Reklama
  • Cassandra2013-04-23 22:54:28

    Problem wygląda następująco: Mój krewny posiada kilka koni, ale one tam po prostu są. Zimą stoją w stajni całymi dniami (od czasu do czasu mogą pobiegać), w lecie nie schodzą z pastwiska. Konie mało czasu spędzają w towarzystwie człowieka, a jeśli już to ciągle słyszą "prr!, wio!" itp. Innymi słowy - jeden krzyk. Są traktowane źle, ale nie brutalnie. Jest mi ich na prawdę żal. Są bardzo nieufne, jedna klacz nawet agresywna. Chciałabym im pomóc, zyskać ich zaufanie. Wiadomo, zajęłabym się tylko tymi które są względnie przyjazne. Jak mam to zrobić? Głównie chodzi mi o młodą klacz (3-4 lata), nie jest ujeżdżona. Niedawno, jeden z tamtejszych koni poszedł do rzeźni ponieważ "nic z niego nie było". Obawiam się, że resztę też może to spotkać. Krweny jest otwarty na współpracę. Mam konie do dyspozycji. Jak mam zacząć?

  • vanille 2013-03-27 00:30:59

    Ja bym zaczęła od spacerów na uwiązie. Niech klacz w ogóle się do Ciebie przyzwyczai i zobaczy, że nic jej nie grozi z Twojej strony. Już podczas spacerów można konia całkiem sporo nauczyć jak chociażby niewyprzedzanie Cię, zatrzymywanie się razem z Tobą, chodzenie za Tobą. Możesz to urozmaicić 7 grami. Wprowadzaj nowe elementy powoli żeby koń się nie zniechęcił. Z czasem jak już się obie poznacie i sobie wzajemnie zaufacie możesz spróbować wziąć konia na lonże na kilka kółek w jedną i drugą stronę. Najpierw tylko stępem. Jak zobaczysz, że chodzi spokojnie i reaguje na Twoje komendy wprowadź trochę kłusa, z czasem galop. Jeśli chodzi o samo zajeżdżanie to szczerze mówiąc nie polecałabym Ci robić tego samej... o ile wcześniejsze rzeczy dość łatwo ogarnąć nie mając nawet większego doświadczenia z końmi o tyle zajeżdżanie wymaga sporego doświadczenia. W innym wypadku możesz zrobić krzywdę i sobie i koniowi. Na Twoim miejscu podczas tej początkowej części pracy z koniem rozglądałabym się w międzyczasie za kimś kto pomoże Ci w tym dalszym etapie. 

  • Saphira 2013-04-25 12:25:38

    Ja bym to zrobiła raczej tak : jakbyś brała klacz na spacerek na uwiązie żeby zaczęła się uczyć chodzić przy człowieku, to pamiętaj, by to nie było wszytko na cały dzioeń. Nio i nie zawsze taka klacz chce sama na spacer z człwoeiekiem odchodzić od stada. Co do zajeżdżania to ja bym trochę poczekała. Koń musi najpierw zbudować kondycję, np. lonżowaniem. Ja i moja koleżanka ostatnio zaczełyśmy pracę z trochę innym przypadkiem konia. Klacz, która juz kiedyś była zajeżdżona, tylko w zimie miała przerwę w jeździe. Z tą klacza było łatwiej niż będzie ci z takim koniem, bo nie trzeba było jej uczyć od nowa reakcji nałydkę, dosiad itd. KlsacZ jest dopbrze ujeżdżona. Jednak i tak  nim ją dosiadłyśmy najpierw przez jakieś 2 miesiące lonżowałyśmy ją. Najpierw na kantarze ( może też być kawecan ), później na ogłowiu i w końcu z siodłem. A co do bezpośredniego zajeżdżania konia nie mogę ci nic poradzić, bo nigdy nie chcę ci źle doradzić, a nigdy młodego konia nie zajeżdżałam i nie uczyłam raekcji nałydkę itd.



Reklama
Reklama