Cześć!Jeżdżę konno od 1,5 miesiąca. Znacie może jakieś ćwiczenia na co dzień i bezpośrednio przed jazdą do wyćwiczenia równowagi, łydek, rąk itp.? Nie mam z tym problemu, ale chcę je jeszcze trochę wyćwiczyć. Jedyny problem mam ze stopami, bo wpadają mi głęboko w strzemiona (mam takie "Kalosze do jazdy" z Decathlona, więc to nie obuwie sprawia ten problem). Podawajcie mi takie ćwiczenia w stylu takim, jak skłony, "rowerek" itp., a nie "usiądź w siodle i uderzaj konia łydkami". Możecie mi też podać przyczynę problemu ze stopami.Za wszystkie odpowiedzi dziękuję, i pozdrawiam tych, którzy się tym choć trochę zainteresowali.
Witaj!
Miałam zamiar zamieścić podobny post - ja z kolei chciałabym poprawić swoją równowagę w siodle. Póki co, kupiłam sobie taką wielką piłkę do ćwiczeń (są na allegro za 30-50 zł). Przeczytałam na jakiejś "końskiej" stronie, że ćwiczenia na niej doskonalą kontrolowanie ciała, utrzymywanie ciała w równowadze, rozluźnienie, a poza tym oczywiście utrzymanie kondycji. Na youtube jest trochę przykładów ćwiczeń na takich piłkach.
Poza tym staram się codziennie rozciągać: łydki na stopniu schodów, skłony na stojąco i w siadzie, wygięcia kręgosłupa itp. (elastyczność to przecież ważna rzecz).
No i jeżdżę bez trzymanki na rowerze (to już mój patent) - co ciekawe, wychodzi mi to dopiero od momentu rozpoczęcia przygody z jeździectwem, wcześniej było niewykonalne ;-)
Ze swojej strony także przyłączam się do prośby o propozycje ćwiczeń w domu :-)
Powodem wpadającej stopy może być źle dopasowana długość strzemion jak i pięta uniesiona do góry. Zapewne Twoim problemem jest pięta uniesiona do góry, jeśli nie to bardzo przepraszam. Jeździsz krótko, więc nie ma czym się przejmować, z czasem nad tym zapanujesz. W każdym przypadku życzę wytrwałości i cierpliwości ;)
Zdecydowanie popieram wszelkie ćwiczenia rozciągające. A wypadająca noga jest pewnie spowodowana krótkim na razie okresem praktyki. Większość początkujących boryka się z tym problemem. Trochę treningów i skupienia, a minie:)
Podczas jazdy pięta powinna być troszke w dół. To w miarę zaawansowania przychodzi już łatwo, tak jak odpowiednie trzymanie wodzy itp. Mój kolega jak w tygodniu nie mógł na koniach pojeździć - siedząc w biurze i pracując trzymał sobie pięty w dół a palce do góry :D i o dziwo lepiej mu szło :D
Ja szczerze powniem nie wiem, czy jakieś domowe ćwiczenia będą polepszać nasz dosiad, aczkolwiek rozciaganie może nam w tym pomóc. Wiecie co jest najlepszym sposobem na to? Jeździć, jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć. Nie ma czym się martwić, że wpadają Ci nogi w strzemiona, czy nie masz pięty w dół, czy masz problem z rękoma czy nie masz. Co do strzemion proponuję je troche skrócić co byś miała na początek oparcie na strzemieniu tym samym mogła pociągnąć pięty w dół. Co do polepszenia równowagi? Jesli masz mozliwość to poproś instruktora o lonżę, dzięki niej będziesz mogła sie rozluźnić, poczuc pewniej w siodle mogąc skupić się tylko na sobie i swoim dosiadzie, gdyż ""prowadzeniem konia"" zajmie się instruktor.Pozdrawiam!
Ja też dorzucę swoje 3 grosze:)Piłka- rewelacyjna sprawa, polecam z własnego doświadczenia!Oczywiście nie zastąpi koniowatego, ale na okres, gdy nie można pojeździć (np. finanse lub kontuzja), pomoże utrzymać formę.Jeśli chodzi o inne ćwiczenia: rozciąganie jak najbardziej - zwłaszcza mięśni podudzi, bo to one odpowiadają za odpowiednie ułożenie nogi i stopy w strzemieniu , a co za tym idzie zapobiegają ich wypadaniu.Niezłe efekty przynosi też tradycyjne ćwiczenie z taboretem,opisane chyba w każdej książce jeździeckiej : siadamy na skraju taboretu i przez napięcie "krzyża" i mięśni brzucha powodujemy podniesienie 2 nóg stołka. Takie ćwiczenia pomagają wyczuć ruch miednicy ,czyli działanie dosiadem na naszego wierzchowca.Mam nadzieję, że podrzuciałam pomysł na "domowe jazdy" :)Pozdrawiam
Jasne, że nic nie zastąpi ćwiczeń na koniu, ale co zrobić, jeśli te 2 razy w tygodniu po godzinie to i tak jest duży sukces czasowy. Dla początkującego przydałyby się jazdy codziennie, żeby postęp był zauważalny.
A wiesz Matrix, że w moim przypadku "zajęcia wyrównawcze" na lonży, o które sama prosiłam, okazały się niewypałem? Na lonży nie potrafię się kompletnie rozluźnić, ten ciągły skręt w jedną stronę działa na mnie denerwująco, po chwili wszystko mnie boli po jednej stronie, oba konie, na których ćwiczyłam, co chwila się zatrzymywały, instruktor popędzał je batem, one się podrywały, by po chwili zwolnić - no koszmar, jak dla mnie. Lepsze są indywidualne jazdy z ciekawie dobranymi ćwiczeniami, angażujące zarówno umysł, jak i mięśnie - przynajmniej dla mnie.
Wiadomo, że lekcje indywidualne są lepsze, a skoro instruktor nie potrafi dobrać konia dla ciebie i takiego który potrafi chodzić stałym tempem na lonży, a on jednocześnie nie potrafi lonżować to wiadomo, że lekcja będzie niewypałem. Nie dziwię Ci się, że nie mogłas się rozluźnić. Pozdrawiam!
Mam taki zestaw ćwiczeń rozciągających są super. Dużo dają jeśli chodzi o jazdę i o kręgosłup. Są to skłony, przysiady itp.Robię też takie bardzo fajne ćwiczonko super poprawia dosiad. Wykonuje się je w parach.Siedzicie na krzesłach i jedna osoba obejmuje nogami nogi partnera. Ten którego nogi są obejmowane próbuje je rozchylić a tamta osoba to próbuje uniemożliwić poprzez dociskanie i tak na zmianę. Jako sport mogę polecić: pływanie, bieganie, jazda na rowerze i taniec nawet.
Cześć!Jeżdżę konno od 1,5 miesiąca. Znacie może jakieś ćwiczenia na co dzień i bezpośrednio przed jazdą do wyćwiczenia równowagi, łydek, rąk itp.? Nie mam z tym problemu, ale chcę je jeszcze trochę wyćwiczyć. Jedyny problem mam ze stopami, bo wpadają mi głęboko w strzemiona (mam takie "Kalosze do jazdy" z Decathlona, więc to nie obuwie sprawia ten problem). Podawajcie mi takie ćwiczenia w stylu takim, jak skłony, "rowerek" itp., a nie "usiądź w siodle i uderzaj konia łydkami". Możecie mi też podać przyczynę problemu ze stopami.Za wszystkie odpowiedzi dziękuję, i pozdrawiam tych, którzy się tym choć trochę zainteresowali.
Witaj! Miałam zamiar zamieścić podobny post - ja z kolei chciałabym poprawić swoją równowagę w siodle. Póki co, kupiłam sobie taką wielką piłkę do ćwiczeń (są na allegro za 30-50 zł). Przeczytałam na jakiejś "końskiej" stronie, że ćwiczenia na niej doskonalą kontrolowanie ciała, utrzymywanie ciała w równowadze, rozluźnienie, a poza tym oczywiście utrzymanie kondycji. Na youtube jest trochę przykładów ćwiczeń na takich piłkach. Poza tym staram się codziennie rozciągać: łydki na stopniu schodów, skłony na stojąco i w siadzie, wygięcia kręgosłupa itp. (elastyczność to przecież ważna rzecz). No i jeżdżę bez trzymanki na rowerze (to już mój patent) - co ciekawe, wychodzi mi to dopiero od momentu rozpoczęcia przygody z jeździectwem, wcześniej było niewykonalne ;-) Ze swojej strony także przyłączam się do prośby o propozycje ćwiczeń w domu :-)
Powodem wpadającej stopy może być źle dopasowana długość strzemion jak i pięta uniesiona do góry. Zapewne Twoim problemem jest pięta uniesiona do góry, jeśli nie to bardzo przepraszam. Jeździsz krótko, więc nie ma czym się przejmować, z czasem nad tym zapanujesz. W każdym przypadku życzę wytrwałości i cierpliwości ;)
Zdecydowanie popieram wszelkie ćwiczenia rozciągające. A wypadająca noga jest pewnie spowodowana krótkim na razie okresem praktyki. Większość początkujących boryka się z tym problemem. Trochę treningów i skupienia, a minie:)
Podczas jazdy pięta powinna być troszke w dół. To w miarę zaawansowania przychodzi już łatwo, tak jak odpowiednie trzymanie wodzy itp. Mój kolega jak w tygodniu nie mógł na koniach pojeździć - siedząc w biurze i pracując trzymał sobie pięty w dół a palce do góry :D i o dziwo lepiej mu szło :D
Ja szczerze powniem nie wiem, czy jakieś domowe ćwiczenia będą polepszać nasz dosiad, aczkolwiek rozciaganie może nam w tym pomóc. Wiecie co jest najlepszym sposobem na to? Jeździć, jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć. Nie ma czym się martwić, że wpadają Ci nogi w strzemiona, czy nie masz pięty w dół, czy masz problem z rękoma czy nie masz. Co do strzemion proponuję je troche skrócić co byś miała na początek oparcie na strzemieniu tym samym mogła pociągnąć pięty w dół. Co do polepszenia równowagi? Jesli masz mozliwość to poproś instruktora o lonżę, dzięki niej będziesz mogła sie rozluźnić, poczuc pewniej w siodle mogąc skupić się tylko na sobie i swoim dosiadzie, gdyż ""prowadzeniem konia"" zajmie się instruktor.Pozdrawiam!
Ja też dorzucę swoje 3 grosze:)Piłka- rewelacyjna sprawa, polecam z własnego doświadczenia!Oczywiście nie zastąpi koniowatego, ale na okres, gdy nie można pojeździć (np. finanse lub kontuzja), pomoże utrzymać formę.Jeśli chodzi o inne ćwiczenia: rozciąganie jak najbardziej - zwłaszcza mięśni podudzi, bo to one odpowiadają za odpowiednie ułożenie nogi i stopy w strzemieniu , a co za tym idzie zapobiegają ich wypadaniu.Niezłe efekty przynosi też tradycyjne ćwiczenie z taboretem,opisane chyba w każdej książce jeździeckiej : siadamy na skraju taboretu i przez napięcie "krzyża" i mięśni brzucha powodujemy podniesienie 2 nóg stołka. Takie ćwiczenia pomagają wyczuć ruch miednicy ,czyli działanie dosiadem na naszego wierzchowca.Mam nadzieję, że podrzuciałam pomysł na "domowe jazdy" :)Pozdrawiam
Jasne, że nic nie zastąpi ćwiczeń na koniu, ale co zrobić, jeśli te 2 razy w tygodniu po godzinie to i tak jest duży sukces czasowy. Dla początkującego przydałyby się jazdy codziennie, żeby postęp był zauważalny. A wiesz Matrix, że w moim przypadku "zajęcia wyrównawcze" na lonży, o które sama prosiłam, okazały się niewypałem? Na lonży nie potrafię się kompletnie rozluźnić, ten ciągły skręt w jedną stronę działa na mnie denerwująco, po chwili wszystko mnie boli po jednej stronie, oba konie, na których ćwiczyłam, co chwila się zatrzymywały, instruktor popędzał je batem, one się podrywały, by po chwili zwolnić - no koszmar, jak dla mnie. Lepsze są indywidualne jazdy z ciekawie dobranymi ćwiczeniami, angażujące zarówno umysł, jak i mięśnie - przynajmniej dla mnie.
Wiadomo, że lekcje indywidualne są lepsze, a skoro instruktor nie potrafi dobrać konia dla ciebie i takiego który potrafi chodzić stałym tempem na lonży, a on jednocześnie nie potrafi lonżować to wiadomo, że lekcja będzie niewypałem. Nie dziwię Ci się, że nie mogłas się rozluźnić. Pozdrawiam!
Mam taki zestaw ćwiczeń rozciągających są super. Dużo dają jeśli chodzi o jazdę i o kręgosłup. Są to skłony, przysiady itp.Robię też takie bardzo fajne ćwiczonko super poprawia dosiad. Wykonuje się je w parach.Siedzicie na krzesłach i jedna osoba obejmuje nogami nogi partnera. Ten którego nogi są obejmowane próbuje je rozchylić a tamta osoba to próbuje uniemożliwić poprzez dociskanie i tak na zmianę. Jako sport mogę polecić: pływanie, bieganie, jazda na rowerze i taniec nawet.
Dzięki wielkie za podpowiedzi. Jutro wybieram się na jazdę, i mam nadzieję, że to mi się przyda. Naprawdę, dzięki wszystkim.