Moje konie wyjadły już prawie całe pastwisko. czy to jest dobry moment na zrobienie dosiewu? Ile będzie rosła nowa trawa zanim będę mógł wypasać znowu tam konie? Będę wdzięczny za pomoc!
Szkoda, że do sytuacji wyjedzenia trawy w ogóle doszło, ponieważ trudniej będzie to naprawić. Ogólnie zasada jest taka, że pastwisko nie powinno być eksploatowane cały czas. Najlepiej mieć kilka pastwisk i wyprowadzać na nie konie okresowo. W przypadku braku odpowiedniej ilości ziem, można jedno przedzielić np. elektrycznym pastuchem. Powodem "wyłysienia" mogła być również zbyt duża liczba koni na małym terenie.Niezależnie jednak od przyczyn należy coś w tej sprawie zrobić. Krótka, obgryziona trawa może spowodować u koni zapiaszczenie w skutek wyrywania jej razem z piaskiem. Najlepszą porą na siew trawy jest wczesna wiosna, kiedy następuje jej naturalny, najintensywniejszy rozrost. Myślę jednak, że póki nie mamy jeszcze ostrego letniego słońca można spróbować posiać trawę. Nie ma tu informacji, w jakim stopniu pastwisko jest zniszczone. W ciężkich przypadkach najlepszym wyjściem jest zaoranie ziemi i ponowny wysiew, ale trzeba wtedy pamiętać, że pastwisko nie będzie mogło być używane nawet przez rok.
Najlepszy termin był wiosną, powiedzmy w marcu. Trzeba pamiętać, że nie można tak po prostu wysypać nasion na ziemię, trzeba wcześniej przygotować łąkę, zabronować, nawieźć itp. Inaczej nic albo bardzo mało z tego wyjdzie, a szkoda płacić za nasiona i pracę, jeśli trzeba będzie to powtórzyć. W dodatku teraz może być za sucho dla młodej trawy. Już robi się dosyć ciepło, a za dwa tygodnie będzie czerwiec. Nie można puścić koni na świeżo nawiezione pastwisko, karencja nawozów wynosi parę tygodni, około miesiąca. Nawóz trzeba sypnąć przed zasianiem i parę tygodni po, więc jeśli się zdecydujesz robić to wszystko teraz, to konie może zobaczą pastwisko na wakacjach albo wręcz jesienią. Latem wzrost traw zaczyna już zwalniać, a to na pewno nie pomaga młodym roślinom przetrwać, dodatkowo pod kopytami. Nie wiem, jaka dokładnie u Ciebie jest sytuacja, ale ja bym poczekała do końca sezonu pastwiskowego i wtedy próbowała coś wstępnie ratować, a na wiosnę zaplanowała poważniejszą akcję poprawiania trawy włącznie z dosiewaniem. Jeśli konie nie mają już zupełnie co jeść na pastwisku, trzeba się ratować ścinaną gdzie indziej zielonką albo sianem. Polecam lekturę czegoś o utrzymaniu pastwisk, żeby nie doszło więcej do takiej sytuacji, bo cierpią na tym nerwy ludzkie, końskie, a do tego portfel.
Moje konie wyjadły już prawie całe pastwisko. czy to jest dobry moment na zrobienie dosiewu? Ile będzie rosła nowa trawa zanim będę mógł wypasać znowu tam konie? Będę wdzięczny za pomoc!
Szkoda, że do sytuacji wyjedzenia trawy w ogóle doszło, ponieważ trudniej będzie to naprawić. Ogólnie zasada jest taka, że pastwisko nie powinno być eksploatowane cały czas. Najlepiej mieć kilka pastwisk i wyprowadzać na nie konie okresowo. W przypadku braku odpowiedniej ilości ziem, można jedno przedzielić np. elektrycznym pastuchem. Powodem "wyłysienia" mogła być również zbyt duża liczba koni na małym terenie.Niezależnie jednak od przyczyn należy coś w tej sprawie zrobić. Krótka, obgryziona trawa może spowodować u koni zapiaszczenie w skutek wyrywania jej razem z piaskiem. Najlepszą porą na siew trawy jest wczesna wiosna, kiedy następuje jej naturalny, najintensywniejszy rozrost. Myślę jednak, że póki nie mamy jeszcze ostrego letniego słońca można spróbować posiać trawę. Nie ma tu informacji, w jakim stopniu pastwisko jest zniszczone. W ciężkich przypadkach najlepszym wyjściem jest zaoranie ziemi i ponowny wysiew, ale trzeba wtedy pamiętać, że pastwisko nie będzie mogło być używane nawet przez rok.
Najlepszy termin był wiosną, powiedzmy w marcu. Trzeba pamiętać, że nie można tak po prostu wysypać nasion na ziemię, trzeba wcześniej przygotować łąkę, zabronować, nawieźć itp. Inaczej nic albo bardzo mało z tego wyjdzie, a szkoda płacić za nasiona i pracę, jeśli trzeba będzie to powtórzyć. W dodatku teraz może być za sucho dla młodej trawy. Już robi się dosyć ciepło, a za dwa tygodnie będzie czerwiec. Nie można puścić koni na świeżo nawiezione pastwisko, karencja nawozów wynosi parę tygodni, około miesiąca. Nawóz trzeba sypnąć przed zasianiem i parę tygodni po, więc jeśli się zdecydujesz robić to wszystko teraz, to konie może zobaczą pastwisko na wakacjach albo wręcz jesienią. Latem wzrost traw zaczyna już zwalniać, a to na pewno nie pomaga młodym roślinom przetrwać, dodatkowo pod kopytami. Nie wiem, jaka dokładnie u Ciebie jest sytuacja, ale ja bym poczekała do końca sezonu pastwiskowego i wtedy próbowała coś wstępnie ratować, a na wiosnę zaplanowała poważniejszą akcję poprawiania trawy włącznie z dosiewaniem. Jeśli konie nie mają już zupełnie co jeść na pastwisku, trzeba się ratować ścinaną gdzie indziej zielonką albo sianem. Polecam lekturę czegoś o utrzymaniu pastwisk, żeby nie doszło więcej do takiej sytuacji, bo cierpią na tym nerwy ludzkie, końskie, a do tego portfel.
Dzięki za porady. Jak odbuduje pastwisko to już postaram się nie przesadzić z wypasem koni..
musiał byś je jakoś przekopać lub coś w tym stylu a potem dopiero wysiac a trawa to tak ze 3 tygodnie rosnie