Reklama
  • redakcja2010-10-07 19:27:51

    jak zaczęła się wasza przygoda z jeździectwem?   ja w czerwcu miałam już szkołę powyżej dziurki w nosie. dlatego wraz z koleżanką, która jeździła już kilka miesięcy konno, postanowiłyśmy się wybrać na wagary na konie. na początku ten pomysł wydawał mi się głupi, dopóki nie weszłam do stajni i nie zobaczyłam tych pięknych istot i dopóki nie wsiadłam na jednego z nich. zrozumiałam wtedy, dlaczego koleżankę tak ciągnie do stajni, nawet w wagary :D

  • Ksekresi 2010-10-07 20:07:58

    moja przygoda  z koniem odbyla sie dawno dawno temu ( 2 miesiace temu ) xdmoja mama zapisala mnie  na  oboz na 5 dni  wtedy jak wsiadlam na konia poczulam wtedy co to jest  jezdzic konno, poczulam wiatr we wlosach w toczku jak jezdzilam stepem xDDD

  • Ksekresi 2010-10-07 20:07:59

    moja przygoda  z koniem odbyla sie dawno dawno temu ( 2 miesiace temu ) xdmoja mama zapisala mnie  na  oboz na 5 dni  wtedy jak wsiadlam na konia poczulam wtedy co to jest  jezdzic konno, poczulam wiatr we wlosach w toczku jak jezdzilam stepem xDDD

  • redakcja 2010-10-07 20:12:41

    Moja przygoda trwa u mnie od zawsze. Od dziecka miałam jakieś tam w pewnym stopniu obcowanie z końmi raz na jakiś czas( kiedyś babcia, i ciocia jeździły konno, chyba mam to po nich ;d). No i w wieku jeszcze 8 lat jeździłam raz w miesiącu dosłownie na 30minutową lonżę, byle tylko wsiąść na konika ;). Zaczęło się porządnie jakieś ponad 5 lat temu, kiedy to zaczęłam odkrywać stadniny w okolicach mojej miejscowości. Początki były straszne.. do stajni mam aż 25 km i jeździłam rzadko, no i z tego powody spędziłam chyba z 5 miesięcy jeżdżąc na lonży, ale opłacało się ;) Teraz również nie jeżdżę czesto przez dojazd i jest to tylko rekreacja.. Owszem skaczę i wogóle ale tylko rekreacyjnie. Nie dałabym rady być co weekend w stajni, aby przygotowywać się na zawody. Ale przecież za 3 lata kończę LO, wyprowadzam się do mista, gdzie stadniny są blisko, więc nie mam co się przejmować..Ale się rozpisałam.. a miał byc tylko początek jeździectwa.. Sorki ;)

  • Reklama
  • ewelka 2010-10-07 21:23:18

    Moja przygoda z końmi trwa od 3,5 roku kiedy to nie daleko mnie właściciel stajni wybudował stajnie i dom agroturystyczny  w której  jeźdzę do dziś, kiedyś pewnego dnia moja siostra mnie wyciągneła do  stajni  i wtedy pierwszy raz wsiadłam na koni to było coś wspaniałego nigdy nie zapomnę tej pierwszej lekcji..ale od dziecka kocham konie i kochać  ich nie przestanę bo to są śliczne i mądre zwierzaki..:):)

  • marlenamr3 2010-10-09 17:10:17

    Moja przygoda zaczęła się rok temu  27.07 o ile dobrze pamiętam datę ;*Razem z siostra cioteczną i jej koleżanką uzbierałyśmy 30 zł. (każda po 10) i nie wiedziałyśmy na co kase wydać .Moja siostra słyszała od swego taty (pracuje on w gospodarstwie gdzie jest ta stajnia) że kolko jazdy na padoku to 2 zł.. I tak przez tydzien chodzilysmy kazda na 2 -3 kolka dziennie,az w końcu  pani instruktor zaproponowala zebysmy jezdzily wzamian za pomoc.No i tak to sie zaczelo...Pozniej wciegnelam w to kolezanki i jezdzimy teraz razem.

  • konik17 2010-10-09 18:37:34

    Moja jakoś z 3 lata tamu :P ale nie pamietam jak za bardzo ... chyba kiedys mnie siostra namowila zeby isc do stajni na jazde no i mi sie spodobalo i od tego czasu jezdze konno regularnie. 2 albo 3 razy w tygodniu a nawet czasmi i czesciej :P

  • redakcja 2010-10-09 19:35:04

    Moja przygod rozpoczeła się we wrześniu w 2009r. A zaczeło się to od tego, że w wakacje z rodzicami pojechałam do Bułgarii i tam spotakałam dziewczynę z którą się zakumplowałam taki i moi rodzice z jej. Któregoś dnia ja z Basią ( to ta moja koleżanka ) poszłyśmy do basenu a nasi rodzice rozmawiali ze sobą. Mój tata przy tej rozmowie dowiedział się o tym że Basia jeździ konno i się mnie zapytał czy też chce. Na początku myślałam że tylko tak powiedział i że zapomniał o tym, ale po powrocie znowu mi to zaproponowałam. Powiedziałam, ze mogę pojechać i spróbować. I tak to się zaczęło. Jedna jazda, druga, trzecia i to wystarczyło, aby pokochać konie. Chciałam być na koniach codziennie, ale czasu brakowało, więc na początku jeździłam 3 razy w tygodniu.

  • Reklama
  • redakcja 2010-10-09 19:35:11

    Moja przygod rozpoczeła się we wrześniu w 2009r. A zaczeło się to od tego, że w wakacje z rodzicami pojechałam do Bułgarii i tam spotakałam dziewczynę z którą się zakumplowałam taki i moi rodzice z jej. Któregoś dnia ja z Basią ( to ta moja koleżanka ) poszłyśmy do basenu a nasi rodzice rozmawiali ze sobą. Mój tata przy tej rozmowie dowiedział się o tym że Basia jeździ konno i się mnie zapytał czy też chce. Na początku myślałam że tylko tak powiedział i że zapomniał o tym, ale po powrocie znowu mi to zaproponowałam. Powiedziałam, ze mogę pojechać i spróbować. I tak to się zaczęło. Jedna jazda, druga, trzecia i to wystarczyło, aby pokochać konie. Chciałam być na koniach codziennie, ale czasu brakowało, więc na początku jeździłam 3 razy w tygodniu.

  • nostalgiaa 2010-10-10 08:48:21

    w moim zyciu konie występowały już jak byłam małą dziewczynką.rodzice zabierali mnie na lekcje jazdy, ale to był tylko krótki czasa tak ogólnie to moja przygoda zaczęła się gdy w zeszłe wakacje pojechałam na obóz jeździecki do "Stajni u Macieja" Kiedy znów wsiadłam na konia poczułam, że to jest coś magicznego.od tamtej pory nie myślę o niczym innym.teraz wciąż jeżdżę w różnych stajniach i tak szczerze to się od tego uzależniłam. xd

  • koniara926 2010-10-10 20:51:54

    Ja wybralam się na konie w marcu. Wgl to najciekawsze jest to, że moje koleżanki prosiły mnie żebym pojechała prawie rok a ja nieugięta nie chciałam jechać. W marcu jednak zdecydowałam się że pojade i bardzo się ciesze z tej decyzjii, gdyż zrozumiałam że konie są bardzo mądrymi ufnymi i przedewszystkim kochanymi stworzeniami. ;DJuż po pierwszej jeździe tak pokochałam te konie,że teraz niewyobrażam sobie nie jeździć na nich ;)

  • redakcja 2010-10-11 17:30:49

    Ja wybralam się na konie w marcu. Wgl to najciekawsze jest to, że moje koleżanki prosiły mnie żebym pojechała prawie rok a ja nieugięta nie chciałam jechać. W marcu jednak zdecydowałam się że pojade i bardzo się ciesze z tej decyzjii, gdyż zrozumiałam że konie są bardzo mądrymi ufnymi i przedewszystkim kochanymi stworzeniami. ;DJuż po pierwszej jeździe tak pokochałam te konie,że teraz niewyobrażam sobie nie jeździć na nich ;)   OooOo, to właśnie ONA mnie wyciągnęła pierwszy raz na konie! <3<3

  • Reklama
  • DominikaAa 2010-10-12 16:49:06

    Hej:) Moja przygoda z Końmi trwa od hmm... od urodzenia, tato od samego początku zabierał mnie na wycieczki konne i uczył jeździć. Mając ok 5 lat jeździłam na Hubertusy i inne tego typu imprezy konne... Teraz mam troche mniej czasu na jazdę,ale staram się jeździć i pracować z własnymi końmi jak naj częściej ;]

  • LadyFromEast 2010-10-13 18:15:18

    Pierwszy mój kontakt z koniem odbył się około 5-6 lat temu. Pojechałam z koleżanką i jej dziadkiem na wakacje w góry, taki krótki 5 dniowy wyjazd do hotelu jej wujka. 10 metrów od tego hotelu była stajnia z 4 końmi. My małe, ciekawskie dzieciątka szybko ją odkryłyśmy. Nieszczęsny dziadek nie mógł odmówić małym proszącym oczkom i już następnego dnia dumnie wychodziłyśmy z hotelu ubrane w dres i adidasy. Dostałyśmy koniki polskie. Mój zwał się Piernik, a imienia wierzchowca koleżanki nie pamiętam. Bez żadnych pytań puścili nas na padok, nie większy niż mój salon. Piernik od razu ruszył z kłusa gdy usiadłam w siodle. Dla mnie to był dziki galop, dopiero potem koleżanka mi uświadomiła że to wolny kłus xD. Teraz jak pomyślę to uważam, że ta... ekhm, ekhm, "szkółka" była bardzo niedpowiedzialna, jezdzilysmy tam z 8 razy, a oni nam nie powiedzieli o co chodzi z anglezowaniem, jak ruszyc konia, jak kierować, poprostu jadziem kłusem i się cieszyć. Tak po za tematem postu, to rok później roztrzaskała se tam czaszkę dziewczyna i szkółkę zamknięto. 2 lata temu pojechałam na obóz ze szkoły. Była opcja żeby wykupić jazdy konne. Rodzice dopłacili ową kwotę.To było niesamowite, tam dopiero poczułam kontakt z koniem, a nie że jazda na zasadzie byle nie zlecieć, nauczono mnie kierować, ruszać itp. byłam nawet w strasznym terenie, w przenośni bo byłam prowadzona za wodzę przez instruktorkę xDNiestety, rodzice nie zgodzili się bym zapisała się do pobliskiej szkółki...Rok, pół roku, półtora roku temu na wakacjach pojechaliśmy do pobliskiej stadniny na jazdę, czekaliśmy dłużej niż trwała jazda. Po zejściu z konia rodzice powiedzieli mi, że jednak zapiszą mnie na konie, bo widzą że to jednak poprawia umiejętności, a nie że jeżdżę bo jeżdżę. Jeżdżę od 1,5 roku. Galopuje, kłusuje, stępuje. Teraz jest tylko lepiej :)Nie wiem co by było gdyby to wszystko potoczyło się inaczej, gdybym nie zaczęła jeździć konno.

  • redakcja 2010-10-14 12:51:53

    Moja chwilowa przygoda z końmi zaczęła się jak miałam kilka latek i pierwszy raz mnie posadzono na kuca. Podobało mi się oczywiście :*Potem po jakichś 10-ciu latach jeździłam na wakacjach nad morzem i bardzo zapragnęłam by ta przygoda nie kończyła się nigdy. Jednak długo czekałam na to, żeby u mnie gdzieś w pobliżu powstała jakaś stadnina z końmi.W końcu po około 6-ciu latach okazało się, że w pobliżu mojego miejsca zamieszkania jest stadnina koni, zaczęłam jeździć z zapałem jakiego dotąd nie znałam. Potem następna stadnina i następna i tak ich w końcu powstało tutaj jakieś 5, a ja każdą wolną chwilę wykorzystuję na jazdę i przebywanie z końmi i tak już zostanie na zawsze! :D

  • redakcja 2010-10-14 16:17:01

    hmmmmmmmmmmmm....................................................dokładnie nie pamiętam,ale w trzeciej klasie podstawówki byłam nakręcona na konie,ale potem jakoś ucichło i znów do mnie  wróciło .!!(jestem w pierwszej klasie gimnazjum.):)



Reklama
Reklama