Witam wszystkich Od kilku miesięcy zajmuję się koniem Jest to pół follblut. Koń gdy się buntuje staje dęby i to straszne proste świece stawia. Tydzień temu został wykastrowany. Boje się że nawet po kastracji dalej będzie takie cyrki odstawiał. Jak można tego oduczyć konia ?z góry dziękuję
Nie mam pojęcia jak można tego oduczyć, ale wiem jak zapobiec. Znam konia, który gdy trochę cofnie się łydkę staje dęba. A czy przypadkiem jeźdźcom, którym to się przydarzyło nie cofali łydki, chociaż o parę milimetrów. Nie które konie źle znoszą baty, więc to może być drugi powód. Więc zastanów się czego powinien jeździec jeżdżący na tym koniu unikać. Myślę, ze ten koń nie nadaje się na jazdy..., albo powinien jeździć na nim ktoś kto umie go powstrzymać.
Po kastracji powinien się trochę uspokoić. Jeździj na razie na wytoku. Kiedy czujesz, że staje ci dęba połóż się na jego szyję. Uważaj żeby nie ciągnąć za wodzę, bo polecisz razem z nim do tyłu. Przy jeździe bądź czujna i pochylona do przodu. Z bardziej radykalnych metod to możesz dać mu wycisk. Solidny galop, tak żeby nie miał czasu pomyśleć. Jeżeli będzie bardzo zmęczony za każdym razem jak będzie się stawał to do głowy mu nie przyjdzie żeby dębować.
Jedyną szybko skutkującą ale też nie do końca fajną metodą jest dociągnięcie mu wtedy maksymalnie wody w dół położenie sie na nim i uderzenie go a raczej klepnięcie go bacikiem między uszy. Oczywiście tak żeby nie zrobić mu krzywdy a sprowadzić go na ziemie. Masz go po prostu troszkę wystraszyć. Miałam też ten problem i w ciągu 3/4 jazd tym sposobem pozbyłam sie tego. Tylko uważaj żeby go nie skrzywdzić bo ryzyko niestety jest.
znam osobe, ktora miala taki problem, ale z kobyłą...i za azdym razem, jak ona to robila, kolezanka zsiadala, brala lonze, i dawala jej pozadny wycisk, i pwtarzala to za kazdym razem ;)
Przeczytaj stosowny rozdział książki Monty Robertsa "Ode mnie dla was" tam znajdziesz odpowiednie metody, chociaż i one nie gwarantują sukcesuPozdrawiam
Najprostrzą metodą jest wykorzystanie tego w szkoleniu. Np. zastosować równomierne przesunięcie łydki dalej za popręg gdy koń dębuje. I jeszcze na dodatek go pochwalić. Wtedy koń głupieje i sam nie wie co jest grane. później powtarzać to i nauczyć konia stawania dęba na komendę. Konie wtedy już wiedza że nie są za to karane i nie jest to wielki halo, nie robi na nikim wrażenia i po prostu odpuszczają.
Tak, tak. Zwłaszcza jak się na plery z jeźdźcem wywali, na pewno nie zrobi to na nikim wrażenia. Faktycznie najlepiej nagradzać konia za narowy i bunty, przecież jak nie zostanie ukarany to będzie oznaczało, że wszystko jest ok, i nie warto kombinować, bo jeździec dalej będzie grzecznie siedział nie reagując na pomysły swego rumaka. Gorzej, jak jeździec jednak nie dożyje momentu wyciągnięcia takich wniosków przez konia...
haha, smieszna jestes. gratuluje pomyslow i pracy. to nic zlego ludzie zrozumcie, przeciez to taki `trik` ze kon umie cos innego, to tylko urozmaicenie jego pracy. a nie durne krecenie sie w kolko po ujezdzalni... czy ciagle skoki skoki skoki... oczywiscie trzeba sie umiec za to zabrac. jak sie nie umie to lepiej nie dotykac a dac komus kto ma pojecie.
"(...) Konie wtedy już wiedza że nie są za to karane i nie jest to wielki halo, nie robi na nikim wrażenia i po prostu odpuszczają."Pewnie się narażę wielu - ale tak właśnie oduczyłam kobyłkę debowania z ziemi - otóż kilka lat temu kupiłam z domorosłej szkółki agroturystycznej - kobyłkę konika polskiego, która nauczyła się - pewnie do dzieciaków - startować "na dwóch". Nie było to miłe - zwłaszcza, ze dotychczas hodowane u nas konie, były uczone od oseska kultury i szacunku - żadnego wskakiwania na człowieka, dębowania i innych "demo". Kobyła miała już 4 lata, był to na dodatek konik polski - rasa, która jak wiadomo lubi mieć swoje zdanie. Kiedy chciała już skończyć trening, albo generalnie jej się nie chciało - "łapy w wierch". raz - oberwała, ale potem pogadałam z prawnikami janowskiej stadniny i posłuchałam rady - wzięcia ja na olewkę. Wymaga to jednak wbrew pozorom trochę odwagi, umiejętności i konsekwencji. Kiedy koń stawał dęba - nie ustępowałam "ani o jeden krok" dosłownie i w przenośni, nie karciłam ją - ale starałam jej przypomnieć - o co generalnie chodziło np: zmiana kierunku na lonży, zatrzymanie itp. Nie wiem jak z siodła - bo na niej nie jeździła - ale po roku koń zupełnie zapominał o tej durnowatej metodzie "stawiania się". jestem pewna, ze gdybym ja zaczęła za to karać - owszem, odpuściła by, ale by nie zapomniała. Znam ludzi, którzy z siodła tez oduczali konia dębowania metoda - zróbmy użytek z twojej złości. teraz konie debuja tylko na komendę. fakt, nie ma się co brać za to osoba, która przy pierwszej świecy glebnie aż miło... Generalnie przy robieniu czegokolwiek z koniem wyznaje zasadę - nie potrafisz nie pchaj się na afisz! Dlatego ja popiera metodę Eklerkowej - jednak jest dobra dla dobrego jeźdźca, który wysiedzi dęba...
Witam wszystkich Od kilku miesięcy zajmuję się koniem Jest to pół follblut. Koń gdy się buntuje staje dęby i to straszne proste świece stawia. Tydzień temu został wykastrowany. Boje się że nawet po kastracji dalej będzie takie cyrki odstawiał. Jak można tego oduczyć konia ?z góry dziękuję
Nie mam pojęcia jak można tego oduczyć, ale wiem jak zapobiec. Znam konia, który gdy trochę cofnie się łydkę staje dęba. A czy przypadkiem jeźdźcom, którym to się przydarzyło nie cofali łydki, chociaż o parę milimetrów. Nie które konie źle znoszą baty, więc to może być drugi powód. Więc zastanów się czego powinien jeździec jeżdżący na tym koniu unikać. Myślę, ze ten koń nie nadaje się na jazdy..., albo powinien jeździć na nim ktoś kto umie go powstrzymać.
Po kastracji powinien się trochę uspokoić. Jeździj na razie na wytoku. Kiedy czujesz, że staje ci dęba połóż się na jego szyję. Uważaj żeby nie ciągnąć za wodzę, bo polecisz razem z nim do tyłu. Przy jeździe bądź czujna i pochylona do przodu. Z bardziej radykalnych metod to możesz dać mu wycisk. Solidny galop, tak żeby nie miał czasu pomyśleć. Jeżeli będzie bardzo zmęczony za każdym razem jak będzie się stawał to do głowy mu nie przyjdzie żeby dębować.
Jedyną szybko skutkującą ale też nie do końca fajną metodą jest dociągnięcie mu wtedy maksymalnie wody w dół położenie sie na nim i uderzenie go a raczej klepnięcie go bacikiem między uszy. Oczywiście tak żeby nie zrobić mu krzywdy a sprowadzić go na ziemie. Masz go po prostu troszkę wystraszyć. Miałam też ten problem i w ciągu 3/4 jazd tym sposobem pozbyłam sie tego. Tylko uważaj żeby go nie skrzywdzić bo ryzyko niestety jest.
znam osobe, ktora miala taki problem, ale z kobyłą...i za azdym razem, jak ona to robila, kolezanka zsiadala, brala lonze, i dawala jej pozadny wycisk, i pwtarzala to za kazdym razem ;)
Dziękuję Bardzo . Tak właśnie zrobię, konik jest po kastracji więc myślę że sie trochę uspokoi Za jakiś czas zaczniemy prace i zobaczymy :)
Przeczytaj stosowny rozdział książki Monty Robertsa "Ode mnie dla was" tam znajdziesz odpowiednie metody, chociaż i one nie gwarantują sukcesuPozdrawiam
Podobno wytok ma zapobiegać dębowaniu, ale działania tego jeszcze nie miałam okazji przetestować.Nic nie szkodzi wypróbować ;)
Najprostrzą metodą jest wykorzystanie tego w szkoleniu. Np. zastosować równomierne przesunięcie łydki dalej za popręg gdy koń dębuje. I jeszcze na dodatek go pochwalić. Wtedy koń głupieje i sam nie wie co jest grane. później powtarzać to i nauczyć konia stawania dęba na komendę. Konie wtedy już wiedza że nie są za to karane i nie jest to wielki halo, nie robi na nikim wrażenia i po prostu odpuszczają.
Tak, tak. Zwłaszcza jak się na plery z jeźdźcem wywali, na pewno nie zrobi to na nikim wrażenia. Faktycznie najlepiej nagradzać konia za narowy i bunty, przecież jak nie zostanie ukarany to będzie oznaczało, że wszystko jest ok, i nie warto kombinować, bo jeździec dalej będzie grzecznie siedział nie reagując na pomysły swego rumaka. Gorzej, jak jeździec jednak nie dożyje momentu wyciągnięcia takich wniosków przez konia...
haha, smieszna jestes. gratuluje pomyslow i pracy. to nic zlego ludzie zrozumcie, przeciez to taki `trik` ze kon umie cos innego, to tylko urozmaicenie jego pracy. a nie durne krecenie sie w kolko po ujezdzalni... czy ciagle skoki skoki skoki... oczywiscie trzeba sie umiec za to zabrac. jak sie nie umie to lepiej nie dotykac a dac komus kto ma pojecie.
najlepiej wpir.dzielic mu batów. gratuluje !!
"(...) Konie wtedy już wiedza że nie są za to karane i nie jest to wielki halo, nie robi na nikim wrażenia i po prostu odpuszczają."Pewnie się narażę wielu - ale tak właśnie oduczyłam kobyłkę debowania z ziemi - otóż kilka lat temu kupiłam z domorosłej szkółki agroturystycznej - kobyłkę konika polskiego, która nauczyła się - pewnie do dzieciaków - startować "na dwóch". Nie było to miłe - zwłaszcza, ze dotychczas hodowane u nas konie, były uczone od oseska kultury i szacunku - żadnego wskakiwania na człowieka, dębowania i innych "demo". Kobyła miała już 4 lata, był to na dodatek konik polski - rasa, która jak wiadomo lubi mieć swoje zdanie. Kiedy chciała już skończyć trening, albo generalnie jej się nie chciało - "łapy w wierch". raz - oberwała, ale potem pogadałam z prawnikami janowskiej stadniny i posłuchałam rady - wzięcia ja na olewkę. Wymaga to jednak wbrew pozorom trochę odwagi, umiejętności i konsekwencji. Kiedy koń stawał dęba - nie ustępowałam "ani o jeden krok" dosłownie i w przenośni, nie karciłam ją - ale starałam jej przypomnieć - o co generalnie chodziło np: zmiana kierunku na lonży, zatrzymanie itp. Nie wiem jak z siodła - bo na niej nie jeździła - ale po roku koń zupełnie zapominał o tej durnowatej metodzie "stawiania się". jestem pewna, ze gdybym ja zaczęła za to karać - owszem, odpuściła by, ale by nie zapomniała. Znam ludzi, którzy z siodła tez oduczali konia dębowania metoda - zróbmy użytek z twojej złości. teraz konie debuja tylko na komendę. fakt, nie ma się co brać za to osoba, która przy pierwszej świecy glebnie aż miło... Generalnie przy robieniu czegokolwiek z koniem wyznaje zasadę - nie potrafisz nie pchaj się na afisz! Dlatego ja popiera metodę Eklerkowej - jednak jest dobra dla dobrego jeźdźca, który wysiedzi dęba...