Czy uważacie że warto jest teraz zacząć uczyć się jeździć na koniu? Moim zdaniem to trochę bez sensu, ale.. mam koleżankę, która się uparła i wydaje mi się że do wiosny chęć jej przejdzie przez ten mróz..
Właśnie, hala. Jeśli stajnia posiada krytą ogrzewaną halę treningową, to i zimą nie ma przeszkód, by sobie tam patatajać, nawet uczyć się od zera. Gorzej jednak, gdy stajnia nie ma hali, jak moja właśnie. Jazdy zawsze mamy na padoku pod gołym niebem, w śniegu po pęciny. Zimą jeżdżą u nas tylko osobniki zawzięte i wytrwałe :D No i takie które opatentowały sztukę ubierania się tak, by mieć swobodę ruchu i nie zmarznąć ;) Choć jak jest na minusie to nawet dobre ubranie nie pomaga. Ja osobiście za jazdą zimą nie przepadam. Marznę okropnie, zwłaszcza w galopie, konie się troszkę ślizgają i jakoś dziwnie bardziej płoszą (ale u nas jest to uwarunkowane pewnie tym, że mało kto jeździ w takie zimno i konie są wystane). Ale ogólnie zimą jakoś mięśnie mi sztywnieją na mrozie i mam problem z wysiedzeniem kłusa np :( Jeśli jest jednak choć troszeczkę na plusie, to da się przeżyć i może być naprawdę fajnie :) Konik faktycznie grzeje, za to wielu ludzi ceni jazdę konną zimą, ale to wszystko do pewnego stopnia. Naprawdę jazdy podczas minusowych temperatur i dla jeźdźca i dla konia nie są zbyt komfortowe. Koń po półgodzinnej jeździe wraca autentycznie z wielkimi soplami lodu na wąsach na chrapkach a prawie cała sierść w szronie. Moja ulubiona klacz zimą co rusz się przeziębia i bez przerwy kaszle. Ostatnia zima była moją pierwszą w siodle i nie wspominam jej zbyt dobrze, bo wymagała ode mnie sporo poświęcenia, by nie zaprzestać jazdy. Do stajni musiałam każdorazowo pokonywać 3 km przez zaspy, a po jeździe z powrotem. Ale są i plusy tej zimy. Konie rekreacyjne chodzą zimą dużo chętniej i znacznie lepiej reagują na pomoce, przynajmniej te nasze koniki. Dzięki temu to właśnie zimą nauczyłam się zagalopowań i wysiadywania galopu. Po prostu jak sie nie ma hali, trzeba mieć dużą wolę przetrwania a da się kontynuować jazdę, ale łatwo nie jest.
Czy uważacie że warto jest teraz zacząć uczyć się jeździć na koniu? Moim zdaniem to trochę bez sensu, ale.. mam koleżankę, która się uparła i wydaje mi się że do wiosny chęć jej przejdzie przez ten mróz..
Jeśli stajnia ma odpowiednie zaplecze treningowe to pogoda nie robi żadnej różnicy.
Ja zdecydowałam się jesienią, ale jeżdżę na hali. Polecam, cieszę się, że nie czekałam do wiosny :-)
Zimą są najfajniejsze tereny.... ale gdy stadnina ma halę to czemu nie?
Właśnie, hala. Jeśli stajnia posiada krytą ogrzewaną halę treningową, to i zimą nie ma przeszkód, by sobie tam patatajać, nawet uczyć się od zera. Gorzej jednak, gdy stajnia nie ma hali, jak moja właśnie. Jazdy zawsze mamy na padoku pod gołym niebem, w śniegu po pęciny. Zimą jeżdżą u nas tylko osobniki zawzięte i wytrwałe :D No i takie które opatentowały sztukę ubierania się tak, by mieć swobodę ruchu i nie zmarznąć ;) Choć jak jest na minusie to nawet dobre ubranie nie pomaga. Ja osobiście za jazdą zimą nie przepadam. Marznę okropnie, zwłaszcza w galopie, konie się troszkę ślizgają i jakoś dziwnie bardziej płoszą (ale u nas jest to uwarunkowane pewnie tym, że mało kto jeździ w takie zimno i konie są wystane). Ale ogólnie zimą jakoś mięśnie mi sztywnieją na mrozie i mam problem z wysiedzeniem kłusa np :( Jeśli jest jednak choć troszeczkę na plusie, to da się przeżyć i może być naprawdę fajnie :) Konik faktycznie grzeje, za to wielu ludzi ceni jazdę konną zimą, ale to wszystko do pewnego stopnia. Naprawdę jazdy podczas minusowych temperatur i dla jeźdźca i dla konia nie są zbyt komfortowe. Koń po półgodzinnej jeździe wraca autentycznie z wielkimi soplami lodu na wąsach na chrapkach a prawie cała sierść w szronie. Moja ulubiona klacz zimą co rusz się przeziębia i bez przerwy kaszle. Ostatnia zima była moją pierwszą w siodle i nie wspominam jej zbyt dobrze, bo wymagała ode mnie sporo poświęcenia, by nie zaprzestać jazdy. Do stajni musiałam każdorazowo pokonywać 3 km przez zaspy, a po jeździe z powrotem. Ale są i plusy tej zimy. Konie rekreacyjne chodzą zimą dużo chętniej i znacznie lepiej reagują na pomoce, przynajmniej te nasze koniki. Dzięki temu to właśnie zimą nauczyłam się zagalopowań i wysiadywania galopu. Po prostu jak sie nie ma hali, trzeba mieć dużą wolę przetrwania a da się kontynuować jazdę, ale łatwo nie jest.