Hej, mam taki problem... i chciałabym, żebyście mi pomogli ;)Jeżdżę od 5 lat konno, ale nieregularnie. Na początku jeździłam do pewnego ośrodka - mili ludzie, przyjazna atmosfera ale.. Ale. Kiedy przyszłam na pierwszą jazdę było ok - lonża, ćwiczenia i takie tam. Potem nauczyli mnie anglezować. I tylko tyle. Po 10 jazdach dalej anglezowałam i nie wiedziałam, co to anglezowanie na złą nogę - dopiero dwa tygodnie temu się dowiedziałam. Konia siodłać się nie uczyłam, czyścić też nie. Zaniechałam chodzenia do ośrodka ze względów finansowych, braku czasu a także dlatego, że lekcje mi się po prostu nie podobały. Miałam dwuletnią przerwę w jeździe konnej. Dziadek mojej przyjaciółki ma pensjonat dla koni i sam ma dwa konie. Zaczęłam przyjeżdżać do kumpeli. Dopiero ona pokazała mi siodłanie, czyszczenie, obchodzenie się z koniem. Pokazała jak jechać kłusem ćwiczebnym, galopem i półsiadem. Od dwóch tygodni chodzę do fajnego ośrodka jazdy konnej. Właścicielka jest zawodniczką i moją instruktorką. Jeżdżę teraz wyłącznie na koniach sportowych. I tu zaczyna się problem. Wcześniej jeździłam na koniach typowo rekreacyjnych, galop nie był dla mnie problemem. Teraz aż się boję zagalopować - tracę równowagę, noga wylatuje mi ze strzemienia. Musiałam nauczyć się dawać inaczej łydkę i chyba dlatego też tracę równowagę - myślę, ze mam zły dosiad, ale nie wiem, jak to skorygować. Macie jakieś rady odnośnie tego?
Byłam w podobnej sytuacji - jeździłam w wielu stajniach o miłej atmosferze i niskim poziomie, aż poźniej trafiłam do stajni sportowej :)Na początek spróbuj galopować w półsiadzie, opierając się mocno na strzemionach. Wtedy noga powinna przestać wypadać ci ze strzemienia, bo będzie ono cały czas napięte ( podpowiem ci, że jeśli chcesz szybko złapać równowagę w półsiadzie, możesz sobie wyobrazić, że twoje nogi to takie amortyzatory w aucie - muszą się minimalnie uginać, wtedy nie będzie tak szarpać ). Kiedy już opanujesz uciekające strzemię, spróbuj usiąść w siodle i jechać galopem ćwiczebnym. No i przede wszystkim poproś instruktorkę o jakieś porady :) W moim przypadku to zadziałało, a dodam, że jestem wyjątkowo nieudolną amazonką XD
wyrób sobie dosiad. Instruktorka powinna Tobie dawać konkretne ćwiczenia na dosiad.Dużo kłusa ćwiczebnego bez strzemion, potem galop - bez strzemion. Lepiej wyrobisz dosiad jeżdżąc w pełnym galopie, w półsiadzie niestety nie wyrabia się aż tak dosiadu ;/.A najważniejsza rada jest tak, po prostu jeździj, nie wyrobisz sobie dosiadu nie jeżdżąc. Skoro jeździsz 5 lat to albo jeździłaś bardzo rzadko i bardzo mało, albo miałaś bardzo słabych instruktorów, jedno jest pewne nie jeżdżąc nie nauczysz się jeździć. Niestety konikiem na biegunach nie zastąpisz konia żywego, dlatego jazda na koniu żywym jest taka droga ;/.Spytaj się może będziesz mogła pomóc w stajni w zamian za jazdę, wtedy jest DUŻO taniej.
Hej, mam taki problem... i chciałabym, żebyście mi pomogli ;)Jeżdżę od 5 lat konno, ale nieregularnie. Na początku jeździłam do pewnego ośrodka - mili ludzie, przyjazna atmosfera ale.. Ale. Kiedy przyszłam na pierwszą jazdę było ok - lonża, ćwiczenia i takie tam. Potem nauczyli mnie anglezować. I tylko tyle. Po 10 jazdach dalej anglezowałam i nie wiedziałam, co to anglezowanie na złą nogę - dopiero dwa tygodnie temu się dowiedziałam. Konia siodłać się nie uczyłam, czyścić też nie. Zaniechałam chodzenia do ośrodka ze względów finansowych, braku czasu a także dlatego, że lekcje mi się po prostu nie podobały. Miałam dwuletnią przerwę w jeździe konnej. Dziadek mojej przyjaciółki ma pensjonat dla koni i sam ma dwa konie. Zaczęłam przyjeżdżać do kumpeli. Dopiero ona pokazała mi siodłanie, czyszczenie, obchodzenie się z koniem. Pokazała jak jechać kłusem ćwiczebnym, galopem i półsiadem. Od dwóch tygodni chodzę do fajnego ośrodka jazdy konnej. Właścicielka jest zawodniczką i moją instruktorką. Jeżdżę teraz wyłącznie na koniach sportowych. I tu zaczyna się problem. Wcześniej jeździłam na koniach typowo rekreacyjnych, galop nie był dla mnie problemem. Teraz aż się boję zagalopować - tracę równowagę, noga wylatuje mi ze strzemienia. Musiałam nauczyć się dawać inaczej łydkę i chyba dlatego też tracę równowagę - myślę, ze mam zły dosiad, ale nie wiem, jak to skorygować. Macie jakieś rady odnośnie tego?
Instruktorka powinna widzieć twoje błędy i korygować je. ja bym na lonży cwiczyła
Byłam w podobnej sytuacji - jeździłam w wielu stajniach o miłej atmosferze i niskim poziomie, aż poźniej trafiłam do stajni sportowej :)Na początek spróbuj galopować w półsiadzie, opierając się mocno na strzemionach. Wtedy noga powinna przestać wypadać ci ze strzemienia, bo będzie ono cały czas napięte ( podpowiem ci, że jeśli chcesz szybko złapać równowagę w półsiadzie, możesz sobie wyobrazić, że twoje nogi to takie amortyzatory w aucie - muszą się minimalnie uginać, wtedy nie będzie tak szarpać ). Kiedy już opanujesz uciekające strzemię, spróbuj usiąść w siodle i jechać galopem ćwiczebnym. No i przede wszystkim poproś instruktorkę o jakieś porady :) W moim przypadku to zadziałało, a dodam, że jestem wyjątkowo nieudolną amazonką XD
Zapytaj o to instruktorkę ale rada ode mnie: W pół siadzie staraj się napinać strzemiona co ustabilizuję "latające strzemię".
wyrób sobie dosiad. Instruktorka powinna Tobie dawać konkretne ćwiczenia na dosiad.Dużo kłusa ćwiczebnego bez strzemion, potem galop - bez strzemion. Lepiej wyrobisz dosiad jeżdżąc w pełnym galopie, w półsiadzie niestety nie wyrabia się aż tak dosiadu ;/.A najważniejsza rada jest tak, po prostu jeździj, nie wyrobisz sobie dosiadu nie jeżdżąc. Skoro jeździsz 5 lat to albo jeździłaś bardzo rzadko i bardzo mało, albo miałaś bardzo słabych instruktorów, jedno jest pewne nie jeżdżąc nie nauczysz się jeździć. Niestety konikiem na biegunach nie zastąpisz konia żywego, dlatego jazda na koniu żywym jest taka droga ;/.Spytaj się może będziesz mogła pomóc w stajni w zamian za jazdę, wtedy jest DUŻO taniej.