Reklama
  • liliaura2011-04-28 16:29:04

    Witam :) Mam duży problem z klaczą, która jak mi się zdaje- nie jest nauczona dawać sobie czyścić kopyt. Tzn. Owszem, przednie nogi podaje, ale z oporem - po chwili usiłuje je zabrać, natomiast o wyczyszczeniu nóg zadnich - mogę zapomnieć. Otóż, kiedy przechodzę do zadnich nóg, powoli przesuwam ręką po jej grzbiecie ku zadowi, następnie nie odrywając dłoni przesuwam nią coraz niżej sięgając do pęciny, by następnie chywcić kopyto i unieść je do czyszczenia - w tym czasie cały czas do niej mówię, w razie, gdyby była niespokojna. I nagle, gdy już lekko uda mi się poddźwignąć kopyto, klacz wyrywa nogę przy okazji próbując mnie nią odepchnąć (strzela w bok). Zdążyła już mnie lekko dziabnąć w kolano. I tak za każdym nowym podejściem było tak samo... Bardzo chciałabym ją jakoś przekonać, ale nie bardzo orientuję się jak to zrobić - czytałam o tym trochę - między innymi o stopniowym podnoszeniu i opuszczaniu, ale jak to zrobić, kiedy koń zaraz zaczyna atakować??? Szczerze mówiąc obawiam się, że sprzeda mi kopniaka... Psychicznie staram się przemóc, ale brak mi przy tym odpowiedniego doświadczenia i podejścia. Może ktoś zna sprytny, mądry sposób na przekonanie konia do dawania zadnich nóg??? Ogólnie jest to konik spokojny i nastawiony przyjaźnie. Dodam, że klacz jest dorosła, szczerze mówiąc nie wiem nawet ile ma lat, ale po ogólnym wyglądzie i uzębieniu domyślam się, że raczej nie mniej niż 10... Zajmuję się nią od niedawna, jest koniem prywatnym, ale nie moim. Bardzo proszę o rady :) Z góry dziękuję!!!!!!!!!!!

  • jagienka 2011-04-28 23:04:18

    nhajlepiej niech tym się zajmie osoba dorosła i doświadczona, niektórzy kowale świetnie sobie z tym radzą, najlepiej się zgłosić do osoby, która codziennie pracuje przy koniach i je dobrze zna

  • liliaura 2011-04-29 13:41:17

    Też tak myślę, dlatego dziś będę rozmawiać o tym z pracownikiem stajni. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że będę poświęcać klaczy czas kilka razy w tygodniu - chciałabym również móc samej czyścij jej kopyta, ponieważ nie zawsze jest ktoś w pobliżu... Jestem osobą dorosła... ;) Tylko, no właśnie- brak mi większego doświadczenia w wychowywaniu konia.   Pozdrawiam.

  • zuzu 2011-04-29 21:05:30

    Ja mam dokładnie ten sam problem z klaczą, którą się opiekuję. Tylko, że ja już dostałam dwa kopniaki w bok kolana i nie mogłam biegać  bo tak mnie bolało i trochę kulałam na początku ;/ Teraz, to po prostu się boję... Tylne kopyta zawsze wyrywa, albo mnie uprzedza kopniakiem, kiedy zniżam rękę do pęciny. Najpierw, robiłam to tak, że miałam szczotkę i udawałam, że chcę jej wyczyścić nogę i później szybko wyżucałam szczotkę i podnosiłam kopyto. Pomagało, aż do czasu kiedy zorientowała się o co chodzi :[ Cwana bestia xd I na dodatek ma źrebaka, który często mnie podszczypuje i raz wskoczył mi na ramiona O.o "Moja" klacz ma 4 lata i tylko ja się nią zajmuję, bo jej właściciele przyjeżdżają raz na miesiąc "zobaczyć jak się ma konik"... U nas w stajni jak kiedyś zapytałam o czyszczenie kopyt u tej klaczy, to mi powiedzieli, że lepiej nie dotykać, jak nie chce dostać kopniaka! I jak jeszcze się nią nie opiekowałam, to widziałam, jak miała iść na jazdę dla początkujących, to stajenny nie wyczyścił jej kopyt i spytałam dlaczego i on mi powiedział, że ona kopie i nie daje kopyt o.o   Podczepiam się pod temat xD I czekam na jakieś rady ;)   Dodam jeszcze, że ona nie dawała nawet przednich, ale przednimi nie mogła mnie kopnąć, więc za każdym razem podnosiłam jej kopyta a ktoś ją trzymał (miała taki nawyk, że jak dotykało sie przednich nóg to kopała na wszystkie strony a jak ją trzymano to nie miała jak).

  • Reklama
  • Olka96 2011-05-01 08:02:59

    Hej poszperałam w necie i znalazłam odpowiedź na forum (nie wiem czy skuteczna ale chyba nie zaszkodzi spróbować):ok, otóż mnie uczono tak ,że kon czując ucisk , podnosi nogę, jeżeli zrobi to bez sprzeciwu, to odpuszcamy, nagradzamy na początek każde podniesienie nogi, nawet niewielki, jeżeli kon kopie, to trzymamy dalej ,aż przestanie i dopiero jak na chwil e odpusci, to my puszczamy linkę ,tak żeby nauczyć konia,że to my decydujemy ,kiedy on stawia nogę. z czasem nagradzamy tylko te najładniejsze i najwyższe podniesienia nogi, wydłużamy czas podniesienia oraz zaczynamy wprowadzać rekę do tego wszystkiego,czyli podnosimy za pomoca linki chwytamy, głaszczemy ręką, potem chwytamy ręką , na końcu zaczynamy pukać kopystką i czyścić ufff koniec

  • redakcja 2011-05-01 09:04:43

    Zeby wyczyścić koniowi noge trzeba do niego podejść plecmi oprzeć się na nogę powiedzieć noga dotknoć palcami i koń daje

  • redakcja 2011-05-01 09:05:27

    na youtube wszystko jest pokazane

  • zuzu 2011-05-01 11:33:10

    Dzięki Olka96, fajny pomysł! Tylko zastanawiam się, czy Glamour nie wpadnie w panikę, kiedy jej coś owinę wokół pęciny xD Ale spróbuję, wczoraj wyczyściłam bez problemu przednie kopyta, ale tylnich kopyt nie podnosiłam, tylko nogi wyczyściłam dokładnie z błota i robiłam to długo, żeby się przyzwyczaiła do dotyku.   Appaloosa1, my wiemy jak czyścić koniowi kopyta, tylko to nie jest takie łatwe, jak ty opisujesz, kiedy masz konia wrażliwego i nie dającego sobie podnieść kopyt i reagującego kopniakiem...

  • Reklama
  • Olka96 2011-05-01 13:13:57

    napisz jak będą jakieś rezultaty ;D

  • liliaura 2011-05-02 15:21:50

    Hej poszperałam w necie i znalazłam odpowiedź na forum (nie wiem czy skuteczna ale chyba nie zaszkodzi spróbować):ok, otóż mnie uczono tak ,że kon czując ucisk , podnosi nogę, jeżeli zrobi to bez sprzeciwu, to odpuszcamy, nagradzamy na początek każde podniesienie nogi, nawet niewielki, jeżeli kon kopie, to trzymamy dalej ,aż przestanie i dopiero jak na chwil e odpusci, to my puszczamy linkę ,tak żeby nauczyć konia,że to my decydujemy ,kiedy on stawia nogę. z czasem nagradzamy tylko te najładniejsze i najwyższe podniesienia nogi, wydłużamy czas podniesienia oraz zaczynamy wprowadzać rekę do tego wszystkiego,czyli podnosimy za pomoca linki chwytamy, głaszczemy ręką, potem chwytamy ręką , na końcu zaczynamy pukać kopystką i czyścić ufff koniec Dokładnie tak robiłam ostatnio, chyba w ten pt jakoś... i przyznam, że kobyłka szybko się uczy :) ale wciąż wyczuwam lekkie napięcie z jej strony i niezadowolenie, gdy za długo z nią nad tym pracuję... Mam jednak nadzieję, że z czasem będzie coraz lepiej :) Ja mam dokładnie ten sam problem z klaczą, którą się opiekuję. Tylko, że ja już dostałam dwa kopniaki w bok kolana i nie mogłam biegać  bo tak mnie bolało i trochę kulałam na początku ;/ Teraz, to po prostu się boję... Tylne kopyta zawsze wyrywa, albo mnie uprzedza kopniakiem, kiedy zniżam rękę do pęciny. Najpierw, robiłam to tak, że miałam szczotkę i udawałam, że chcę jej wyczyścić nogę i później szybko wyżucałam szczotkę i podnosiłam kopyto. Pomagało, aż do czasu kiedy zorientowała się o co chodzi :[ Cwana bestia xd I na dodatek ma źrebaka, który często mnie podszczypuje i raz wskoczył mi na ramiona O.o "Moja" klacz ma 4 lata i tylko ja się nią zajmuję, bo jej właściciele przyjeżdżają raz na miesiąc "zobaczyć jak się ma konik"... U nas w stajni jak kiedyś zapytałam o czyszczenie kopyt u tej klaczy, to mi powiedzieli, że lepiej nie dotykać, jak nie chce dostać kopniaka! I jak jeszcze się nią nie opiekowałam, to widziałam, jak miała iść na jazdę dla początkujących, to stajenny nie wyczyścił jej kopyt i spytałam dlaczego i on mi powiedział, że ona kopie i nie daje kopyt o.o   Podczepiam się pod temat xD I czekam na jakieś rady ;)   Dodam jeszcze, że ona nie dawała nawet przednich, ale przednimi nie mogła mnie kopnąć, więc za każdym razem podnosiłam jej kopyta a ktoś ją trzymał (miała taki nawyk, że jak dotykało sie przednich nóg to kopała na wszystkie strony a jak ją trzymano to nie miała jak). Widzę, że masz gorszą sytuację ;) Ja właśnie tych kopniaków w kolana chcę uniknąć, bo i tak są po przejściach... Nie rozumiem tylko jak doświadczone osoby, które Cię otaczają mogą umywać od tego problemu ręce - przecież koń musi mieć czyszczone kopyta!!! A mnie to wygląda na istne wymigiwanie się. Jak takim konikiem zajmie się ktoś z kilkunastoletnim doświadczeniem przynajmniej - nie wierzę, że nie da się tego problemu rozwiązać. Na pewno nie takie konie przewijały się już przez ludzkie ręce... Zeby wyczyścić koniowi noge trzeba do niego podejść plecmi oprzeć się na nogę powiedzieć noga dotknoć palcami i koń daje Hmmm, no właśnie, gdyby to było takie proste... W przypadku mniej lub bardziej wychowanych koni ten sposób to podstawa, ale przy tych niewychowanych niestety nie - to już nieco wyższa szkoła.JAK JUŻ WSPOMNIAŁAM - JEST LEPIEJ. STARAM SIĘ PRZEZWYCIĘŻYĆ STRACH, ALE WCIĄŻ ZACHOWYWAĆ LEKKI DYSTANS I OSTROŻNOŚĆ. MAM NADZIEJĘ, ŻE OBIE TEMU SPROSTAMY:)Tak, czy inaczej, proszę o kolejne rady, bo kto wie, a nóż dzisiaj kobyłce coś się odmieni ;)

  • zuzu 2011-05-03 14:32:12

    Widzę, że masz gorszą sytuację ;) Ja właśnie tych kopniaków w kolana chcę uniknąć, bo i tak są po przejściach... Nie rozumiem tylko jak doświadczone osoby, które Cię otaczają mogą umywać od tego problemu ręce - przecież koń musi mieć czyszczone kopyta!!! A mnie to wygląda na istne wymigiwanie się. Jak takim konikiem zajmie się ktoś z kilkunastoletnim doświadczeniem przynajmniej - nie wierzę, że nie da się tego problemu rozwiązać. Na pewno nie takie konie przewijały się już przez ludzkie ręce...   Moim zdaniem, to dlatego się nią nie interesują, bo nie interesuje się też właściciel i po prostu im się nie chce-wymigują się, tak jak napisałaś... A gdybym ja się nią nie zajmowała, to co by było? Pewnie nie chodziła by na jazdy do rekreacji, bo jak zaczynałam ją jeździć, stawała dęba, ponosiła-rwała galopem do stajni, stawiała się, a nikt bardziej doświadczony nie miał czasu na nią wsiadać... Z brakiem użytkowania konia wiąże się też zaniedbanie go. Bo po co czyścić konia który i tak nie pracuje? Bynajmniej tak się u nas w stajni myśli, a wina jest głównie po stronie stajennego, który koniami się zajmuje. Trenerka jest fajna, miła, ale jest na stajni w weekendy, bo studiuje. Może z nią pogadam, dlaczego tak się w tej stajni postępuje z koniami "hodowlano-rekreacyjnymi"...   A co do tego, że koń musi mieć czyszczone kopyta, to ponoć w naszej stajni stała klacz, która miała tak przegnite kopyta, że nie miała w ogóle strzalek!!! Została sprzedana, ale nie wiem jaki los ją spotkał... Jak się o tym dowiedziałam, to pomyślałam, że Glamour pewnie też by tak skończyła, gdyby nikt się nią nie zajmował i tylko by rodziła źrebaki... No chyba, że właściciel wyłożył by kasę na leczenie, którą niewątpliwie ma...   Nie byłam ostatnio na stajni, więc na razie nie ćwiczyłam z linką, jak poćwiczę, to napiszę ;)

  • MrLusia 2011-08-31 10:36:40

  • Reklama
  • MrLusia 2011-08-31 10:57:13

    W ośrodku, do którego uwielbiam przyjeżdżać jest kary koń o imieniu Cytrus. Według mnie, jest to najładniejszy koń w całej stajni i niestety ,,najtrudniejszy"". Jego pierwszy właściciel okładał go batami i podawał mu alkohol!!!  Jednak na tym koniu w tym czasie jeździły małe dzieci i jeździł on przecudnie na ląży. Gdy trafił w nasze ręce miał tak spuchnięte nogi, że nasz weterynarz kazał obwinąć je bandarzami. Od tego czasu Cytrus zrobił się... niedostępny. Ugryzł już 2 małych dzieci. Gdy po raz pierwszy przyjechałam do rancza, koleżanki powiedziały mi, żebym się po prostu do niego nie zbliżała. Jednak on tak mi się spodobał, że postanowiłam go oswoić. Zaczęłam go czesać, regularnie czyścić. Przynosić mu smakołyki. W końcu dał mi się dotknąć i pogłaskać, jednak do dzisiaj ma problem z czyszczeniem. Próbuje mnie kopnąć nawet wtedy, gdy czeszę mu grzbiet, nie mówiać o kopytach. Przednich nie chce dać. Nie wiem jak to nazwać.... nogą rusza po podłodze ( mam nadzoeję, że wiecie o co mi chodzi). Po dłuższej chwili, jednak udaje mi się ją złapać. Tak chciałam go oswoić, że zapytałam stajennego, czy Cytrus chodził już kiedyś na lązy. On powiedział, że tak. Wtedy dostałam zgodę na lążowanie. Na początku chodził koło mnie, jednak nie chciał kłusować. Wtedy instruktor kazał mi go puścić i zaganiał go lążą. Koń miał nieziemski kłus i wyśmienity galop. Wszystko było jak w bajce, puki ogier zaczął się stawiać. Brykał i podskakiwał, tak, żebyśmy się go przestraszyli. W tym starciu wygrał, ale szkoda mi go zmarnować. Jest po przejściach, tak mi go szkoda. Nikomu nie daje się pogłaskać, a co dopiero wyczyścić, tylko do mnie troszeczkę się przekonał. Lążowałam go 2 razy, aż ostatniego razu stajenny powiedził, że mu się dzisiaj nie chce. Może zrobił za małe postępy.... nie wiem. Znudziło go to, może jakbym mu pokazała, że Cytrus zrobił krok do przodu, może podszedł by do tego jakoś tak bardziej przekonany, że coś da się z tym zrobić. Ten koń ma sentyment. Pomóżcie mi również!

  • MrLusia 2011-08-31 10:58:55

  • superhorsepl 2011-08-31 22:13:59

    Powiem tak ten sposób powolny z nagradzaniem jest dobry ale uważaj żeby konia za dużo nie ponagradzać bo później się inne problemy mogą zacząć z koniem, a wiem z doświadczenia, mimo że ja nie nagradzałem, ale za to obrywałem. Ja mam nieco inną metodę ale jej raczej nie wykonasz, z prostej przyczyny. Ja nie robię powoli bo nigdy nie mam na to czasu. Zawsze pracuję w stajniach gdzie jest full koni, tak jak teraz np w stajni jest ok 50 koni więc jest trochę tego i nie ma się czasu na bawienie z koniem w dawanie nóżki.Apaloosa ;d nie wiem gdzie Ty widziałaś te filmiki z dawaniem nóżki przez konia, wiem że takie konie się zdarzają, znam takie konie, ale to było bardzo zabawne co napisałaś do tegoż problemu :P.A kontynuując, to ja po prostu podchodzę do konia chwytam mu nogę, wkładam ją między nogi dzięki czemu mam obie ręce wolne, jak koń coś robi się miota, staram się to utrzymać, nie uda się, chce mnie kopnąć, to najwyżej w pośladek, ale z reguły zdążę się odsunąć, bo mimo że koń sam wyrywa, wiem dokładnie kiedy wypuszczę kopyto z ręki, a nie że się o tym dowiem jak mi wybije palca przykładowo. Np jak jednego konia uczyłem dawać kopyta, klacz która nigdy nic nie miała robione z kopytami przez 2 lata od urodzenia. No i jak kopała zadnimi kopytami to wielu ludziom przeszkadza, wielu ludzi wystrasza i odskakują na metr od konia, a u ludzi którzy podobnie jak ja działają pomaga i się to podoba. Bo jak koń chce mnie kopnąć a ja stoję koło niego, robię pół kroku w tył, a kopyto z racji że koń chce kopnąć bokiem, zagina do środka, to tak akurat żeby je chwycić, nie muszę nigdzie tam się ładować pod konia, a to jest wielką zaletą. Bo koń się broni przed złapaniem kopyta, myśli sobie, "a kopnę go, niech spada i nie przeszkadza mi jeść" A tutaj nagle "ZONG" bo koleś stał, nadal stoi i jeszcze ma kopyto w ręku.Ale do tego niestety trzeba mieć troszkę siły, oraz doświadczenia. Ja się tego akurat sam nauczyłem przez przypadek :).

  • Wikusioweziowata 2011-08-31 22:36:32

    Powiem Ci sposób mojej weterynarz. (sama ma kilka koni, i mówiła mi jak nauczyć młodego ogierka bo kopał jak go ogólnie przed kupnem oglądała.)Bierzesz sobie sznurek. Gruby gruby uwiąz może być. Zakładasz go luźno na nogę konia, i podnosisz nim kopyto. Jak koń zaczyna kopać, musisz to wytrzymać (nie pozwól mu zdjąć linki). ALE! Jeśli zdradzi cień chęci do współpracy, np. na chwilę przestanie "machać" nogą, odpuszczasz. I tak kilka razy, aż ta chwila będzie trwała tyle, że będzie można spokojnie wyczyścić kopytko. Z reguły to działa, mojego ogierka tak właśnie nauczyłam podawać kopyta. Ta metoda ma tę zaletę, że koń po jakimś czasie zrozumie " Aha, z nią nie wygram. kuuuuurczę. musze dać tę nogę." Potem jest oczywiście pochwała. może i smakołyk, ale nie za często.

  • Emilka Dębska 2023-09-27 17:24:14

    Spróbuj jeszcze raz podnieść mu kopyto, niech druga osoba (dorosła) trzyma mu kopyto, możesz dawać mu przysmaki żeby czymś się zajął. A jeśli spróbuje cię przygnieść kopnąć czy zabrać nogę itp. to trzaśnij go mocno (zanim to zrobi). A jeśli to już zrobi to od razu oddaj mu bardzo mocno. Wiem że to nie najlepsza metoda (nie hejtujcie mnie za nią) ale muszą być nagrody i kary ma cię szanować Pozdrawiam 

  • Reklama


Reklama
Reklama