Nie zaciskaj nóg. Łydki mają przylegać do siodła, ale nie zaciskać. Obciągnij piętę w dół, ale nie na siłę, bo cała się zepniesz. Tyle ile możesz. Nie garb się, bo to jest zła postawa, a w niektórych przypadkach wygląda to komicznie. Rozluźnij biodra. Postaraj się wczuć w ruch konia. W galopie pracuje koń, ty musisz mu tylko na to pozwolić.
W galopie trzeba się po prostu rozluźnić i całkowicie poddać ruchowi konia. Pierwszym ogromnym błędem, którzy jeźdźcy popełniają nagminnie, a który powoduje usztywnienie (i konia, który zaczyna mocniej podrzucac do góry i jeźdźca, który zaczyna bardziej podskakiwać) jest wypychanie zwierzęcia biodrami. Doisad nie jest pomocą przyspieszającą, a kiedy koń zaczyna zwalniac w galopie, do bardziej energicznej pracy nalezy nakłonić go łydkami. Drugi powód to spinanie się - spowodowane najczęściej strachem przed upadkiem. Jak to zaznaczała moja była trenerka, trzeba być jak worek mąki, który miękko opada na konia, a nie jak worek ziemniaków, który boleśnie odbija się od jego grzbietu. Pomocne w doskonaleniu dosiadu mogą być jazdy dosiadowe na lonży. Przy okazji radziłabym Ci zastanowić się nad jednym. A mianowicie czemu między jazdą w półsiadzie, a tą w pełnym siadzie są u Ciebie takie różnice - chodzi mi o to, żebyś zasatanowiła się nad elementami, które różnią obie te jazdy - bo to właśnie ten element, który je różni powoduje, że podczas jazdy w pełnym siadzie masz pewne problemy. W półsiadzie masz obciążone strzemiona - a czy w pełnym siadzie też je obciążasz? W półsiadzie nie wypychasz konia biodrami (no bo nie masz jak :) ), a jak wygląda to w pełnym siadzie? Oczywiście, potencjalnych powodów może być całe mnóstwo, ja wymieniłam dla przykładu tylko część z nich :). Malwina
Jako facet który jest na tyle ciężki, że może się odbijać od siodła jak cały wagon ziemniaków, poradzę Ci, abyś
1) siadła ładnie w kłusie w pełnym siadzie
2) przycisnęła wewnętrzną łydkę a zewnętrzną cofnęła nieco do tyłu
3)złapała dobry kontakt na zewnętrznej wodzy
4) Lekko wypchnęła bioderkiem (sorry Malwina, z samej łydki to mi szkółkowe nie chcą galopować, czasem tylko się udaje)
5) łopatki do tyłu, wyprostowana, nawet pochylona do tyłu, bioderka luźniutkie, i jedziesz. zgrać się z koniem w galopie w pełnym siadzie jest łatwiej niż w kłusie. tylko dawaj cały czas łydkę, i utrzymuj ładny kontakt.
NIE POCHYLAJ SIĘ DO PRZODU! bo CIę konik wyrzuci zadem z siodła jak z katapulty;-)
A ja powiem tyle: staraj się przykleić pupą do siodła i jakbyś chciała w ruch konia się wczuć, do tego nie zaciskaj się kolanami, bo skutek odwrotny. chodzi o to, by się nie usztywniać, bo będziesz tylko bardziej się odbijać i obijać od siodła
hej, wiem jak galopować w pół siadzie, ale nie umiem w pełnym siadzie, bo ciągle latam do góry i w dół proszę pomóżcie mi :)
http://forum.galopuje.pl/f,jak-dobrze-galopowac-w-pelnym-dosiadzie,110477,0.html
Ja się dopiero uczę i też mam z tym problem ale taka rada najlepiej przycisnąć kolana do poduszek kolanowych.
Nie zaciskaj nóg. Łydki mają przylegać do siodła, ale nie zaciskać. Obciągnij piętę w dół, ale nie na siłę, bo cała się zepniesz. Tyle ile możesz. Nie garb się, bo to jest zła postawa, a w niektórych przypadkach wygląda to komicznie. Rozluźnij biodra. Postaraj się wczuć w ruch konia. W galopie pracuje koń, ty musisz mu tylko na to pozwolić.
Nie zaciskaj nóg na poduszkach kolanowych. Odchyl sie do tyłu i rozluźnij. Biodrami podążaj za ruchem konia.
dzięki za te wszystkie rady zastosuje je na pewno, mam nadzieję że nie spadne w galopie poraz 4. ;)
W galopie trzeba się po prostu rozluźnić i całkowicie poddać ruchowi konia. Pierwszym ogromnym błędem, którzy jeźdźcy popełniają nagminnie, a który powoduje usztywnienie (i konia, który zaczyna mocniej podrzucac do góry i jeźdźca, który zaczyna bardziej podskakiwać) jest wypychanie zwierzęcia biodrami. Doisad nie jest pomocą przyspieszającą, a kiedy koń zaczyna zwalniac w galopie, do bardziej energicznej pracy nalezy nakłonić go łydkami. Drugi powód to spinanie się - spowodowane najczęściej strachem przed upadkiem. Jak to zaznaczała moja była trenerka, trzeba być jak worek mąki, który miękko opada na konia, a nie jak worek ziemniaków, który boleśnie odbija się od jego grzbietu. Pomocne w doskonaleniu dosiadu mogą być jazdy dosiadowe na lonży. Przy okazji radziłabym Ci zastanowić się nad jednym. A mianowicie czemu między jazdą w półsiadzie, a tą w pełnym siadzie są u Ciebie takie różnice - chodzi mi o to, żebyś zasatanowiła się nad elementami, które różnią obie te jazdy - bo to właśnie ten element, który je różni powoduje, że podczas jazdy w pełnym siadzie masz pewne problemy. W półsiadzie masz obciążone strzemiona - a czy w pełnym siadzie też je obciążasz? W półsiadzie nie wypychasz konia biodrami (no bo nie masz jak :) ), a jak wygląda to w pełnym siadzie? Oczywiście, potencjalnych powodów może być całe mnóstwo, ja wymieniłam dla przykładu tylko część z nich :). Malwina
Jako facet który jest na tyle ciężki, że może się odbijać od siodła jak cały wagon ziemniaków, poradzę Ci, abyś 1) siadła ładnie w kłusie w pełnym siadzie 2) przycisnęła wewnętrzną łydkę a zewnętrzną cofnęła nieco do tyłu 3)złapała dobry kontakt na zewnętrznej wodzy 4) Lekko wypchnęła bioderkiem (sorry Malwina, z samej łydki to mi szkółkowe nie chcą galopować, czasem tylko się udaje) 5) łopatki do tyłu, wyprostowana, nawet pochylona do tyłu, bioderka luźniutkie, i jedziesz. zgrać się z koniem w galopie w pełnym siadzie jest łatwiej niż w kłusie. tylko dawaj cały czas łydkę, i utrzymuj ładny kontakt. NIE POCHYLAJ SIĘ DO PRZODU! bo CIę konik wyrzuci zadem z siodła jak z katapulty;-)
A ja powiem tyle: staraj się przykleić pupą do siodła i jakbyś chciała w ruch konia się wczuć, do tego nie zaciskaj się kolanami, bo skutek odwrotny. chodzi o to, by się nie usztywniać, bo będziesz tylko bardziej się odbijać i obijać od siodła