Reklama
  • natkaa2012-06-27 12:12:00

    Pytanie jest do tych, którzy pomagają w stajni lub kiedyś pomagali. Więc pytam się:-Co tam robisz?-Przez ile godzin tam pracujesz?- Jesteś codziennie, czy parę razy w tygodniu?- Ile masz darmowych jazd?- Jak daleko masz do stajni?- Możesz dodać coś od siebie :).Bo ja bym chciała ale mam trochę do stajni, mogłabym dojeżdżać rowerem, ale nie codziennie. Przeprowadzam się na wieś tam gdzie jest ta stadnina, ale to dopiero w przyszłe wakacje bym tam mieszkała.

  • shiningami 2012-06-27 10:38:24

    Zacznijmy od tego ile masz lat, bo nie każdy będzie chciał brac odpowiedzialność za dziecko. Zazwyczaj na jedną, ew. 2 jazdy pracowałam od rana do wieczora  i to nie tylko robiąc przy koniach (bo powiedzmy szczerze za samo karmienie i wyprowadzanie się nie da na jazde zarobić) ale też , pomagałam w naprawach, remonatch, sprzątałam stajnie, boksy, pomieszczenia klubowe, czyściłam sprzęt, zszywałam podarte czapraki, w jednej stajni pomagałam nawet w pracach w polu. Prawda jest taka, że na jazdę trzeba na prawdę ciężko pracować, jest dużo chętnych, a mało kto daje radę, bo to się wydaje, że wszystko takie kolorowe, bo robisz przy konikach. A tu prosze praca jak każda inna- czyli ciężka ; )

  • hela616 2012-06-27 10:40:28

    w tygodniu jak mam szkołę to jestem 2 razy po jakieś 2h.... i mam za to jazde raz w tygodniuw wakacje lub ferie jestem częściej...a zajmuję się najróżniejszymi rzeczami od karmienia po mycie Wc

  • natkaa 2012-06-27 11:24:06

    Tak jestem dzieckiem, ale w stajni pracują młodsze dziewczyny, ja idę po wakacjach do 2 gimnazjum.

  • Reklama
  • Serenity 2012-06-27 14:31:00

    Hmm, ja może najpierw powiem o stajni,w której jeszcze pół roku temu pracowałam. Teraz niestety nie ma już tam koni.Przychodziłam tam codziennie, w wakacje jak i w roku szkolnym. W wakacje potrafiłam siedzieć całymi dniami,w  roku szkolnym w zależności od ilości nauki 2-4 godzin.Konie, które tam były chodziły w siodle i w bryczce, zwykle było ich 4-6. Musiałam codziennie wszystkie wyczyścić, poić i karmić w godzinach,w których byłam, czasem ścielić. Byłam na każdy telefon właściciela,żeby jechać bryczką w teren.Jeśli chodzi o drogę, to miałam 5 minut rowerem |D" Nie było tam instruktora itp. , konie były trzymane dla hobby. Jeździłam sama, ale komfort był..bo mogłam robić co chciałam, jeździć na ujeżdżalni, albo jechać w teren. Jak nie było dużo roboty, to nawet 4-6 godzin jazdy dziennie.Ogółem to robiłam tam za luzaka, bo w większości dni musiałam robić wszystko co się dało: w boksach, czyścić sprzęt, jeździć i pomagać na hubertusach, ślubach itd.Teraz jeżdżę w zamian za pracę w dwóch stajniach.Na ten moment do pierwszej jeżdżę codziennie, pod wieczór na 1,5 godziny.Mam godzinę jazdy z właścicielem, który ma uprawnienia instruktora, a w weekend wszystko odpracowuje. Czasem przyjeżdżam wcześniej przed jazdą, bo mam np. wyczyścić wszystkie konie (10). Mam tam 10 km w jedną stronę, więc głównie jestem zależna od transportu samochodem, choć zbieram się do jazdy na rowerze D:Do drugiej stajni jak na razie jeżdżę raz w tygodniu, na ogół w sobotę. Mam tam 15 km, więc już w ogóle nawet nie mam chęci zabierać się na rowerze x.x Do dyspozycji mam dwa konie: folbluta i fryzyjskiego. Czyszczę dwa konie, po czym wybieram sobie jednego, na którym chcę jeździć. Jazda trwa na ogół 3,5-4 godziny, również jeżdżę sama. Nie mam co dużo  sprzątać, tylko po sobie co nabałaganiłam, bo po prostu do tego zatrudnieni są ludzie i wiecznie jest porządek ^^

  • Serenity 2012-06-27 14:34:56

  • dudusiakowa 2012-06-27 18:04:38

    Ja w mojej nowej stajni pomagam od niedawna,ogólnie zaczęłam w niej jeździć dopiero miesiąc temu. Jest to stajnia hodowlana, więc głównie pomagam instruktorce w pracy z młodymi końmi,lonżuje je, puszczam w korytarz, uczę prowadzania na lonży. Podstawy, które mogę wykonywać w miarę mojego doświadczenia. W dni wolne zazwyczaj na 10, wtedy sprowadzamy konie do stajni, które na noc są na pastwisku i odwrotnie,karmimy je a same idziemy na śniadanie. Później zaczynamy jazdy i pracę  z końmi. Mniej więcej w stajni jestem do godziny 19-20. Jestem w każdą sobotę, w wakacje będę codziennie. Co do jazd do bywa różnie. W stajni mamy kilka starszych koni,które niedługo pójdą pod jazdy,więc teraz ja im przypominam podstawy. Dodatkowo dostałam konia pod opieke i to właśnie na nim trenuję za darmo w zamian za pomoc. Ogólnie dziennie w siodle siedzę jakieś 4 godziny :) Do tej stajni mam akurat tylko 10 km także jeżdżę sobie rowerkiem.Coś od siebie? Pewne doświadczenie zarówno w jeździe jak i w opiece nad końmi musisz mieć. Osób zielonych raczej nikt do pomocy nie przyjmuje..

  • Palerma 2012-06-27 22:41:39

    Kiedy zaczęłam "pomoc" w stajni byłam zupełnie "zielona". Na początku pomagałam w hipoterapii, sprzątaniu etc. Potem stopniowo czyszczenie,siodłanie,lonże. Dojazd - ok. 15 min rowerem.Starałam się przyjeżdżać tam codziennie, w tygodniu 3-5h, w weekendy dłużej. Za pomoc przez...4 miesiące?Może więcej,może mniej, miałam dokładnie 3 jazdy, z czego jedną z dziewczyną młodszą ode mnie <ok>. Nieciekawie. Od siebie? Mam nadzieję,że nie wszystkie stajnie są takie jak tamta. Po pewnym czasie, zdałam sobie sprawę,że na początku, albo ja mogłam koniowi zrobić krzywdę,albo on mi.P.

  • Reklama
  • redakcja 2012-07-13 17:04:30

    Odpowiem myślnikami, w kolejności pytań jakie zadałaś.- Ogólnie to zaczynam pomoc w stajni od najbliższego poniedziałku, póki co wiem, że będę na pewno czyściła boksy. Pewnie dojdzie do tego czyszczenie, karmienie, wyprowadzanie na pastwisko, jak się "wczuję" to lonżowanie.- Jeszcze nie wiem dokładnie, jestem umówiona na 9 rano i zejdzie mi się 2-3godziny na pewno, potem się zobaczy :)- Ustalone mam, że będę codziennie.- Mam codziennie pół godziny jazdy za darmo, jak chcę dłużej to dopłacam.- 30min rowerem (z tym że mam do pokonania coś pomiędzy górką a górą)- Jestem w Twoim wieku, też idę po wakacjach do 2kl gim. i zaczynam pomoc, a skoro dopiero za rok tam będziesz mieszkać, to będziesz jeszcze starsza. Jeżeli chcesz pomagać, to po prostu idziesz do instruktora i pytasz się wprost, czy mogłabyś zajmować się końmi w zamian np. za tańsze jazdy (lub nawet darmowe). Albo idź najpierw do kogoś, kto już pełni rolę "luzaka" i podpytaj go o obowiązki itd.Jestem strasznym leniem i mam nadzieję, że szybko się nie zniechęcę tym sprzątaniem boksów.. Dobrze że są tylko cztery :D

  • korona2001 2012-07-13 18:36:04

    Więc jak jestem w stajni i pomagam to daje koniom jeść, wyprowadzam na pastwiska, czyszczę, kompie,  oprowadzam dzieci na koniach, czasem konie lonżuję :)Ja raczej pomagam a nie pracuje jeżdżę tam żeby pobyć z końmi a zwłaszcza z jednym :D Ale raczej na cały dzień tam jadę :)W roku szkolnym jestem tak kilka razy w tygodniu a w wakacje różnie   raczej co drugi dzień albo co dwa tygodnie prawie codziennie... Do stajni mam 3,5 km  w wakacje jeżdżę przeważnie rowerem a czasem autem 

  • pshemcod 2012-07-13 21:42:23

    * uczę jeździć , sam jeżdzę , * codziennie , ale zdarza mi się nie zawsze jechać* codziennie ponad godzinę* 20 KM* Jest bardzo fajnie .;) mam tam swoją klacz .;)

  • lotna110 2012-07-14 15:12:02

    Ja pomagałam w dwóch stajniach w jednej byłam przez 6 lat zaczęłam tam pomagać jak miałam 11 lat było tam wiele dziewczyn starszych które przez pierwsze dwa lata za pomoc przy koniach mnie uczyły wszystkiego nie sprzątaliśmy tam boksów jedynie grabiliśmy podwórko i zamiataliśmy przed boksami po dwóch latach dostałam swojego źrebaka i musiałam go wychować na przyzwoitego konika oczywiście jeśli coś nie wiedziałam starsze dziewczyny mi pomagały. w sumie praca tam polegała na trzymaniu swojego konia po prostu robiłaś wszystko tak jakby to był twój koń a że było tak dużo dziewczyn to każda miała po jednym dwa konie i sie nim zajmowała w zamian jeździłyśmy na nich na zawody trenowałyśmy i ogólnie robiłyśmy co tylko chciałyśmy ;) Teraz jestem w innej stajni ale tam to nie muszę robić kompletnie nic konie są do mojej dyspozycji :) w sumie to w zamian za to że ktoś sie tymi końmi w ogóle zajmuje (właściciel jest już w podeszłym wieku i nie ma siły np żeby je codziennie czyścić) mogę z nimi robić co chcę :)

  • Reklama
  • Wiki123 2012-07-14 18:13:44

    Moja koleżanka pomaga w stajni i w ogóle nie ma darmowych jazd ani w ogóle nic,a robi wszystko :czyści boksy,karmi konie,poi,czyści,siodła,wyprowadza na padok,a nawet oprowadza dzieci i lonżuje konie !W dodatku mieszka daleko od tej stajni i musi jezdzić autobusem z przesiadką.

  • dudusiakowa 2012-07-14 19:45:00

    Skoro nie ma nic to po co dalej tam pomaga?

  • selgom98 2012-07-15 22:55:46

    Ja też idę po wakacjach do 2 klasy gimnazjum ! I w tym roku po raz pierwszy pomagałam w stajni. Było trochę ciężko, ale podobało mi się. Na początku czyściłam żłoby, potem poidła i ściągałam pajęczyny, następnie asystowałam przy myciu okien w stajni( podawałam z ziemi chłopakowi na drabinie mokre gąbki), a na sam koniec zrzucanie siana i rozdzielanie do boksów. Z dyżurami u mnie w stajni to jest tak, że można się zapisać na dyżur w sobotę albo w niedzielę( ja byłam w sobotę). W sobotę pracuje się od 10 do 14 razem z innymi ochotnikami i dostaje się bon na jazdę o wartości 25zł( czyli 1 jazda i 5 zł na kolejną bo płacę za jedną normalnie 20 zł).  I to jest dyżur dla każdego.W niedzielę jest dyżur nocny czyli chyba od 19 do którejś rano i na niego można zapisać się jeśli wcześniej było się na specjalnym kursie weterynaryjnym ( mój klub co roku taki organizuje) i ma się skończone 16 lat. I za niego płacą  25 zł albo 50 zł w bonie( to zależy od ilości dyżurantów- max 2 osoby- jeśli jest 1 to ma 50 zł, a jeśli 2 to po 25 zł). Do stajni mam około 6 km i jeżdżę autem albo autobusem.Sory, że takie długie ale starałam się napisać o wszystkich ważnych rzeczach. Mam nadzieję ,że pomogłam i życzę miłych i udanych dyżurów. PS: Dla mnie praca była ciężka bo mam 24 konie w stajni i 12 boksów do wyczyszczenia. Jak u ciebie jest mniej to nie powinno być problemów. powodzenia!

  • wedelka 2012-07-16 10:55:36

    Ja pomagam w stajni :) Mam 14 lat, skończyłam właśnie pierwszy rok uczęszczania do gimnazjum. U mnie to nie jest na takiej zasadzie, że jak zrobię to i to, to dostanę darmową jazdę. Pomagam młodszym w siodłaniu, karmię konie, powypuszczam na pastwiska, polonżuję, pozamiatam, pograbię, pomogę wyczyścić sprzęt, posprzątać siodlarnię. Takie podstawowe rzeczy :) U nas to jest na porządku dziennym, wszyscy pomagają, bo to sprawia nam przyjemność. Jeżdżę również na zawody jako luzak. Nie dość, że oglądam zawody to jeszcze dostaję jazdy za pomoc :) A przez ile godzin jestem w stajni? Przyjeżdżam kiedy tylko mam transport i jestem tam od rana do wieczora. Do stajni mam około 13 km.

  • asiaq03 2012-07-16 11:28:45

    ja do mojej stajni mam 2-3 kilometry podczas wakacji jestem codziennie wykonuje wszystkie podstawowe prace takie jak : czyszczenie, karmienie, wywożenie obornika, czyszczenie siodeł, pranie i zszywanie czapraków i uczę początkujących jak się konia czyści siodła itp. Sprzątam również w siodlarni. Nie robie tego dla jazd ale moja instruktorka jest fajna i mam czasem darmową jazdę

  • Reklama
  • asiaq03 2012-07-16 11:39:53

    hmm ja pomagam dopiero od 2 tygodni w mojej stajni jest tylko 7 koników {6 dorosłych jeden źrebaczek} wszystkie dobrze znam, bo jeżdżę tam od  2 lat  a źrebaczek ma 4 miesiąceb a niedługo urodzi się nowy

  • izapyza 2012-07-16 17:52:43

    ja do mojej stajni mam 2-3 kilometry podczas wakacji jestem codziennie wykonuje wszystkie podstawowe prace takie jak : czyszczenie, karmienie, wywożenie obornika, czyszczenie siodeł, pranie i zszywanie czapraków i uczę początkujących jak się konia czyści siodła itp. Sprzątam również w siodlarni. Nie robie tego dla jazd ale moja instruktorka jest fajna i mam czasem darmową jazdęWow, to rzeczywiscie super! Masz szczęście, harujesz za darmo  i nawet ci jazdę czasem zrobią... Dobrze, że jeszcze nie musisz dopłacac za tę pracę... Chyba tez założe sobie stajnie, będę miec białych murzynów gratis. 

  • Wiki123 2012-07-16 19:22:26

    dudusiakowa-Nie wiem,mówiłam jej żeby zmieniła stajnię,ale ona powiedziała,że to jej odpowiada.

  • Hellenna 2012-07-16 20:03:22

    Pomagać w stajni można przecież nie tylko po to, aby jeździć ...Ja jestem pięć razy w tygodniu od rana do południa, jeżdżę ile chce, czyszczę sprzęt, czasami lonżuję konia, pomagam czyścić konie i myć, ustawiam drągi i przeszkody, a mam kwadrans drogi busem od domu. Polecam bardzo pomaganie w stajni, możesz obserwować pracę kowali, lekarza, widzisz czasem niebezpieczne sceny i uczysz się, jak im zapobiec (o ile w twojej stadninie są normalni ludzie ;0 ). Najbardziej lubię konie obserwować, jazda jest na drugim miejscu ;-)

  • cjcha96 2012-07-16 20:55:52

    hejno więc zalezy ile masz lat ja juz bylam tak w kilku stajniach i to zalezy wlasnie od stajni co robisz. bo w jednej mozesz nie robic tak na prawde nic tzn np czyscic konie zamiatac stajnie i tyle a w 2 mozesz byc wykorzystana do potegi np pomagac przy sianie, karmienie, czyszczenie, wyprowadzanie, lonzowanie i wiele innych rzeczy. wiec uwazaj bo ja wlasnie bylam ostatnio tak wykorzystana przez wlascicielke osrodka musialam pomagac przy zwozeniu siana z pola ( jest to bardzo ciezka praca) a nie zawsze za to jezdzilam, jesli masz na tyle  blisko by moc dojezdzac rowerem to czemu nie ;)  co do czasu ile spedzasz to ja ogl spedzalam cale weekendy od 8 do 20 wiec jak wracalam do domu to bylam padnieta a na dodatek babka z tej ostatniej stajni do ktorej jezdzilam chciala zebym byla 4 razy w tyg .... ogl zasady sa rozne np za 5h roboty jedna jazda albo za 2 dni roboty jedna jazda, wiec musisz sie zapytac w danym osrodkow czy wgl potrezbuja kogos do pomocy i na jakich zasadach akurat u nich to dziala .Pozdrawiam________________________Zapraszam na bloga o stadninach w okolicach Rzeszowa.www.konie-rzeszow.blogspot.com

  • Rokatynka 2012-07-16 23:02:05

    Pomagałam kiedyś w stajni za jazdy. Spoooro się  narobiłam - nie powiem, ale fajnie było. Ogólnie rzecz biorąc to fajna praca, do czasu oczywiście.W sumie to moja praca polegała na robieniu wszystkiego co powie mi instruktorka ;) Czyściłam konie, siodłałam, karmiłam, poiłam, czyściłam żłoby i poidła, ścieliłam w boksach, pomagałam na polu i  w ładowaniu siana i słomy na strych, wyrzucaniu obornika, zamiatałam stajnię, myłam okna, lonżowałam i jeździłam konie, wyprowadzałam na pastwisko i sprowadzałam z pastwiska, sprzątałam siodlarnie i paszarnie- czyli ogólnie rzecz biorąc wszystko . Ale moja praca była na luzie, jak chciałam to robiłam jak nie chciałam to nie robiłam . Taka praca z zwłasnej woli ;) Potem zmienili się instruktorzy i już przestałam ta pracować, a szkoda, bo było naprawdę fajnie :)Do tejże stajni miałam 3 minuty jazdy rowerem, bo była ona oddalona od mojego domu jakieś dwie ulice nawet nie ;) obecnie jeżdżę do dziadka mojej koleżanki pomagać przy koniach więc całkiem fajnie ;) Czyszczę itp. czasami sobie wsiądę, więc pozytywnie :D

  • redakcja 2012-07-17 11:55:26

    Robię wszystko co jest do roboty. Zamiatanie, czyszczenie koni, pomoc początkującym jeźdźcom itd. itp.  Za jeden dzień pracy mam jedną jazdę. Przychodzę różnie, nie ma jakichś określonych dni. Po prostu pytam instruktora kiedy mogę przyjść i przychodzę. 25 km, czyli moje zostawanie w stajni zależy też od tego czy ma mnie kto zawieźć.

  • Reklama
  • Linkka2131 2012-08-21 13:26:01

    Jakby to określić... w takiej stajni to już było dawno temu przychodziłam czyścić konie, wyprowadzać je na padok, robić prysznic, czasami jakieś małe oprowadzanki jak ktoś chciał...

  • Rainbow Dash 2012-08-22 10:47:35

    Ja pomagam w stajni od ponad 2 lat ;) Nie mam jakoś określonych ilość godzin pracy, by móc pojeździć. Przyjeżdżam wtedy, kiedy mogę. Czasami jestem powiedzmy 5 dni z rzędu tam (ba, nawet tam nocuję), a przyjdzie moment, że mnie z miesiąc nie ma. Mam spory kawałek tam, bo ok. 30 km, ale mam jak tam dojeżdżać :) Pomaga tam jeszcze kilka dziewczyn i generalnie do naszych obowiązków należą m.in. takie standardy, jak karmienie, wyprowadzanie koni, zamiecenie stajni i zgrabienie przed nią, pomagamy w prowadzeniu jazd i przyszykowaniu do nich koni, latem niestety są żniwa, w których też pomagamy, pomagamy sprzątać boksy i ścielić świeżą słomę. Wiadomo, że to nie wszystko, bo jak bym miała każdy szczegół wymieniać to by miejsca brakło ;D A z jazdami jest tak, że jeździmy na czym chcemy i często ile chcemy, ale jednym z naszych obowiązków jest także jeżdżenie na tych trudniejszych koniach, które rzadziej chodzą pod siodłem, bo nie wszyscy mają na nie odpowiednie umiejętności :) Także nie tylko wsiadamy, bo chcemy, ale czasem bo musimy ;) Instruktor jest, ale akurat my, w związku z tym, że wszystkie jesteśmy pełnoletnie, to zwykle jeździmy same, po za tym zna nas już na tyle długo, że wie, że sobie radzimy z końmi z naszej stajni bez większych problemów.



Reklama
Reklama