jak mój galop przestaje mi się podobać idę na lonżownik i galopuje w kółko z rękami na biodrach, czasem na baletnicę, czasem z rękoma po bokach, wszytsko zależy jak ci wygodniej
próbowałam dzisiaj bardziej sie rozluźnić,ale nie wiele to dało.Problemem nie jest tutaj to,że klepię o siodło "czterema literami" ale cała podskakuję.Tak,że czasami aż wypadają mi strzemiona (lub przeciwnie-wlatuję za daleko,co jest bardzo niebezpieczne)Ps. jak już jesteśmy w temacie galopu,to macie jakieś porady co robić aby w półsiadzie pięta nie szła do góry?Jak bym cały czas o tym nie myślała,to bym jechała na stojąc na palcach...
Powiem ci że mi to zajęło kilka miesięcy zanim się dokładnie przylepiłam. W końcu się udało. Jak ? Trzymaj się mocno nogami. Tu łydka ma dużo pracować. Kolana tylko przylegają. A wyżej ni nie rób. Poddaj się. Wtedy twoje ciało pójdzie za owym ruchem. I jeszcze jedno jeśli będziesz czuła strach to napewno ci się nie uda. To przez to cała sztywniejesz i klapa. Koń to może wykorzystać i zrobić "baranka". Ja dziś miałam moje pierwsze skoki. ! Cudnie było. <3
Brawooo!!!! Normalnie porada roku!!! No taki hicior, że szok.Uwaga: "Powiem ci że mi to zajęło kilka miesięcy zanim się dokładnie przylepiłam. W końcu się udało. Jak ? Trzymaj się mocno nogami. Tu łydka ma dużo pracować. Kolana tylko przylegają.[...] " Hahaha... "Trzymaj się mocno nogami" <---- Boskie. Skąd ty wytrzasnęłaś taką bzdurę liluss?
Hm, jeżeli jest to jeszcze potrzebne, to postaram się udzielić odpowiedzi :) .
Otóż na początek upewnij się, że siodło, w którym jeździsz, jest odpowiednie! To naprawdę ważny element sukcesu. Pełny siad jest trudny, ponieważ powinny odpowiednio ze sobą współpracować części Twojego ciała, a jednocześnie wszystko musi być maksymalnie rozluźnione, lecz utrzymane w prawidłowym dosiadzie. Aby poprawić balans, poproś instruktora o lekcję galopu na lonży. Pozwól sobie na rozluźnienie, byś nie musiała myśleć o utrzymaniu konia pod kontrolą. Możesz ręce trzymać na bokach i galopować raz ze strzemionami, a raz bez nich. Jeśli wykonasz wszystko prawidłowo, na pewno pomoże.
Pozdrawiam, Panty ;-)
Ja żeby wysiedzieć galop staram się go tak "wypychać", jak... o Jezu, nie wiem, jak to wytłumaczyć. Tak jakby wyprzedzać ruch konia, zamiast się właśnie rozluźniać i się "wozić", tak jak w kłusie ćwiczebnym. To znaczy, jeżeli koń mocno wyrzuca w górę, to ten sposób działa, ale jak jeździsz na kucu, to już trudniej. Właśnie taki niby wygodny, płaski galop najtrudniej wysiedzieć. Wtedy to już tak, jak inni radzą, po prostu musisz złapać równowagę. A, mnie pomogło, jak obejrzałam kiedyś filmik z zawodów ujeżdżeniowych. Zauważyłam, że ta kobieta tam właśnie nie siedziała tak sztywno, tylko lekko się z każdą fulą przechylała do tyłu. No to tak mniej więcej ma wyglądać.
Zanim zaczniesz galopować pojeździj sobie na przemian kłusem ćwiczebnym i anglezowanym, ze strzemionami i bez, a potem spróbuj się po prostu wczuć w ruch konia i odchyl się do tyłu. Powiem od razu, że jeżdżę bardzo rzadko, ogólnie mało, jak znajoma zrobiła mi taki trening to galop wyszedł mi całkiem przyzwoicie :)
błędne jest twierdzenie, że łydka ma tu dużo pracować!Chodzi o to, żeby się rozluźnić, dociskasz mocno kolana i tylko i wyłącznie kolana a łydki mają być luźno, chyba, że chcesz konia popędzić to łydka zewnętrzna dociśnięta za popręg. Nie ściskamy konia łydkami. :)
olka333: Bo jak czytam takie bzdury jak ta powyżej, napisana przez joannę76:" Chodzi o to, żeby się rozluźnić, dociskasz mocno kolana i tylko i wyłącznie kolana a łydki mają być luźno"...to nóż mi się w kieszeni otwiera.Nie wiem kim jest joanna, ale na pewno nie ma zielonego pojęcia o jeździe konnej i sama powinna się uczyć na lonży, a nie takie badziewia wypisywać. Taka "porada" jest przeciwieństwem porady!ŻADNEGO ŚCISKANIA KOLANAMI, ANI NICZYM!!! Radzę Ci uczyć się od dobrego instruktora, a o rady pytać na innym forum, na którym są zawodnicy, instruktorzy i trenerzy, a nie laicy, początkujący i dzieci.Tu się niczego nie dowiesz.
Julie, to nie są uwagi na miejscu po prostu. Nie znamy się osobiście, więc ty mi tu nie mów gdzie jeździć i na czym powinnam. Sama mam ponad 20 lat doświadczenia na karku, choć z zawodu instruktorem nie jestem, to posiadam przydomową stajnię i końmi zajmuję się codziennie, codziennie też jeżdżę konno. Więc rację mieli moi poprzednicy - sama od siebie nic nie napiszesz, więc może ty byś mi opisała prawidłowy dosiad w galopie? Bo ja akurat kolan nie dociskam, ale początkującym jeźdźcom którym nogi latają na wszystkie strony to by pomogło. Łydki mają być luźno - no bo jeśli nie popędzamy konia, to po co go przyciskać?
Dziwne by było, gdbyś była instruktorem i wypisywała takie farmazony jak "dociskasz MOCNO kolana"...Nie jesteś, więc daj sobie spokój z dawaniem "porad" innym.To, że jeździsz 20 lat konno i coś takiego "radzisz" świadczy wyłącznie o tym, że jeździsz źle i nie masz pojęcia o uczeniu innych.Ściskanie siodła kolanami, w jakimkolwiek chodzie, jest największym błędem z możliwych!!!Powoduje efekt odwrotny,czyli jeszcze większe telepanie się i odbijanie od siodła.Jazda konna polega na podążaniu za ruchem, a nie na "ściskaniu siodła".Jeśli ktoś ma ochotę na prawdziwe porady, proszę o prywatną wiadomość. Podam link do bloga, na którym piszę o dosiadzie i wszystkim co związane z prawidłową jazdą, oraz do forum na którym piszą inni trenerzy i instruktorzy, a nie laicy.
Julie, nie wydaje mi się, aby na forum głos mieli tylko trenerzy jazdy konnej. Tu każdy pomaga sobie nawzajem ze swojej własnej wiedzy, a ja nie wiem co ty tu jeszcze robisz skoro znasz się na wszystkich najlepiej? Nie kompromitowałabym się na Twoim miejscu. Wiesz, gdzie jest takie "wypuklejsze" miejsce w siodle? Tak, to miejsce na kolano. I na początku jazdy konnej warto sobie tam kolana przycisnąć, żeby cała noga po siodle nie latała i nie obijała. Tak przynajmniej się jeździło za moich czasów, bo ostatni raz w siodle byłam kilka miesięcy temu. Choć jeszcze kilka lat temu jeździłam na zawody i reprezentowałam stajnię sportową, więc wątpię czy na pewno jestem aż tak zacofana żeby słuchać porad osoby o ponad 2,5 raza ode mnie młodszej. :)
Jeśli 76 to twój rocznik, to jesteśmy dokładnie w tym samym wieku.Ale to nie ma nic do rzeczy.Na forum ma prawo pisać każdy.Tylko, że to co piszesz SZKODZI, a nie pomaga :)))
więc jesteśmy rówieśniczkami. Nie wiem co mi się ubzdurało z twoim wiekiem - pomyliło mi się z kimś innym. Więcej się z tobą kłócić nie zamierzam - co nie znaczy, że przyznaję ci rację.
Ja też nie chcę nikogo w błąd wprowadzać, ja po prostu tak byłam uczona i nie twierdzę, że moi instruktorzy byli wszechwiedzący, ale to "trzymanie kolanami" mi pomogło, bo nie latałam po całym siodle i mogłam usiedzieć.
Niestety, byłaś źle uczona.Żadnego trzymania się, ani kolanami, ani łydkami, ani udami! Żeby galopować w pełnym siadzie, trzeba najpierw czuć się absolutnie swobodnie w kłusie wysiadywanym, najlepiej także bez strzemion.Jakiekolwiek zaciskanie nóg powoduje, że mięśnie ud i pośladków robią się twarde, jak mocno napompowana piłka i właśnie przez to człowiek zaczyna się od siodła odbijać i skakać jak ta piłka.A przecież chodzi o podążanie za ruchem a nie "trzymanie się siodła".Wszystko musi się ruszać, zwłaszcza biodra. A im bardziej ściskamy kolana, tym bardziej blokuje się ruch bioder.Tu jest fajnie pokazane co i jak ma się ruszać w kłusie: http://www.youtube.com/watch?v=6WfEjdk0gKsi w galopie: http://www.youtube.com/watch?v=Fbbm_U9MdPc&feature=mfu_in_order&list=ULTak to ma wyglądać i na pewno nie chodzi o to, żeby się trzymać, tylko o to, żeby się ruszać!A jeśli chodzi o umiejscowienie kolan na siodle, o którym pisałaś wyżej, to też nie ma mowy o ściskaniu, tylko o rotacji uda.Napisałam o tym dość dużo tu, jakby ktoś miał ochotę zajrzeć: http://www.photoblog.pl/juleczkakluseczka/106200463
jak na tamte czasy, hmm... nie zaprzeczam, że byłam źle uczona.Jednak nawyków nie tak trudno odrzucić. Szczególnie nawyków, które pomagają mi się utrzymać w siodle. Ta pani na filmiku ładnie siedzi, i kolano ma lekko przylepione. Może źle ujęłam "dociskanie", bo ja mam podobnie jak właśnie tamten jeździec. Bo chyba nie wmówisz mi, że kolano ma kilka centymetrów odstawać.
Oczywiście, że nie ma odstawać! :) Ma jak najbardziej przylegać. Ale to przyleganie nie może wynikać ze "ściskania", tylko z właściwego ułożenia nóg i rozluźnienia.Oczywiście są takie sytuacje, np. gdy koń się płoszy, czy robi jakieś dzikie bryki, że można się na chwilę "zakleszczyć" nogami o siodło, żeby się ratować przed upadkiem ;)))Ale takie sytuacje, to raczej sekundy. A normalnie niczego nie ściskamy.Jedyny nacisk powinien iść w dół, na strzemię. Do tego całe nogi muszą być rozluźnione i sprężynujące.
Kolano nie ma odstawać i to własnie Julie miała na myśli pisząc o rotacji nogi. Zarówno udo jak i kolano jest przyłożone do siodła, ale w żadnym wypadku nie są do niego dociskane! Tak samo jak nogi w strzemionach mają mieć oparcie ale nie można się w nich zapierać (taką poradę też wyczytałam na tym forum)Wiem o jakim forum pisała Julie i popieram, jeżeli chcecie poczytać trochę fachowej wiedzy i porad osób na wysokim poziomie jeździeckim, a nie kompletnych laików, to polecam.
Mam okropny problem,żeby go wysiedzieć!Co mam DOKŁADNIE robić,żeby było dobrze?Prawie zawsze wyrzuca mnie lekko do góry.
musisz się lekko odchylić, docisnąć łydkę, nie zakleszczać kolan no i przede wszystkim to się rozluźnić życzę powodzenia :)
jak mój galop przestaje mi się podobać idę na lonżownik i galopuje w kółko z rękami na biodrach, czasem na baletnicę, czasem z rękoma po bokach, wszytsko zależy jak ci wygodniej
próbowałam dzisiaj bardziej sie rozluźnić,ale nie wiele to dało.Problemem nie jest tutaj to,że klepię o siodło "czterema literami" ale cała podskakuję.Tak,że czasami aż wypadają mi strzemiona (lub przeciwnie-wlatuję za daleko,co jest bardzo niebezpieczne)Ps. jak już jesteśmy w temacie galopu,to macie jakieś porady co robić aby w półsiadzie pięta nie szła do góry?Jak bym cały czas o tym nie myślała,to bym jechała na stojąc na palcach...
Powiem ci że mi to zajęło kilka miesięcy zanim się dokładnie przylepiłam. W końcu się udało. Jak ? Trzymaj się mocno nogami. Tu łydka ma dużo pracować. Kolana tylko przylegają. A wyżej ni nie rób. Poddaj się. Wtedy twoje ciało pójdzie za owym ruchem. I jeszcze jedno jeśli będziesz czuła strach to napewno ci się nie uda. To przez to cała sztywniejesz i klapa. Koń to może wykorzystać i zrobić "baranka". Ja dziś miałam moje pierwsze skoki. ! Cudnie było. <3
a jak u Ciebie z kłusem wysiadywanym?
pięty maksymalnie w dół, to nie będą wpadać ;)
kłus ćwiczebny mam opanowany.nie podskakuje w siodle ani nic w tym stylu,strzemiona też nie wypadają
Brawooo!!!! Normalnie porada roku!!! No taki hicior, że szok.Uwaga: "Powiem ci że mi to zajęło kilka miesięcy zanim się dokładnie przylepiłam. W końcu się udało. Jak ? Trzymaj się mocno nogami. Tu łydka ma dużo pracować. Kolana tylko przylegają.[...] " Hahaha... "Trzymaj się mocno nogami" <---- Boskie. Skąd ty wytrzasnęłaś taką bzdurę liluss?
Julie ; widze ze masz dużo do powiedzenia na każdy temat a sama porad nie dajesz tylko krytykujesz...
Hm, jeżeli jest to jeszcze potrzebne, to postaram się udzielić odpowiedzi :) . Otóż na początek upewnij się, że siodło, w którym jeździsz, jest odpowiednie! To naprawdę ważny element sukcesu. Pełny siad jest trudny, ponieważ powinny odpowiednio ze sobą współpracować części Twojego ciała, a jednocześnie wszystko musi być maksymalnie rozluźnione, lecz utrzymane w prawidłowym dosiadzie. Aby poprawić balans, poproś instruktora o lekcję galopu na lonży. Pozwól sobie na rozluźnienie, byś nie musiała myśleć o utrzymaniu konia pod kontrolą. Możesz ręce trzymać na bokach i galopować raz ze strzemionami, a raz bez nich. Jeśli wykonasz wszystko prawidłowo, na pewno pomoże. Pozdrawiam, Panty ;-)
musisz się odchylić do tyłu i rozluźnić się w tułowiu. Musisz się bardzo wmasować w siodło jak byś była do niego przyklejona xd
Ja żeby wysiedzieć galop staram się go tak "wypychać", jak... o Jezu, nie wiem, jak to wytłumaczyć. Tak jakby wyprzedzać ruch konia, zamiast się właśnie rozluźniać i się "wozić", tak jak w kłusie ćwiczebnym. To znaczy, jeżeli koń mocno wyrzuca w górę, to ten sposób działa, ale jak jeździsz na kucu, to już trudniej. Właśnie taki niby wygodny, płaski galop najtrudniej wysiedzieć. Wtedy to już tak, jak inni radzą, po prostu musisz złapać równowagę. A, mnie pomogło, jak obejrzałam kiedyś filmik z zawodów ujeżdżeniowych. Zauważyłam, że ta kobieta tam właśnie nie siedziała tak sztywno, tylko lekko się z każdą fulą przechylała do tyłu. No to tak mniej więcej ma wyglądać.
też mam taki problem ale wszyscy mówią że będzie coraz lepiej po prostu trening czyni mistrza ja trenuję jak często mogę i już coraz mniej wyrzuca :)
Zanim zaczniesz galopować pojeździj sobie na przemian kłusem ćwiczebnym i anglezowanym, ze strzemionami i bez, a potem spróbuj się po prostu wczuć w ruch konia i odchyl się do tyłu. Powiem od razu, że jeżdżę bardzo rzadko, ogólnie mało, jak znajoma zrobiła mi taki trening to galop wyszedł mi całkiem przyzwoicie :)
błędne jest twierdzenie, że łydka ma tu dużo pracować!Chodzi o to, żeby się rozluźnić, dociskasz mocno kolana i tylko i wyłącznie kolana a łydki mają być luźno, chyba, że chcesz konia popędzić to łydka zewnętrzna dociśnięta za popręg. Nie ściskamy konia łydkami. :)
olka333: Bo jak czytam takie bzdury jak ta powyżej, napisana przez joannę76:" Chodzi o to, żeby się rozluźnić, dociskasz mocno kolana i tylko i wyłącznie kolana a łydki mają być luźno"...to nóż mi się w kieszeni otwiera.Nie wiem kim jest joanna, ale na pewno nie ma zielonego pojęcia o jeździe konnej i sama powinna się uczyć na lonży, a nie takie badziewia wypisywać. Taka "porada" jest przeciwieństwem porady!ŻADNEGO ŚCISKANIA KOLANAMI, ANI NICZYM!!! Radzę Ci uczyć się od dobrego instruktora, a o rady pytać na innym forum, na którym są zawodnicy, instruktorzy i trenerzy, a nie laicy, początkujący i dzieci.Tu się niczego nie dowiesz.
Julie, to nie są uwagi na miejscu po prostu. Nie znamy się osobiście, więc ty mi tu nie mów gdzie jeździć i na czym powinnam. Sama mam ponad 20 lat doświadczenia na karku, choć z zawodu instruktorem nie jestem, to posiadam przydomową stajnię i końmi zajmuję się codziennie, codziennie też jeżdżę konno. Więc rację mieli moi poprzednicy - sama od siebie nic nie napiszesz, więc może ty byś mi opisała prawidłowy dosiad w galopie? Bo ja akurat kolan nie dociskam, ale początkującym jeźdźcom którym nogi latają na wszystkie strony to by pomogło. Łydki mają być luźno - no bo jeśli nie popędzamy konia, to po co go przyciskać?
Dziwne by było, gdbyś była instruktorem i wypisywała takie farmazony jak "dociskasz MOCNO kolana"...Nie jesteś, więc daj sobie spokój z dawaniem "porad" innym.To, że jeździsz 20 lat konno i coś takiego "radzisz" świadczy wyłącznie o tym, że jeździsz źle i nie masz pojęcia o uczeniu innych.Ściskanie siodła kolanami, w jakimkolwiek chodzie, jest największym błędem z możliwych!!!Powoduje efekt odwrotny,czyli jeszcze większe telepanie się i odbijanie od siodła.Jazda konna polega na podążaniu za ruchem, a nie na "ściskaniu siodła".Jeśli ktoś ma ochotę na prawdziwe porady, proszę o prywatną wiadomość. Podam link do bloga, na którym piszę o dosiadzie i wszystkim co związane z prawidłową jazdą, oraz do forum na którym piszą inni trenerzy i instruktorzy, a nie laicy.
Julie, nie wydaje mi się, aby na forum głos mieli tylko trenerzy jazdy konnej. Tu każdy pomaga sobie nawzajem ze swojej własnej wiedzy, a ja nie wiem co ty tu jeszcze robisz skoro znasz się na wszystkich najlepiej? Nie kompromitowałabym się na Twoim miejscu. Wiesz, gdzie jest takie "wypuklejsze" miejsce w siodle? Tak, to miejsce na kolano. I na początku jazdy konnej warto sobie tam kolana przycisnąć, żeby cała noga po siodle nie latała i nie obijała. Tak przynajmniej się jeździło za moich czasów, bo ostatni raz w siodle byłam kilka miesięcy temu. Choć jeszcze kilka lat temu jeździłam na zawody i reprezentowałam stajnię sportową, więc wątpię czy na pewno jestem aż tak zacofana żeby słuchać porad osoby o ponad 2,5 raza ode mnie młodszej. :)
Jeśli 76 to twój rocznik, to jesteśmy dokładnie w tym samym wieku.Ale to nie ma nic do rzeczy.Na forum ma prawo pisać każdy.Tylko, że to co piszesz SZKODZI, a nie pomaga :)))
więc jesteśmy rówieśniczkami. Nie wiem co mi się ubzdurało z twoim wiekiem - pomyliło mi się z kimś innym. Więcej się z tobą kłócić nie zamierzam - co nie znaczy, że przyznaję ci rację.
Ja też nie chcę się kłócić, bo nie o to chodzi.Po prostu chcę ciebie i innych uświadomić, że "ściskanie kolanami" jest ewidentnym błędem.
Ja też nie chcę nikogo w błąd wprowadzać, ja po prostu tak byłam uczona i nie twierdzę, że moi instruktorzy byli wszechwiedzący, ale to "trzymanie kolanami" mi pomogło, bo nie latałam po całym siodle i mogłam usiedzieć.
Niestety, byłaś źle uczona.Żadnego trzymania się, ani kolanami, ani łydkami, ani udami! Żeby galopować w pełnym siadzie, trzeba najpierw czuć się absolutnie swobodnie w kłusie wysiadywanym, najlepiej także bez strzemion.Jakiekolwiek zaciskanie nóg powoduje, że mięśnie ud i pośladków robią się twarde, jak mocno napompowana piłka i właśnie przez to człowiek zaczyna się od siodła odbijać i skakać jak ta piłka.A przecież chodzi o podążanie za ruchem a nie "trzymanie się siodła".Wszystko musi się ruszać, zwłaszcza biodra. A im bardziej ściskamy kolana, tym bardziej blokuje się ruch bioder.Tu jest fajnie pokazane co i jak ma się ruszać w kłusie: http://www.youtube.com/watch?v=6WfEjdk0gKsi w galopie: http://www.youtube.com/watch?v=Fbbm_U9MdPc&feature=mfu_in_order&list=ULTak to ma wyglądać i na pewno nie chodzi o to, żeby się trzymać, tylko o to, żeby się ruszać!A jeśli chodzi o umiejscowienie kolan na siodle, o którym pisałaś wyżej, to też nie ma mowy o ściskaniu, tylko o rotacji uda.Napisałam o tym dość dużo tu, jakby ktoś miał ochotę zajrzeć: http://www.photoblog.pl/juleczkakluseczka/106200463
jak na tamte czasy, hmm... nie zaprzeczam, że byłam źle uczona.Jednak nawyków nie tak trudno odrzucić. Szczególnie nawyków, które pomagają mi się utrzymać w siodle. Ta pani na filmiku ładnie siedzi, i kolano ma lekko przylepione. Może źle ujęłam "dociskanie", bo ja mam podobnie jak właśnie tamten jeździec. Bo chyba nie wmówisz mi, że kolano ma kilka centymetrów odstawać.
Oczywiście, że nie ma odstawać! :) Ma jak najbardziej przylegać. Ale to przyleganie nie może wynikać ze "ściskania", tylko z właściwego ułożenia nóg i rozluźnienia.Oczywiście są takie sytuacje, np. gdy koń się płoszy, czy robi jakieś dzikie bryki, że można się na chwilę "zakleszczyć" nogami o siodło, żeby się ratować przed upadkiem ;)))Ale takie sytuacje, to raczej sekundy. A normalnie niczego nie ściskamy.Jedyny nacisk powinien iść w dół, na strzemię. Do tego całe nogi muszą być rozluźnione i sprężynujące.
Kolano nie ma odstawać i to własnie Julie miała na myśli pisząc o rotacji nogi. Zarówno udo jak i kolano jest przyłożone do siodła, ale w żadnym wypadku nie są do niego dociskane! Tak samo jak nogi w strzemionach mają mieć oparcie ale nie można się w nich zapierać (taką poradę też wyczytałam na tym forum)Wiem o jakim forum pisała Julie i popieram, jeżeli chcecie poczytać trochę fachowej wiedzy i porad osób na wysokim poziomie jeździeckim, a nie kompletnych laików, to polecam.