Witam. Mam problem z 13 klaczą po przejściach. Jeździła na niej tylko 2 razy, za pierwszym razem było ok, ale za drugim gorzej. Przez pierwsze 30 min lekcji kobyła chodziła wzorowo jednak później za nic nie chciała mi przejść ze stępa do wyższego chodu. Jest ona bardzo wrażliwa na łydkę i dosiad, i na początku wystarczyło że lekko dałam jej łydki i ruszała albo zadziałałam samym dosiadem, a potem instruktorka kazała mi za kłusować, dałam delikatnie łydki a kobyła, nic, dalam trochę mocniej, nic, zadziałam dodatkowo dosiadem.. też nic, instruktorka kazała mi dać jej jeszcze więcej łydki, nic, potem kazała mi dać jej delikatnie i coraz mocniej dociskać kobyła, nic... w końcu instruktorka sama na nią wsiadła i jej klacz od tak jakby gdyby nigdy nic elegancko za kłusowała a potem galop. Wsiadłam potem znowu i kobyła znowu to samo!!!Instruktorka stwierdziła że klacz mnie próbowała, jednak do końca jazdy ona ani myślała przejść do szybszego chodu no i w końcu wyszło na jej. Uparłam się, że jutro też chcę na niej jeździć, ale nie mam pojęcia jak sobie z nia poradzić, nie chciałbym przez całą godzinę z nią walczyć bo i tak przegram, co ja mam robić jak dać do zrozumienia, że ja tu rządzę, proszę pomóżcie!!!
Jak masz podejście, że znowu przegrasz to gratuluję - na pewno Ci się nie uda.Podstawa to psychika i konsekwencja. Gdzie był głos? Gdzie był bat?Nic o nim nie wspominasz, więc domyślam się, że nie było.Jak zachowywała się przy czyszczeniu? Chodziła sobie jak chciała i ustawiała się tak jak jej wygodnie? Czy może stała grzecznie i słuchała Twoich poleceń?Widzisz - konie to niesamowicie inteligentne zwierzęta. Jeśli ktoś budzi w nich respekt - chodzą jak zegarki, wystarczy, że wsiądzie ktoś niepewny i mamy to, co u Ciebie a nawet jeszcze gorzej.Zapewne podczas tej "dobrej" 1,5 jazdy gdzieś jej pozwoliłaś na coś, czego nie oczekiwałaś. Stąd domyśliła się, że może sobie pozwolić na to i owo.Podsumowując - jak dać jej do zrozumienia kto tu rządzi? Od razu przy czyszczeniu nie pozwolić jej na tańce czy niepożądane zachowania. A na jeździe? Jedna łydka. Jak nie zareaguje to mocniej z jakimś cmoknięciem albo wyraźnym "kłus!". Jak to nie podziała to bat. Ona MA się Ciebie słuchać a nie robić to kiedy jej się podoba. Gdy Cię zapamięta i poczuje respekt - wtedy będzie jak z Twoją instruktorką.
Z czyszczeniem jest kłopot, tzn. czyszczą ją tylko 2 osoby, właścicielka i instruktorka, dlatego, że tylko one sobie z nią radzą, a inni zostali by skopani i pogryzieni, klacz ma nie ciekawą przeszłość, a poprzedni właściciel był po prostu debilem który wyładowywał się na tym koniu.. Może faktycznie przez pierwsze 30h na coś jej pozwoliłam, ale nie przypominam sobie... Jak już wspominałam wcześniej to jest koń po przejściach i nie można przy niej używać bata, bo ona to źle kojarzy i może zrobić się niebezpiecznie. Głos się pojawiał, używałam komend, cmokałam, ale instruktorka mi zabroniła, bo ona jest naprawdę czuła na pomoce i komendy są zbędne, po za tym to był jej kaprys więc jeśli olewała pomoce to głos też na nic się zdał.. Aha i jeszcze jedno o czym, zapomniałam wspomnieć wcześniej (przepraszam): ona ma charakter osobnika dominującego
Nie możesz jej ustąpić musisz od niej tak długo wymagać tego co chcesz, aż ona to zrobi. Gdy już wykona to co chciałaś poklep ją i skończ jazdę. A co do czyszczenia spróbuj ją chociaż raz wyczyścić, ale też nie możesz jej pozwalać żeby chodziła i robiła co chce podczas czyszczenia.
Klacz ma 13 lat ... Jest to osobnik nie wesołego wieku i trudno by jej smutne wspomnienia skończyły się ,ale możesz jej pomóc przynajmniej trochę umilić jej teraźniejszość :) Czyszczenie- Jeśli wierci się ,kopie i gryzie musisz do niej podejść jak zaklinacz koni...podchodź z nastawieniem przywódcy (osobnika dominującego) ale nie kazuj tego tak jak kobyłka :) Zawsze jak do niej podchodzisz pokazuj jej co bedziesz jej robić (pokazuj szczotki itd.)Mów do niej :) jeśli bedzi grzeczna za każdym razem dawaj jej smakołyka :) Przy ubieraniu tak samo... :)Jazda- Jesli nie chce ruszyć .... próbuj różnych rzeczy np. dociskania łydek z pchnięciem bioder ,leciutkie łydki co chwila , pół parady :) Do tego gdy uda ci się ruszyć niestety musisz się znowu zatrzymać i zrobić jeszcze raz żeby zapamiętała jakich pomocy używasz aby ruszyć :D :) ( TO DZIAŁA)Mam nadzieję ,że pomogłam :)
Tak, dawanie smakołyków na pewno pokaże koniowi "kto tu rządzi".HorsesBeauty - co to znaczy "nie kazuj tego tak jak kobyłka"?Sonea - początek twojego posta też mnie rozbawił - masz problem z trzynastą klaczą po przejściach? i na kim ona jeździła? Ciekawe rzeczy się tam dzieją...Tak serio - jedyne co możesz zrobić, to nauczyć się lepiej jeździć. Pod instruktorką (z założenia lepiej jeżdżącą) koń chodził bez zarzutu. Może jej spytaj jakie "czary" odprawiała? Bo na forum dowiesz się najwyżej, żeby "dawać leciutkie łydki co chwila" (?)...
13 letnią mało być.... i ja jeździłam na niej 2 razy.. kurde, sorry mam dysortografię i czasem robię takie głupie błędy... to nie są żadne "czary" kobyła po prostu czuje przed nią respekt a po za tym ufa jej, dlatego, że kiedy klacz przyjechała od poprzedniego właściciela (to było jakieś ok 7 lat temu) instrukt. z właścicielką (obecną) ciągle z nią pracowały... ciekawe rzeczy to się działy kiedy próbowały ją wyczyścić albo ubrać... ja znam ją kilka miesięcy i ona od samego początku kuliła uszy na mój widok, tak jak na każdego "nowego" w stajni, wiele razy próbowała mnie "zastraszyć" po pierwszej jeździe na niej nastąpił przełom, kobyła zaczęła mnie witać rżeniem gdy tylko weszłam do stajni czego wcześniej nie robiła, nie kuli już uszu, od czasy do czasu próbuje jeszcze uszczypnąć, ale rzadko, no i w niedzielę znowu postanowiła mnie wypróbować i mogłam sobie dawać łydki czy działać dosiadem, ona miała to po prostu w d**ie
kozinska.iwona@wp.pl Hej! Jestem Marta (Sonea) czytałam Twój post na forum galopuje.pl słuchaj ja mam kontakt z ludźmi z fundacji Tara, pokazałam im Twój post i proszą o podanie adresu stajni i zrobienia zdjęcia na których będzie widać ewidentne zaniedbanie koni i ogólnie stajni, padoków sprzętu itp. Pani Iwona Kozińska z którą rozmawiałam na ten temat powiedziała, że musi widzieć jaka jest sytuacja (zrób zdjęcia) i w tedy zobaczy w jaki sposób ci pomóc ok? więc głowa do góry ;) (zdjęcia wyślij na mojego maila marta-k92@wp.p l)A masz facebooka? Bo mogę ci przesłać link na profil tej Pani i będziesz mogła z nią pogadać osobiście
Ostatni post chyba w wątku o biednych konikach miał być. Albo raczej na priv.A co do tej trzynastki po przejściach - te "czary" to była ironia. Instruktorka po prostu potrafi lepiej jeździć.Tak naprawdę zaufanie nie ma zbyt wiele do posłuszeństwa konia na jeździe. Mam jakieś 20 koni w rekreacji, na każdego wsiadam i jadę, nie zastanawiam się czy mi ufają. Nie zajmuję się nimi codziennie, nie gram w 7 gier, nie rozmawiam przed zaśnięciem. Jakby do dobrej jazdy niezbędne było zaufanie, to jak wyobrażasz sobie np. konkurs przesiadany? Jak koń może "ufać" komuś, kogo widzi pierwszy raz w życiu? A idzie...To czy koń faktycznie ufa instruktorce, pokaże przy czyszczeniu i siodłaniu (czy jest całkiem spokojny, zrelaksowany, nie pokazuje sygnałów agresji?). Na jeździe jest po prostu posłuszny, bo dostaje jasne i zdecydowane sygnały.
Wydaje mi się, że brak u Ciebie tego zdecydowania i pewności siebie.Na poprzedniej jeździe jej odpuściłaś, więc na następnej spodziewam się, że będzie trudniej.Klacz musiała u Ciebie wyczuć tą niepewność i po prostu stwierdziła, że może sobie robić z Tobą co zechce. Mówisz, że z batem jeździć nie możesz, więc musisz bardziej dokładać łydkę, ale to nie ma być tak, że uderzasz na okrągło tylko dokładasz i dociskasz oby dwie łydki na raz i tak cały czas, dopóki koń nie ruszy. Trenerka zawsze mi mówiła (ale to było przy zagalopowaniach), że mam dołożyć i docisnąć łydki tak jakbym miała pod sobą balonik i chciałabym, żeby on tak wystrzelił przed siebie. Najlepiej porozmawiaj z instruktorką, skoro jej się to udało to nich Ci coś doradzi, jak można "odpalić" tą kobyłkę.A i jeszcze jedno, jak chcesz by przeszła do szybszego chodu to nie ciągnij za wodze, popuść trochę, żeby miała trochę więcej luzu na pyszczku i żeby jej nic nie wstrzymywało. W ogóle dziwie się Twojej instruktorce, że tak po prostu powiedziała , że masz kończyć, że to nie ma sensu. Moja by mnie i konia tak długo męczyła, aż nie zrobilibyśmy poprawnie danego ćwiczenia ;p Tak więc pamiętaj, więcej pewności siebie, mocne łydki dokładasz i dociskasz, dajesz trochę luzu na pyszczku żeby konia nie wstrzymywać i najważniejsze pogadaj z instruktorką może ona Ci coś doradzi, w końcu widzi problem "na żywo".Powodzenia :)
Tak jak już kilka innych osób przede mną napisało : Musisz inie ulegać jej kaprysom ;p Mocno łydki dwie naraz i tak cały czas aż ruszy i oddać delikatnie wodze :) I musisz myśleć pozytywnie bo inaczej nie wierzysz w siebie :) Powodzenia :)
Musisz być stanowcza i mieć lepsze nastawienie. Moja kolezanka równiez miała takie problemy z koniem. Gdy nie działały łydki, głos to postawiła na bata. Na początku bała się, że koń ją wysadzi, ale później pokonała strach. Już minęło trochę czasu od kiedy stosuje te baty i koń poprawia swoje zachowanie (jest bardziej do przodu). Spróbuj batem. Powodzenia. P.S. Mogłybyście mi pomóc, jest to dla mnie ważne.http://forum.galopuje.pl/f,czaprak-nauszniki-owijki,85582,0.html
może bacik coś pomoże, ale nie wiem. jeździłam na takim złośliwym koniu i miałam też taki problem. mial być kłus, to daje łydkę , on nic, tyle, że przede mną jeździła na tym koniu dziewczyna, która przez całą godz. stępowała i cały czas go batem lała, więc to moze dlatego, ale jak mu łydkę dawalam, to on szybko głowę zginał w stronę mojej wewnętrznej nogi i chciał mnie ugryźć, i tak za każdym razem, nawet najlżejsza łydka. on nic, to mu bacika dałam, ale leciutkiego serio, on znowu mnie ugryźć chciał, to mu w końcu zaczęłam dawać łydki i trochę bardziej "porządnego" bata i w końcu mi zaczął poprawnie chodzić, wogole już mnie ugryźć nie chciał.
Witam. Mam problem z 13 klaczą po przejściach. Jeździła na niej tylko 2 razy, za pierwszym razem było ok, ale za drugim gorzej. Przez pierwsze 30 min lekcji kobyła chodziła wzorowo jednak później za nic nie chciała mi przejść ze stępa do wyższego chodu. Jest ona bardzo wrażliwa na łydkę i dosiad, i na początku wystarczyło że lekko dałam jej łydki i ruszała albo zadziałałam samym dosiadem, a potem instruktorka kazała mi za kłusować, dałam delikatnie łydki a kobyła, nic, dalam trochę mocniej, nic, zadziałam dodatkowo dosiadem.. też nic, instruktorka kazała mi dać jej jeszcze więcej łydki, nic, potem kazała mi dać jej delikatnie i coraz mocniej dociskać kobyła, nic... w końcu instruktorka sama na nią wsiadła i jej klacz od tak jakby gdyby nigdy nic elegancko za kłusowała a potem galop. Wsiadłam potem znowu i kobyła znowu to samo!!!Instruktorka stwierdziła że klacz mnie próbowała, jednak do końca jazdy ona ani myślała przejść do szybszego chodu no i w końcu wyszło na jej. Uparłam się, że jutro też chcę na niej jeździć, ale nie mam pojęcia jak sobie z nia poradzić, nie chciałbym przez całą godzinę z nią walczyć bo i tak przegram, co ja mam robić jak dać do zrozumienia, że ja tu rządzę, proszę pomóżcie!!!Kiedyś też jezdziłam na takim koniu :) Na początku mnie próbowała, ale że już byłam doświadczonym jeźdźcem, dałam jej to szybko do zrozumienia ;) Zdecydowanie łyda. Nie działa, to łyda i batem po łopatce. Nie poddawaj się. Kobyłka musi wiedzieć, że nie ustąpisz. Nie masz bata, to uderz wodzami w szyję. Na pewno podziała ;)
Witam. Mam problem z 13 klaczą po przejściach. Jeździła na niej tylko 2 razy, za pierwszym razem było ok, ale za drugim gorzej. Przez pierwsze 30 min lekcji kobyła chodziła wzorowo jednak później za nic nie chciała mi przejść ze stępa do wyższego chodu. Jest ona bardzo wrażliwa na łydkę i dosiad, i na początku wystarczyło że lekko dałam jej łydki i ruszała albo zadziałałam samym dosiadem, a potem instruktorka kazała mi za kłusować, dałam delikatnie łydki a kobyła, nic, dalam trochę mocniej, nic, zadziałam dodatkowo dosiadem.. też nic, instruktorka kazała mi dać jej jeszcze więcej łydki, nic, potem kazała mi dać jej delikatnie i coraz mocniej dociskać kobyła, nic... w końcu instruktorka sama na nią wsiadła i jej klacz od tak jakby gdyby nigdy nic elegancko za kłusowała a potem galop. Wsiadłam potem znowu i kobyła znowu to samo!!!Instruktorka stwierdziła że klacz mnie próbowała, jednak do końca jazdy ona ani myślała przejść do szybszego chodu no i w końcu wyszło na jej. Uparłam się, że jutro też chcę na niej jeździć, ale nie mam pojęcia jak sobie z nia poradzić, nie chciałbym przez całą godzinę z nią walczyć bo i tak przegram, co ja mam robić jak dać do zrozumienia, że ja tu rządzę, proszę pomóżcie!!!
Jak masz podejście, że znowu przegrasz to gratuluję - na pewno Ci się nie uda.Podstawa to psychika i konsekwencja. Gdzie był głos? Gdzie był bat?Nic o nim nie wspominasz, więc domyślam się, że nie było.Jak zachowywała się przy czyszczeniu? Chodziła sobie jak chciała i ustawiała się tak jak jej wygodnie? Czy może stała grzecznie i słuchała Twoich poleceń?Widzisz - konie to niesamowicie inteligentne zwierzęta. Jeśli ktoś budzi w nich respekt - chodzą jak zegarki, wystarczy, że wsiądzie ktoś niepewny i mamy to, co u Ciebie a nawet jeszcze gorzej.Zapewne podczas tej "dobrej" 1,5 jazdy gdzieś jej pozwoliłaś na coś, czego nie oczekiwałaś. Stąd domyśliła się, że może sobie pozwolić na to i owo.Podsumowując - jak dać jej do zrozumienia kto tu rządzi? Od razu przy czyszczeniu nie pozwolić jej na tańce czy niepożądane zachowania. A na jeździe? Jedna łydka. Jak nie zareaguje to mocniej z jakimś cmoknięciem albo wyraźnym "kłus!". Jak to nie podziała to bat. Ona MA się Ciebie słuchać a nie robić to kiedy jej się podoba. Gdy Cię zapamięta i poczuje respekt - wtedy będzie jak z Twoją instruktorką.
Z czyszczeniem jest kłopot, tzn. czyszczą ją tylko 2 osoby, właścicielka i instruktorka, dlatego, że tylko one sobie z nią radzą, a inni zostali by skopani i pogryzieni, klacz ma nie ciekawą przeszłość, a poprzedni właściciel był po prostu debilem który wyładowywał się na tym koniu.. Może faktycznie przez pierwsze 30h na coś jej pozwoliłam, ale nie przypominam sobie... Jak już wspominałam wcześniej to jest koń po przejściach i nie można przy niej używać bata, bo ona to źle kojarzy i może zrobić się niebezpiecznie. Głos się pojawiał, używałam komend, cmokałam, ale instruktorka mi zabroniła, bo ona jest naprawdę czuła na pomoce i komendy są zbędne, po za tym to był jej kaprys więc jeśli olewała pomoce to głos też na nic się zdał.. Aha i jeszcze jedno o czym, zapomniałam wspomnieć wcześniej (przepraszam): ona ma charakter osobnika dominującego
Nie możesz jej ustąpić musisz od niej tak długo wymagać tego co chcesz, aż ona to zrobi. Gdy już wykona to co chciałaś poklep ją i skończ jazdę. A co do czyszczenia spróbuj ją chociaż raz wyczyścić, ale też nie możesz jej pozwalać żeby chodziła i robiła co chce podczas czyszczenia.
Klacz ma 13 lat ... Jest to osobnik nie wesołego wieku i trudno by jej smutne wspomnienia skończyły się ,ale możesz jej pomóc przynajmniej trochę umilić jej teraźniejszość :) Czyszczenie- Jeśli wierci się ,kopie i gryzie musisz do niej podejść jak zaklinacz koni...podchodź z nastawieniem przywódcy (osobnika dominującego) ale nie kazuj tego tak jak kobyłka :) Zawsze jak do niej podchodzisz pokazuj jej co bedziesz jej robić (pokazuj szczotki itd.)Mów do niej :) jeśli bedzi grzeczna za każdym razem dawaj jej smakołyka :) Przy ubieraniu tak samo... :)Jazda- Jesli nie chce ruszyć .... próbuj różnych rzeczy np. dociskania łydek z pchnięciem bioder ,leciutkie łydki co chwila , pół parady :) Do tego gdy uda ci się ruszyć niestety musisz się znowu zatrzymać i zrobić jeszcze raz żeby zapamiętała jakich pomocy używasz aby ruszyć :D :) ( TO DZIAŁA)Mam nadzieję ,że pomogłam :)
Tak, dawanie smakołyków na pewno pokaże koniowi "kto tu rządzi".HorsesBeauty - co to znaczy "nie kazuj tego tak jak kobyłka"?Sonea - początek twojego posta też mnie rozbawił - masz problem z trzynastą klaczą po przejściach? i na kim ona jeździła? Ciekawe rzeczy się tam dzieją...Tak serio - jedyne co możesz zrobić, to nauczyć się lepiej jeździć. Pod instruktorką (z założenia lepiej jeżdżącą) koń chodził bez zarzutu. Może jej spytaj jakie "czary" odprawiała? Bo na forum dowiesz się najwyżej, żeby "dawać leciutkie łydki co chwila" (?)...
13 letnią mało być.... i ja jeździłam na niej 2 razy.. kurde, sorry mam dysortografię i czasem robię takie głupie błędy... to nie są żadne "czary" kobyła po prostu czuje przed nią respekt a po za tym ufa jej, dlatego, że kiedy klacz przyjechała od poprzedniego właściciela (to było jakieś ok 7 lat temu) instrukt. z właścicielką (obecną) ciągle z nią pracowały... ciekawe rzeczy to się działy kiedy próbowały ją wyczyścić albo ubrać... ja znam ją kilka miesięcy i ona od samego początku kuliła uszy na mój widok, tak jak na każdego "nowego" w stajni, wiele razy próbowała mnie "zastraszyć" po pierwszej jeździe na niej nastąpił przełom, kobyła zaczęła mnie witać rżeniem gdy tylko weszłam do stajni czego wcześniej nie robiła, nie kuli już uszu, od czasy do czasu próbuje jeszcze uszczypnąć, ale rzadko, no i w niedzielę znowu postanowiła mnie wypróbować i mogłam sobie dawać łydki czy działać dosiadem, ona miała to po prostu w d**ie
kozinska.iwona@wp.pl Hej! Jestem Marta (Sonea) czytałam Twój post na forum galopuje.pl słuchaj ja mam kontakt z ludźmi z fundacji Tara, pokazałam im Twój post i proszą o podanie adresu stajni i zrobienia zdjęcia na których będzie widać ewidentne zaniedbanie koni i ogólnie stajni, padoków sprzętu itp. Pani Iwona Kozińska z którą rozmawiałam na ten temat powiedziała, że musi widzieć jaka jest sytuacja (zrób zdjęcia) i w tedy zobaczy w jaki sposób ci pomóc ok? więc głowa do góry ;) (zdjęcia wyślij na mojego maila marta-k92@wp.p l)A masz facebooka? Bo mogę ci przesłać link na profil tej Pani i będziesz mogła z nią pogadać osobiście
Ostatni post chyba w wątku o biednych konikach miał być. Albo raczej na priv.A co do tej trzynastki po przejściach - te "czary" to była ironia. Instruktorka po prostu potrafi lepiej jeździć.Tak naprawdę zaufanie nie ma zbyt wiele do posłuszeństwa konia na jeździe. Mam jakieś 20 koni w rekreacji, na każdego wsiadam i jadę, nie zastanawiam się czy mi ufają. Nie zajmuję się nimi codziennie, nie gram w 7 gier, nie rozmawiam przed zaśnięciem. Jakby do dobrej jazdy niezbędne było zaufanie, to jak wyobrażasz sobie np. konkurs przesiadany? Jak koń może "ufać" komuś, kogo widzi pierwszy raz w życiu? A idzie...To czy koń faktycznie ufa instruktorce, pokaże przy czyszczeniu i siodłaniu (czy jest całkiem spokojny, zrelaksowany, nie pokazuje sygnałów agresji?). Na jeździe jest po prostu posłuszny, bo dostaje jasne i zdecydowane sygnały.
Wydaje mi się, że brak u Ciebie tego zdecydowania i pewności siebie.Na poprzedniej jeździe jej odpuściłaś, więc na następnej spodziewam się, że będzie trudniej.Klacz musiała u Ciebie wyczuć tą niepewność i po prostu stwierdziła, że może sobie robić z Tobą co zechce. Mówisz, że z batem jeździć nie możesz, więc musisz bardziej dokładać łydkę, ale to nie ma być tak, że uderzasz na okrągło tylko dokładasz i dociskasz oby dwie łydki na raz i tak cały czas, dopóki koń nie ruszy. Trenerka zawsze mi mówiła (ale to było przy zagalopowaniach), że mam dołożyć i docisnąć łydki tak jakbym miała pod sobą balonik i chciałabym, żeby on tak wystrzelił przed siebie. Najlepiej porozmawiaj z instruktorką, skoro jej się to udało to nich Ci coś doradzi, jak można "odpalić" tą kobyłkę.A i jeszcze jedno, jak chcesz by przeszła do szybszego chodu to nie ciągnij za wodze, popuść trochę, żeby miała trochę więcej luzu na pyszczku i żeby jej nic nie wstrzymywało. W ogóle dziwie się Twojej instruktorce, że tak po prostu powiedziała , że masz kończyć, że to nie ma sensu. Moja by mnie i konia tak długo męczyła, aż nie zrobilibyśmy poprawnie danego ćwiczenia ;p Tak więc pamiętaj, więcej pewności siebie, mocne łydki dokładasz i dociskasz, dajesz trochę luzu na pyszczku żeby konia nie wstrzymywać i najważniejsze pogadaj z instruktorką może ona Ci coś doradzi, w końcu widzi problem "na żywo".Powodzenia :)
Tak jak już kilka innych osób przede mną napisało : Musisz inie ulegać jej kaprysom ;p Mocno łydki dwie naraz i tak cały czas aż ruszy i oddać delikatnie wodze :) I musisz myśleć pozytywnie bo inaczej nie wierzysz w siebie :) Powodzenia :)
Musisz być stanowcza i mieć lepsze nastawienie. Moja kolezanka równiez miała takie problemy z koniem. Gdy nie działały łydki, głos to postawiła na bata. Na początku bała się, że koń ją wysadzi, ale później pokonała strach. Już minęło trochę czasu od kiedy stosuje te baty i koń poprawia swoje zachowanie (jest bardziej do przodu). Spróbuj batem. Powodzenia. P.S. Mogłybyście mi pomóc, jest to dla mnie ważne.http://forum.galopuje.pl/f,czaprak-nauszniki-owijki,85582,0.html
może bacik coś pomoże, ale nie wiem. jeździłam na takim złośliwym koniu i miałam też taki problem. mial być kłus, to daje łydkę , on nic, tyle, że przede mną jeździła na tym koniu dziewczyna, która przez całą godz. stępowała i cały czas go batem lała, więc to moze dlatego, ale jak mu łydkę dawalam, to on szybko głowę zginał w stronę mojej wewnętrznej nogi i chciał mnie ugryźć, i tak za każdym razem, nawet najlżejsza łydka. on nic, to mu bacika dałam, ale leciutkiego serio, on znowu mnie ugryźć chciał, to mu w końcu zaczęłam dawać łydki i trochę bardziej "porządnego" bata i w końcu mi zaczął poprawnie chodzić, wogole już mnie ugryźć nie chciał.
Witam. Mam problem z 13 klaczą po przejściach. Jeździła na niej tylko 2 razy, za pierwszym razem było ok, ale za drugim gorzej. Przez pierwsze 30 min lekcji kobyła chodziła wzorowo jednak później za nic nie chciała mi przejść ze stępa do wyższego chodu. Jest ona bardzo wrażliwa na łydkę i dosiad, i na początku wystarczyło że lekko dałam jej łydki i ruszała albo zadziałałam samym dosiadem, a potem instruktorka kazała mi za kłusować, dałam delikatnie łydki a kobyła, nic, dalam trochę mocniej, nic, zadziałam dodatkowo dosiadem.. też nic, instruktorka kazała mi dać jej jeszcze więcej łydki, nic, potem kazała mi dać jej delikatnie i coraz mocniej dociskać kobyła, nic... w końcu instruktorka sama na nią wsiadła i jej klacz od tak jakby gdyby nigdy nic elegancko za kłusowała a potem galop. Wsiadłam potem znowu i kobyła znowu to samo!!!Instruktorka stwierdziła że klacz mnie próbowała, jednak do końca jazdy ona ani myślała przejść do szybszego chodu no i w końcu wyszło na jej. Uparłam się, że jutro też chcę na niej jeździć, ale nie mam pojęcia jak sobie z nia poradzić, nie chciałbym przez całą godzinę z nią walczyć bo i tak przegram, co ja mam robić jak dać do zrozumienia, że ja tu rządzę, proszę pomóżcie!!!Kiedyś też jezdziłam na takim koniu :) Na początku mnie próbowała, ale że już byłam doświadczonym jeźdźcem, dałam jej to szybko do zrozumienia ;) Zdecydowanie łyda. Nie działa, to łyda i batem po łopatce. Nie poddawaj się. Kobyłka musi wiedzieć, że nie ustąpisz. Nie masz bata, to uderz wodzami w szyję. Na pewno podziała ;)