Lonży powinno być jak najwięcej zanim zacznie się samemu jeździć konno. Na lonży przecież dopiero poznajemy podstawy w jeździe konnej i uczymy się poprawnego dosiadu, co więcej jest to indywidualna jazda i instruktor skupia uwagę tylko na tym, kogo lonżuje itd. itd. dużo by tu pisać plusów..Ale ja nie miałam jazdy na lonży gdy uczyłam się jeździć, później kiedyś po latach ktoś wziął mnie na 15 minut na lonżę, żeby sprawdzić mój dosiad w stępie i kłusie, a po jeszcze kilku latach ktoś wziął mnie na 15 minut na lonżę, żeby poprawiać mój dosiad w galopie.Z tego, że nie zaczynałam nauki od lonży, wynikło wiele różnych błędów, które musiałam długo korygować i niektóre rzeczy ćwiczyć ciągle na nowo i pilnować się, by stare przyzwyczajenia nie były już tak częste.
Ja około 5. Ale to zalezy od instruktora, jeden będzie trzymał na lonży kilka miesięcy, inny już po kilku puści na konia. I zdarza się, że ten, ktory jest "trzymany" dłużej na lonży lepiej jeździ od tego, co zszedł wcześniej. To już sprawa indywidualna każdego początkującego i każdego instruktora. :) Ja po kilku miesiącach od zejścia z lonży miałam kilka galopów na lonży, aby poprawić dosiad, bo na tych pierwszych, keidy pierwszy raz siedziałam na koniu to ćwiczyłam tylko stęp i kłus, więc na galop też troszeczkę należało przeznaczyć, aby poćwiczyć dosiad. :)
ja byłam na obozie jeździeckim, gdzie po 2-3 lonżach kłusowałam bez lonży. A teraz mam lekcje jazdy w innej stadninie, gdzie jestem na lonży w kłusie. :>
Miałam 4 lonże zanim spuszczono mnie na samodzielny stęp i kłus na galop czekałam kilkanaście lekcji potem powróciłam na 5 lonż + połowa lekcji tylko nauka galopu
Osobiście uważam, że lonża to najlepszy nauczyciel nie tylko na początku, ale także w późniejszym jeździectwie ;)Jako że nie jeździłam systematycznie (dwa, trzy czasem cztery razy w miesiącu) miałam około 8 miesięcy ćwiczeń na lonży, ale wcale nie żałuję, bo wiele mi to dało.Różne ćwiczenia w siodle, praca nad dosiadem oraz stęp i kłus wiele mi dały i szybko poczułam się pewna w siodle ;)Jakiś miesiąc temu miałam jeszcze jedną lonżę, bo po upadku bałam się jeździć, ale w sumie bardzo się cieszę, że mogłam popracować nad sobą, a nie nad tym co robi koń.
Ja jeździłam rok na lonży. W sensie, że puszczała mnie instruktorka na stępa bez lonży, ale wszystko ćwiczyliśmy na lonży. Aktualnie też staram się jeździć przynajmniej raz na jakiś czas na lonży.
Ja przez parę lat nie jeździłam regularnie; praktycznie to ze 3-4 jazdy w roku. Dopiero w zeszłym roku zaczęłam częściej wpadać do stajni i puszczono mnie samą po chyba 3-4 lonżach; z czego 1 lub dwie na całą lekcję. Pozostałymi rozpoczynałam jazdę. Po upadku znowu rok przerwy i w tym roku miałam 4 lonże.
Ja miałam jedną, ale jeździłam w stajni, gdzie w sumie nie zwracało się uwagi na uczniów, którzy nie są zapisani do klubu... Więc w nowej stajni, dłuuugi czas później, popełniałam tyle błędów i nadal mam mega problem, żeby się oduczyć.
ja zaczynałam nauke , zaraz przestawałam , potem znów zaczynałam i tak w kółko . Więc lonży było dużo ale właściwie nic nie dawały . Zawsze uważałam że jazda na oklep mi całkowicie wystarczy . Ale do cioci nie mam bardzo blisko . I od niedawna jeżdżę w siodle w stadninie a nauka trwała 4 lonże :)
ja miałam co dziennie jedną jazdę przez równe 10 dni i instruktorka doszła do wniosku że juz mogę sprobować ;) bardzo sie ciesze ;) ale to juz było dość dawno xD
ja miałam góra 6-8. ;) tym,że podczas połowy mojej drugiej jazdy instruktor mnie spuścił z lonży i już musiałam kłusować,ale jestem mu za to wdzięczna.! :D
Ja jeździłam raz na lonży z tatą bo mój tata był w policji konnej więc mnie wsadzał na swojego konia, a rok temu po długiej przerwie byłam chyba tylko ze 2 razy na lonży dla przypomnienia i już sama później śmigałam. ;P
Ja wg nie miałam lekcji na lonży i się bezproblemowo obyło :) Pierwsze jazdy miałąm na bardzo spokojnej 14-letniej klaczce, a póxniej z konia na konia, z tego co pamiętam ^^
Ohoho, kiedy to ja miałam pierwszą jazde na koniu, wiem tylko tyle ,że na pewno to nie była lonża ;) MAM DO SPRZEDANIA -OWIJKI POLAROWO ELASTYCZNE JASCONhttp://allegro.pl/bandaze-owijki-elastyczno-polarowe-firmy-jacson-i2018173155.html-OWIJKI POLAROWE API NOWE! http://allegro.pl/api-bandaze-owijki-polarowe-nowe-okazja-i2018173158.html-ORAZ PARĘ KSIĄŻEK JEŹDZIECKICHhttp://allegro.pl/jazda-konna-dla-poczatkujacych-k-hoffman-polecam-i2024027417.htmlhttp://allegro.pl/ksiazka-poradnik-moj-kon-kate-needham-i2018173141.html
Ja jak zaczęłam jeździć konno miałam może 4 lekcje na lonży. Potem pan mnie już puścił samą. Jednak wtedy nie uczył mnie kierowania koniem... ale jakoś sama się nauczyłam... :D
Zaczęłam jeździć na wakacjach. Miałam chyba 5 lonży przez 5 dni z rzędu, ale po każdej z nich instruktorka puszczała mnie luzem, żebym poćwiczyła kierowanie koniem ;) A że był to mały maneż, który bardziej przypominał lonżownik, to nie było problemu. Później zaczęłam jeździć sama, ale kiedy wróciłam z wakacji i znalazłam już jakąś stajnię, miałam jeszcze kilka dodatkowych lekcji na lonży.
zanim zaczęliście jeździc sami. Ja 4.
Lonży powinno być jak najwięcej zanim zacznie się samemu jeździć konno. Na lonży przecież dopiero poznajemy podstawy w jeździe konnej i uczymy się poprawnego dosiadu, co więcej jest to indywidualna jazda i instruktor skupia uwagę tylko na tym, kogo lonżuje itd. itd. dużo by tu pisać plusów..Ale ja nie miałam jazdy na lonży gdy uczyłam się jeździć, później kiedyś po latach ktoś wziął mnie na 15 minut na lonżę, żeby sprawdzić mój dosiad w stępie i kłusie, a po jeszcze kilku latach ktoś wziął mnie na 15 minut na lonżę, żeby poprawiać mój dosiad w galopie.Z tego, że nie zaczynałam nauki od lonży, wynikło wiele różnych błędów, które musiałam długo korygować i niektóre rzeczy ćwiczyć ciągle na nowo i pilnować się, by stare przyzwyczajenia nie były już tak częste.
Ja jeździłam raz w tygodniu przez około 4-5 miesięcy, więc było ich sporo. I nie żałuje ;)
Ja jeździłam na lonży ok. 4 miesięcy. Także nie żałuję.
Ja około 5. Ale to zalezy od instruktora, jeden będzie trzymał na lonży kilka miesięcy, inny już po kilku puści na konia. I zdarza się, że ten, ktory jest "trzymany" dłużej na lonży lepiej jeździ od tego, co zszedł wcześniej. To już sprawa indywidualna każdego początkującego i każdego instruktora. :) Ja po kilku miesiącach od zejścia z lonży miałam kilka galopów na lonży, aby poprawić dosiad, bo na tych pierwszych, keidy pierwszy raz siedziałam na koniu to ćwiczyłam tylko stęp i kłus, więc na galop też troszeczkę należało przeznaczyć, aby poćwiczyć dosiad. :)
Ja akurat nie pamiętam ile,bo byłam mała(3 lata)jak jeździłam na lonży,więc..hehe ;)
ja byłam na obozie jeździeckim, gdzie po 2-3 lonżach kłusowałam bez lonży. A teraz mam lekcje jazdy w innej stadninie, gdzie jestem na lonży w kłusie. :>
Ja jak zaczynałam naukę jazdy miałam 3 ląże , żałuję ale czasami sama podchodze do instruktorki i proszę o lonżę żeby poprawić dosiad ;)
Zanim zaczęłam jeździć sama miałam 3 lonże
ja chyba najwięcej z was wszystkich , bo 1,5 roku . byłam mała i nogi za tybinki mi nie wychodziły, więc miałam problem z łydką nawet na hucule . : p
Miałam 4 lonże zanim spuszczono mnie na samodzielny stęp i kłus na galop czekałam kilkanaście lekcji potem powróciłam na 5 lonż + połowa lekcji tylko nauka galopu
Ja 2 loże i reszta już solo:P
ok. 8 ;)Teraz czasem instruktorka mnie bierze, gdy chce coś nowego mi pokazać.
Jak zaczynałam jeździc to mialam 4. A tak to jeżdzilam juz potem sama na maneżu. Ale tak to cwicze na lonży jak czegos nie potrafie ; p
Ja miałam tylko jedną półgodzinną lonżę, a potem na następnej lekcji jeździłam już sama i stępem, i kłusem. Nie wiem, czy to dobrze.
Osobiście uważam, że lonża to najlepszy nauczyciel nie tylko na początku, ale także w późniejszym jeździectwie ;)Jako że nie jeździłam systematycznie (dwa, trzy czasem cztery razy w miesiącu) miałam około 8 miesięcy ćwiczeń na lonży, ale wcale nie żałuję, bo wiele mi to dało.Różne ćwiczenia w siodle, praca nad dosiadem oraz stęp i kłus wiele mi dały i szybko poczułam się pewna w siodle ;)Jakiś miesiąc temu miałam jeszcze jedną lonżę, bo po upadku bałam się jeździć, ale w sumie bardzo się cieszę, że mogłam popracować nad sobą, a nie nad tym co robi koń.
Ja miałam jakieś 5-6 lonż. ;) Później wystratowałam sama. ;)
Ja nie pamiętam , ale chyba ok. 1.1/2 miesiąca . Czyli ok. 6 lonży .
Ja miałam tylko 1 lonże.:D
Ja jeździłam rok na lonży. W sensie, że puszczała mnie instruktorka na stępa bez lonży, ale wszystko ćwiczyliśmy na lonży. Aktualnie też staram się jeździć przynajmniej raz na jakiś czas na lonży.
ja gdy sie uczylam mnie mialAM LONZY dopiero jak zmienilam stadnina raz wzieli mnie aby sprawdzic co potrafie
Ja przez parę lat nie jeździłam regularnie; praktycznie to ze 3-4 jazdy w roku. Dopiero w zeszłym roku zaczęłam częściej wpadać do stajni i puszczono mnie samą po chyba 3-4 lonżach; z czego 1 lub dwie na całą lekcję. Pozostałymi rozpoczynałam jazdę. Po upadku znowu rok przerwy i w tym roku miałam 4 lonże.
ja mialam jedna xd
Pewna nie jestem, ale wydaje mi się, że w środku 2 lekcji jeździłam bez lonży. W każdym razie na 3 lekcji napewno jeździłam samodzielnie.
Ja miałam ok.6 chociaż mogłam mieć więcej... ale to nic
Ja miałam jakoś 20 może 30..
A ja miałam dwie lonże i zaczęłam jeździć sama kłusem anglezowanym i ćwiczebnym i stępem oczywiście.
Ja miałam jedną, ale jeździłam w stajni, gdzie w sumie nie zwracało się uwagi na uczniów, którzy nie są zapisani do klubu... Więc w nowej stajni, dłuuugi czas później, popełniałam tyle błędów i nadal mam mega problem, żeby się oduczyć.
ja zaczynałam nauke , zaraz przestawałam , potem znów zaczynałam i tak w kółko . Więc lonży było dużo ale właściwie nic nie dawały . Zawsze uważałam że jazda na oklep mi całkowicie wystarczy . Ale do cioci nie mam bardzo blisko . I od niedawna jeżdżę w siodle w stadninie a nauka trwała 4 lonże :)
2 ląże, potem z 3 jazdy sama, potem znowu 2 ląże i już sama dalej ;pale chyba poproszę żeby ktoś wziął mnie na ląże bo musze dosiad poprawić w galopie
0 ;p
ja miałam co dziennie jedną jazdę przez równe 10 dni i instruktorka doszła do wniosku że juz mogę sprobować ;) bardzo sie ciesze ;) ale to juz było dość dawno xD
Ja miałam jazd na lonży... Chyba coś około 15, ale już nie pamiętam.
Ja miałam 3 jazdy na lonży :) 1 na początku jak wgl zaczęłam jeździć ale trwała ona około 15 min ... a 2 na galop :)
3 lonże bez galopu
ja miałam góra 6-8. ;) tym,że podczas połowy mojej drugiej jazdy instruktor mnie spuścił z lonży i już musiałam kłusować,ale jestem mu za to wdzięczna.! :D
jedna lonża w jednej stajni a pół drugiej lonży w innej ;)
ja miałam z 15 z tego co pamietam. dopiero gdy opanowałam galop, puścili mnie samą na padok ;) tydzień później zaliczyłam pierwsze małe skoki ;P
Ja jeździłam raz na lonży z tatą bo mój tata był w policji konnej więc mnie wsadzał na swojego konia, a rok temu po długiej przerwie byłam chyba tylko ze 2 razy na lonży dla przypomnienia i już sama później śmigałam. ;P
Ja wg nie miałam lekcji na lonży i się bezproblemowo obyło :) Pierwsze jazdy miałąm na bardzo spokojnej 14-letniej klaczce, a póxniej z konia na konia, z tego co pamiętam ^^
Ja nie miałam wogóle xd
Ohoho, kiedy to ja miałam pierwszą jazde na koniu, wiem tylko tyle ,że na pewno to nie była lonża ;) MAM DO SPRZEDANIA -OWIJKI POLAROWO ELASTYCZNE JASCONhttp://allegro.pl/bandaze-owijki-elastyczno-polarowe-firmy-jacson-i2018173155.html-OWIJKI POLAROWE API NOWE! http://allegro.pl/api-bandaze-owijki-polarowe-nowe-okazja-i2018173158.html-ORAZ PARĘ KSIĄŻEK JEŹDZIECKICHhttp://allegro.pl/jazda-konna-dla-poczatkujacych-k-hoffman-polecam-i2024027417.htmlhttp://allegro.pl/ksiazka-poradnik-moj-kon-kate-needham-i2018173141.html
Przez miesiac w jedenej stajnia , apóźniej pojechałam na obóz i 15 minut :)
Ja miałam mało 1 raz w cykru, 2 razy na lonże i tyle czy to aby na pewno nie mało?
Ja jak zaczęłam jeździć konno miałam może 4 lekcje na lonży. Potem pan mnie już puścił samą. Jednak wtedy nie uczył mnie kierowania koniem... ale jakoś sama się nauczyłam... :D
tak ze 4-5
Zaczęłam jeździć na wakacjach. Miałam chyba 5 lonży przez 5 dni z rzędu, ale po każdej z nich instruktorka puszczała mnie luzem, żebym poćwiczyła kierowanie koniem ;) A że był to mały maneż, który bardziej przypominał lonżownik, to nie było problemu. Później zaczęłam jeździć sama, ale kiedy wróciłam z wakacji i znalazłam już jakąś stajnię, miałam jeszcze kilka dodatkowych lekcji na lonży.
Ja jeździłam na lonży pół roku ,raz w tygodniu po pół godziny ,(wcale nie żałuję) a teraz pan czasami bierze mnie na lonżę na galop
Jam miałam jedną, różową i do tej pory ją mam.... Czemu służy to pytanie?
Ja w ogóle nie miałam lonży, jeździłam sama od razu. Na 3-4 galop.