pojechałam z mamą na zakupy przed sklepem były konie zaciągnęłam mamę żeby mi pozwoliłajeździłam na kucykachw domu mówiłam że chce jeździć konnopojechałam do stadniny i się okazało się że tam były te same kucykiPewnego dnia pojechałam jeździć już bardzo długo jeździłam pani dała mi kucykaszetlandzkiego a inni jeździli za koniach małopolskich galopowałam z małopolskimkucyk pędził jak szalonyI LOVE HORSE :)
Mnie na pierwszą jazdę zawiozła Ania(moja chrzestna) w Raculi padał deszcz ja w leginsach (tam nie ma krytej hali :( ! ) pani Asia przyprowadza klacz Dejzi .Pierwsza jazda na oklep ! Ratunkiem były tylko uchwyty :( stemp ,kłus i ...o rany galop . Było cudownie choć trochę się bałam . Minoł rok i czas na pierwszy samodzielny galop (w półsiadzie) na kochanej klaczy Baśce =) kolejne pół roku i pierwszy upadek na tej samej klaczy .Śmieszna historia ona się potknęła i obie kichnęłyśmy ;) lekko mnie nadepnęła ,ale od razu zabrała nogę za to ją pokochałam .
Teraz jeżdżę w Drzonkowie i moje serce zajmują dwa inne konie :
mała siwa klacz Nicea
i kary ,wielki ślązak Bakarat
Odkąd ujrzałam konia mojego Dziadka, na wsi - zakocałam się w tych zwierzętach. Małe, duże - nieważne. To były po prostu "koniki!"... Słodka, malutka dziewczynka od skończenia 2 latek, męczyła rodziców o jazdę konną.
Po moich 8 urodzinach ( 26 sierpień) Nadszedł ten dzień. Udałam się do stajni Hucułów z mamą i tatą ;D To aż 3, 5 roku temu heeh :D Jeździłam na Nubii. Stara klaczka. Kochana! ;D
Po 2 latach nauki w " Hucule" przeniosłam się z przyjaciółką do innej stadniny. Jest o nieebo lepiej!Teraz uczę się skakać, tzn. szlifuję wszystko ponieważ obecnie nie ćwiczyłam półsiadu i wgl więc ze skoków mi dupaa bladaa wychodzi! Może będę zdawała Brązową odznakę ;D
Codzień jestem w stajni, czyścimy z Mają wszelkie konie, zamiatamy i ogólnie pomagamy.
Konie są moim życiem. Kocham przebywać z Nimi!
pojechałam z mamą na zakupy przed sklepem były konie zaciągnęłam mamę żeby mi pozwoliłajeździłam na kucykachw domu mówiłam że chce jeździć konnopojechałam do stadniny i się okazało się że tam były te same kucykiPewnego dnia pojechałam jeździć już bardzo długo jeździłam pani dała mi kucykaszetlandzkiego a inni jeździli za koniach małopolskich galopowałam z małopolskimkucyk pędził jak szalonyI LOVE HORSE :)
taki wątek już był, wystarczy poszukać ;)http://forum.galopuje.pl/f,jazda-konna-nasze-historie,45929,0.html
Mnie na pierwszą jazdę zawiozła Ania(moja chrzestna) w Raculi padał deszcz ja w leginsach (tam nie ma krytej hali :( ! ) pani Asia przyprowadza klacz Dejzi .Pierwsza jazda na oklep ! Ratunkiem były tylko uchwyty :( stemp ,kłus i ...o rany galop . Było cudownie choć trochę się bałam . Minoł rok i czas na pierwszy samodzielny galop (w półsiadzie) na kochanej klaczy Baśce =) kolejne pół roku i pierwszy upadek na tej samej klaczy .Śmieszna historia ona się potknęła i obie kichnęłyśmy ;) lekko mnie nadepnęła ,ale od razu zabrała nogę za to ją pokochałam . Teraz jeżdżę w Drzonkowie i moje serce zajmują dwa inne konie : mała siwa klacz Nicea i kary ,wielki ślązak Bakarat
Odkąd ujrzałam konia mojego Dziadka, na wsi - zakocałam się w tych zwierzętach. Małe, duże - nieważne. To były po prostu "koniki!"... Słodka, malutka dziewczynka od skończenia 2 latek, męczyła rodziców o jazdę konną. Po moich 8 urodzinach ( 26 sierpień) Nadszedł ten dzień. Udałam się do stajni Hucułów z mamą i tatą ;D To aż 3, 5 roku temu heeh :D Jeździłam na Nubii. Stara klaczka. Kochana! ;D Po 2 latach nauki w " Hucule" przeniosłam się z przyjaciółką do innej stadniny. Jest o nieebo lepiej!Teraz uczę się skakać, tzn. szlifuję wszystko ponieważ obecnie nie ćwiczyłam półsiadu i wgl więc ze skoków mi dupaa bladaa wychodzi! Może będę zdawała Brązową odznakę ;D Codzień jestem w stajni, czyścimy z Mają wszelkie konie, zamiatamy i ogólnie pomagamy. Konie są moim życiem. Kocham przebywać z Nimi!