Witam, mam pytanie jak odzwyczaić konia od drugiego konia.Może po kolei.Miałam trzy konie dwie klacze i źrebaka.Starsze konie zawsze były razem nawet jak wychodziły w siodłach w teren to też razem.Los tak chciał , że została mi jedna klacz i źrebak w stajni jest ok, ale jak biorę kobyłę w teren to jest niespokojna i pobudzona zawsze miała towarzystwo.Co teraz zrobić żeby ją uspokoić?
Jak odzwyczaić konia od konia, czyli... jak zabić konia w koniu. :) Bo o to w tym właśnie chodzi...Koń jest zwierzęciem stadnym i instynkt ciągnie go do pobratymców. Niektóre konie mają tak silny instynkt stadny, że nigdy spokojnie nie nauczą oddalać się od reszty stada. Można konia stopniowo przyzwyczajać do rozłąki, zwiększając dystans samotnych wypraw i czas ich trwania. Jednak trzeba być gotowym na to, że koń nie będzie chciał się spokojnie oddalić od domu, a jeśli już to się uda, droga powrotna może stać się dla nas prawdziwą gehenną, ponieważ nasz wierzchowiec będzie się starał za wszelką cenę pokonać ją jak najszybciej. Nie mamy jednak gwarancji, że wszelkie nasze wysiłki nie zakończą się niepowodzeniem.Warto zatem odpowiedzieć sobie na pytanie, czy koniecznie musimy naszego konia nauczyć spędzania czasu w rozłące ze stadem (bo np. będzie on startował w zawodach i musi umieć odłączyć się od innych koni), czy też pozwolimy mu w pełni pozostać koniem i spacery w terenie będziemy odbywać w towarzystwie drugiego konia / koni (co poza wszystkim jest nie tylko sympatyczne, ale i bardziej bezpieczne).
"...zabić konia w koniu" mocne słowa, chyba za mocne.Nie chodzi mi o odłączenie kobyły od stada.Wiem, że konie to stadne zwierzęta i potrzebują towarzystwa.Pewnie że o wiele przyjemniej jeździ się w siodle w dwa konie ale teraz mam jednego a źrebak jest młody (8 miesięcy)i jeszcze sporo czasu upłynie zanim pójdzie w siodło a kobyła musi chodzić.Kobyłę przyzwyczaiłam do ciągłego towarzystwa drugiego konia i to był błąd, którego już nie popełniłam ze źrebakiem, który już po pierwszym tygodniu zostawał sam na chwilę w stajni i teraz nie ma z nim problemu.Myślę,że tu potrzeba trochę czasu i kobyła przyzwyczai się do nowej sytuacji.
Koń nie czuje się z tobą bezpiecznie
, nie uznaje cię jako lidera. Poczytaj sobie na temat przywództwa ,
zdobywania zaufania pod tym adresem http://www.konnacafe.pl/
Również w numerach archiwalnych
No i tu się mylisz czuje się ze mną bezpiecznie.Kobyła jest do mnie bardzo przyzwyczajona i jak córka pierwszy raz wyprowadziła ją w siodle w teren samą to musiałam przy niej iść a ona szła jak pies przy nodze i było dobrze.Szczerze mówiąc nie wiem do czego zmierzasz w swojej wypowiedzi ja nie jestem koniem żeby mnie traktowała jak lidera a w tym stadzie jak dwa konie można nazwać stadem to ona rządzi.Od pięciu lat hoduje konie nie wiem wszystkiego ale uwierz mi że artykułów i książek na temat koni mam mnóstwo i nie zawalają one półek tylko je czytam i nie zawsze( stwierdzam z przykrością) teoria pokrywa się w 100% z praktyką
Chciałem tylko z podkreślić , że
człowiek powinien zajmować pozycję przywódcy , konia alfa w
grupie składającej się z konia i człowieka. Dużo problemów
bierze się z tego że koń nawet nas lubi, ale w jego oczach nie
jesteśmy koniem alfa i w przypadku zagrożenia może pomyśleć
sobie tak, lubię go ale on mię nie obroni , muszę ratować się
sam . Koń wtedy się płoszy , nie chce odejść od stada itp. Masz
rację że teoria czasami rozmija się z praktyką ,wielką sztuką
jest połączenie teorii z praktyką i przetworzenie do potrzeb
konkretnego konia .
Aga - a czy przypadkiem nie chodzi jej o źrebaka, który został w stajni? Jeżeli tak - to mamy dwa potężne instynkty - stadny i macierzyński. Czy nie próbowałas malucha zabierac razem z nia w teren - nie namawiam, bo nie wiem jakie masz w tym temacie doświadczenie i czy warunki terenowe są bezpieczne. Jednak ze źrebakiem czy bez - kobyła ma słuchac Ciebie, a nie swoich "wewnętrznych doradców". Proponuje spacery w ręku pod twoje dyktando, potem w siodle, ale bez gakopu. Każde poniesienie do stajni powinno prowadzić do powrotu w teren. kiedy zas wróci spokojnie - ok, zasłużony powrót do stada. Nie pozwól jej soba żadzić - to Ty dyktujesz jej co ma robić, a nie zgadzasz na jej "występy artystyczne" i "humorki". Zgadzam się z Szarym pielgrzymem - kobyła to nie koleżanka, bo lubienie nie daje efektu posłuszeństwa, oczywiście wcale nie przeszkadza, ale musi oprócz tego być relacja podporządkowania konia człowiekowi.
Nie to nie chodzi o źrebaka jestem tego pewna na 100%.źrebak zostawał sam od pierwszego tygodnia życia a teraz już ma 8 miesięcy.A co do tego ponoszenia to tak robiłam ,że jak poniosła do domu to nie została wpuszczona do stajni tylko zmusiłam ją do powrotu w teren.
a czy to jej ponoszenie w kierunku domu nie zaczęło się przypadkiem po oźrebieniu ? kiedy źrebak zaczął zostawać w stajni a ona jechała w teren ?dziwne, że tak dużo książek przeczytałaś a nie doczytałaś dwóch podstawowych rzeczy:1. o pozycji lidera w stosunku człowiek- koń ,2. o tym do czego służy munsztuk - do bardziej precyzyjnego porozumiewania się z koniem, tylko dla osób wybitnie jeżdżących, głównie w ujeżdżeniu a nie do pohamowania końskiego instynktu czy stłamszenia lęku,radzę pilną konsultację z instruktorem albo rozważenie umieszczenia koni w profesjonalnej stajni, gdzie pracuje instruktor, trener ktoś kto się naprawdę zna na koniach :-)
wyobraź sobie ,że nie zaczęło się po ożrebieniu i jak źrebak zostawał sam.Konsultacja z instruktorem jest mi nie potrzebna,radzę sobie a moje konie będą stały w swojej stajni.
wierze Ci Aga - bo to nie musi chodzić o źrebaka - ja po prostu podaje jedna z przyczyn, która nasuwa się w tej sytuacji na myśl... jednak im więcej piszesz - tym więcej wiemy. Zastanawia mnie moment, gdy ze stada odszedł ten drugi koń-towarzysz jej terenów. Po zmianach w stadzie - każdy koń chce wzmocnić swoja pozycje, a jednoczesnie jest to podyktowane jego niepwnością o własne miejsce w nowej hierarchii - to mogło leżeć u podstaw zmian w zachowaniu konia. Klacz podjeła próbe dominacji,a reszta układa sie sama - bo wybacz, ale twoje opisy sugerują, że to ona rządzi. Niech Cię nie zwiedzie grzeczne prowadzenie w reku, czy potulne stanie w miejscu - to nic nie znaczy, bo w danej chwili ona robi co chce. zwróć uwage na jej reakcje, gdy sie jej sprzeciwiasz, gdy robisz tak jak Ty chcesz, a ona nie chce - dopiero wtedy łatwo okreslić kto tu rządzi. Popracuj nad nia, bo na razie "dziurka jest mała" ale nieposłuszenstwo konia potrafi byc jak rwacy potok - całkiem niezauważalnie zmieni sie w żywiołowa rzekę, na która juz trudno zapanować... Pewnie, ze jej nigdzie nie oddawaj, ale popros by ja ktos troche pojeździł - oprócz Ciebie i córki. Tylko zrezygnuj z munsztuka - to złudzenie, ze działa. wisz jakie to działanie? jak podstawienie wiaderka pod dzire w dachu - jasne.. sucho... do czasu, tylko co z ta dziurą? Nawet w drobnych rzeczach - przy karmieniu, czyszczeniu, siodłaniu - przypominaj jej , ze to Ty jesteś przewodnikiem stada nie ona. Popracuj z nią z ziemi - wielu osobom wydaje się dziwne - bo po co im praca z ziemi skoro chcą jeździć - ale taka praca procentuje posłuszeństwem i zgraniem w siodle, w zaprzęgu, wszędzie.
Rumel,dzięki za rady przydadzą się.Ta kobyła jest taka,że ciągle jej trzeba przypominać kto tu rządzi.Ja to mam wrażenie ,że ona próbuje na ile jej wolno jak widzi,że nie przelewki to odpuszcza.Wiem dlaczego taka jest, to moja wina bo jej pobłażałam na samym początku jak ją kupiłam.
Witam, mam pytanie jak odzwyczaić konia od drugiego konia.Może po kolei.Miałam trzy konie dwie klacze i źrebaka.Starsze konie zawsze były razem nawet jak wychodziły w siodłach w teren to też razem.Los tak chciał , że została mi jedna klacz i źrebak w stajni jest ok, ale jak biorę kobyłę w teren to jest niespokojna i pobudzona zawsze miała towarzystwo.Co teraz zrobić żeby ją uspokoić?
Jak odzwyczaić konia od konia, czyli... jak zabić konia w koniu. :) Bo o to w tym właśnie chodzi...Koń jest zwierzęciem stadnym i instynkt ciągnie go do pobratymców. Niektóre konie mają tak silny instynkt stadny, że nigdy spokojnie nie nauczą oddalać się od reszty stada. Można konia stopniowo przyzwyczajać do rozłąki, zwiększając dystans samotnych wypraw i czas ich trwania. Jednak trzeba być gotowym na to, że koń nie będzie chciał się spokojnie oddalić od domu, a jeśli już to się uda, droga powrotna może stać się dla nas prawdziwą gehenną, ponieważ nasz wierzchowiec będzie się starał za wszelką cenę pokonać ją jak najszybciej. Nie mamy jednak gwarancji, że wszelkie nasze wysiłki nie zakończą się niepowodzeniem.Warto zatem odpowiedzieć sobie na pytanie, czy koniecznie musimy naszego konia nauczyć spędzania czasu w rozłące ze stadem (bo np. będzie on startował w zawodach i musi umieć odłączyć się od innych koni), czy też pozwolimy mu w pełni pozostać koniem i spacery w terenie będziemy odbywać w towarzystwie drugiego konia / koni (co poza wszystkim jest nie tylko sympatyczne, ale i bardziej bezpieczne).
"...zabić konia w koniu" mocne słowa, chyba za mocne.Nie chodzi mi o odłączenie kobyły od stada.Wiem, że konie to stadne zwierzęta i potrzebują towarzystwa.Pewnie że o wiele przyjemniej jeździ się w siodle w dwa konie ale teraz mam jednego a źrebak jest młody (8 miesięcy)i jeszcze sporo czasu upłynie zanim pójdzie w siodło a kobyła musi chodzić.Kobyłę przyzwyczaiłam do ciągłego towarzystwa drugiego konia i to był błąd, którego już nie popełniłam ze źrebakiem, który już po pierwszym tygodniu zostawał sam na chwilę w stajni i teraz nie ma z nim problemu.Myślę,że tu potrzeba trochę czasu i kobyła przyzwyczai się do nowej sytuacji.
Koń nie czuje się z tobą bezpiecznie , nie uznaje cię jako lidera. Poczytaj sobie na temat przywództwa , zdobywania zaufania pod tym adresem http://www.konnacafe.pl/ Również w numerach archiwalnych
No i tu się mylisz czuje się ze mną bezpiecznie.Kobyła jest do mnie bardzo przyzwyczajona i jak córka pierwszy raz wyprowadziła ją w siodle w teren samą to musiałam przy niej iść a ona szła jak pies przy nodze i było dobrze.Szczerze mówiąc nie wiem do czego zmierzasz w swojej wypowiedzi ja nie jestem koniem żeby mnie traktowała jak lidera a w tym stadzie jak dwa konie można nazwać stadem to ona rządzi.Od pięciu lat hoduje konie nie wiem wszystkiego ale uwierz mi że artykułów i książek na temat koni mam mnóstwo i nie zawalają one półek tylko je czytam i nie zawsze( stwierdzam z przykrością) teoria pokrywa się w 100% z praktyką
Chciałem tylko z podkreślić , że człowiek powinien zajmować pozycję przywódcy , konia alfa w grupie składającej się z konia i człowieka. Dużo problemów bierze się z tego że koń nawet nas lubi, ale w jego oczach nie jesteśmy koniem alfa i w przypadku zagrożenia może pomyśleć sobie tak, lubię go ale on mię nie obroni , muszę ratować się sam . Koń wtedy się płoszy , nie chce odejść od stada itp. Masz rację że teoria czasami rozmija się z praktyką ,wielką sztuką jest połączenie teorii z praktyką i przetworzenie do potrzeb konkretnego konia .
A, to ja nie zrozumiałam masz racje koń musi wiedzieć " kto tu rządzi ". A co do tej teorii i praktyki nieraz ciężko.
Aga - a czy przypadkiem nie chodzi jej o źrebaka, który został w stajni? Jeżeli tak - to mamy dwa potężne instynkty - stadny i macierzyński. Czy nie próbowałas malucha zabierac razem z nia w teren - nie namawiam, bo nie wiem jakie masz w tym temacie doświadczenie i czy warunki terenowe są bezpieczne. Jednak ze źrebakiem czy bez - kobyła ma słuchac Ciebie, a nie swoich "wewnętrznych doradców". Proponuje spacery w ręku pod twoje dyktando, potem w siodle, ale bez gakopu. Każde poniesienie do stajni powinno prowadzić do powrotu w teren. kiedy zas wróci spokojnie - ok, zasłużony powrót do stada. Nie pozwól jej soba żadzić - to Ty dyktujesz jej co ma robić, a nie zgadzasz na jej "występy artystyczne" i "humorki". Zgadzam się z Szarym pielgrzymem - kobyła to nie koleżanka, bo lubienie nie daje efektu posłuszeństwa, oczywiście wcale nie przeszkadza, ale musi oprócz tego być relacja podporządkowania konia człowiekowi.
Nie to nie chodzi o źrebaka jestem tego pewna na 100%.źrebak zostawał sam od pierwszego tygodnia życia a teraz już ma 8 miesięcy.A co do tego ponoszenia to tak robiłam ,że jak poniosła do domu to nie została wpuszczona do stajni tylko zmusiłam ją do powrotu w teren.
a czy to jej ponoszenie w kierunku domu nie zaczęło się przypadkiem po oźrebieniu ? kiedy źrebak zaczął zostawać w stajni a ona jechała w teren ?dziwne, że tak dużo książek przeczytałaś a nie doczytałaś dwóch podstawowych rzeczy:1. o pozycji lidera w stosunku człowiek- koń ,2. o tym do czego służy munsztuk - do bardziej precyzyjnego porozumiewania się z koniem, tylko dla osób wybitnie jeżdżących, głównie w ujeżdżeniu a nie do pohamowania końskiego instynktu czy stłamszenia lęku,radzę pilną konsultację z instruktorem albo rozważenie umieszczenia koni w profesjonalnej stajni, gdzie pracuje instruktor, trener ktoś kto się naprawdę zna na koniach :-)
wyobraź sobie ,że nie zaczęło się po ożrebieniu i jak źrebak zostawał sam.Konsultacja z instruktorem jest mi nie potrzebna,radzę sobie a moje konie będą stały w swojej stajni.
wierze Ci Aga - bo to nie musi chodzić o źrebaka - ja po prostu podaje jedna z przyczyn, która nasuwa się w tej sytuacji na myśl... jednak im więcej piszesz - tym więcej wiemy. Zastanawia mnie moment, gdy ze stada odszedł ten drugi koń-towarzysz jej terenów. Po zmianach w stadzie - każdy koń chce wzmocnić swoja pozycje, a jednoczesnie jest to podyktowane jego niepwnością o własne miejsce w nowej hierarchii - to mogło leżeć u podstaw zmian w zachowaniu konia. Klacz podjeła próbe dominacji,a reszta układa sie sama - bo wybacz, ale twoje opisy sugerują, że to ona rządzi. Niech Cię nie zwiedzie grzeczne prowadzenie w reku, czy potulne stanie w miejscu - to nic nie znaczy, bo w danej chwili ona robi co chce. zwróć uwage na jej reakcje, gdy sie jej sprzeciwiasz, gdy robisz tak jak Ty chcesz, a ona nie chce - dopiero wtedy łatwo okreslić kto tu rządzi. Popracuj nad nia, bo na razie "dziurka jest mała" ale nieposłuszenstwo konia potrafi byc jak rwacy potok - całkiem niezauważalnie zmieni sie w żywiołowa rzekę, na która juz trudno zapanować... Pewnie, ze jej nigdzie nie oddawaj, ale popros by ja ktos troche pojeździł - oprócz Ciebie i córki. Tylko zrezygnuj z munsztuka - to złudzenie, ze działa. wisz jakie to działanie? jak podstawienie wiaderka pod dzire w dachu - jasne.. sucho... do czasu, tylko co z ta dziurą? Nawet w drobnych rzeczach - przy karmieniu, czyszczeniu, siodłaniu - przypominaj jej , ze to Ty jesteś przewodnikiem stada nie ona. Popracuj z nią z ziemi - wielu osobom wydaje się dziwne - bo po co im praca z ziemi skoro chcą jeździć - ale taka praca procentuje posłuszeństwem i zgraniem w siodle, w zaprzęgu, wszędzie.
Rumel,dzięki za rady przydadzą się.Ta kobyła jest taka,że ciągle jej trzeba przypominać kto tu rządzi.Ja to mam wrażenie ,że ona próbuje na ile jej wolno jak widzi,że nie przelewki to odpuszcza.Wiem dlaczego taka jest, to moja wina bo jej pobłażałam na samym początku jak ją kupiłam.