Mam problem, bo w kłusie (głównie ćwiczebnym, bo anglezowany opanowałam) strasznie latają mi ręce. Nie mogę ich uspokoić. Po prostu latają z całym ciałem. :(Możecie mi pomóc? Jak zapanować nad tymi rękami? Czytałam już rady, żeby złapać się kosmyka grzywy, ,,bo wtedy wiadomo, gdzie są ręce i czy latają", ale nie o to mi chodzi. Nie chcę wiedzieć, co zrobić (żeby ręce nie latały) tylko JAK. Trzeba ruszać rękami zgodnie z ruchem pyska konia, czy może po prostu poddać się jego ruchowi (co mi nie wychodzi). Czy może coś innego? Jak Wy to robicie?Bardzo proszę o pomoc i z góry dziękuję :)
Ja mam fajne ćwiczenie które działa na ręce, wyprostowanie i jeszcze parę rzeczy. Mianowicie wkładasz sobie pod łokcie bat ujeżdzeniowy i trzymasz go za plecami. Dzięki temu będziesz trzymać ręce w miejscu, pojeździj sobie tak trochę (tylko żeby to była aktywna jazda wolty, przejścia, slalomy, itp) powinno pomóc (mi pomogło). Ogólnie co Ci mówi Twój instruktor na ten problem? Co radzi?
Saphira, zdecydowanie polecam w takim przypadku trening na lonży: siedzisz w siodle, nie myślisz o wodzach, tylko wykonujesz ćwiczenia: z rozłożonymi rękami, uniesionymi lub trzymając ręce w pozycji poprawnej ale bez wodzy - ręce rozluźnione, łokcie przyłożone do tułowia, dłonie mogą być zamknięte nieco uniesione nad kłębem. Ćwiczeń jest cały szereg, powinien je zaproponować instruktor i pilnować konsekwentnie poprawnego wykonania. Chodzi o to żebyś nauczyła się niezależnego dosiadu, czyli takiego, w którym dosiad, łydki i wodze działają niezależnie od siebie. Powodzenia!
Najlepszą pomocą w takiej sytuacji byłby dla Ciebie oczywiście trening na lonży - mogłabyś maksymalnie skupić się na swoich rękach i dosiadzie, podczas gdy instruktor wyznaczał dla konia tempo i kierunek ruchu. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie zawsze jest możliwość zorganizowania takiej lekcji. W takim wypadku jedyne co mogę Ci doradzić to to, byś starała się rozluźnić, wczuć się w ruch konia, również jego szyi, tak by twoje ręce mogły swobodnie podążać za tym ruchem - by osiągnąć taką harmonię potrzeba oczywiście wielu, naprawdę wielu treningów, bo żadna umiejętność nie przychodzi od razu, ale to nie znaczy, że nie warto nad tym pracować : )Postaraj się mieć zamkniętą dłoń, ręce lekko zgięte w łokciu i wzrok skierowany do przodu - dzięki temu wyprostujesz się i być może lepiej wyczujesz ruchy konia.Powodzenia
Najlepszą pomocą w takiej sytuacji byłby dla Ciebie oczywiście trening na lonży - mogłabyś maksymalnie skupić się na swoich rękach i dosiadzie, podczas gdy instruktor wyznaczał dla konia tempo i kierunek ruchu. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie zawsze jest możliwość zorganizowania takiej lekcji. W takim wypadku jedyne co mogę Ci doradzić to to, byś starała się rozluźnić, wczuć się w ruch konia, również jego szyi, tak by twoje ręce mogły swobodnie podążać za tym ruchem - by osiągnąć taką harmonię potrzeba oczywiście wielu, naprawdę wielu treningów, bo żadna umiejętność nie przychodzi od razu, ale to nie znaczy, że nie warto nad tym pracować : )Postaraj się mieć zamkniętą dłoń, ręce lekko zgięte w łokciu i wzrok skierowany do przodu - dzięki temu wyprostujesz się i być może lepiej wyczujesz ruchy konia.PowodzeniaCały czas jeżdżę na lonży ;) I zanim z niej zejdę muszę opanować ręce (i galop, ale tego drugiego chyba nie muszę opanowywać do perfekcji, bo moja koleżanka, która jeździ w tej samej stadninie i to kilka lat dłużej ode mnie mówiła, że wystarczy, że zacznę galop, a opanowywać go będę już bez lonży).Dzięki za rady i postaram się do nich zastosować na następnej jeździe (czyli pojutrze, tj. 2 maja) :)
Ja mam fajne ćwiczenie które działa na ręce, wyprostowanie i jeszcze parę rzeczy. Mianowicie wkładasz sobie pod łokcie bat ujeżdzeniowy i trzymasz go za plecami. Dzięki temu będziesz trzymać ręce w miejscu, pojeździj sobie tak trochę (tylko żeby to była aktywna jazda wolty, przejścia, slalomy, itp) powinno pomóc (mi pomogło). Ogólnie co Ci mówi Twój instruktor na ten problem? Co radzi? To raczej nie wypali, bo nie mam bata ujeżdżeniowego. W stadninie też takiego nie ma. Stajnia jest mała, na 6 koni (z czego do jazdy są dwa, bo jeden złamał nogę, drugi jest zbyt nerwowy pod siodłem, a pozostałe dwa są prywatne), i nawet nie ma w niej takiego bata. Może jakiś palcat by się znalazł, ale on chyba jest za krótki. A ja jeżdżę dopiero (bez przerwy zimowej) czwarty miesiąc i jeszcze nawet z lonży nie zeszłam, więc z woltami i przejściami to jest większy problem ;) A instruktor mówi, żebym rozluźniła łokcie.
Mam problem, bo w kłusie (głównie ćwiczebnym, bo anglezowany opanowałam) strasznie latają mi ręce. Nie mogę ich uspokoić. Po prostu latają z całym ciałem. :(Możecie mi pomóc? Jak zapanować nad tymi rękami? Czytałam już rady, żeby złapać się kosmyka grzywy, ,,bo wtedy wiadomo, gdzie są ręce i czy latają", ale nie o to mi chodzi. Nie chcę wiedzieć, co zrobić (żeby ręce nie latały) tylko JAK. Trzeba ruszać rękami zgodnie z ruchem pyska konia, czy może po prostu poddać się jego ruchowi (co mi nie wychodzi). Czy może coś innego? Jak Wy to robicie?Bardzo proszę o pomoc i z góry dziękuję :)
Ja utrzymuję kontakt z pyskiem konia, który podąża za jego ruchami
Ja mam fajne ćwiczenie które działa na ręce, wyprostowanie i jeszcze parę rzeczy. Mianowicie wkładasz sobie pod łokcie bat ujeżdzeniowy i trzymasz go za plecami. Dzięki temu będziesz trzymać ręce w miejscu, pojeździj sobie tak trochę (tylko żeby to była aktywna jazda wolty, przejścia, slalomy, itp) powinno pomóc (mi pomogło). Ogólnie co Ci mówi Twój instruktor na ten problem? Co radzi?
Saphira, zdecydowanie polecam w takim przypadku trening na lonży: siedzisz w siodle, nie myślisz o wodzach, tylko wykonujesz ćwiczenia: z rozłożonymi rękami, uniesionymi lub trzymając ręce w pozycji poprawnej ale bez wodzy - ręce rozluźnione, łokcie przyłożone do tułowia, dłonie mogą być zamknięte nieco uniesione nad kłębem. Ćwiczeń jest cały szereg, powinien je zaproponować instruktor i pilnować konsekwentnie poprawnego wykonania. Chodzi o to żebyś nauczyła się niezależnego dosiadu, czyli takiego, w którym dosiad, łydki i wodze działają niezależnie od siebie. Powodzenia!
Najlepszą pomocą w takiej sytuacji byłby dla Ciebie oczywiście trening na lonży - mogłabyś maksymalnie skupić się na swoich rękach i dosiadzie, podczas gdy instruktor wyznaczał dla konia tempo i kierunek ruchu. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie zawsze jest możliwość zorganizowania takiej lekcji. W takim wypadku jedyne co mogę Ci doradzić to to, byś starała się rozluźnić, wczuć się w ruch konia, również jego szyi, tak by twoje ręce mogły swobodnie podążać za tym ruchem - by osiągnąć taką harmonię potrzeba oczywiście wielu, naprawdę wielu treningów, bo żadna umiejętność nie przychodzi od razu, ale to nie znaczy, że nie warto nad tym pracować : )Postaraj się mieć zamkniętą dłoń, ręce lekko zgięte w łokciu i wzrok skierowany do przodu - dzięki temu wyprostujesz się i być może lepiej wyczujesz ruchy konia.Powodzenia
Najlepszą pomocą w takiej sytuacji byłby dla Ciebie oczywiście trening na lonży - mogłabyś maksymalnie skupić się na swoich rękach i dosiadzie, podczas gdy instruktor wyznaczał dla konia tempo i kierunek ruchu. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie zawsze jest możliwość zorganizowania takiej lekcji. W takim wypadku jedyne co mogę Ci doradzić to to, byś starała się rozluźnić, wczuć się w ruch konia, również jego szyi, tak by twoje ręce mogły swobodnie podążać za tym ruchem - by osiągnąć taką harmonię potrzeba oczywiście wielu, naprawdę wielu treningów, bo żadna umiejętność nie przychodzi od razu, ale to nie znaczy, że nie warto nad tym pracować : )Postaraj się mieć zamkniętą dłoń, ręce lekko zgięte w łokciu i wzrok skierowany do przodu - dzięki temu wyprostujesz się i być może lepiej wyczujesz ruchy konia.PowodzeniaCały czas jeżdżę na lonży ;) I zanim z niej zejdę muszę opanować ręce (i galop, ale tego drugiego chyba nie muszę opanowywać do perfekcji, bo moja koleżanka, która jeździ w tej samej stadninie i to kilka lat dłużej ode mnie mówiła, że wystarczy, że zacznę galop, a opanowywać go będę już bez lonży).Dzięki za rady i postaram się do nich zastosować na następnej jeździe (czyli pojutrze, tj. 2 maja) :)
Ja mam fajne ćwiczenie które działa na ręce, wyprostowanie i jeszcze parę rzeczy. Mianowicie wkładasz sobie pod łokcie bat ujeżdzeniowy i trzymasz go za plecami. Dzięki temu będziesz trzymać ręce w miejscu, pojeździj sobie tak trochę (tylko żeby to była aktywna jazda wolty, przejścia, slalomy, itp) powinno pomóc (mi pomogło). Ogólnie co Ci mówi Twój instruktor na ten problem? Co radzi? To raczej nie wypali, bo nie mam bata ujeżdżeniowego. W stadninie też takiego nie ma. Stajnia jest mała, na 6 koni (z czego do jazdy są dwa, bo jeden złamał nogę, drugi jest zbyt nerwowy pod siodłem, a pozostałe dwa są prywatne), i nawet nie ma w niej takiego bata. Może jakiś palcat by się znalazł, ale on chyba jest za krótki. A ja jeżdżę dopiero (bez przerwy zimowej) czwarty miesiąc i jeszcze nawet z lonży nie zeszłam, więc z woltami i przejściami to jest większy problem ;) A instruktor mówi, żebym rozluźniła łokcie.
w jakiej stadninie jeździsz ? (miejscowośc )
W takiej małej wsi między Ostrowcem Św. a Bałtowem (ale NIE w samym Bałtowie)
poluźnij wodze i staraj się zgrać się z jego ruchami po pierwsze muśisz się rozluźnić!!!