Witajcie.Dostałam propozycję darmowej dzierżawy dwóch koni w pobliżu mojego domu.Mam czas więc mogłabym się zajmować końmi i na nich jeździć.Mam również potrzebną wiedzę i umiejętności praktyczne w obejściu z koniem i w stajni.Dzierżawiłam już kiedyś klacz American Saddla Horse, ale to było już jakiś czas temu.Skaczę, galopuję i potrafię bez problemu przeprowadzić trening konia. Wszystkie koszty są już ustalone, a jednak mam wątpliwości.Mianowicie:-jeden z tych koni to ogier angielski zdjęty z wyścigów.Poradzę sobie z trudnym i narowistym koniem, ale ten miał bardzo przebojową historie ponieważ, podczas wyścigu rzucał się na inne konie i ludzi, oraz na bramki.-drugi to wałach berberyjski.Nie znam tej rasy, ale koń wydaje się spokojny, sprowadzony zza granicy.Ma 9 lat.Ma jednak problem z podnoszeniem nóg i szaleje kiedy ktoś próbuje to zrobić.Gryzie i rzuca się wtedy na oślep.Podczas jazdy jest wszystko ok, tylko przy podnoszeniu kopyt jest problem.Co z tym zrobić?I jak takiego konia trenować i do czego ta rasa się najbardziej nadaje?
Moim zdaniem nie , konie te potrzebują osoby z dużym , wieloletnim doświadczeniem a nie nastolatki . Praca z takimi końmi to nie zabawa , osoba mało doświadczona łatwo może ulec wypadkowi .
Mało bezpieczne, zwłaszcza dla takiej młodej i nawet fizycznie słabszej osoby. Ja sama stanowczo bym nie przyjęła takiej oferty, szkoda czasu, nerwów, pieniędzy i zdrowia, zwłaszcza że dużo osób (włącznie ze mną) jak już zacznie, to nie wie, kiedy trzeba zrezygnować i może tkwić w takim układzie bardzo długo, nawet kiedy przestanie to dawać jakąkolwiek satysfakcję. To są konie do naprawy, a nie do relaksowania się i miłego spędzenia czasu. Nie wiem, jak duże są z nimi problemy w realu, ale kto wie, czy to bardziej właściciel nie powinien zapłacić komuś, żeby je doszkolił.
Ale kopyta koniowi należy czyścić CODZIENNIE, nawet kilka razy, inaczej problemy murowane. Jak jeździć na koniu, jak o niego dbać, jeśli próby podniesienia mu nogi kończą się, przypominam, gryzieniem i rzucaniem się na oślep? Dwunastoletnia dziewczyna ma przez to codziennie przechodzić? Oczywiście, to tylko jeden problem, ale za to bardzo utrudniający codzienne życie, o wiele bardziej, niż gdyby koń np. źle zachowywał się przy kowalu albo nie pozwalał robić sobie zastrzyków. Kowal albo weterynarz normalnie zdarzają się raz na parę tygodni i można dojść do porozumienia, że to działka właściciela i to on będzie się męczył, żeby koń miał zrobione, co trzeba. Czyszczenie kopyt to podstawowa czynność, którą dzierżawca będzie MUSIAŁ CODZIENNIE wykonać SAM.
Witajcie.Dostałam propozycję darmowej dzierżawy dwóch koni w pobliżu mojego domu.Mam czas więc mogłabym się zajmować końmi i na nich jeździć.Mam również potrzebną wiedzę i umiejętności praktyczne w obejściu z koniem i w stajni.Dzierżawiłam już kiedyś klacz American Saddla Horse, ale to było już jakiś czas temu.Skaczę, galopuję i potrafię bez problemu przeprowadzić trening konia. Wszystkie koszty są już ustalone, a jednak mam wątpliwości.Mianowicie:-jeden z tych koni to ogier angielski zdjęty z wyścigów.Poradzę sobie z trudnym i narowistym koniem, ale ten miał bardzo przebojową historie ponieważ, podczas wyścigu rzucał się na inne konie i ludzi, oraz na bramki.-drugi to wałach berberyjski.Nie znam tej rasy, ale koń wydaje się spokojny, sprowadzony zza granicy.Ma 9 lat.Ma jednak problem z podnoszeniem nóg i szaleje kiedy ktoś próbuje to zrobić.Gryzie i rzuca się wtedy na oślep.Podczas jazdy jest wszystko ok, tylko przy podnoszeniu kopyt jest problem.Co z tym zrobić?I jak takiego konia trenować i do czego ta rasa się najbardziej nadaje?
Moim zdaniem nie , konie te potrzebują osoby z dużym , wieloletnim doświadczeniem a nie nastolatki . Praca z takimi końmi to nie zabawa , osoba mało doświadczona łatwo może ulec wypadkowi .
Mało bezpieczne, zwłaszcza dla takiej młodej i nawet fizycznie słabszej osoby. Ja sama stanowczo bym nie przyjęła takiej oferty, szkoda czasu, nerwów, pieniędzy i zdrowia, zwłaszcza że dużo osób (włącznie ze mną) jak już zacznie, to nie wie, kiedy trzeba zrezygnować i może tkwić w takim układzie bardzo długo, nawet kiedy przestanie to dawać jakąkolwiek satysfakcję. To są konie do naprawy, a nie do relaksowania się i miłego spędzenia czasu. Nie wiem, jak duże są z nimi problemy w realu, ale kto wie, czy to bardziej właściciel nie powinien zapłacić komuś, żeby je doszkolił.
A co z tym berberyjskim?Wydaj się być spokojny(nie licząc problemu z kopytami)?
Ale kopyta koniowi należy czyścić CODZIENNIE, nawet kilka razy, inaczej problemy murowane. Jak jeździć na koniu, jak o niego dbać, jeśli próby podniesienia mu nogi kończą się, przypominam, gryzieniem i rzucaniem się na oślep? Dwunastoletnia dziewczyna ma przez to codziennie przechodzić? Oczywiście, to tylko jeden problem, ale za to bardzo utrudniający codzienne życie, o wiele bardziej, niż gdyby koń np. źle zachowywał się przy kowalu albo nie pozwalał robić sobie zastrzyków. Kowal albo weterynarz normalnie zdarzają się raz na parę tygodni i można dojść do porozumienia, że to działka właściciela i to on będzie się męczył, żeby koń miał zrobione, co trzeba. Czyszczenie kopyt to podstawowa czynność, którą dzierżawca będzie MUSIAŁ CODZIENNIE wykonać SAM.