Reklama
  • Kamila2010-05-19 19:47:25

    Chcialam sie ogolnie dowiedziec czy duzo z was posiada wlasnego konia. Na jakim etapie nauki go kupiliscie i czy sami zaczynalscie go zajezdzac czy byl juz "zrobiony" jak go kupiliscie. A ogolnie to chcialabym zapytac jak udalo wam sie namowic na to rodzicow jesli takowi go kupowali. Dzieki i pozdrawiam

  • amazons 2010-05-19 21:06:23

    ja moją klaczkę kupiłam na początku września. Była koniem surowym, więc miałam nad czym pracować. W marcu skończyła 3 lata, dlatego nie wymagam od niej wiele. Na lonży świetnie chodzi, czasem jej siodło zakładam itd. Jak bała się kiedyś przez jednego drąga przejść, tak teraz potrafi przez cały szereg perfekcyjnie. Ja rodziców od ok 12 lat namawiałam rodziców i w końcu się zgodzili. Tylko, że oni nic mi do niego nie dokładali. Musiałam sobie kupić za własną kase.

  • karola3232 2010-05-20 07:14:29

    Ja swojeko łobuza kupiłam 13 marca, a właściwie tata mi go kupił, bo to on jest tu sponsorem, ja uzbierałam i kompletowałam przez lata sprzęt(oprócz siodła, ale to inna historia xD). Koń prawie 4 lata. trochę skakał, ogólnie prawie ni nie umiał-w pysku beton, nie odchodził od łydek i w ogóle, ale powoli nad tym pracujemy. Jeszcze ma zawiechy, ale cóz-bywa. ;p Rodziców namawiałam długo, przez lata podobnie jak poprzedniczka, ale opłaciło się. Cierpliwości i pamietaj jezeli chcesz mieć konia to musisz udowodnić rodzinie, ze jestes odpowiedzialna i podejść do tej sprawy z głową. Np. nie robic czegoś w stylu-Kupcie mi knia, bo ja che-i tyle. Zaplanuj wszystko, zobacz czy wystarczy pieniędzy, czy będziesz miałą odpowiednia ilość czasu. :)

  • Kamila 2010-05-20 11:06:42

    Dzieki bardzo, ale ja nie wiem czy tu napewno o odpowiedzialnosc chodzi. Skoro jednak wy namowilyscie swoich rodzicowo itd to chyba musze jeszcze pare lat poczekac  i zbierac kase.

  • Reklama
  • ewel1002 2010-05-20 19:18:39

    ja myszke kupiłam jakoś w połowie maja 2009 koń piękny kochany ale.............nic ale to kompletnie nic nie umiała-chodzenie na kantarze-nie-lonża-nie -zakladanie siodła -uszło-i kiedy na nią wsiadłam to nie zżucała tylko stała  i żarła trawe lub po prostu stałanie było mowy żeby ruszyć z miejsca...normalnie masakra a koń 5/6 latprzez rok ją zajeździłam,nauczyłam zebrania ,chodów bocznych w stempie i kłusie ,skoków do    80 cm i wszystkich podstawowych rzeczy i troche więcej :)teraZ NA OKLEP W TEREN MOŻNMA NA NIEJ JECHAĆ na kantarzeale w mordzie i tak ""beton""jak tu ktoś wspomniał kocham szarą mimo że i tak ma swoje ""odwały""

  • Kamila 2010-05-20 21:03:04

    fajnie

  • anettkoniara 2010-05-21 11:19:01

    Ja swoja mam od pazdziernika. Konno jezdze 6 lat i wkoncu mam swojego konia. Ja jestem osoba szybko przywiazujaca sie do koni, wiec czesto za konmi, ktore odchodzily tesknilam.... I znalazlo sie rozwiazanie! Rodzice Kupili mi konia. Klacz byla surowa i powoli ja jezdzilam z pomoca znajomych:)Jest bardzo pocieszna. Jak na mlodego konia jest b. spokojna i opanowana.

  • Kamila 2010-05-21 12:23:32

    Kurcze, zazdroszcze wam

  • Reklama
  • Martyna92 2010-05-30 22:58:19

    myślę że i Ty spełnisz swoje marzenie jeśli udowodnisz rodzicom że naprawdę warto sprawić Ci taki prezent i będziesz w swoich decyzjach konsekwentna ;) u mnie też nie było mowy ponieważ w zasadzie to jeżdżę krótko tzn.ok 2 lat tak na poważnie,ale pokazałam że jestem odpowiedzialna i ze to naprawdę moja pasja i teraz od półtora roku jestem właścicielką klaczy,no z tą różnicą co do poprzednich wypowiedzi,że moja już była nauczona bardzo wielu rzeczy,więc to ja się od niej uczyłam

  • Kamila 2010-05-31 15:43:48

    Kurcze mysle, ze u mnie nie  bedzie az tak fajnie :). Ogolnie to starych mam super, ale oni nie obczajaja ze ja to kocham i to  nie jest chwilowe(jezdze 3,5 lat-cos kolo tego). Tu nie chodzi o odpowiedzialnosc ani o szkole (mam 5,5) tylko (gdybam) o dojady i fundusze. Bo za warszawe nie mial by mnie kto wozic pare razy w tygodniu, a w warszawie utrzymywanie konia duzo kosztuje. Po za tym oni nie traktuja tego sportu powaznie dla nich to ja po prostu je lubie i mam ich zdjecia w calym pokoju. XD

  • redakcja 2010-06-01 17:51:59

    Ja konia mam od zawsze bo urodziłam się wkońskiej rodzinie:):):):):):):):) Moi rodzice mieli 3 konie ale duże młp......... A dziadek na spółkę z nimi kupił mi hucuła po hippoterapi. miałam 5 lat:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D:D Jeździłam na ląży stęp i kłus. Był zrobiony i miał jakieś 6latek..........  Potem miałam przerwę bo on troszku kulał aja wbrew pozorom byłam malutka. gdy zaczęłam jazdy u p.Tomka na Oskarze też jeździłam. Szło m super aż nie zaczęłam od niego wymagać zbyt wiele:):):):):) potem zaczęły się schodyXDXDXDXD.......  Moja mama po drodze kupiła konia dla siebie. Emila. Był tani bo karitas wyprzedawał konie. Mama jeździła ale miała kilka gleb bo Emil brykał gdy był sam. Po jakimś roku zamieniłyśmy się. Ja jeździłam już w tereny i radziłam sobie tak o, a mama postanowiła zmierzyć się z Oskarem. Jeździłam tylko i wyłącznie na oklep, dlatego że nawet nie przyszło nam siodłać koni:):):):):):):):):):):):).... Miałam 11 lat. Teraz mam 13 więc nie za dużo ale jednak jeżdżę już dość długo no i częstotliwość mam dobrą..................... Powoli było coraz lepiej a teraz doszłam do tego że: -Skaczemy ponad metr(mam za małą ujeżdżalnię na dobry trening ale już nie długo) -Nauczyłam go chodów bocznych w stępie, ustępowania od łydkki, zwrotów na przodzie , półpiruety w stępie i kłusie. Zaczynamy zmiany nogi i nie jest źle........ -Technika skoku fantastyczna i cudowny otencjał. Teraz Emil ma 11 lat i jest coraz lepiej. -Ograniczyliśmy ponoszenie, brykanie, kwikanie itp. do minimum:):):):):):) -Przeszedł bez problemu czterodniowy rajd po górach 250km:) -Jest bardzo delikatny na pomoce i w ryjku:):):):):):) -Nie ma żadnych problemów z innymi końmi nie kopie nie gryzie i wgl. -strasznie go kocham choć ma wiele wad i nie jest ideałem:):):):):) -zaczęliśmy starty w zawodach i jest fajnie oprócz akcji na pierwszych zawodach gdy Emilek w crossie w połowie trasy cwałem zawrócił skacząc przez wszystko co się nawinęło łącznie z przeszkodami nie do skoczenia:) oto zdjęcie z tego ponoszenia: próbowałam go zatrzymać ale jak widać efektów ni było XD

  • redakcja 2011-02-11 13:49:09

    Ja mojego Gordona kupiłam 7 września. Niby był zajeżdżony i wgl, ale uczyła go taka pani, która była samoukiem jeśli chodzi o jeździectwo i przez wakacje chodził w agroturystyce, czyli stęp, albo taki wolny kłusik pod dziećmi. W dodatku był strasznie rozpieszczany, jabłka, marchewki, przysmaki to była dla niego norma. Gdy nie chciało mu się chodzić pod siodłem wystarczyło, że bryknął i już był zaprowadzany do stajni. Jak znalazł się w nowej stajni i wsiadłam na niego pierwszy raz okazało się, że kompletnie nie reaguje na łydki i na palcat. Gdy w końcu udawało mi się go ruszyć do kłusa głosem, brykał mając nadzieję, że pójdzie do stajni. No to zaczęliśmy wszystko od początku ;) Lonża, nagradzanie za każde ruszenie od łydki. Odstawiłam mu jabłka na przywitanie, dostaje tylko do żłobu po jeździe w nagrodę, nigdy z ręki. Zaczęło się podgryzanie, ale i z tym sobie poradziliśmy, po tygodniu konsekwentnej pracy konisko przestało gryźć ludzi. Z podawaniem kopyt też był problem na początku, obecnie jest źle tylko z lewym tylnym. I najgorsze co wymagało najwięcej pracy, to przełamać niechęć do galopu pod siodłem. Gordon nie był do niego kompletnie przyzwyczajony, robił 2 kroki i stawał. Teraz już nie ma z tym problemu, wręcz nie może się doczekać kiedy będzie galopował ;p Obecnie robimy przygotowania do skoków. Jako "przeszkody" są drążki położone na ziemi w różnych odległościach od siebie. Konisko ma problemy z odpowiednim wybiciem, ale wczoraj udało nam się nie wpaść na ani jeden drąg, bo Gordon nauczył się reagować na moje "hop" i łydę. A zaczniemy skakać w maju, jak tylko Gordon skończy 4 latka ;)A jak przekonałam rodziców? Część sumy sama zarobiłam i teraz na utrzymanie konia też zarabiam. No i dałam im dłuugą listę obowiązków, które będę wykonywać ;p Się rozpisałam xd

  • Reklama
  • piorunek 2011-02-22 19:58:25

    A ja kupiłam , a raczej dostałam mojego konia na tych wakacjach . dostałam go od właścicela stadniny , ( zapłaciłam ale bardzo mało ) . ma na imię Dolar , ogier ( źrebak ) małopolski ( dziadek landjonker )  znam go praktycznie od urodzenia . teraz ma 11 miesięcy , szykują się pierwsze urodzinki , będzie świetnie . :-D ja właśnie kupiłam konia można powiedzieć od 0 , bo umiał on wtedy tylko chodzić za mamusią , teraz jest odstawiany i ćwiczymy różne sztuczki . w wieku 5 miesięcy nauczyłam go dawać nóżki , teraz daje bez problemów . umie już kłaniać się , i dopracowujemy " bieganie za pańcią " bo czasem wychodzi bez niczego , a czasem marchewki zabraknie to już gorzej . : ) ale ja uważam że najlepiej kupić jak najmłodszego konia ,i zrobić go " pod siebie " . : D

  • piorunek 2011-02-22 19:59:36

    Ukłon w wykonaniu Dolka - Pomidolka . :-D

  • piorunek 2011-02-22 20:00:00



Reklama
Reklama