Hej, dzisiaj miałam pierwsza lekcje na maneżu i chciałam sie zapytac czy wy też mieliscie na pierwszej lekcji problem z łydkami, kiedy kłusowałam było okej dopóki po jednym kółku kon nie zaczal zwalniac i ja wtedy przyciskalam go łydkami ale nie przyspieszał i tak w kółko az kompletnie stępował. Wiem, powinnam ciagle kiedy siadam anglezujac dociskac konia łydką, ale czesto robie to pietą bo inaczej nie reaguje. Może po prostu jeszcze nie wyczułam tego i za delikatnie go przyciskam? Czy to jest zupełnie normalne ze na pierwszej lekcji mam z tym problem? Znacie jakies cwiczenia na to zebym jakos wyczuła to miejsce w ktorym koń automatycznie przyspeiszy. Jezeli bedzie oczywiscie mu sie chciało ;p
Pewnie ściskasz konia za długo łydką.
to ma być jeden, a stanowczy sygnał, przy którym, towarzyszyć będzie wypchanie konia biodrami.
oczywiście mam nadzieję, że przed zakłusowaniem robisz półparadę.
ma ona za zadanie przekazać koniowi wiadomośc: zaraz będę od Ciebie czegoś oczekiwać.
i dopiero po jej wykonaniu dajesz łydkę + "wypchnięcie" biodrami.
możliwe też że wodze nieświadomie skracasz i hamujesz konia, i tak jak przedmówca, łydka to dla tego konia (widać że trochę ociąga się) stanowcza, musisz być pewna tego, czego wymagasz od konia
Nie nie robie półparady, pierwszy raz o tym słysze, chyba masz racje z tym zadługim przyciskaniem, bo kiedy raz a porzadnie go przycisęłam koń odrazu mi zakłusował. Dzieki :)
A szczerze kto z was na pierwszej lekcji maneżu wiedział co to jest półparada?! Na tym etapie to jeździec uczy się podstaw a nie rozprasza dodatkowo półparadami. Jeśli ktoś na pierwszej lekcji maneżu stosował PRAWIDŁOWO półparady to gratuluje umiejętności i doskonałęgo instruktora ;) Jest to dopiero twój pierwszy maneż. Człowiek zdany na siebie nieświadomie popełnia błędy których na lonży nie robił. Moim zdaniem popędzając konia łydką, starasz się nie stracić równowagi, naturalnym (choć nie prawidłowym) zachowaniem człowieka jest przytrzymanie się czegoś, Ty masz w dłoniach wodze na których prawdopodobnie łapiesz równowage. Koń dostanie sygnał popędzający (łydka) przy równoczesnym wstrzymaniu ręki, jest to prawidłowe przejście do wolniejszego tempa/chodu. Staraj się aby podczas dodawania łydki twoja ręka nie stawała się bierna, natomiast aby tak jak zwykle podazała lekko za ruchem konie, była elastyczna.
no przepraszam, ale ja na pierwszych lekcjach na lonży MUSIAŁAM wiedzieć jak zrobić półparadę, bo było to potrzebne do dalszego uczenia się kolejnego chodu: kłusa.
może nie tyle co musiałam, ale miałam wiedziec, że takie cos musi być i instruktorka kazała mi to robić.
A dlaczego?
dlatego, żebym później nie zapominała i żeby nie pogłębiały się moje błędy, które każdy na początku popełnia.
a kolejnym błędem jest to, że na początku [ już wgl na 1 jeździe] jeździłaś z wodzami.
nie powinno tak być.
Ponieważ musisz się skupić na swojej postawie, a gdy już wszystko będzie "w miarę" dostajesz wodzę.
ale to zależy od metody nauczania instruktora.
jeden lepszy, drugi gorszy ;)
Myślę, że olsenik97 jeździła wcześniej na lonży. Tak? ;)A jeśli Ty jeździłaś bez wodzy w rękach na pierwszych lekcjach lonży a wykonywałaś półparade to moge wiedzieć czym? <- jestem równierz przeciwnikiem wpychania jeźdzca od pierwszej lonży wodzy do rąk. Chodzi mi o to, że dziewczyna nie jest jeszcze świadoma konieczności wykonywania półparady i nie ma się co dziwić. ;)Reasumując: zgadzam się z tym że jeździec powinien mieć świadomość czym jest półparada itp Jednak wykonywanie ich na samym początku nauki jazdy konnej jest zbędne. Często, gęsto jest tak, że początkujący jeździec (załozmy początki maneżu) nie jest w stanie prawidłowo oddziaływać ręką, łydką (jak na przykładzie olsenik) a co dopiero wykonać prawidłowy impuls służacy do półparady. Uświadamiać od początku, wprowadzać w odpowiednim momencie dla każdego jeźdzca ;) Olsenik 97: popracuj sobie jeszcze nad zmianami tempa w stępie. Zauwaz jaki sygnał jest dla twojego konia czytelny- po którym cię słucha a po którym nie. Uspokajam, to są twoje początki i każdy z nas to przechodził ;)
..., a to ciekawe; takiej definicji półparady jeszcze nie słyszałem; będzie dobra do jeździeckich dowcipów:)
czym więc według Ciebie jest półparada?
[nie pomyl z paradą... -.-]
więc wytłumacz. proszę.
ja nie będę z ksiązek przepisywać definicji, bo jestem już na to za duża.
Ale dla udowodnienia racji mogę napisać .
musisz być stanowcza. i jeśli będzie dawała mu cały cZas lekkie łydki to po pewnym czasie się już do nich przyzwyczai, jeśli nie reaguje na lekkie to śmiało przyciśnij mocniej, koń zrozumie, że ty tu rządzisz.
Ja znam jeden sposób. Jeżeli instruktor/instruktorka, pozwoli Ci, to całą jazdę na maneżu próbuj być w tzw. półsiadzie. Podczas stępu i kłusu pochyl sie lekko do przodu i podnieś tyłek. I nawet jeżeli będziesz zmęczona próbuj dalej:)
"spinasz" mięśnie krzyżą i to jest sygnał dla konia...
owa półparada -.-Wiesz Karolla; przepisywać książek nikt Ci nie każe, ale czasami poczytać by nie zaszkodziło; na to nikt nie jest za duży! Półparada, to zespół czynności jeźdźca, mający na celu przygotowanie konia do przyjęcia polecenia i wyczulenia go na pomoce. To takie postawienie konia "na baczność", które zaczynamy od siebie, wsiadając głębiej w siodło, obciągając pięty w dół, odpowiednio działając wodzami, dosiadem, łydkami itd; jest to temat przynajmniej na całą stronę i ze względu na jego wagę, nie można go skwitować "spinaniem mięśni krzyża".
na czytanie nie jestem za duża, bo akurat uwielbiam czytać i czytam dużo.
za duża jestem jednak na świecenie cytatami z książek.
wolę napisać jak to robić. Więc m.in spinamy mięśnie krzyża pięty w dół są cały czas, więc... -.-
jeśli spinasz mięśnie krzyża, automatycznie siadasz głębiej w siodle...
więc kto tu ma racje?
tak mi to tłumaczyli instruktorzy. I to nie byle jacy. Z osiągnięciami, więc ja się trzymam ich zdania. Oni najlepiej wiedzą jak jest w praktyce ...
Masz rację i popieram Cię, ale tylko w tym, aby nie przepisywać książek; jeśli coś sugerowałaś, to możesz przeczytać moje wszystkie wpisy i nie znajdziesz ani jednego zdania przepisanego z książki. Nie ośmieszaj też swoich instruktorów mówiąc, że tyle Cię nauczyli: "spinasz" mięśnie krzyżą i to jest sygnał dla konia...
owa półparada -.-Młodych jeźdźców wprowadzasz tym w błąd.
tak to tłumaczyli...
i dobrze.
ciesze się, że nie przepisujesz z książek jak większość na tym portalu ;)
ja tez tego nie robie ;)
Ja nie będę z Tobą dyskutować, bo nie mam na to siły.
wiem swoje i tyle.
Gdybym wiedziała że półparada to spięcie mięśni krzyża to już dawno miałabym konia ujeżdżonego na poziomie GP. A tak tyle straconych godzin na niepotrzebne kombinacje.
morzliwe że jeździsz na koniu ktury nie reaguje na łedkę albo zbyt długo trzymasz łydkę trzeba to zrobić inpulsywnie to ma być dla konia znak że ma przyspieszyć ale skoro to twoja pierwsza lekcja na menażu to pewnie była z tobą instruktorka i ona powinna ci powiedzieć co robisz źle
To ja jednak proponuję wrócić do wspomnianych wcześniej książek.
ja również, może w końcu będziesz na tym poziomie GP jak trochę poczytasz ;)
miłej zabawy z książką.
Wyobraź sobie że właśnie dużo czytam i choćby stąd (pomijając to czego uczą trenerzy) wiem, że głupoty wypisujesz i mieszasz tylko forumowiczom w głowach.
Wyobraź sobie że właśnie dużo czytam i choćby stąd (pomijając to czego uczą trenerzy) wiem, że głupoty wypisujesz i mieszasz tylko forumowiczom w głowach.
i kto to mówi.
Ja rozpętałem tą małą wojenkę, za którą przepraszam i pasowałoby ogłosić jakiś rozejm. Myślę, że nie ma o co się spierać, bo najwięcej nieporozumień tkwi najczęściej w użyciu nieodpowiednich słów. Niejednokrotnie spierałem się teoretycznie o jakiś element jazdy i okazało się, że w praktyce wykonujemy go identycznie, tylko inaczej nazywamy szczegóły. Człowiek uczy się całe życie, więc postarajmy się, aby nasze małe spory to nie były kłótnie, tylko konstruktywne wymiany zdań.
Moim zdaniem, koń w pewnym momencie po prostu przestaje reagować na twoją łydkę, ponieważ jjest cały czas jednolicie dociskana, monotonna. Oczywiście, kłusując, powinnaś każdy ruch konia napędzać łydką i w ten sposób podtrzymywać kłus. W takim przypadku, gdy prawidłowo to wykonujesz, koń nie powinien zwalniać, ale iść równomiernie wyznaczonym tempem, a zwalniać powinienien zacząć dopiero, gdy otrzyma od jeźdźca odpowiednie sygnały. Ale wróćmy do problem. Gdy cały czas napędzasz równo konia (a przynajmniej tak ci się wydaje), a on mimo to zaczyna zwalniać, a ty tylko starasz się dawać łydki i jedziesz na zasadzie "błagam, że by tylko nie przeszedł do stępa!!!" to troche bezsensu. W takiej sytuacji (kiedy koń już leniwie człapie) wypada raczej przejść do kłusa ćwiczebnego i wtedy stanowczą i zdecydowaną łydką (dociśnięciem, a nie kopnięciem konia!) należy koniowi przypomnieć, że ma teraz pracować, a ty nie zamierzasz jeszcze przejść do stępa. Jeśli to nie działa, to sugeruję Ci zapytać lonżującego instruktora, (który zapewne zna poziom twojej jazdy i umijętności, widzi jakie błędy popełniasz, zna też dobrze konia i wie czy wynika to z jego lenistwa, czy np. z twojego braku umiejętności na daną chwilę) jaki błąd popełniasz i co masz poprawić, a wtedy instructor może na bierząco koregować twoje błędy.Zawsze istnieje opcja, że to nie koniowi się nie chce "biegać", ale to ty, jako początkujący jeździec, próbujesz łapać równowagę na wodzach (szczególnie na wybijającym w kłusie koniu) i nawet nieświadomie sama go przez to hamujesz. I wtedy jest taka sytuacja : ty wypychasz konia łydkami i dosiadem, aby szedł do przodu, ale wodzami blokujesz mu ten ruch, w dodatku sprawiąc mu przy tym ból przez wędzidło. Więc koń otrzymuje 2 sprzeczne sygnały : idź do przodu i zatrzymaj się! A wtedy, idąc na logikę, koń będzie bardziej czuły na ból i ustąpi od wędzidła.Osobnym tematem są w takim przypadku konie bardzo wrażliwe na wędzidło, które na każde zciągnięcie wodzy reagują bardzo nerwowo i zaczynają uciekać przed wędzidłem, biegnąc do przodu.
Wszyscy macie rację.Choć półparada może nie jest Ci znana olsienik97,ale warto o niej wiedzieć,bo na sto procent będzie Ci potem potrzebna. Łydką raz,a dobrze niż ciągle przyciskać.I kiedy Ci nie chce kłusować,daj mu więcej luźnej wodzy i łydką.Bo bardzo możliwe,że nawet o tym nie wiedziałaś,a zatrzymywałaś konia.Spróbuj najpierw półparada,a potem łydki.I oczywiście wypuść troszkę wodze,a koń powinien się poczuć swobodniej i czasem nawet z radości iść szybciej,choć to nie zasługa jeźdźca.(czyli nie tak jak powinno być)Ale i tak można.;)
Ja hołduje zasadzie, ze lepiej nawet konia delikatnie raz kopnac niz dociskac w kołko łydka... dociskanie czały czas łydka go zupełnie znieczuli, a jednorazowy impuls ma tez te przewage ze pozwala na zwrócenie uwagi konia , ktory moze byc rozkojarzony... ale to nie jest dla poczatkujacych. Ogólnie to z tymi lydkami w wielu skzółkach przesadzaja, pamietam jak kiedyś jechalam - jezdzac juz latami- na koniu, na którym zeby go ruszyc do łusa i przejechac jedno kółko to tak przyciskałam łydki ze mi pot lecial po czole po jednym kółku... A instruktorka jeszcze "łyda, łyda"... miałam mu chyba sie wbic do miesa
Hej, dzisiaj miałam pierwsza lekcje na maneżu i chciałam sie zapytac czy wy też mieliscie na pierwszej lekcji problem z łydkami, kiedy kłusowałam było okej dopóki po jednym kółku kon nie zaczal zwalniac i ja wtedy przyciskalam go łydkami ale nie przyspieszał i tak w kółko az kompletnie stępował. Wiem, powinnam ciagle kiedy siadam anglezujac dociskac konia łydką, ale czesto robie to pietą bo inaczej nie reaguje. Może po prostu jeszcze nie wyczułam tego i za delikatnie go przyciskam? Czy to jest zupełnie normalne ze na pierwszej lekcji mam z tym problem? Znacie jakies cwiczenia na to zebym jakos wyczuła to miejsce w ktorym koń automatycznie przyspeiszy. Jezeli bedzie oczywiscie mu sie chciało ;p
Pewnie ściskasz konia za długo łydką. to ma być jeden, a stanowczy sygnał, przy którym, towarzyszyć będzie wypchanie konia biodrami. oczywiście mam nadzieję, że przed zakłusowaniem robisz półparadę. ma ona za zadanie przekazać koniowi wiadomośc: zaraz będę od Ciebie czegoś oczekiwać. i dopiero po jej wykonaniu dajesz łydkę + "wypchnięcie" biodrami.
możliwe też że wodze nieświadomie skracasz i hamujesz konia, i tak jak przedmówca, łydka to dla tego konia (widać że trochę ociąga się) stanowcza, musisz być pewna tego, czego wymagasz od konia
Nie nie robie półparady, pierwszy raz o tym słysze, chyba masz racje z tym zadługim przyciskaniem, bo kiedy raz a porzadnie go przycisęłam koń odrazu mi zakłusował. Dzieki :)
nie wiesz co to jest półparada? ;o a jeździsz na lonży?
A szczerze kto z was na pierwszej lekcji maneżu wiedział co to jest półparada?! Na tym etapie to jeździec uczy się podstaw a nie rozprasza dodatkowo półparadami. Jeśli ktoś na pierwszej lekcji maneżu stosował PRAWIDŁOWO półparady to gratuluje umiejętności i doskonałęgo instruktora ;) Jest to dopiero twój pierwszy maneż. Człowiek zdany na siebie nieświadomie popełnia błędy których na lonży nie robił. Moim zdaniem popędzając konia łydką, starasz się nie stracić równowagi, naturalnym (choć nie prawidłowym) zachowaniem człowieka jest przytrzymanie się czegoś, Ty masz w dłoniach wodze na których prawdopodobnie łapiesz równowage. Koń dostanie sygnał popędzający (łydka) przy równoczesnym wstrzymaniu ręki, jest to prawidłowe przejście do wolniejszego tempa/chodu. Staraj się aby podczas dodawania łydki twoja ręka nie stawała się bierna, natomiast aby tak jak zwykle podazała lekko za ruchem konie, była elastyczna.
Dziękuję kiniak ;DDD
no przepraszam, ale ja na pierwszych lekcjach na lonży MUSIAŁAM wiedzieć jak zrobić półparadę, bo było to potrzebne do dalszego uczenia się kolejnego chodu: kłusa. może nie tyle co musiałam, ale miałam wiedziec, że takie cos musi być i instruktorka kazała mi to robić. A dlaczego? dlatego, żebym później nie zapominała i żeby nie pogłębiały się moje błędy, które każdy na początku popełnia. a kolejnym błędem jest to, że na początku [ już wgl na 1 jeździe] jeździłaś z wodzami. nie powinno tak być. Ponieważ musisz się skupić na swojej postawie, a gdy już wszystko będzie "w miarę" dostajesz wodzę. ale to zależy od metody nauczania instruktora. jeden lepszy, drugi gorszy ;)
Karolla ale w klasyku, na maneżu i bez wodzy?? ;) To jak miałaby kierować koniem? ;)
Myślę, że olsenik97 jeździła wcześniej na lonży. Tak? ;)A jeśli Ty jeździłaś bez wodzy w rękach na pierwszych lekcjach lonży a wykonywałaś półparade to moge wiedzieć czym? <- jestem równierz przeciwnikiem wpychania jeźdzca od pierwszej lonży wodzy do rąk. Chodzi mi o to, że dziewczyna nie jest jeszcze świadoma konieczności wykonywania półparady i nie ma się co dziwić. ;)Reasumując: zgadzam się z tym że jeździec powinien mieć świadomość czym jest półparada itp Jednak wykonywanie ich na samym początku nauki jazdy konnej jest zbędne. Często, gęsto jest tak, że początkujący jeździec (załozmy początki maneżu) nie jest w stanie prawidłowo oddziaływać ręką, łydką (jak na przykładzie olsenik) a co dopiero wykonać prawidłowy impuls służacy do półparady. Uświadamiać od początku, wprowadzać w odpowiednim momencie dla każdego jeźdzca ;) Olsenik 97: popracuj sobie jeszcze nad zmianami tempa w stępie. Zauwaz jaki sygnał jest dla twojego konia czytelny- po którym cię słucha a po którym nie. Uspokajam, to są twoje początki i każdy z nas to przechodził ;)
Karolla ale w klasyku, na maneżu i bez wodzy?? ;) To jak miałaby kierować koniem? ;) na lonży nie musi kierować koniem -.-
a czy wiecie wgl co to jest półparada? "spinasz" mięśnie krzyżą i to jest sygnał dla konia... owa półparada -.-
..., a to ciekawe; takiej definicji półparady jeszcze nie słyszałem; będzie dobra do jeździeckich dowcipów:)
..., a to ciekawe; takiej definicji półparady jeszcze nie słyszałem; będzie dobra do jeździeckich dowcipów:) czym więc według Ciebie jest półparada? [nie pomyl z paradą... -.-] więc wytłumacz. proszę. ja nie będę z ksiązek przepisywać definicji, bo jestem już na to za duża. Ale dla udowodnienia racji mogę napisać .
musisz być stanowcza. i jeśli będzie dawała mu cały cZas lekkie łydki to po pewnym czasie się już do nich przyzwyczai, jeśli nie reaguje na lekkie to śmiało przyciśnij mocniej, koń zrozumie, że ty tu rządzisz.
Ja znam jeden sposób. Jeżeli instruktor/instruktorka, pozwoli Ci, to całą jazdę na maneżu próbuj być w tzw. półsiadzie. Podczas stępu i kłusu pochyl sie lekko do przodu i podnieś tyłek. I nawet jeżeli będziesz zmęczona próbuj dalej:)
"spinasz" mięśnie krzyżą i to jest sygnał dla konia... owa półparada -.-Wiesz Karolla; przepisywać książek nikt Ci nie każe, ale czasami poczytać by nie zaszkodziło; na to nikt nie jest za duży! Półparada, to zespół czynności jeźdźca, mający na celu przygotowanie konia do przyjęcia polecenia i wyczulenia go na pomoce. To takie postawienie konia "na baczność", które zaczynamy od siebie, wsiadając głębiej w siodło, obciągając pięty w dół, odpowiednio działając wodzami, dosiadem, łydkami itd; jest to temat przynajmniej na całą stronę i ze względu na jego wagę, nie można go skwitować "spinaniem mięśni krzyża".
na czytanie nie jestem za duża, bo akurat uwielbiam czytać i czytam dużo. za duża jestem jednak na świecenie cytatami z książek. wolę napisać jak to robić. Więc m.in spinamy mięśnie krzyża pięty w dół są cały czas, więc... -.- jeśli spinasz mięśnie krzyża, automatycznie siadasz głębiej w siodle... więc kto tu ma racje? tak mi to tłumaczyli instruktorzy. I to nie byle jacy. Z osiągnięciami, więc ja się trzymam ich zdania. Oni najlepiej wiedzą jak jest w praktyce ...
Masz rację i popieram Cię, ale tylko w tym, aby nie przepisywać książek; jeśli coś sugerowałaś, to możesz przeczytać moje wszystkie wpisy i nie znajdziesz ani jednego zdania przepisanego z książki. Nie ośmieszaj też swoich instruktorów mówiąc, że tyle Cię nauczyli: "spinasz" mięśnie krzyżą i to jest sygnał dla konia... owa półparada -.-Młodych jeźdźców wprowadzasz tym w błąd.
tak to tłumaczyli... i dobrze. ciesze się, że nie przepisujesz z książek jak większość na tym portalu ;) ja tez tego nie robie ;) Ja nie będę z Tobą dyskutować, bo nie mam na to siły. wiem swoje i tyle.
Gdybym wiedziała że półparada to spięcie mięśni krzyża to już dawno miałabym konia ujeżdżonego na poziomie GP. A tak tyle straconych godzin na niepotrzebne kombinacje.
spięcie mięśni krzyżą - NAJWAŻNIEJSZE w półparadzie BEZ wodzy. nie będę o tym z Tobą dyskutować ... bądź sobie na poziomie jakim chcesz -.-
morzliwe że jeździsz na koniu ktury nie reaguje na łedkę albo zbyt długo trzymasz łydkę trzeba to zrobić inpulsywnie to ma być dla konia znak że ma przyspieszyć ale skoro to twoja pierwsza lekcja na menażu to pewnie była z tobą instruktorka i ona powinna ci powiedzieć co robisz źle
To ja jednak proponuję wrócić do wspomnianych wcześniej książek.
To ja jednak proponuję wrócić do wspomnianych wcześniej książek. ja również, może w końcu będziesz na tym poziomie GP jak trochę poczytasz ;) miłej zabawy z książką.
Wyobraź sobie że właśnie dużo czytam i choćby stąd (pomijając to czego uczą trenerzy) wiem, że głupoty wypisujesz i mieszasz tylko forumowiczom w głowach.
Zresztą daleko szukać nie trzeba, wujek google też tą wiedzę już posiada.
Wyobraź sobie że właśnie dużo czytam i choćby stąd (pomijając to czego uczą trenerzy) wiem, że głupoty wypisujesz i mieszasz tylko forumowiczom w głowach. i kto to mówi.
Zresztą daleko szukać nie trzeba, wujek google też tą wiedzę już posiada. w takim razie miłej zabawy z wujkiem.
No cóż jak grochem o ścianę, to tylko świadczy o Twojej dojrzałości. Życzę więc miłej jazdy z Twoja "półparadą"
dziękuje bardzo;) i jeszcze raz. życze powodzenia. [nie wiem co do tego ma moja dojrzałość, ale ok ;]
Ja rozpętałem tą małą wojenkę, za którą przepraszam i pasowałoby ogłosić jakiś rozejm. Myślę, że nie ma o co się spierać, bo najwięcej nieporozumień tkwi najczęściej w użyciu nieodpowiednich słów. Niejednokrotnie spierałem się teoretycznie o jakiś element jazdy i okazało się, że w praktyce wykonujemy go identycznie, tylko inaczej nazywamy szczegóły. Człowiek uczy się całe życie, więc postarajmy się, aby nasze małe spory to nie były kłótnie, tylko konstruktywne wymiany zdań.
jestem za rozejmem ;) właśnie czasami z używaniu złych słów tkwi problem, a nie w racji.
W takim razie rozejm :)
Moim zdaniem, koń w pewnym momencie po prostu przestaje reagować na twoją łydkę, ponieważ jjest cały czas jednolicie dociskana, monotonna. Oczywiście, kłusując, powinnaś każdy ruch konia napędzać łydką i w ten sposób podtrzymywać kłus. W takim przypadku, gdy prawidłowo to wykonujesz, koń nie powinien zwalniać, ale iść równomiernie wyznaczonym tempem, a zwalniać powinienien zacząć dopiero, gdy otrzyma od jeźdźca odpowiednie sygnały. Ale wróćmy do problem. Gdy cały czas napędzasz równo konia (a przynajmniej tak ci się wydaje), a on mimo to zaczyna zwalniać, a ty tylko starasz się dawać łydki i jedziesz na zasadzie "błagam, że by tylko nie przeszedł do stępa!!!" to troche bezsensu. W takiej sytuacji (kiedy koń już leniwie człapie) wypada raczej przejść do kłusa ćwiczebnego i wtedy stanowczą i zdecydowaną łydką (dociśnięciem, a nie kopnięciem konia!) należy koniowi przypomnieć, że ma teraz pracować, a ty nie zamierzasz jeszcze przejść do stępa. Jeśli to nie działa, to sugeruję Ci zapytać lonżującego instruktora, (który zapewne zna poziom twojej jazdy i umijętności, widzi jakie błędy popełniasz, zna też dobrze konia i wie czy wynika to z jego lenistwa, czy np. z twojego braku umiejętności na daną chwilę) jaki błąd popełniasz i co masz poprawić, a wtedy instructor może na bierząco koregować twoje błędy.Zawsze istnieje opcja, że to nie koniowi się nie chce "biegać", ale to ty, jako początkujący jeździec, próbujesz łapać równowagę na wodzach (szczególnie na wybijającym w kłusie koniu) i nawet nieświadomie sama go przez to hamujesz. I wtedy jest taka sytuacja : ty wypychasz konia łydkami i dosiadem, aby szedł do przodu, ale wodzami blokujesz mu ten ruch, w dodatku sprawiąc mu przy tym ból przez wędzidło. Więc koń otrzymuje 2 sprzeczne sygnały : idź do przodu i zatrzymaj się! A wtedy, idąc na logikę, koń będzie bardziej czuły na ból i ustąpi od wędzidła.Osobnym tematem są w takim przypadku konie bardzo wrażliwe na wędzidło, które na każde zciągnięcie wodzy reagują bardzo nerwowo i zaczynają uciekać przed wędzidłem, biegnąc do przodu.
Wszyscy macie rację.Choć półparada może nie jest Ci znana olsienik97,ale warto o niej wiedzieć,bo na sto procent będzie Ci potem potrzebna. Łydką raz,a dobrze niż ciągle przyciskać.I kiedy Ci nie chce kłusować,daj mu więcej luźnej wodzy i łydką.Bo bardzo możliwe,że nawet o tym nie wiedziałaś,a zatrzymywałaś konia.Spróbuj najpierw półparada,a potem łydki.I oczywiście wypuść troszkę wodze,a koń powinien się poczuć swobodniej i czasem nawet z radości iść szybciej,choć to nie zasługa jeźdźca.(czyli nie tak jak powinno być)Ale i tak można.;)
Ja hołduje zasadzie, ze lepiej nawet konia delikatnie raz kopnac niz dociskac w kołko łydka... dociskanie czały czas łydka go zupełnie znieczuli, a jednorazowy impuls ma tez te przewage ze pozwala na zwrócenie uwagi konia , ktory moze byc rozkojarzony... ale to nie jest dla poczatkujacych. Ogólnie to z tymi lydkami w wielu skzółkach przesadzaja, pamietam jak kiedyś jechalam - jezdzac juz latami- na koniu, na którym zeby go ruszyc do łusa i przejechac jedno kółko to tak przyciskałam łydki ze mi pot lecial po czole po jednym kółku... A instruktorka jeszcze "łyda, łyda"... miałam mu chyba sie wbic do miesa