Reklama
  • superhorsepl2011-08-01 22:27:42

    http://www.youtube.com/watch?v=SrMdFcbPivcTo jest link do filmiku gdzie jeżdżę na Cini koniku rasy AQH. Jeżdżę na kantarze sznurkowym i uwiązie. Tylko nie komentujcie za ostro, ciężko się jeździ na jednej wodzy, a ja jeszcze tak dobrze nie jeżdżę w takim stylu :P. 

  • superhorsepl 2011-08-01 22:28:54

    aha ;/ no i sidepassy troszkę lipnie wyszły, a to co tak kombinuję między drągami to chciałem by koń cofnął między drągami lecz on jednak tego nie chciał, a ja bez drugiej wodzy nie potrafiłem go zmusić ;/.

  • laura65 2011-08-02 10:57:34

    według mnie fajnie jeździsz, chodź z filmiku ciężko to ocenić i ja się za bardzo nie znam :)a drugi koniec uwiązu morzesz przywiązać z drugiej strony kantara i będziesz miał z dwóch stron wodzę :D widziałam tak jak moje koleżanki robiły tak :) i jest troche łatwiej ; )

  • laura65 2011-08-02 10:58:02

    bardzo ładna kasztanka :D

  • Reklama
  • superhorsepl 2011-08-02 11:24:01

    wiem że mogę przywiązać z drugiej strony, ale jak masz dwie wodze to się zupełnie inaczej jeździ no i jest dużo łatwiej, niż jak masz jedną wodzę, przy czym jak skręcasz w jedną stronę to tą wodzę masz a jak skręcasz w drugą stronę to jej nie masz. To sprawia że lepiej wyrabia się pracę nad dosiadem. Faktem jest że inaczej się troszkę jeździ jak jeszcze tak dobrze się nie potrafi. Bo przy dwóch wodzach ręce trzymasz nisko i one w ogóle Tobie nie latają, a przy jednej, żeby poprawić sterowność, trzymasz ręce wysoko (bo tak jest łatwiej) a jak jeździsz to po prostu one skaczą :P. Ale to i tak świetnie wyrabia i skupia człowieka do pracy nad dosiadem. Jeszcze ciekawiej jest jak się jeździ na gołym koniu :P.Ale w filmiku jedno mi się udało :D - podkład muzyczny :P.

  • Tynaa91 2011-08-02 21:25:17

    ręce trzymasz niemalże jak dyrygent ;pkoń ładnie wytrenowany ;)heeh muszę kiedyś spróbować tak jeździć, hmm zobaczymy jak mi pójdzie mając do dyspozycji tylko jeden "sterownik" ;d

  • superhorsepl 2011-08-02 21:33:52

    no to że ręce trzymam jak dyrygent to wiem, ale to dlatego że zbyt często tak nie jeżdżę a trzymając wyżej ręce łatwiej jest kierować koniem. Jak będziesz tak wysoko trzymać ręce to Tobie też będą latać siłą rzeczy, bo nie masz takiej postawy jaką się przybiera w jeździe konnej. Ale wiesz, trening czyni mistrza :).Konik faktem jest że jest ładnie wytrenowany, ale wcześniej miałem z nim sporo problemów aby sprawić żeby tak chodził chociaż i tak ładnie chodził ale miał sporo problemów z cofaniem jakimkolwiek, nie wspomnę o sidepasach których nie robił w ogóle, stać w jednym miejscu też nie potrafił a głowę tak zadzierał że szkoda gadać. Lecz teraz jest ok :) To ten koń co tak siano z boksu wyrzucał :). Więc opuściłem stajnię i zero problemów z koniem :), aczkolwiek stajnię opuściłem z powodu zwykłego wyzysku ;/.

  • konija 2011-08-03 15:15:18

    Z ciekawości pytam :) , bo nigdy od zera nie szkoliłam konia do westu - ile zajmuje z surowym koniem dojście o takiego poziomu ? 

  • Reklama
  • superhorsepl 2011-08-03 17:20:43

    to zależy od charakteru konia oraz od umiejętności jeźdźca ;/. Mi trenowanie konia który już był zajeżdżony i był trochę szkolony więc sporo potrafił, zajął taki poziom 2 miesiące, ale jakbym dostał zupełnie surowego to bym się nie zdziwił gdyby mi to zajęło nawet rok czasu, chociaż nie koniecznie z Cini, Cini szybko się uczy i fajnie współpracuje z jeźdźcem więc z nią ok 6 m-cy.Tyle że ja też z tym koniem pracowałem minimum godzinkę dziennie, czasami się zdarzały dwa treningi w ciągu dnia. Zresztą poziom i tak ma troszkę lipny ;/.Rollbacki robi w tak zwolnionym tempie że szkoda gadać. No i sam fakt rasy jest to koń AQH a AQH z natury są końmi nieco mądrzejszymi niż inne. Z reguły przy zajeżdżaniu nie brykają i jest ogólnie spokój. (oczywiście pod warunkiem gdy pracuje się z nim z ziemi ).

  • superhorsepl 2011-08-03 17:26:31

    "Nie od zera" ? Czyli od jakiego stopnia zaawansowania konia szkoliłaś ? W sensie co potrafił, czego nie ? Bo ten koń co ja go szkoliłem nie potrafił stać spokojnie (przy wsiadaniu, po zejściu i odejściu od konia, po rzuceniu wodzy na szyję), chodził ładnie jogiem ale na wodzę tak żeby w jednej ręce je trzymać to nie odpowiadała, sidepasy robił bardzo słabo, z reguły po jednym kroku w bok szedł trzy kroki do tyłu, cofał krzywo (tutaj jak widać cofną prosto, ale już między drągami nie chciała cofnąć), do tego spinów do tej pory nie robi, zrobi jeden spin a potem nogą ucieka, albo robi na zewnętrzną nogę, rollbacki jak już wspomniałem, to galop jest ok ale zwrot na zadzie w zwolnionym tempie (chociaż są poprawy), do tego slide stopy robiła tak (jak jest na tym filmie ujęte, czyli stop i parę kroków albo kłusem, albo stępem) teraz jak mam siodło wrzucone to stop dla niej znaczy stop, raz zrobiła tak że aż z siodła mnie wyrzuciła i wylądowałem jej na szyi. Więc właśnie te elementy u niej naprawiłem by robiła względnie dobrze. 

  • redakcja 2011-08-04 13:58:43

    dobrze jezdzisz

  • superhorsepl 2011-08-04 14:40:29

    gdzie tam dobrze ? ;/ szczerze to beznadziejnie, jest wiele problemów jeszcze z którymi walczę, jest trochę lepiej ale nie jest tak jak ma być :P.

  • Reklama
  • laura65 2011-08-05 10:50:19

    fajnie jest w ten sposób dosiad poćwiczyć :D też bym musiala niedługo tak spróbować :P pewnie nie wyjdzie mi tak dobrze, ale dobra xDostatnio jechałam na kucu na uwiązie i umiałam skręcic w jedną stronę. w tą po której był uwiąz xD

  • superhorsepl 2011-08-05 10:56:04

    bo musisz mieć właściwą koordynację ruchową, a mianowicie, uwiąz trzymasz w obu dłoniach a nie w jednej. Wówczas gdy skręcasz tam gdzie nie ma uwiązu to ta ręka idzie bardziej w dół ręka po której stronie uwiąz jest przyczepiony do kantara musi iść wyżej i do tego do szyi, do tego zakręcasz dosiadem i łydkami rzecz jasna. Jeszcze jedna dobra rada, naucz konia ustępować od wodzy będzie Tobie dużo łatwiej.

  • Liv04 2011-08-10 14:06:37

    Ładny chód ma Twój konik :)

  • superhorsepl 2011-08-10 22:31:51

    Po pierwsze nie mój koń, po drugie i tak nie ma jeszcze takiego chodu jaki chciałbym aby miał :P, ale mimo wszystko dziękuję :)

  • redakcja 2011-08-10 22:36:20

    Jest ok ...ładny konik... życzę sukcesów !

  • Reklama
  • Sosu 2011-08-13 17:10:32

    Jedyne co mi się nie podoba, to to, że takie ĆWICZENIA wykonywane są bez kasku !Skoro mówisz, że nie jeździsz dobrze w takim stylu, to na trening radziłabym zakładać toczek/ kask. 

  • superhorsepl 2011-08-13 21:20:58

    kask jest niewygodny :P.Zresztą sam za siebie odpowiadam i kasku nie potrzebuję, moja głowa jest uodporniona na uderzenia i upadki :P. Już tyle razy nią o kamień walnąłem i o ziemię, i żyję :P

  • Carola 2011-08-17 12:00:47

    Jazda, moim zdanie, spoko:) jakoś bardzo porażających błędów nie zauważyłamśmiesznie wyglądają tak wysoko podniesione ręce, ale wiem że nie łatwo jeździć na samym uwiązie:)

  • superhorsepl 2011-08-19 16:30:49

    skoro bardzo porażających błędów nie zauważyłaś, to jakie błędy te nie porażające zauważyłaś ? :)

  • superhorsepl 2011-08-19 16:31:31

    A dlaczego tutaj nikt nie zamieszcza swoich filmików z jazd ? W sumie po to ten temat stworzyłem ;/.

  • Hellenna 2011-08-20 21:31:59

    Też chcę tak jeździć ;( I tak wskakiwać na konia! Jestem za wstawianiem filmików :). Chociaż najlepiej chyba oceniać z bliska.

  • superhorsepl 2011-08-20 21:59:21

    a w czym problem ? Przecież każdy może tak jeździć, nie robiłem na tym koniu nic nadzwyczajnego :P A faktem jest że najlepiej jest oceniać z bliska, chociaż ja patrząc na ten filmik to boki zrywam, istna komedia :D. A jeśli Hellena masz problem jakiś z dosiadem czy też z czymś innym to nic innego nie pozostaje, jak ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Do tego praca przy odpowiednich ludziach z odpowiednimi młodymi końmi i się nauczysz wszystkiego, jeśli chodzi o ustępowanie od łydki, wodzy, kierowanie koniem samym dosiadem itd. Wiesz z koniem trzeba współgrać i koń wraz z jeźdźcem to jest układ partnerski więc nie ma opcji byś Ty robiła coś innego niż koń. Ja niby też to wiem że tak jest i mam z tym mimo wszystko wielkie problemy ;/, ale zdaję sobie sprawę z tego że praktyka czyni mistrza, dlatego żadne złe komentarze innych jeźdźców nie sprawiają że dochodzę do wniosku iż jestem beznadziejny i konie i ja to jedna wielka pomyłka, a żadne komentarze chwalące nie sprawiają że zaczynam twierdzić "jestem taki super to już nic nie muszę pracować nad sobą" ciągle się uczę, uczę i jeszcze raz uczę. Niestety jeździectwo jest takim sportem (w sumie każdy jest po części takim), że uczysz się całe życie i ciężko jest żyć ze świadomością iż umrze się nie potrafiąc ponad połowy co można by potrafić ;/.

  • Reklama
  • Hellenna 2011-08-21 19:15:03

    Dopiero od niedawna uczę się u dobrego trenera - całe pół roku zmarnowałam w szkółce jeździeckiej, w której jeździliśmy w zastępie i po śladzie, nie ucząc się nawet kierować, a za pospieszanie konia służyły nam baciki. Superhorsepl - nie mówię przecież, że to niemożliwe tak jeździć! Tylko, że też bym tak chciała, a przede mną dużo pracy, szczególnie iż jeżdżę teraz tylko raz w tygodniu. Ale to co powiedziałeś jest chyba najpiękniejsze w jeździectwie - uczenie się do końca życia. Dlatego ten sport jest taki wartościowy. Bo zawsze będzie jakiś koń, z którym trzeba popracować. Zawsze będzie coś, czego można się jeszcze nauczyć.

  • superhorsepl 2011-08-21 22:17:06

    Dokładnie Hellena fajne jest to że dzień w dzień dowiadujesz się czegoś nowego. Nawet nie musisz mieć innego konia by się czegoś nowego uczyć, od jednego konia w ciągu całego życia się wszystkiego nie dowiesz, aczkolwiek możesz się dowiedzieć prawie wszystko.Ja osobiście chciałbym poznać wszystkie sygnały porozumiewania się tych wszystkich zwierzaków, bo tylko wtedy bym mógł stwierdzić, że o koniach wiem wszystko i że się na nich znam, ale wiem również że nigdy mi to nie będzie dane (co bardzo boli) bo cokolwiek niezależnie jak dobrze będziesz robić zawsze można zrobić lepiej, zawsze będzie jakiś błąd itd. Dlatego jeźdźców łatwo jest skrytykować, każdego nawet tych najlepszych ze świata jeździeckiego.Co do Twojej pracy, nie wiem jak jeździsz, może i musisz jeszcze wiele popracować (Ty wiesz ile to jest w tym "wiele"), ale jedno jest pewne trening czyni mistrza, więc trenuj ile się da. Tak na marginesie raz w tygodniu to troszkę malutko ;/. Nie masz możliwości jeździć więcej ? Nie chcę Ciebie przerażać, ale u mnie bywały miesiące kiedy to nawet potrafiłem jeździć ok 10 godzin dziennie przez 6 dni w tygodniu, a najmniej jeździłem (jeśli chodzi o konkretniejsze treningi) po 2 godziny dziennie 7 dni w tygodniu ;/. Oczywiście nie liczę tych szkółkowych zajęć. Bo te co jeszcze coś do moich umiejętności wnosiły (których niestety było mało, bo stajnię zamknęli) to jeździłem po 1 godzinie 2 do 3 razy w tygodniu.

  • superhorsepl 2011-08-21 22:18:07

    Ale nie martw się, zapewne dasz radę, jak jeździsz z porządnym trenerem to będzie tylko lepiej :).A w ogóle jakich elementów teraz się uczysz ?

  • Hellenna 2011-08-22 12:33:45

    Mam właśnie takie plany, żeby jeździć 2 razy w tygodniu, tyle że jazda konna to nie taki tani sport... Jako że jeżdżę teraz w kolejnej stadninie, zaczynam od podstaw. Znaczy się, wcześniej pytali się w szkółce czy galopowałam, kiwałam głową i ostatnie dziesięć minut lekcji to była nauka galopu wysiadywanego (a galopowałam wcześniej tylko w pół siadzie, czyli najprostsze, co tylko można w galopie robić). Tylko dziwię się, że skoro trenerka widziała, że mi nie idzie, że na zakrętach wyrzuca mnie z konia i ląduję na ziemi, to powinna zdać sobie sprawę, że moje umiejętności galopowania w pełnym siadzie są równe zeru. Ale na każdej lekcji po prostu miałam jeździć, a że trenerka była dość nerwowa, to jeszcze gorzej mi szło. Zmieniłam więc stadninę i uczę się u dwóch trenerów (w stajni sportowej). Pan stwierdził, że nie ma co się spieszyć, skoro nie umiem się utrzymać w galopie, to trzeba potrenować bez strzemion w kłusie. Więc teraz uczę się wysiadywać kłus (tzn. ćwiczę wolty i wszystko, tyle że w kłusie wysiadywanym bądź bez strzemion). I nie używam na lekcjach bacika, zresztą konie i tak są sportowe, biorą udział w zawodach, więc leniami raczej nie są. Na razie staram się po prostu jak najwięcej pracować, choćby na tej jeden lekcji, czasem pojedzie się na jakiś obóz. Może w przyszłości, kiedy dłużej będę jeździć w tej stajni, to za pomoc będzie można pojeździć sobie częściej.I wydaje mi się, że właśnie nie tylko umiejętności jeździeckie są ważne. Znam osoby, które jeździły po kilka lat, brały udział w zawodach, ale tak naprawdę nie próbowały wcale poznać świata koni, poznać ich sposobu porozumiewania się. Skoro uczysz ludzi jeździć, zajmujesz się hodowlą, masz to szczęście, że możesz codziennie poznawać coraz więcej. A przecież tak mało osób wie, że tak naprawdę to w człowieku tkwi cały problem. Niektórzy próbują przekazać koniom zbyt dużo w krótkim czasie (również poprzez przemoc), a nie słuchają tego, co przekazują im konie.

  • superhorsepl 2011-08-22 16:02:24

    dobrze że teraz zaczniesz częściej jeździć konno :), spróbuj, może uda się Tobie jakoś wkręcić aby za jazdy pracować. Ludzie w ogóle tego nie doceniają, w szczególności ci co mają kasę. Twierdzą że wolą iść, zapłacić, niż gnój przerzucać. A ja powiem szczerze, że w moim życiu to było najlepsze doświadczenie (oczywiście w momencie jak dobrze żyjesz z właścicielami, jeźdźcami i instruktorką). Dlaczego najlepsze doświadczenie ? Nie dlatego bo poprzerzucasz sobie gnój i wiesz jak kupa końska wygląda, chociaż to też, bo np po pewnym czasie jesteś wstanie zauważyć robaki które świadczą o tym że konia należy odrobaczać. Ale wtedy z instruktorami i właścicielami jesteś często na Ty. Nie chodzi o to że fajnie jest sobie móc mówić do kogoś dużo starszego na Ty, ale to oznacza że jesteś inaczej traktowana. Jesteś traktowana jako członek stajni. Co to daje ? Wiele przywilejów. Jak instruktor uczy, to często przykłada Tobie więcej uwagi, z racji że musi również patrzeć na innych to najlepiej później przy herbatce pogadać sobie z tym instruktorem i się spytać "słuchaj, co ja źle zrobiłam, że koń zrobił to..." I ona jest w stanie dokładnie opowiedzieć Tobie co jak zrobiłaś a jak masz robić, oraz np dlaczego koń tak się zachował a nie inaczej. Jest to wielka zaleta, bo można rzec że masz instruktora na wyłączność, znajdzie dla Ciebie czas a dla kogoś innego ta chętnie czasu nie znajdzie bo chce pogadać z ludźmi co pracują (są członkami) stajni.Dodatkowo, często dochodzi do takich sytuacji że koniom się coś stanie. To tak samo jak mi dziś konie rozwaliły całe ogrodzenie i uciekły przez cmentarz do lasu. Dobrze że z 30 koni tylko 2 się coś stało. Są rany które trzeba leczyć, koń dostanie kolkę, jeszcze inny będzie miał pecha i dostanie ochwat. Są to przykre sprawy, ale one się zdarzają, wtedy warto stanąć i wyczaić moment (oczywiście ja ktoś nie jest zajety, bo ja też nie znoszę gdy ktoś do mnie gada jak robię opatrunek) po czym sobie pytasz: Przepraszam a do czego to służy ? A co to jest ? A dlaczego to tak a nie inaczej ? A co to jest za lekarstwo i jakie ma zastosowanie ? A czy nie można użyć tego, albo czegoś innego ? Na co trzeba uważać podając to koniowi ? itd. Może być full pytań, tylko zależy czy lubisz je zadawać. Jak ja kiedyś pracowałem w stajni w zamian za jazdy to jak coś się działo, nonstop pytałem, nawet nie zdążyli odpowiedzieć, a ja dalej pytałem itd. Potem człowiek awansuje w takiej stajni i pozwalają mu robić tego typu opatrunki, owijki, pomagać weterynarzowi i się nabywa doświadczenie, a niby na początku się jedynie gówno z boksów wyrzucało. Potem taka osoba z takim doświadczeniem oraz z możliwością swobodnej rozmowy z instruktorem, jeżdżąc w ciągu roku dużo mniej godzin niż taka osoba co ma kasę, płaci tylko za jazdy i jeździ 5 lat, jeździ lepiej i to dużo, bo wie więcej o koniach, wie dlaczego tam się przykłada łydkę a nie gdzie indziej, ktoś będzie zajeżdżał młodego konia, można poznać psychikę konia itd. Lecz niestety to jest minusem, że w stajni trzeba wówczas spędzać każdą wolną chwilę.Co do tej instruktorki domyślam się dlaczego tak postąpiła (chociaż troszkę chamskie to było zagranie z jej strony). Właśnie dlatego, bo powiedziałaś jej że galopujesz. Mnie też to irytuje, gdy przychodzi nowa osoba na jazdę się pytam o umiejętności, mówi czego to tam w życiu nie robiła, że galopuje, kłusuje, skacze, i w ogóle wszystko, a się okazuje że w ogóle jeździć nie umie nawet w kłusie ;/. A są takie osoby. Dlaczego ? Bo raz w życiu zagalopowała, raz w życiu skoczyła przeszkodę i nie spadła i już jest wielkim jeźdźcem. Takich ludzi niestety jest bardzo ale to bardzo dużo i nie jest fajne jak ktoś taki przychodzi i okazuje się że na koniu nie potrafi zakłusować ;/.co do treningów, dobrze że Ciebie uczą teraz w kłusie, bardzo słuszne podejście ale też dlatego bo im powiedziałaś że nie trzymasz się w galopie, czyli prawdę. Ja rozumiem że w półsiadzie się inaczej galopuje i może łatwiej utrzymać równowagę (ALE TYLKO W SAMEJ JEŹDZIE ! ! ! ) ale można rzec że się umie jeździć galopem jeśli się jeździec dobrze trzyma w siodle, jadąc galopem wysiadywanym. Dlaczego ? Bo tutaj właśnie działa dosiad. Co on daje ? To że jak się słyszy pełno historyjek gdzie ktoś opowiada "jadę sobie na koniu galopem w lesie, nagle ptaszek wyskoczył z krzaków, ten się przestraszył, zatrzymał, a ja sruuuuuu do przodu i benc), a jak się ma dosiad, jak się jedzie w teren galopem, to nie trzeba robić półsiadu i takie historie Ciebie nie dotyczą. Dlaczego w terenie wysiadywanym najlepiej jechać ? Dlatego bo właśnie tam koń zawsze może wszystkiego się spłoszyć, w półsiadzie jesteś praktycznie na wylocie, koń odskoczy na bok Ty zostajesz, koń się zatrzyma, Ty lecisz do przodu. Na parkurze, można z kolei w półsiadzie bo wiesz że będziesz np skakać przeszkody albo coś tam ćwiczyć na tym koniu więc jest też inna jazda do tego mniej jest rzeczy które mogą go spłoszyć jeśli zna ten parkur. No a jak masz dosiad to w półsiadzie też jest łatwiej wysiedzieć, dlatego galop wysiadywany Ciebie nie ominie. Ja np uczę tak że w kłusie dużo ćwiczeń na poprawę dosiadu, oraz dużo też kłusem ćwiczebnym się jeździ, potem w półsiadzie są zagalopowania, a następne ćwiczenia są w pełnym siadzie i dopiero powrót do półsiadu. Ale każdy ma inny system szkoleniowy więc jak kto woli.Jeśli chodzi o poznawanie języka koni, to jest ciężka sprawa. To jest bardzo ciężka sprawa. Nie poznasz jego w boksie, ani nie poznasz stojąc obok konia, poznasz jedynie w jego naturalnych warunkach, czyli na dużym pastwisku obserwując je wszystkie bo ten koń musi biegać ze stadem, oraz interpretując rozmowę koni. Ciężkie jest to do pojęcia, dlatego nawet najlepsi jak Parelli jak Monty Roberts, twierdzą że jeszcze nie pojęli całego języka koni i znają tylko część ich mowy ciała. Ja jak na razie można rzec w ogóle nie znam ich mowy ciała. Sporo obserwowałem, może coś tam wiem, ale to są znikome rzeczy. Jedno co potrafię, ale nie wiem czy to instynktownie czy też podświadomie, wyciągnąć ze stada najgorszego konia pod względem charakteru. Tzn dla niektórych najgorszy, a dla niektórych najlepszy. Chodzi o konie z temperamentem (odchyłami), które sobie tutaj kopnął, tutaj ugryzą, tam zrzucą a jeszcze gdzie indziej coś innego odwalą. Ja takie konie lubię i zawsze jak ktoś się mnie pyta który koń mi się podoba, popatrzę na wszystkie konie na pastwisku ok 10 min i mówię że ten. Potem ktoś się pyta, dlaczego akurat ten ? Ja mówię że ma temperament i nie da sobą rządzić więc nie jest fajtłapą tylko porządnym koniem (oczywiście takie jest moje stwierdzenie bo wolę trudne konie, gdyż przy nich nigdy się nie nudzę). No to dalej się pytają skąd to wiem, jak to wyczytałem, jak ten koń na pastwisku nic innego nie robił jak spokojnie stał i jadł trawkę/siano (dlatego siano, bo np u koleżanki był padok gdzie siano im wrzucano). Na to ja zawsze odpowiadałem że nie wiem i nie potrafię odpowiedzieć, po czym zadałem pytanie, czy się mylę i jeszcze ani razu się nie pomyliłem a już 6 koni w ten sposób uznałem za ulubione. 

  • Hellenna 2011-08-22 17:13:23

    Miałam to szczęście, że na obozie, na którym byłam (gdzie koni nie trzyma się w boksach), spytawszy pana, który tam pomagał, razem z trzema osobami mogliśmy wyjść na łąkę i obserwować konie (codziennie je zapędzaliśmy, więc trzeba było wiedzieć, kto jest osobnikiem alfa, za którym koniem pobiegną inne). Też była tam taka klacz, co gryzła i kopała (ludzi także). Chciałabym pomagać w stajni, tylko mam problem, a ściślej mówiąc po prostu strach przed byciem z koniem w zamkniętym boksie. Teraz czyścimy i ubieramy konie przed boksem, ale pomaganie na stałe to wiadomo - pomaganie we wszystkim, a nie w rzeczach najłatwiejszych. A jak trzeba by było wyczyścić jakiegoś trudniejszego konia, to nie odważyłabym się! Dlatego na razie powoli się z końmi oswajam, a potem pomyślę o pracy (bo to właśnie jest duża odpowiedzialność, a poza tym trzeba znaleźć czas zarówno na naukę w szkole jak i na pomaganie!) Czas i dojazd - to jest największy problem, choć mam nadzieję, że kiedyś to wszystko się jakoś pogodzi. A co do instruktorki - powiedziałam jej, że galopowałam, ale nie czuję się jeszcze pewnie. A jeździłam u niej kilka razy i od razu było widać, że sobie nie radzę! Co zresztą jej mówiłam. Mam nadzieję, że teraz wszystko będzie w porządku i ta stajnia, do której chodzę pozwoli mi się rozwijać. Oby więcej takich stadnin - takich jak Twoja również, bo z tego co widzę uczniowie nie są tam traktowani jako okazja do zarobku. Dziwię się ludziom, którzy tak myślą - byłam kiedyś w takiej stadninie, pani dawała 5-6 osób na małą ujeżdżalnie, a ceny wyższe jak w profesjonalnych stadninach. Biła konie, a jak ktoś nie mógł pospieszyć, to uderzała konia batem. I dziwić się, że potem niektórzy uważają siebie za mistrzów jeździectwa (galopują, skaczą), ale bez pomocy instruktora i ostróg nie zrobią zupełnie nic.

  • superhorsepl 2011-08-22 22:16:32

    Oj Hellena, to powiem Tobie szczerze, że jeszcze mało w życiu widziałaś co ludzie robią z końmi. Ja kiedyś widziałem taki motyw, że potem stwierdziłem że na to nie mam zamiaru patrzeć (ale takich sytuacji widywałem więcej). Przykład. Na Hipodromie w Sopocie ludzie sobie trzymali konika. Ludzie co zapłacili full kasy za konika, bo dobry konik, a jeździł na nim ich synek co miał 9 lat, chodził konkursy i dobrze skakał, bardzo dobrze skakał. Na treningach 1,4 m szedł z palcem w tyłku, niestety zawodów tak wysokich jeździć nie może, bo przepisy zabraniają ( no ale mniejsza o to). Tzn teraz on jest starszy o 5 lat to pewnie chodzi wysokiej klasy zawody. Trening wyglądał mniej więcej tak (ostrzegam tutaj będzie kilka wulgaryzmów). Dziecko jedzie jakieś 1,2 m może 1,1 m ale na pewno więcej niż metr. Koń zrzucił. Ojciec to dziecko trenował i mówi do niego, masz tutaj bata, następnym razem jak zrzuci to uderz go batem za karę. No ale mniejsza o to chociaż karą dla konia który uderzy w drągi jest sam fakt uderzenia, bo nie jest to przyjemne dla konia. Kolejno koleś jedzie znowu zrzutka, koń dostał w zad z bata za karę, bryknął no i jazda dalej. Znowu jedzie znowu zrzucił wtedy Ojciec krzyczy do dziecka uderz go trzy razy porządnie batem, dziecko raz uderzyło, ojciec krzyczy jeszcze dwa razy, dziecko nie chcąc bić konia krzyczy że nie a ojciec krzyczy - pozwolę sobie zacytować - "Jebnij go, bo jak nie to ja Cię jebnę" no i dziecko posłusznie uderzyło batem konia jeszcze dwa razy, gdzie koń dwa dodatkowe razy bryknął no i potem dziecko miało uderzać zawsze w zad batem przed skokiem, ale ojciec wiedział że jego synek nie jest aż tak posłuszny i tego nie zrobi, wziął dużego bata do lonżowania i jak ten najeżdżał na przeszkodę to koń w momencie wybicia dostawał konkretnego bata w zadek no i skakał nie zrzucając, to Ojciec się cieszył. Później poszedłem po prostu stamtąd. No a sytuacji bywało dużo więcej. Rozumiem że się boisz przebywać sam na sam w zamkniętym boksie z koniem, bo ja miewałem wiele różnych sytuacji z koniem w boksie z których wychodziłem całe szczęście cało, dlatego warto mieć drzwi troszkę uchylone, żeby zdołać uciec i wybiec, a najlepiej jak to jest możliwe mieć otwarty boks, bo raz miałem taką sytuację że w ostatnim momencie wybiegłem z boksu, obróciłem się a obok mojej głowy przeleciały kopyta konia, więc jakbym miał uchylone drzwi od boksu możliwe że bym nie wyszedł z tego obronną ręką. Ale na początku nie dostaniesz tak trudnego konia do robienia i tak trudnego zadania. Początkowo chcą Ciebie poznać, widzisz wiele sytuacji z końmi oraz uczą Ciebie jak się w takich sytuacjach zachowywać. Ja akurat wszystko szybko zaczynałem, ze względu na to, że jak to kolega do mnie kiedyś powiedział "Ty Sebastian, to masz na wszystko wylane", bo taka była prawda, ja nie patrzałem czy koń mnie ugryzie, czy kopnie, czy zaatakuje, wręcz jak samobójca pchałem się często tam gdzie nie trzeba, wiele mi to pomogło, ale niestety stworzyło to wiele niebezpiecznych sytuacji z których całe szczęście wyszedłem bez szwanku, nawet zadrapania nie miałem, bo to były takie sytuacje że jakby koń mnie trafił to by mnie nie było na tym świecie, ale wiele mnie to wszystko nauczyło. Jakby nie patrzeć każdy uczy się na własnych błędach. Miewałem sytuacje gdzie się z koniem kopałem i to dosłownie ;d w sensie on mnie, ja jego, on mnie ja jego, później on mnie i wymiękłem bo padłem ;d. Ale takie jest życie, a jedno jest pewne, nie przekonasz się do koni i nie przestaniesz się bać trudnych koni, jak nie będziesz miała z nimi styczności więc najlepiej pchać się tam gdzie nie powinno się pchać, bo wtedy się dużo nauczysz, takie jest moje zdanie, gdyż dzięki temu doszedłem do takiego poziomu na jakim jestem, wiem jak powstrzymać konia od biegnięcia, gdy inne stado od niego ucieka a ja go trzymam w ręku oraz wiele innych tego typu sytuacji, lecz niestety jest to bardzo niebezpieczne. 

  • Hellenna 2011-08-23 18:30:34

    No to dobrze, że nie widziałam takich rzeczy! Widać wyraźnie na Twoim przykładzie jaka jest osobowość takich ludzi - skoro koń się nie słucha, trzeba go zlać. Skoro dziecko się nie słucha trzeba je zlać. Proste. Uważają, że skoro od tysięcy lat się tak wobec koni (i ludzi) zachowywano, to to jest dobre. I często ich przekonań nie da się niestety zmienić (co opisała idealnie Andrea Kutsch w swojej książce "Zaklinaczka koni"). A co do boksu, to kiedyś po prostu w boksie przycisnęła mnie klacz do ściany - lekko i nic mi się nie stało, ale mam po tym jakąś fobię. Mówisz, że nie dostanę tak trudnego zadania! Ale przecież czyszczenie konia w boksie to nie jest trudne zadanie, a ja się boję. Jednakże jeżeli będę dłużej tam jeździć to na pewno się spytam o pracę, nawet jakbym miała czyścić im w boksach kopyta, bo wiem że to jedyne wyjście żeby móc z końmi jak najdłużej przebywać i być zaangażowanym w pracę stajni. Tak naprawdę boję się, bo nie wiem czego się spodziewać - koń mnie nigdy mocno nie ugryzł. Tak samo z psami. Dopóki nie ugryzł mnie pierwszy raz pies to nawet ich nie głaskałam. Teraz się nie boję. Myślę że z końmi będzie tak samo. Tak jak mówisz, człowiek uczy się na błędach. Jak na razie staram wybierać się trudniejsze konie i opanowywać swój strach, bo wiem, że koń to czuje. Kopałeś się z koniem? Ale w boksie? ... !!!

  • superhorsepl 2011-08-23 22:14:35

    nie no kopałem się z nim ale na dworze :D.bo go prowadziłem (a to był taki durnowaty ogier, lecz ja go bardzo lubiłem), no i trzymałem go na lonży, nagle patrzę a ten zacisnął mi zęby na ręce (całe szczęście miałem luźną koszulę więc nic nie czułem, bo trzymał samą koszulę), ale tak chamsko, że tylko zerkał jak ja zareaguję, więc obróciłem się i go w zad kopnąłem, a ten stwierdził że nie lubi jak go kopię to mi oddał. Ale kiedyś podczas zawodów CSIO*** na Hipodromie w sopocie jak wkręcałem koniowi hacele to mnie wbił w boks i to dosłownie, a niby wałach to był :P. Całe szczęście boks był otwarty :). Więc nie zawsze przed boksem znaczy bezpiecznie.Co do tego przyciskania do ściany, to powiem szczerze, że zapewne nie ostatni to był raz dla Ciebie. Ja też parę razy tak miałem, dopóki nie nauczyłem się ustawiać koni tak, aby te nie miały takowej możliwości no i zawsze ustawiałem później konia jak się poruszył, kontrolowałem również każdy jego ruch, ale u niektórych koni to się kończyło takimi sporami że ledwo się z tego wychodziło. Koleżanka miała jeszcze bardziej tragiczny moment w swoim życiu z koniem i ledwo uszła z tego z życiem, sam byłem w szoku jak to widziałem. Ale cóż, tak to już bywa u koniaków.Co do Twojego pierwszego tekstu "że jak koń zrobi coś źle to od razu trzeba go lać" Powiem szczerze że to jest fakt. Jeśli koń robi źle, trzeba mu pokazać kto rządzi i trzeba mu zdzielić, ale mamy rzecz jasna tutaj jedynie 3 MAX 5 sekund by zareagować, później koń już nie pamięta za co dostał. No i najlepiej uczy nie seria uderzeń, tylko jedno konkretne, tak jak one w stadzie robią. Jak koń mówi odsuń się to często robi to tak: najpierw nastroszy uszy, ewentualnie złowrogo spojrzy czy koń zrozumiał, jak widzi że zrozumiał albo widzi że ten koń coś zaczyna go jeszcze smyrać gdzieś tam zamiast się odsunąć, to atakuje zębami, a jeśli po prostu się nie odsunął, to tyłkiem odsuwa, jeśli nadal nie pomogło, wtedy ruszy do przodu i poprawi z zadu lekko i wtedy jak nie pomoże to wali z całej siły. Ale tutaj to po prostu chodzi jedynie o powiedzenie odsuń się, dlatego szła seria. Jak koń obrywa od drugiego konia za coś, to raz max dwa razy i koniec. Dwa szybkie strzały i nic więcej i to jest max. No chyba że jest walka ogierów to już zabawa jest inna. A kiedyś nawet wkraczałem do akcji podczas walki dwóch klaczy, pierwszy raz widziałem klacze walczące, i jeszcze trza było je rozdzielić. Całe szczęście że nigdy nie musiałem rozdzielać walczących ogierów :).Po prostu najważniejsze jest to aby bić konia z głową, a niestety niektórzy tego nie robią ;/, nie myślą jak konia karcą/biją i nawalają mu serię wyżywając się.Np widywałem imbecyli co zwalali winę na konia za upadek ;/, i za to koń obrywał, albo za karę owsa nie dostał ;/. A prawda jest taka że jak jeździec jest kretynem to spadł. Ja też nie raz spadłem z konia i zawsze wiedziałem że to moja wina. Co z tego że koń walił zadem, brykał i stawał dębem, aż w końcu udało mu się mnie zrzucić, skoro mu to umożliwiłem to on to wykonał. Nigdy jeszcze za upadek konia nie uderzyłem bo zdaję sobie sprawę z tego że to tylko moja nieudolność, głupota i brak umiejętności doprowadziły do spadnięcia z konia. Mało tego, ja kieruję się taką ideą "Konia zadanie, to pozbyć się jeźdźca ze swojego grzbietu i się wyzwolić, zadaniem jeźdźca jest nie dać się koniowi, nie spaść i go ujeździć, stać się jego przewodnikiem" Dlatego czasami my wygrywamy a czasami konie, to nie jest nic innego jak czysta gra, każdy chce prowadzić. Ja jak spadałem z konia to mało tego że konia nie uderzyłem bo nie było sensu, po pierwsze za późno, bo zanim wstałem to trochę czasu minęło a po drugie to była moja wina, to ja jeszcze chwaliłem konia za to że mu się udało mnie zrzucić ze swego grzbietu. 

  • superhorsepl 2011-08-23 22:18:05

    Aha jeszcze jedno dodam. Jeśli chodzi o te konie trudniejsze z którymi coś tam chcesz próbować, to się nad tym wpierw zastanów. Bo po pierwsze musisz znać swoje umiejętności i wiedzieć czy dasz sobie radę z takim koniem. No i też nie wszystko na raz. Najpierw coś tam z ziemi z takim koniem porobić i od najprostszych do najtrudniejszych rzeczy przechodzić. A przy każdym koniu inne rzeczy są prostsze. Przy jednym łatwiejsze będzie wyczyszczenie niż sprowadzenie z pastwiska przy innym lepsze będzie sprowadzenie pastwiska, na jeszcze innym jeździć itd.

  • Hellenna 2011-08-24 12:12:56

    Nie miałam na myśli koni, które są bardzo groźne czy coś w tym rodzaju! Zawsze są stajnie, gdzie są konie łatwe w prowadzeniu i trudne (mówię o tych, których dają jeźdźcom uczącym się). I z takim koniem oczywiście da się radę, wyczyścić go, osiodłać i założyć ogłowie - tylko jest trudniej. Z jeżdżeniem to samo - ostatnio miałam klacz, która bała się hali, przyspieszała na najmniejszy impuls. Spadłam z niej. Ale mogłam wybrać - spokojnego koń, na którym owszem, wszystko będzie mi wychodzić - ale to nie byłaby nauka. A z tamtą uczę się zarówno panować nad sobą jak i koncentrować na wszystkim wokół. I nie chcę z nimi coś tam próbować! Mówię o zwykłej nauce - jeżeli kiedykolwiek w przyszłości będę pracować nad jakimś koniem, to na pewno nie sama i na początek z pewnością wybiorę konie łatwe. Nie miałam na myśli przecież ogierów, których staram się unikać - jeszcze nie ten poziom umiejętności.

  • eliza-morze 2011-08-24 16:43:13

    Moim zdaniem wszystko jest dobrze... Ja sama jeszcze nie mogę się poszczycić dobrą jazdą.

  • superhorsepl 2011-08-24 22:38:41

    Oj Eliza-morze, niestety wiem sam że wszystko nie jest dobrze w mojej tamtejszej jeździe, jest wiele rzeczy do dopracowania, ale to już nie na tym koniu :P. Nie jeżdżę dobrze, mam wiele do nauki, a Ty spokojnie się nauczysz dobrze jeździć, jeśli będziesz jeździć, bo bez tego niestety się nie da. Grunt to pracować nad sobą i mieć właściwą ocenę samego siebie. 

  • superhorsepl 2011-08-24 22:50:03

    Hellenna jeśli chodzi o Ciebie, to słusznie że masz takie podejście. Co do ogierów to nie zawsze są takie straszne, ale faktem jest, że jeśli się jedzie na ogierze, to trzeba umieć mu wybić z głowy amory. Bo jak taki ogier sobie ubzdura że jednak by sobie poużywał i zobaczy jakąś klaczkę, trzeba mu we właściwy sposób powiedzieć "ok, pobzykasz sobie, ale kiedy indziej i nie ze mną na grzbiecie" no i grunt żeby takowy ogier powiedział "ok, więc zaczekam z tym..." :D.Ja kiedyś jechałem na ogierze i przejeżdżałem koło stada klaczy, wiec wtedy masakra była, ale dobrze że była rzeka w pobliżu :D. Co do trenowania koni oraz pracy z trudniejszymi końmi. Faktem jest że pojechanie na łatwym koniu jest pójściem na łatwiznę a nie nauka, lecz pytanie o jaką naukę chodzi. Bo jeśli chcesz się uczyć JEŹDZIĆ to lepiej się uczyć poszczególnych elementów, na koniu który dobrze to robi. Jeśli chcesz się uczyć obchodzenia z końmi, trenowania z końmi to im trudniejszy koń tym lepiej (ale też nie za trudny). Dlaczego nie za trudny ? Bo jak nie dasz sobie rady i przegrasz to psujesz w ten sposób konia a czasami również siebie (np zaczynasz się bać konia danego typu). Nie chodzi już nawet o to że może się Tobie coś stać, ale chodzi o to że taki koń czuje że jest na wygranej pozycji i jest mistrzem, a nie wolno dać mu powodu do takiego typu przemyśleń.Dla Ciebie polecam tak (oczywiście w miarę rozsądku, bo sama znasz swoje możliwości). Ale przeprowadzenie konia w ręku na uwiązie który jest ogierem i w pobliżu stada, mogłoby być dobrym doświadczeniem prowadzenia koni, ale ważne jest żeby ktoś bardzo doświadczony, szedł obok i asekurował bo taki ogier może zrobić wiele szkód. Co do czyszczenia koni w boksie. Warto abyś miała okazję czyścić w boksie konia, który jest czuły przy czyszczeniu w szczególności pod popręgiem, który przebiera nogami, ale zarazem jest spokojny, niekopiący, lecz jedynie kręcący się w boksie, bo po prostu nie lubi tego albo ma tzw łaskotki - również miło by było gdyby ktoś bardziej doświadczony stał przed boksem oraz dawał rady albo pokazał jak takie konie czyścić.Jeśli chodzi o jazdę warto jeździć na koniu opornym i odpornym na łydki oraz starać się go zmusić do jazdy bez użycia bata. Dlaczego to jest ważne ? Jak na takim koniu zaczniesz jeździć będziesz w stanie ruszyć każdego trudnego konia (o ile ten byłby wystarczająco trudny). Kolejny koń fajny do jazdy jest taki co nie lubi wchodzić do wody, i starać się go za wszelką cenę do takowej wody wprowadzić, również warto aby ktoś doświadczony pokazał Tobie jak to się robi, jeśli chcesz mogę opisać co w danej sytuacji musisz zrobić, ale jednak opisanie to nie to samo co pokazanie.

  • Hellenna 2011-08-25 18:12:25

    Opisz ;), wiedza na pewno się przyda. A jechałam kiedyś na bardzo opornym koniu (na oklep, wałach), fiordzie, dwa tygodnie (jeździliśmy 2x dziennie, więc drugi raz brałam innego konia), bardzo podrzucał i nikt go nie chciał (nie wiem czemu wszyscy idą na łatwiznę ;/). Na początku nic go nie ruszało, a potem było super - i dzięki niemu pospieszanie innych koni jest teraz dla mnie o wiele prostsze (choć i tak muszę nad tym dużo popracować). To był chyba jedyny koń, którego nie bałam się wcale, kiedyś wyrwał się dziewczynie i biegł, więc stanęłam mu na drodze i zatrzymałam go, a on po prostu oparł się o mnie głową i uspokoił się (wiem, że strasznie się tym ekscytuję, ale jak na razie jestem mało doświadczonym jeźdźcem i nigdy nie miałam takiego kontaktu z koniem - skoro chodzę raz w tygodniu do stajni, to więź pomiędzy tamtymi końmi właściwie nie istnieje). Co do koni, to nie pamiętam, żebym miała takiego co pod popręgiem nie daje się dotykać, ale czyściłam kiedyś taką klacz, co gryzła, jak jej się kopyta czyściło (na szczęście miałam kurtkę, więc za nią łapała). Ale nawet jak wyrywała to trzymałam mocno, albo odkładałam, przesuwałam ją i brałam ponownie. Niestety jedyna pomoc pani to było uderzenie konia otwartą ręką w pysk (co pogarszało sytuację). Właśnie najwięcej spotkałam koni co miały problem z czyszczeniem kopyt, ale dzięki temu nie boję się ich dziś czyścić (nie mówię o ogierach). Na obozie też często czyściłam pewną klacz, co tylnymi kopała, aż rozwaliła mi łokieć. Ale później, kiedy zobaczyła, że nie zrobię jej krzywdy to sama podnosiła nogi na lekkie dotknięcie i nie wyrywała wcale. A jeśli chodzi o naukę - oczywiście że za trudne konie to też nie jest dobrze - ale trener zna umiejętności uczniów. Jeżeli pyta, czy chcę konia co strasznie wyrywa, płoszy się do galopu i denerwuje w hali, ale jeśli się postaram to dam sobie z nim radę - to zgadzam się. A na ogierach to będę jeździć dopiero wtedy, gdy bez problemu już będę galopować. I trzeba mieć do takiego silną rękę żeby go utrzymać ;D A w siodle westernowym i ogólnie w tym stylu to jak się jeździ? Wygodniej, prościej niż klasycznie?

  • Hellenna 2011-08-26 21:06:04

    To znaczy nie czy prościej, tylko które wolisz. Bo prościej to na pewno nie jest - nie wydaje mi się.



Reklama
Reklama