Witam,dwa miesiące temu kupiliśmy hucuła. Konik przez rok stał w stajni ( oborze raczej), nie jezdzony z racji tego, ze właściciel się poważnie rozchorował. Wcześniej był tylko uzytkowany w kłusie i to z bacikiem, jeżdził w bryczce. Był podkuty, kopyta były w starsznym stanie, przerosniete. Najprawdopodobniej kowala nie widział przez rok.Teraz nie ma podków i jest po drugiej korekcji, jest znacznie lepiej.Problem jest w tym, że nie koń nie chce zagalopować. Mam wrażenie, ze ma sztywne przednie nogi.Moje pytanie brzmi, czy mozliwe jest, aby brak podków tak mu doskwierał, ze ma problem z galopowaniem. A moze to raczej problem nierozruszanych mięsni, stał rok bez jazdy. A moze hucuły takie są leniwe, ze im się nie chce???Trenuję go na padoku ok 45min dziennie, dwa lub trzy razy w tygodniu wyjazd w teren. W terenie za drugim koniem kłusuje i galopuje, ale jak nie widzi bacika to jest problem.W drodze powrotnej do stajni z wyjazdów w teren kłusuje i galopuje z łydki bez bacika.nie mam doswiadzcenia w postepowaniu z takimi końmi, proszę o wasze opinie.P.S.Kowal podczas strugania zauważył przekrwienia na podeszwie kopyta, powiedział mi, ze koń wcześniej miał raczej lekki ochwat??? Co wy na to??A może to jest całą przyczyną?
"Lenistwo" to nie jest cecha rasowa hucułów, odpada ten powód. Jeśli koń miał tak zaniedbane kopyta, pewnie źle wpłynęło to na całe nogi. Brak podków jeszcze żadnemu zdrowemu koniowi nie doskwierał, zwłaszcza że nie robicie z nim nie wiadomo czego, tylko po prostu jeździcie normalnie. Podkowy mu są pewnie niepotrzebne. Pewnie nawet lepiej mu będzie bez nich, żeby kopyta mogły się zregenerować i dojść do w miarę normalnego stanu. Podkowa jednak tego nie ułatwia. Po rozkuciu koń musi się na nowo przyzwyczaić do chodzenia boso, ale to szybko mija. Może nie chcieć galopować nawet z przyczyn weterynaryjnych, bo po prostu coś go boli. Jeśli masz wrażenie, że coś jest nie tak z nogami, podrąż temat z kowalem i weterynarzem, bo możesz mieć rację, a nogi koniowi do życia są w praktyce jednak niezbędne. Problemy z kopytami jak najbardziej mogą być przyczyną. Gdyby Twój opis dotyczył zdrowego konia, zaczęłabym się zastanawiać nad tym bacikiem i galopowaniem do stajni, bo to by wskazywało, że koń jednak może, tylko jakoś tego nie robi, ale w jego przypadku podstawa to wykluczenie innych przyczyn. Poza tym w terenie może być inne podłoże. Niektóre problemy ujawniają się bardziej na twardym albo na miękkim podłożu, głównie na zakręcie albo jeszcze w innych sytuacjach, np. kiedy koń nie czuje się pewnie i chce pomimo dyskomfortu koniecznie nadążyć za innym koniem, żeby nie zostać sam albo widzi bacik i tak boi się nim dostać, że mimo wszystko przyspiesza. Oczywiście może być tak, że koń zwyczajnie nie słucha, bo nie chce, ale jeśli koń jest nieposłuszny, bo coś go boli, a Ty zaczniesz postępować, jakby po prostu nie chciał czegoś zrobić, tylko go zrazisz do siebie i do jazdy. W końcu kto lubi obrywać za to, że nie może? Podstawa to dla mnie wykluczenie problemów ze zdrowiem, bo po takiej przeszłości sporo się mogło posypać.
Na pewno wizyta lekarza byłaby wskazana , ale takiego
sprawdzonego lekarza który wie jak wygląda koń i ile ma nóg (zaufaj mi. znam
kilku ,którzy tego nie wiedzieli). Próbowałaś wziąć go na lonże i zobaczyć czy
da sie skusić do galopu? Oczywiście najlepiej bez bata, poganiać głosem albo
końcówką lonży. Albo czy na pastwisku potrafi galopować? Konie nie jeżdżone albo
nie wiedzą co to kłus i sie człapią albo ruszają dzikim galopem albo są
rozleniwione i nie lubią galopować. Ale czy jeśli koń stał rok bez ruchu to
codzienne jazdy są w pełni odpowiednie? Takiemu konikowi trzeba wypracować od
nowa mięśnie. Powoli i cierpliwie, stopniowo coraz więcej , on musi sie
przyzwyczaić do pracy ;). Codzienne jazdy według mnie to zbyt duże obciążenie
jak na 2 miesiące ruchu. No nie wiem. Może sie myle
Witam,dwa miesiące temu kupiliśmy hucuła. Konik przez rok stał w stajni ( oborze raczej), nie jezdzony z racji tego, ze właściciel się poważnie rozchorował. Wcześniej był tylko uzytkowany w kłusie i to z bacikiem, jeżdził w bryczce. Był podkuty, kopyta były w starsznym stanie, przerosniete. Najprawdopodobniej kowala nie widział przez rok.Teraz nie ma podków i jest po drugiej korekcji, jest znacznie lepiej.Problem jest w tym, że nie koń nie chce zagalopować. Mam wrażenie, ze ma sztywne przednie nogi.Moje pytanie brzmi, czy mozliwe jest, aby brak podków tak mu doskwierał, ze ma problem z galopowaniem. A moze to raczej problem nierozruszanych mięsni, stał rok bez jazdy. A moze hucuły takie są leniwe, ze im się nie chce???Trenuję go na padoku ok 45min dziennie, dwa lub trzy razy w tygodniu wyjazd w teren. W terenie za drugim koniem kłusuje i galopuje, ale jak nie widzi bacika to jest problem.W drodze powrotnej do stajni z wyjazdów w teren kłusuje i galopuje z łydki bez bacika.nie mam doswiadzcenia w postepowaniu z takimi końmi, proszę o wasze opinie.P.S.Kowal podczas strugania zauważył przekrwienia na podeszwie kopyta, powiedział mi, ze koń wcześniej miał raczej lekki ochwat??? Co wy na to??A może to jest całą przyczyną?
"Lenistwo" to nie jest cecha rasowa hucułów, odpada ten powód. Jeśli koń miał tak zaniedbane kopyta, pewnie źle wpłynęło to na całe nogi. Brak podków jeszcze żadnemu zdrowemu koniowi nie doskwierał, zwłaszcza że nie robicie z nim nie wiadomo czego, tylko po prostu jeździcie normalnie. Podkowy mu są pewnie niepotrzebne. Pewnie nawet lepiej mu będzie bez nich, żeby kopyta mogły się zregenerować i dojść do w miarę normalnego stanu. Podkowa jednak tego nie ułatwia. Po rozkuciu koń musi się na nowo przyzwyczaić do chodzenia boso, ale to szybko mija. Może nie chcieć galopować nawet z przyczyn weterynaryjnych, bo po prostu coś go boli. Jeśli masz wrażenie, że coś jest nie tak z nogami, podrąż temat z kowalem i weterynarzem, bo możesz mieć rację, a nogi koniowi do życia są w praktyce jednak niezbędne. Problemy z kopytami jak najbardziej mogą być przyczyną. Gdyby Twój opis dotyczył zdrowego konia, zaczęłabym się zastanawiać nad tym bacikiem i galopowaniem do stajni, bo to by wskazywało, że koń jednak może, tylko jakoś tego nie robi, ale w jego przypadku podstawa to wykluczenie innych przyczyn. Poza tym w terenie może być inne podłoże. Niektóre problemy ujawniają się bardziej na twardym albo na miękkim podłożu, głównie na zakręcie albo jeszcze w innych sytuacjach, np. kiedy koń nie czuje się pewnie i chce pomimo dyskomfortu koniecznie nadążyć za innym koniem, żeby nie zostać sam albo widzi bacik i tak boi się nim dostać, że mimo wszystko przyspiesza. Oczywiście może być tak, że koń zwyczajnie nie słucha, bo nie chce, ale jeśli koń jest nieposłuszny, bo coś go boli, a Ty zaczniesz postępować, jakby po prostu nie chciał czegoś zrobić, tylko go zrazisz do siebie i do jazdy. W końcu kto lubi obrywać za to, że nie może? Podstawa to dla mnie wykluczenie problemów ze zdrowiem, bo po takiej przeszłości sporo się mogło posypać.
Na pewno wizyta lekarza byłaby wskazana , ale takiego sprawdzonego lekarza który wie jak wygląda koń i ile ma nóg (zaufaj mi. znam kilku ,którzy tego nie wiedzieli). Próbowałaś wziąć go na lonże i zobaczyć czy da sie skusić do galopu? Oczywiście najlepiej bez bata, poganiać głosem albo końcówką lonży. Albo czy na pastwisku potrafi galopować? Konie nie jeżdżone albo nie wiedzą co to kłus i sie człapią albo ruszają dzikim galopem albo są rozleniwione i nie lubią galopować. Ale czy jeśli koń stał rok bez ruchu to codzienne jazdy są w pełni odpowiednie? Takiemu konikowi trzeba wypracować od nowa mięśnie. Powoli i cierpliwie, stopniowo coraz więcej , on musi sie przyzwyczaić do pracy ;). Codzienne jazdy według mnie to zbyt duże obciążenie jak na 2 miesiące ruchu. No nie wiem. Może sie myle