Piszcie w tym temacie Wasze (lub też cudze) przygody, myśli itp. z których można się pośmiać (niekoniecznie z końmi). Pamiętajcie tylko, że im głupsze, tym lepsze :)
Nie no! Ja mam już tego dosyć! Dlaczego redakcja zmienia mi tytuły wątków? Była nazwa "Ekstremalnie głupie", i było dobrze! Przecież te przygody nie muszą być z końmi!
1. Spadłam z konia w następujący sposób: Galopowałyśmy sobie z Gajówką, i nagle w miejscu, gdzie na ujeżdżalni jest największe błoto, ona się potknęła, a ja zrobiłam fikołka w powietrzu i spadłam na placka w błoto! (zaczynałam galop) :D2. Koń nadepnął mi na palec.. u ręki! Tak wiem, trudno uwierzyć xd. Ale myłam mu kopyta, i przypadkiem stanął mi na palcu wskazującym.. Na szczęście nie bolało :)3. Gleba z kucysia ;) Hehe ..No i dużo tego było...
Kiedy jeden z koni biegał sobie swobodnie po ujeżdżalni nasz instruktor ułożył przeszkodę i chciał mu pokazać żeby skoczył... więc wbiegł na tą przeszkodę i się o nią potkną... konik przeskoczył przez przeszkodę a przy okazji przez instruktora.:) szkoda że nie widzieliście naszych min:Phahaha
to była moja pierwsza lekcja jazdy konnej. padało. na padoku błoto. moja koleżanka pierwszy raz siadła na nowego konia (też na lonże) i spadła. śmiałam sie z niej, bo przed lekcją rozmawiałyśmy która pierwsza zaliczy glebę. dosłownie 5 min później, na innym koniu, spadłam ja ;D już teraz nie śmieję się z nikogo bo wiem że mnie też, PRĘDZEJ czy później, spotka to samo haha
Z końmi nie ma głupich przygód. Są albo wzruszające, albo szczęśliwe lub po prostu śmieszne. Przecież głupi znaczy niemądry więc nie ma niemądrych przygód z końmi. Ale śmieszny to taki mój na przykład: Zuzia (moja dzierżawiona klacz) nadepnęła mi na stopę. Okropnie bolało:))))))
emolkaa... Ty żartujesz? Spaść z konia na pierwszej lekcji? Nie wiem czy Ty miałaś wtedy zły dzień czy ja jestem uzdolniona:)) ale ja na pierwszej lekcji nie spadłam z konia.
Hmm... ja to dużo tego miałam... np. jade sobie spokojnym galopikiem w terenie w stajni rekreacyjnej... jade jade i gleba, wielkopolak prosto na mnie a ja w krzyk xp ale nic sie nie stało ;D albo ostatnio... jade jade (też w terenie) tylko ja i moja instruktorka, i gleba. spadłam na tyłek, rozglądam się dookoła, wyrzucam ręce do góry i krzyczę "Yeah!!!" a mój koń leci do stajni ;D
Piszcie w tym temacie Wasze (lub też cudze) przygody, myśli itp. z których można się pośmiać (niekoniecznie z końmi). Pamiętajcie tylko, że im głupsze, tym lepsze :)
Nie no! Ja mam już tego dosyć! Dlaczego redakcja zmienia mi tytuły wątków? Była nazwa "Ekstremalnie głupie", i było dobrze! Przecież te przygody nie muszą być z końmi!
KIEDYŚ SPADŁAM Z KONIA W LEPKIE BŁOTO. TO JEST BARDZIEJ NIEPRZYJEMNE NIŻ GŁUPIE
Mi koń wyrwał kosmyk włosów i to taki duży :P Jak się pochylałam to klacz pociągnęła i oj bolało :/ W sumie śmieszne, ale wtedy nie było :/
1. Spadłam z konia w następujący sposób: Galopowałyśmy sobie z Gajówką, i nagle w miejscu, gdzie na ujeżdżalni jest największe błoto, ona się potknęła, a ja zrobiłam fikołka w powietrzu i spadłam na placka w błoto! (zaczynałam galop) :D2. Koń nadepnął mi na palec.. u ręki! Tak wiem, trudno uwierzyć xd. Ale myłam mu kopyta, i przypadkiem stanął mi na palcu wskazującym.. Na szczęście nie bolało :)3. Gleba z kucysia ;) Hehe ..No i dużo tego było...
Kiedy jeden z koni biegał sobie swobodnie po ujeżdżalni nasz instruktor ułożył przeszkodę i chciał mu pokazać żeby skoczył... więc wbiegł na tą przeszkodę i się o nią potkną... konik przeskoczył przez przeszkodę a przy okazji przez instruktora.:) szkoda że nie widzieliście naszych min:Phahaha
to była moja pierwsza lekcja jazdy konnej. padało. na padoku błoto. moja koleżanka pierwszy raz siadła na nowego konia (też na lonże) i spadła. śmiałam sie z niej, bo przed lekcją rozmawiałyśmy która pierwsza zaliczy glebę. dosłownie 5 min później, na innym koniu, spadłam ja ;D już teraz nie śmieję się z nikogo bo wiem że mnie też, PRĘDZEJ czy później, spotka to samo haha
Z końmi nie ma głupich przygód. Są albo wzruszające, albo szczęśliwe lub po prostu śmieszne. Przecież głupi znaczy niemądry więc nie ma niemądrych przygód z końmi. Ale śmieszny to taki mój na przykład: Zuzia (moja dzierżawiona klacz) nadepnęła mi na stopę. Okropnie bolało:))))))
emolkaa... Ty żartujesz? Spaść z konia na pierwszej lekcji? Nie wiem czy Ty miałaś wtedy zły dzień czy ja jestem uzdolniona:)) ale ja na pierwszej lekcji nie spadłam z konia.
Hmm... ja to dużo tego miałam... np. jade sobie spokojnym galopikiem w terenie w stajni rekreacyjnej... jade jade i gleba, wielkopolak prosto na mnie a ja w krzyk xp ale nic sie nie stało ;D albo ostatnio... jade jade (też w terenie) tylko ja i moja instruktorka, i gleba. spadłam na tyłek, rozglądam się dookoła, wyrzucam ręce do góry i krzyczę "Yeah!!!" a mój koń leci do stajni ;D