Witam. Dziś mój koń uciekł mi z pastwiska, wybiegł na drogę główną i dosłownie ścigał się z samochodami.. Martwię się teraz o to czy nic mu nie będzie dolegało a mianowicie chodzi mi o jego kopyta.. Koń nie jest podkuty.. Galopował gdzieś ok 200 metrów po betonie.. ;/Na razie nie widzę żadnych objawów.. Ale chciałabym mieć pewność, że wszystko będzie dobrze. Mam w planach zadzwonić jutro po kowala żeby sprawdził stan jego kopyt.Może mógłby mi udzielić odpowiedzi ktoś kto zna się na tym..? Z góry dziękuję. Pozdrawiam!
Diana, ciężko w ciemno stwierdzić, bardzo dobrze, że zdecydowałaś się na konsultację z kowalem, on powie Ci jak wygląd sytuacja. My tutaj możemy tylko mieć nadzieję, że ta odległość nie była aż taka duża i kopytom Twojego konia nie zaszkodziła.
Ja bym bardziej się przejmowała bezpieczeństwem konia. Tym, żeby nie wyskakiwał na drogę i nie ścigał się z samochodami! To było o wiele bardziej niebezpieczne....
kowal jest bardzo dobrym pomysłem.. ale fakt, jak to się stało, że do tego w ogóle doszło ? pastwisko powinno być ogrodzone tak, tak aby do tego nigdy więcej nie doszło
A kto powiedział, że się tym nie przejmuję. Całe szczęście, że nic się nie stało więc nie ma co już przeżywać teraz liczy się jego zdrowie i to co jest a nie to co było... -,-
było ogrodzone pastuchem ale koń nie wiem jakim cudem wyszedł.. być może w momencie gdy prąd go kopnął zerwał pastuch i uciekł... A najgorsze jest to, że mieszkam przy drodze głównej na Wrocław. :|
Diaanaa sam pastuch elektryczny nie
wystarczy żeby mieć pewność że koń ucieknie z łąki , konie
szybko się uczą jak go z neutralizować szczególnie jak są
trzymane na zbyt małym obszarze i są znudzone . Najlepsze jest
ogrodzenie z rur stalowych dobre jest też ogrodzenie z żerdzi i
słupków dębowych wzmocnione pastuchem. Są to ogrodzenia droższe
od samego pastucha ale pewniejsze , zresztą koszt takiego ogrodzenia
jest mniejszy od kosztów związanych z stratą konia (potrącony koń
to bardzo przykry widok) i wypłaty odszkodowania za rozbity samochód
nie mówi się o przypadkach gdy dochodzi wypłata dożywotniej renty
dla osoby która poniosła uszczerbek na zdrowiu w wyniku kolizji z
naszym koniem
Co do galopowania po betonie to mu nic nie bedzie... jeżeli by go cos zabolalo to by szukał miekszego terenu pod kopyta ( moja schodzi z asfaltu na trawę). Pastuch powinnaś mieć co najmniej taśmowy ( sa do kupienia takie dość szerokie) jeżeli nie mozesz postawić drewnianego. Zreszta od czasu do czasu zmiana podloża wskazana jest dla bosego konia. Powiem wiecej powinien koń na padoku miec zróżnicowane podłoże żeby kopyta przyzwyczajały sie do róznyc nawierzcni. Powodzenia życzę
Zależy od konia, czy mu coś będzie. Był kowal i badał konia? Kiedyś byłam w terenie, mianowicie jechałam naookoło jeziora Limajno (na Warmii) i musiałam przejechać przez 2 wioski. W drugiej miałam zrobić postój (bo była to połowa "pętli" jaką miałam zrobić.) Ale kiedy dojechałam prawie do miejsca postoju, z miejscowego ośrodka wyskoczył mi taki mały pies, koń się spłoszył i zagalopował ze mną na grzbiecie po kostce brukowej (?) chyba tak to mogę nazwać, takie dość duże płytki kamienne, ośmiokątne. Przejechaliśmy tak ze 100 m, aż udało mi się go opanować (ten mały "ugryź" leciał za nami.). Też się zastanawiałam czy nic mu nie będzie, tym bardziej że kowal był u niego raptem tydzień przed tą akcją (czyli w miarę świeżo robiony "pedicure" = dość krótki "pazur" = ryzyko za dużego starcia, podbicia itp (tym bardziej że na tych kostkach w kilku miejscach wystawały mniejsze kamyczki)). Wróciłam z nim do domu, stępem, po piachu kłusem, bo nie widziałam żeby coś się działo (co kilka km sprawdzałam kopyta). Na drugi dzień monitowałam stan kopyt, zachowanie konia - wszystko było w normie. Biorąc pod uwagę, że Twój koń biegał bez dodatkowego ciężaru, wątpię żeby coś mu było, chyba że ma bardzo delikatny róg kopytowy - mój na szczęście ma bardzo dobry, w końcu to hucuł, nigdy nie kuty, regularnie werkowany i dobrze odżywiony (czasem mam wrażenie że aż za dobrze ;) ). Na pewno wszystko będzie ok. Ale skoro mieszkasz tak przy drodze (tak uczęszczanej!), może warto zainwestować w ogrodzenie nieco lepsze niż pastuch (poprzedniczki pisały już, jakie są lepsze, osobiście wybrałabym metalowe - dębowe w sumie szybko się niszczy, szczególnie jeśli koniom się nudzi i stwierdzą, że obgryzanie belek to super sposób na spędzanie czasu). Ja mam taśmy elektryczne, ale mieszkam kompletnie w lesie, do sąsiadów najbliższych mam 500 m przez las (większość osób w okolicy ma konie gospodarskie - pracujące w wozie itp. więc nie ma krzyku że wlazł i coś zniszczył, do nas też konie przychodzą z wizytą ;) ), a do lepiej uczęszczanej drogi 8 km ("nasza" wieś jest oddalona od nas o 4 km) więc jak czasem zwieją potwory, to po prostu trzeba sobie przebieżkę po lesie zrobić i zaprowadzić konie do stajni.
Witam. Dziś mój koń uciekł mi z pastwiska, wybiegł na drogę główną i dosłownie ścigał się z samochodami.. Martwię się teraz o to czy nic mu nie będzie dolegało a mianowicie chodzi mi o jego kopyta.. Koń nie jest podkuty.. Galopował gdzieś ok 200 metrów po betonie.. ;/Na razie nie widzę żadnych objawów.. Ale chciałabym mieć pewność, że wszystko będzie dobrze. Mam w planach zadzwonić jutro po kowala żeby sprawdził stan jego kopyt.Może mógłby mi udzielić odpowiedzi ktoś kto zna się na tym..? Z góry dziękuję. Pozdrawiam!
Diana, ciężko w ciemno stwierdzić, bardzo dobrze, że zdecydowałaś się na konsultację z kowalem, on powie Ci jak wygląd sytuacja. My tutaj możemy tylko mieć nadzieję, że ta odległość nie była aż taka duża i kopytom Twojego konia nie zaszkodziła.
Ja bym bardziej się przejmowała bezpieczeństwem konia. Tym, żeby nie wyskakiwał na drogę i nie ścigał się z samochodami! To było o wiele bardziej niebezpieczne....
Kopytom raczej nic nie będzie.
kowal jest bardzo dobrym pomysłem.. ale fakt, jak to się stało, że do tego w ogóle doszło ? pastwisko powinno być ogrodzone tak, tak aby do tego nigdy więcej nie doszło
A kto powiedział, że się tym nie przejmuję. Całe szczęście, że nic się nie stało więc nie ma co już przeżywać teraz liczy się jego zdrowie i to co jest a nie to co było... -,-
było ogrodzone pastuchem ale koń nie wiem jakim cudem wyszedł.. być może w momencie gdy prąd go kopnął zerwał pastuch i uciekł... A najgorsze jest to, że mieszkam przy drodze głównej na Wrocław. :|
Diaanaa sam pastuch elektryczny nie wystarczy żeby mieć pewność że koń ucieknie z łąki , konie szybko się uczą jak go z neutralizować szczególnie jak są trzymane na zbyt małym obszarze i są znudzone . Najlepsze jest ogrodzenie z rur stalowych dobre jest też ogrodzenie z żerdzi i słupków dębowych wzmocnione pastuchem. Są to ogrodzenia droższe od samego pastucha ale pewniejsze , zresztą koszt takiego ogrodzenia jest mniejszy od kosztów związanych z stratą konia (potrącony koń to bardzo przykry widok) i wypłaty odszkodowania za rozbity samochód nie mówi się o przypadkach gdy dochodzi wypłata dożywotniej renty dla osoby która poniosła uszczerbek na zdrowiu w wyniku kolizji z naszym koniem
Co do galopowania po betonie to mu nic nie bedzie... jeżeli by go cos zabolalo to by szukał miekszego terenu pod kopyta ( moja schodzi z asfaltu na trawę). Pastuch powinnaś mieć co najmniej taśmowy ( sa do kupienia takie dość szerokie) jeżeli nie mozesz postawić drewnianego. Zreszta od czasu do czasu zmiana podloża wskazana jest dla bosego konia. Powiem wiecej powinien koń na padoku miec zróżnicowane podłoże żeby kopyta przyzwyczajały sie do róznyc nawierzcni. Powodzenia życzę
Zależy od konia, czy mu coś będzie. Był kowal i badał konia? Kiedyś byłam w terenie, mianowicie jechałam naookoło jeziora Limajno (na Warmii) i musiałam przejechać przez 2 wioski. W drugiej miałam zrobić postój (bo była to połowa "pętli" jaką miałam zrobić.) Ale kiedy dojechałam prawie do miejsca postoju, z miejscowego ośrodka wyskoczył mi taki mały pies, koń się spłoszył i zagalopował ze mną na grzbiecie po kostce brukowej (?) chyba tak to mogę nazwać, takie dość duże płytki kamienne, ośmiokątne. Przejechaliśmy tak ze 100 m, aż udało mi się go opanować (ten mały "ugryź" leciał za nami.). Też się zastanawiałam czy nic mu nie będzie, tym bardziej że kowal był u niego raptem tydzień przed tą akcją (czyli w miarę świeżo robiony "pedicure" = dość krótki "pazur" = ryzyko za dużego starcia, podbicia itp (tym bardziej że na tych kostkach w kilku miejscach wystawały mniejsze kamyczki)). Wróciłam z nim do domu, stępem, po piachu kłusem, bo nie widziałam żeby coś się działo (co kilka km sprawdzałam kopyta). Na drugi dzień monitowałam stan kopyt, zachowanie konia - wszystko było w normie. Biorąc pod uwagę, że Twój koń biegał bez dodatkowego ciężaru, wątpię żeby coś mu było, chyba że ma bardzo delikatny róg kopytowy - mój na szczęście ma bardzo dobry, w końcu to hucuł, nigdy nie kuty, regularnie werkowany i dobrze odżywiony (czasem mam wrażenie że aż za dobrze ;) ). Na pewno wszystko będzie ok. Ale skoro mieszkasz tak przy drodze (tak uczęszczanej!), może warto zainwestować w ogrodzenie nieco lepsze niż pastuch (poprzedniczki pisały już, jakie są lepsze, osobiście wybrałabym metalowe - dębowe w sumie szybko się niszczy, szczególnie jeśli koniom się nudzi i stwierdzą, że obgryzanie belek to super sposób na spędzanie czasu). Ja mam taśmy elektryczne, ale mieszkam kompletnie w lesie, do sąsiadów najbliższych mam 500 m przez las (większość osób w okolicy ma konie gospodarskie - pracujące w wozie itp. więc nie ma krzyku że wlazł i coś zniszczył, do nas też konie przychodzą z wizytą ;) ), a do lepiej uczęszczanej drogi 8 km ("nasza" wieś jest oddalona od nas o 4 km) więc jak czasem zwieją potwory, to po prostu trzeba sobie przebieżkę po lesie zrobić i zaprowadzić konie do stajni.
Galop po betonie może uszkodzić kopyta. Radzę opserwować czy nie pojawi się kulawizna.