hej:) jest taka sprawa... jezdze od nie dawna w nowej stadninie... jest tam koń ...bardzo go polubiłam tylko ja nie jestem spokojna na niej mam wrazenie ze zaraz sie spłoszy a ja spadne ... i teraz jak jej zaufać...? nie moge jezdzic na innym tz. to zalezy od instruktorki jakiego mi da nie ma tam duzo koni... chce na niej jezdzic... musze sobie znaleść jakiegoś "ulubieńca" po utracie pierwszego...:( co robić zeby pewniej siedzieć w siodle? juz i tak troche lepiej niz na początku, po pierwszym galopie na niej nie juz mam troche do niej zaufania.... ale co robic??!! ona jest młoda i troche płochliwa...
Spędzaj z nią więcej czasu przed i po jeździe (czyszczenie czy zwykle rozmawianie ;p). Bierz ją na uwiąz i chodźcie na spacery (chociażby dookoła stajni) a z czasem na pewno bardziej się polubicie ;)
Hmmmm.....jeśli ty jej zaufasz, ona zaufa tobie. Takie więzi nie powstają ot tak sobie, potrzeba wiele czasu i wspólnych spraw. Zgadzam się z poprzedniczką, ale mogłabyś też poprosić instruktorkę żeby wzięła ciebie i klacz na lonżę. I spróbuj jechać z zamkniętymi oczami. Wtedy czujesz każdy krok konia, każdy oddech, a po pewnym czasie zaczynasz mu ufać. Dobrym pomysłem są też gry np. Seven games lub Join up. Powodzenia :)
Nie sądzę, żeby problemem było zaufanie do konia. Tu zawodzi twoja psychika i raczej brak zaufania własnym umiejętnościom. Koń to tylko zwierze i nigdy do końca nie wiadomo co może przyjść mu do głowy, nawet jeśli jest super spokojny i wyszkolony. Nie chodzi o to, aby całkowicie zaufać koniowi, co osobiście uważam po prostu za głupotę, ale o to by, opanować własne nerwy i emocje (bez czego nie będzie rozluźnienia i prawidłowej pracy). Być może spędzony z koniem czas i próby zaprzyjaźnienia się z nim pomogą ci w tym, ale bezgraniczne zaufanie rozwiązaniem tu z pewnością nie jest. Zwykle, po prostu potrzeba trochę czasu i praktyki, żeby nauczyć się panować nad swoimi lękami i nerwami.
Musisz ćwiczyć. Brzmi to trochę banalnie, ale nic nie wyprowadzi Cię z tego problemu poza praktyką. Ja parę razy też się przyłapałam, jeżdżąc na dość płochliwym koniu, że się denerwuję. Nie wiedziałam co robić, no bo koń, który wyczuwa strach jeźdźca potrafi do wykorzystać czasami w niecnych celach. Jak sobie poradziłam? Jakoś samo przeszło. Ja po prostu kocham tego konia i nie wyobrażam sobie jazdy bez niego, nawet gdybym miała ryzykować swoje zdrowie. Wg. mnie dla Twojego problemu są jeszcze dwa wyjścia:1. Przesiądź się ( tymczasowo ) na innego konia. Nie chodzi o to, byś tamta klacz zostawiała, tylko trochę od niej "odpoczęła". Ten drugi koń musi być spokojny, dobrze ułożony. Musi nauczyć Cie pewności siebie. Kiedy po takiej zmianie z powrotem wsiądziesz na swoją ulubienicę, powinno być lepiej.2. Na jakiś czas przestań jeździć konno. Brzmi strasznie, ale to tylko chwilowe rozwiązanie. Musisz zatęsknić za tym koniem, poczuć, że chcesz na nim jeździć. Musisz sobie uświadomić, że będziesz na niej trenowała mimo wszelkich niedociągnięć ze strony jej psychiki. Gdy zrozumiesz, że chcesz, z chęcią wrócisz do jazd. Jest to może trochę ryzykowne rozwiązanie jeśli chodzi o skuteczność, lecz zawsze możesz spróbować, gdy wszystko inne zawiedzie.Pozdrawiam i życzę rozwiązania problemu :)
spędzaj z nią dużo czasu dawaj jej różne przysmaki jak koń ci zaufa to i ty mu zaufasz ja np. kiedyś bardzo nie ufałam i nie lubiałam flossa po za tym jakoś się płoszył, na początku nawet nie chciał dać mi wyczyścić swoich kopyt ja zaczełam do niego dużo mówić i za karzdym razem gdy podniusł kopyto i je wyczyściłam poklepałam go i pochwaliłam w pewnym momencie ja tylko dotknęłam jedną ręką jego nogi i powiedziałam ,,Noga"on sam ją podniósł od tamtych dni jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi kiedyś był uparty jednym słowem""głupi" ale się zmienił, wystarczyło tylko odpowiednie podejście i tyle.
Heheh...Niech zgadne chodzi o Rafię ?Po pierwsze ty jeździsz cała spięta i sztywna, ona od razu to wyczuwa i sama się spina. Musisz zaufać swojemu dosiadowi a nie koniu, ona jest płochliwa boi się własnego cienia i to tak dosłownie, musisz jej pokazać że ty się tego nie boisz to na pewno będzie odważniejsza. No bo tak o to się obie straszycie ;)Ewent. może chcesz jeździć na Katii ona jest bardzo spokojna xd
hej:) jest taka sprawa... jezdze od nie dawna w nowej stadninie... jest tam koń ...bardzo go polubiłam tylko ja nie jestem spokojna na niej mam wrazenie ze zaraz sie spłoszy a ja spadne ... i teraz jak jej zaufać...? nie moge jezdzic na innym tz. to zalezy od instruktorki jakiego mi da nie ma tam duzo koni... chce na niej jezdzic... musze sobie znaleść jakiegoś "ulubieńca" po utracie pierwszego...:( co robić zeby pewniej siedzieć w siodle? juz i tak troche lepiej niz na początku, po pierwszym galopie na niej nie juz mam troche do niej zaufania.... ale co robic??!! ona jest młoda i troche płochliwa...
Spędzaj z nią więcej czasu przed i po jeździe (czyszczenie czy zwykle rozmawianie ;p). Bierz ją na uwiąz i chodźcie na spacery (chociażby dookoła stajni) a z czasem na pewno bardziej się polubicie ;)
Hmmmm.....jeśli ty jej zaufasz, ona zaufa tobie. Takie więzi nie powstają ot tak sobie, potrzeba wiele czasu i wspólnych spraw. Zgadzam się z poprzedniczką, ale mogłabyś też poprosić instruktorkę żeby wzięła ciebie i klacz na lonżę. I spróbuj jechać z zamkniętymi oczami. Wtedy czujesz każdy krok konia, każdy oddech, a po pewnym czasie zaczynasz mu ufać. Dobrym pomysłem są też gry np. Seven games lub Join up. Powodzenia :)
Nie sądzę, żeby problemem było zaufanie do konia. Tu zawodzi twoja psychika i raczej brak zaufania własnym umiejętnościom. Koń to tylko zwierze i nigdy do końca nie wiadomo co może przyjść mu do głowy, nawet jeśli jest super spokojny i wyszkolony. Nie chodzi o to, aby całkowicie zaufać koniowi, co osobiście uważam po prostu za głupotę, ale o to by, opanować własne nerwy i emocje (bez czego nie będzie rozluźnienia i prawidłowej pracy). Być może spędzony z koniem czas i próby zaprzyjaźnienia się z nim pomogą ci w tym, ale bezgraniczne zaufanie rozwiązaniem tu z pewnością nie jest. Zwykle, po prostu potrzeba trochę czasu i praktyki, żeby nauczyć się panować nad swoimi lękami i nerwami.
Musisz ćwiczyć. Brzmi to trochę banalnie, ale nic nie wyprowadzi Cię z tego problemu poza praktyką. Ja parę razy też się przyłapałam, jeżdżąc na dość płochliwym koniu, że się denerwuję. Nie wiedziałam co robić, no bo koń, który wyczuwa strach jeźdźca potrafi do wykorzystać czasami w niecnych celach. Jak sobie poradziłam? Jakoś samo przeszło. Ja po prostu kocham tego konia i nie wyobrażam sobie jazdy bez niego, nawet gdybym miała ryzykować swoje zdrowie. Wg. mnie dla Twojego problemu są jeszcze dwa wyjścia:1. Przesiądź się ( tymczasowo ) na innego konia. Nie chodzi o to, byś tamta klacz zostawiała, tylko trochę od niej "odpoczęła". Ten drugi koń musi być spokojny, dobrze ułożony. Musi nauczyć Cie pewności siebie. Kiedy po takiej zmianie z powrotem wsiądziesz na swoją ulubienicę, powinno być lepiej.2. Na jakiś czas przestań jeździć konno. Brzmi strasznie, ale to tylko chwilowe rozwiązanie. Musisz zatęsknić za tym koniem, poczuć, że chcesz na nim jeździć. Musisz sobie uświadomić, że będziesz na niej trenowała mimo wszelkich niedociągnięć ze strony jej psychiki. Gdy zrozumiesz, że chcesz, z chęcią wrócisz do jazd. Jest to może trochę ryzykowne rozwiązanie jeśli chodzi o skuteczność, lecz zawsze możesz spróbować, gdy wszystko inne zawiedzie.Pozdrawiam i życzę rozwiązania problemu :)
spędzaj z nią dużo czasu dawaj jej różne przysmaki jak koń ci zaufa to i ty mu zaufasz ja np. kiedyś bardzo nie ufałam i nie lubiałam flossa po za tym jakoś się płoszył, na początku nawet nie chciał dać mi wyczyścić swoich kopyt ja zaczełam do niego dużo mówić i za karzdym razem gdy podniusł kopyto i je wyczyściłam poklepałam go i pochwaliłam w pewnym momencie ja tylko dotknęłam jedną ręką jego nogi i powiedziałam ,,Noga"on sam ją podniósł od tamtych dni jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi kiedyś był uparty jednym słowem""głupi" ale się zmienił, wystarczyło tylko odpowiednie podejście i tyle.
Heheh...Niech zgadne chodzi o Rafię ?Po pierwsze ty jeździsz cała spięta i sztywna, ona od razu to wyczuwa i sama się spina. Musisz zaufać swojemu dosiadowi a nie koniu, ona jest płochliwa boi się własnego cienia i to tak dosłownie, musisz jej pokazać że ty się tego nie boisz to na pewno będzie odważniejsza. No bo tak o to się obie straszycie ;)Ewent. może chcesz jeździć na Katii ona jest bardzo spokojna xd
Zmień sobie konia lub po prostu pojeździj na oklep.
Musisz z nim spędzać czas, głaskać go, mówić do niego po imieniu, karmić z ręki. Na razie rób te rzeczy. Może to pomoże, życzę Ci abyś zaufała jej :D
Jeździj rozluźniona , nie myśl że zaraz spadniesz bo to na pewno nie pomoże !