Reklama
  • stilomm2011-02-13 00:37:14

    Jak zaplanowano, ok. godz. 20 dotarła Olga - ostatnia uczestniczka obozu, "dostarczając" nam prosto ze stolicy, naszą fachową pomoc - instruktorkę Magdę. Po zapoznaniu się ze sobą i końmi, po "rozkulbaczeniu w wybranych boksach" (pokojach), przy wspólnej kolacji, ustaliliśmy godzinowy porządek dnia (opatrzony klauzulą tajne/poufne), dyżury w stajni, pomówiliśmy o bezpieczeństwie. Każdy z obozowiczów wybrał pod opiekę konia, bez przydziału został tylko Rubinek, ale tego od początku wszyscy rozpieszczają (strach pomyśleć co z niego wyrośnie)...., a może Ty siedzisz w domu i też kochasz konie, ale nie miałeś okazji by je bliżej poznać; może gdzieś obok Ciebie, w małej stajni stoi konik, który czeka na Twoją przyjaźń...; napisz do nas, my opowiemy Ci naszą przygodę w siodle.



Reklama
Reklama