Reklama
  • uhuru2013-07-31 14:05:49

    Cześć :)Mam problem z koniem na którym jeżdżę, a właściwie klaczą mającą już swoje lata. Za każdym razem kiedy wyprowadzam ją z boksu na ujeżdżalnie zatrzymuje się i stoi, a droga długa więc ma miejsce na kapryszenie. Na ogół udaje mi się ją ruszyć delikatnie jej to perswadując. Niestety ostatnio stanęła i za nic nie chciała pójść w stronę ujeżdżalni. Na szczęście pomógł mi jakiś pan i poszła. Wiem, że takie zatrzymywanie się niestety oznacza coś bardzo złego bo brak szacunku ze strony konia. Moglibyście mi powiedzieć co robić w takich sytuacjach? Co zrobić, żeby koń szedł grzecznie za mną tam gdzie chce żeby szedł bez marudzenia i grymaszenia? Dodam jeszcze, że ostatnio kiedy mi stanęła tak na amen miałam od kogoś pomoc przy jej siodłaniu. Nie wiem czy to mogło mieć wpływ na wzrost jej uporu?Z góry dziękuję za każdą pomoc.

  • LoveBarwa 2013-07-31 20:49:40

    Witam ;) Twój problem brzmi znajomo. Sama miałam tak z folblutką na której jeżdżę. Nie chciała za nic wejść na ujeżdżalnię, stawała tak na amen, jak to pisałaś, i to często po kilka razy. Okazało się, że klacz mi tak robiła, bo byłam zbyt delikatna. Koń uznał, że nie odważę się z nim walczyć i będzie mógł uniknąć roboty (bo cały problem ma jedną przyczynę - koniowi nie chce się robić. Dobrze wie, ze jeździsz na nim na ujeżdżalni, więc jak tam nie wejdzie, to nie będzie jazdy. W dodatku koń to taki kombinator, że wykorzystuje każdą niepewność jeźdźca). Widocznie Tobie tak jak i mi zabrakło stanowczości. Ja pewnego razu się wnerwiłam i wzięłam klacz na sposób. Poszłam prowadzić ją z palcatem. Każdy koń bardziej lub mniej się go boi. Efekt był taki, że klacz doszła jakoś do samego wejścia do ujeżdżalni. Jak tuż przed nim się zatrzymała i myślała, ze się będę z nią znowu pieścić, to skarciłam ją stanowczym głosem i dałam palcatem po łopatce. Opór ustąpił. Parę razy prowadziłam ją z palcatem i nawet się raz nie zatrzymała. Teraz prowadzę nawet bez, ale klacz dobrze wie, do czego jestem zdolna i że nie dam sobie w kaszę dmuchać. Musisz spróbować, bo takie, za przeproszeniem, pierdzielenie się z istotą 10 razy większą od Ciebie nia ma najmniejszego sensu. Koń jest większy i to gwarantuje mu przewagę siłową, więc siłą nic nie zyskasz. Do konia trzeba sposobem. Tylko tak: z tym bacikiem, to zależnie od potrzeb. Czasem wystarczy go pokazać, czasem leciutko puknąć po łopatce, a jak koń ma to gdzieś, to po zadzie. Za każde zatrzymanie trzeba karcić, bo to nie jest prawidłowe zachowanie ze strony konia i jest przejawem ignorancji wobec Ciebie i dominacji. Musisz pokazać klaczy, kto tu rządzi, bo hierarchia między Wami jest narazie zaburzona. Pokaż, że Ty jesteś tu Panią sytuacji i nie daj się, a koń ulegnie. teraz prowadzenie każdego konia jest dla mnie pestką, choć swego czasu nie mogłam nawet wyprowadzić konia z boksu, a na ujeżdżalnię szliśmy po kawałku. Mi pomógł palcat. Spróbuj.Jeżeli jednak palcat Ci nie odpowiada, jest jeszcze metoda łagodniejsza, ale polemizowałabym nad jej skutecznością. Raz czy dwa pomogło, ale większość przypadków to była klapa. Włascicielka tej folblutki poleciła mi, ze jak kon stanie, mam z nim skręcić i zrobić kółko. Koń z miejsca robi to koło, idzie w każda stronę tylko nie do przodu, ale często jest tak, ze zrobisz to koło, a koń staje raz jeszcze i ani w te ani we wte. W lekkich przypadkach to moze pomaga, ale ten co pisujesz, moim zdaniem wymaga palcata. Niech klacz sobie nie myśli że może Cię wykiwać, Nie bój się użyć palacata. Nie chodzi o to, by zlać konia bardzo mocno, ale dać wyraźny sygnał by sie ruszył.I na koniec jeszcze jedno. Jak jest u Cb z ubieraniem jej? Stawia opór przy czymkolwiek? Obraca się zadem, jak Cie widzi z ogłowiem, nie chce podać nogi? Często koń wyrabia sobie o Tb opinię już podczas czyszczenia. Testuje Cię. Jesli odpuścisz przy jakimkolwiek przejawie oporu, kon już wie, że nie jesteś w stanie go zdominować. Potem odpierdziela takie rzeczy w drodze na ujeżdżalni i na jazdach. Trzeba mieć do konia podejscie, stanowcze i zdecydowane. Moje problemy zaczęły się własnie w boksie, bo koń mi takie różne utrudnienia robił, a ja bałam się go skarcić. Teraz jest dużo lepiej, bo hierarchia między mna i koniem jest wyraźnie zaznaczona. Przepraszam ze tak się straszliwie rozpisałam, ale może skorzystasz z moich porad. Jakbyś miała jakies pytania to pisz śmiało. Pozdrawiam :) Powodzenia w przejmowaniu steru :D 

  • arrlena 2013-07-31 21:32:34

    Klacz jednym słowem próbuje na co może sobie z Tobą pozwolić, więc walczy o przywództwo w Waszym stadzie. Trzeba być delikatnym i dawać zrozumiałe sygnały dla konia.  "Jesli odpuścisz przy jakimkolwiek przejawie oporu, kon już wie, że nie jesteś w stanie go zdominować".  - Nie można odpuścić, to jest racja, ale konia nie można zdominować  ! Między Tobą a koniem mają być dobre relacje.  Przede wszystkim nie można "walczyć" z koniem ! - Nigdy z nim nie wygrasz ;) 

  • uhuru 2013-07-31 22:08:11

    Dziękuję za odpowiedź i za rozpisanie się :)Ok spróbuję z tym palcatem bo możesz mieć faktycznie rację, że byłam trochę za mało stanowcza. Poza tym może też doda mi to trochę pewności bo za każdym razem kiedy z nią idę to boję się, że mi stanie .... no i tak się dzieje. Z tym kółkiem jest jak mówisz próbowałam z nią tego i z chęcią szła ale w stronę stajni i właściwie tylko tam. Z ubieraniem jest ok. Zawsze jak za pierwszym razem wchodzę do boksu to najpierw witam się z koniem. Daję mu rękę do powąchania, chwilę głaszczę po szyi i mówię do niego. Dopiero później wchodzę z całym sprzętem do siodłania. Właściwie to największy problem jest właśnie w tym doprowadzeniu jej na ujeżdżalnie. Jeszcze raz dzięki za pomoc a z rad skorzystam na pewno :)

  • Reklama
  • LoveBarwa 2013-08-01 20:29:12

    arrlena ojej, czepiasz się słówek ;P chodziło mi o to, żeby przejąć rolę przywódcy. Człowiek powinien być traktowany przez konia jako osobnik wyżej w hierarchii. Inaczej nikt nie zajmowałby się końmi, bo koń narzucałby mu wszysko, a człowiek tylko kulił by się w kąciku. Człowiek musi być przywódcą, ale wcale nie mówię, że ma tą pozycję zdobyć agresją czy krzykiem. Oczywiście relacje koń-człowiek powinny być dobre, bo tylko jeśli koń lubi i szanuje jeźdźca, a przede wszystkim ufa mu, uzna jego przywództwo ;)A to moje "walczyć" nie oznacza wcale ustawki z koniem XD Chodziło mi tylko podjęcie jakichś działań, żeby koń nie robił mi takich numerów i nie stawiał się. Może nie użyłam jakichś wyszukanych słów, ale ważny jest sens w nich zawarty ;)

  • Warka 2013-08-23 16:02:05

    Delikatnie? Wszystko zależy od konia. Mój młodzik nie lubi chodzic w ciasnym kółku wiec kiedy sie zaprze to odwracam glowę w kierunku zadu robie kółko w miejscu i ruszam zdecydowanie do przodu. Nie moge do niego użyć palcata ani nawet machnąć ręką bo takich rzeczy sie bardzo boi i wtedy bije zadem. Klacz znowu popycham w bok aby przestawila nogi ( skrzyzowała) i wtedy ruszam do przodu. Są konie na które i to nie działa i wtedy jest mus użyc pomocy. Życzę powodzenia. 

  • Wiki123 2013-08-23 19:08:33

    Uważam , że to pytanie to lekka przesada. Może niedługo powstaną wątki ""Jak ruszyć stępem ? "" albo "" Jak założyć kantar "" . Kiedyś nie było takich stron i ludzie jak mieli problem to szli do instruktora , albo próbowali rozwiązać problem samemu , nabierając przy tym doświadczenia. Wiem , że ta strona od tego jest , ale bez przesady . Nie chcę być jakaś złośliwa czy niemiła , no ale moim zdaniem to po prostu lekka przesada .

  • kilimka 2013-10-28 12:40:57

    Długa ujeżdżeniówka, koń w ręku, w lewj owy bat i podganianie z boku, tak aby sięgnąć na bok, zad tą ujeżdżeniówką. Wypróbowana metoda.Tylko zasada brzmi: nie za często i nie mechanicznie, z wyczuciem chwili i potrzeby. Raczej nie dla początkujących osób z obyciem z końmi, wcale w tym wypadku nie trzeba umieć jeździć ;)

  • Reklama
  • lavenda 2013-10-28 14:15:41

    "Człowiek powinien być traktowany przez konia jako osobnik wyżej w hierarchii." To też nie do końca tak, nigdy nie uwierzę, że człowiek przez konia będzie kiedykolwiek traktowany jako wyższy w hierarchii osobnik. Dla koni jesteśmy raczej taką dziwną kaleką, nie dość, że na dwóch nogach, to uszy się nie ruszają, biegać toto nie umie, z kupy nic nie wyczyta, małe jakieś... nie wyrośnięte... po to nam baty, liny, i inne akcesoria by trochę konia "oszukać". Koń ma siłę, my mózg i sposoby :) Jakoś ta współpraca się układa przy odpowiednim podejściu, ale czy jesteśmy wyżej w  hierarchii? hmmm...  Popróbuj z palcatem, jeżeli koń się go boi bo tak został wychowany na pewno pomoże, ja bym spróbowałabym raczej z obracaniem (nie lubię batów, palcatów i wszystkiego czego konie się boją... wolę żeby chciały coś robić  a nie robiły ze strachu...) wbrew temu co niektórzy uważają obracanie, przesuwanie, przestawianie, działa na wszystkie konie, na jednego po pierwszym razie na drugiego po 30 ale działa, tak się własnie ostatnio sama pokręciłam z jednym delikwentem co miał akurat muchy w nosie i postanowił sprawdzić czy się uda niepojeździć :) Stanowczość, konsekwencja, łagodna perswazja, na niektórych artystów np wystarczy, że mu się głowę skręci i już grzecznie idzie dalej. No i sposób numer jeden ;) Marcheeeewka :) Na upartego dzieciucha zawsze pomaga motywacja w postaci łakocia. Oczywiście nie za często, nie za każdym razem, nie z ręki i raczej w ostateczności gdy inne sposoby zawiodą. To tak jak nam się spieszy i akurat nie mamy czasu i ochoty chodzić w kółko i tłumaczyć kto kogo "prowadzi" :)



Reklama
Reklama