim całkowicie rozwalisz mu nogi i psychikę. Wszystkie roczniaki zaprzęgasz?
Warka byłaś ostatnio u psychologa?