Reklama
  • tasala2012-08-06 10:43:47

    Hello! Ciekawe czego można dokonać po czterdziestce dosiadając konia. Jest tu ktoś w takim wieku? Na dodatek w moim przypadku przeszkodą w nauce są obowiązki domowe , więc że wogóle robie postępy to chwała BOgu! Moim instruktorem jest jeden z najlepszych w Polsce i może dlatego niezrezygnowałam choć to mozolna nauka. Jeżdżę średnio 4 -5 razy w miesiącu tylko indywidualnie. Pozdrawiam

  • Renizi 2012-08-05 11:44:20

    Jazdy konnej można nauczyć się w każdym wieku. Wiem bo mama od znajomej zaczęła też dopiero jeździć niedawno, kiedy ta wybrała się na studia poza miasto a na koniu ktoś musi jeździć ;)Ja sama nauczyłam mojego partnera jeździć w wieku 21 lat i całkiem dobrze mu to idzie jak na to co chce robić...Postępy w jeździectwie zależą głównie od ukierunkowania. Od tego czy chce sie jeździć w sporcie czy tylko rekreacyjnie. Zależnie od tego co nas cieszy i co chcemy osiągnąć. W końcu jedni poszukują radości w osiąganiu wyników, w wygrywaniu i zdobywania nagród, zaś inni nie chcą być oceniani, chcą cieszyć się z więzi z koniem w terenie nie musząc się stresować ze jak koń okuleje, to czy zdaży wyzdrowieć do następnych zawodów...Dlatego nawet pomimo tego że zaczyna się jeździć późno i może w tygodniu nie ma zbyt wiele czasu na jazdę - zawsze liczą się przede wszystkim chęci, więc nie ma się czym przejmować ;)

  • andrzejmaz 2012-08-05 18:37:14

    Dziewczyno!   11 sierpnia   skończę 62 lata. Jak mawia mój zięć – na pasje nigdy nie jest za późno. W ubiegłym roku rozpocząłem naukę jazdy konnej w mieście w którym mieszkam. Oswoiłem się z końmi i .. nabrałem złych nawyków. W tym roku zacząłem ćwiczyć „suchą zaprawę” i zmieniłem stadninę. Po 18 godzinach jazd i w/w ćwiczeniach schudłem 7 kg.   Przy wzroście 169 cm ważę obecnie 66 kg – rozkoszna lekkość bytu...Jeżdżę przeważnie na klaczy „wielkopolance” , która dla początkującego jeźdźca posiada wadę polegającą na „parciu   do przodu” – z każdego narożnika sama bez zachęty kłusuje lub nawet galopuje – nauczyłem się przynajmniej wybierać wodze i wstrzymywać konia pomocami. Najważniejszym dla mnie jest samo obcowanie z końmi – przebywanie z nimi: czyszczenie , siodłanie, oczywiście jazda i rozkulbaczanie po niej… Wierzę, że przede mną jest jeszcze kilka lat jazdy i …dużo nauki! Zasadnicza różnica między -   powiedzmy – nami, a młodymi lub bardzo młodymi jeźdźcami polega na zdecydowanie mniejszej giętkości naszych ciał,   mniejszemu poczuciu równowagi i nazwijmy to – lękowi – któremu młodzi zupełnie nie ulegają… Nie zniechęcaj się: że koń nie zawsze Cię słucha, że nie masz prawidłowego dosiadu, że „wytrząsa” Cię w kłusie ćwiczebnym, że nie zawsze anglezujesz w rytm ruchów konia, że bolą Cię mięśnie po dłuższej przerwie w jazdach… Z każdą jazdą będzie lepiej, ale też każda przynosi nowe doświadczenia np. „latająca” ze zmęczenia łydka – koniec przyjemnego kłusowania, ćwiczę więc prawidłową prostą postawę, zwroty, zatrzymania, lekkie ćwiczenia woltyżerskie – jest tego dość by wypełnić godzinę jazdy. Najważniejsza jest PRZYJEMNOŚĆ – Twoja i konia. Zazdroszczę Ci dobrego instruktora – który zapewne nie tylko wytyka Ci błędy, ale przede wszystkim pokazuje Ci jak ich uniknąć, jak je naprawić – czy poprzez odpowiednie ćwiczenia czy też sposób zachowania w stosunku do konia. Ujeżdżone konie „profesorowie” praktycznie nie popełniają błędów, co najwyżej jeżdżą rutynowo po znanej sobie ujeżdżalni… Ja do wielu rzeczy muszę dochodzić sam – oglądając swoją jazdę na filmikach i konfrontując potem z „biblią” Wilhelma Miselera   „Nauka jazdy konnej” oraz czytając wypowiedzi na forach internetowych (dziękuję Ci „Teodoro”). W tej chwili skupiam się na prawidłowym dosiadzie w jeździe w różnych chodach i tempach , na woltach i półwoltach oraz stabilnych rękach – łokcie przy sobie! Pozycja jeźdźca na koniu i ich wzajemna „równowaga”   powinny być również ŁADNE. Uczucie którego coraz częściej doświadczam – tego zespolenia z koniem, tego,   że chętnie wykonuje delikatnie zasygnalizowane polecenia i na końcu podziękowanie za wspólną jazdę – jest WSPANIAŁE i warte wyrzeczeń. Życzę Ci zasmakowania w tych doznaniach i wytrwałości!

  • Warka 2012-08-06 09:28:59

    Witam! Ja za kilka dni kończę czterdziestkę :) Od kwietnia jestem posiadaczką dwóch koni które były tak surowe że nie wiedziały co to dobry dotyk ręki człowieka. Nigdy nie chodziłam na naukę jazdy ( nie stac mnie(?)). Sama wsiadłam w czerwcu na moją klacz świeżo ujeżdzoną. Ma to do siebie że ma dziewczyna charakterek, czyli chciałaby biegac nie ważne czy ktoś na niej siedzi czy nie i skręcac kiedy jej sie żywnie podoba. Ujeżdzał mi ją starej daty koniarz wiec reaguje na słowa wiśta, hejta wio :D Uczę ją również stój w prawo i lewo. Do tyłu to ciągle jest nazad :Dandrzejmaz ma rację my starsi jesteśmy trochę bardziej przewidywalni i bardziej boimy się bólu. Plusem jest to że z czasem można do tego się przyzwyczaic. Schudłam 10kg ( sama chodzę przy zwierzetach włączając wywóz gnojownika), nie bolą mnie tak czesto stawy (reumatyzm), i mniej papierosów bo przecieżw stajni, na pastwisku przy koniu i na koniu nie będę jarac :DOgólnie dla nas po ryczącej czterdziestce to doskonała dyscyplina. Zaczynamy znów życ do przodu nie oglądając się na swoje lata bo my też potrafimy. :) 

  • Reklama
  • tasala 2012-08-09 20:57:06

    Dzięki za zachęcające słowa , nawet się wzruszyłam. To co będzie nas więcej galopujących ? Ostatnio dostałam zestaw ćwiczeń na mój krzywy kręgosłup i już się przekonałam , że bardzo trafione. Zatem na koniu powinnam więcej dokonać. Zamierzam uczyć się spadania, bo wyczytałam , że w rekreacji czesciej zdarzają się wypadki niż w sporcie gdzie uczą spadania. Wogóle to pierwszy raz posmakowałam jazdy w wieku ok 16 lat, nawet obóz jeździecki zaliczyłam, ale teraz zaczynałam  od zera. Czuję , że tej jesieni nie dopadnie mnie depresja , bo przecież w każdy wolny dzień pojeżdżę konno choćby padało , wicher śpiewał i śnieg konia straszył :). Mówią ,że lepiej jeżdżę w takiej pogodzie. Pozdrawiam

  • milaswi 2012-08-09 22:19:47

    Jazda konna jest dla wszystkich i nie ważne w jakim wieku jesteś. :) Co prawda ja nie jestem w wieku 40 lat ani nawet 20. ;) U mnie w stajni w Niekłonicach jest dużo takich osób nawet po 40 które jeżdżą i bardzo dobrze im idzie nawet czasem lepiej od dzieci. Więc, nie ma w tym wstydu. :) Podoba mi się to że pani się tego nie wstydzi i dalej rozwija swoją pasję. A jeśli można spytać jaki instruktor panią uczy i gdzie?

  • SrokatyArab 2012-08-10 00:00:40

    Taki wiek na pewno nie dyskryminuje nikogo w jeździe konnej. Jest mnóstwo osób, które w tym czasie aktywnie trenują, czy też dopiero zaczynają przygodę z jeździectwem. Świerzym przykładem jest Japończyk startujący w dyscyplinie ujeżdżenia na igrzyskach w Londynie, w wieku 72 lat, będąc tym samym najstarszym uczestnikiem olimpiady. Rozumiem jednak, że pytanie co można osiągnąć po czterdziestce, dotyczy w tym wypadku osoby, która dopiero uczy się jeździć. O ile nie ma przeszkód zdrowotnych i czasowych, jazda rekreacyjna, czy mały sport jak najbardziej są możliwe, niestety ciężko w takim wypadku myśleć o poważniejszej karierze sportowej. Dużo zależy od stanu zdrowotnego i kondycji, jednak każdy organizm ludzki w pewnym wieku, przestaje przyswajać nowe umiejętności, tak samo jak wcześniej. Najważniejsze żeby umieć czerpać z jazdy konnej przyjemność, nie koniecznie nastawiając się przy tym na szczególne osiągnięcia.

  • Nusia 2012-08-11 13:30:35

    Najstarszym jeźdźcem rozpoczynającym naukę jazdy konnej była kobieta mająca 72 lata !!!  A ja sama uczyłam początków jeździectwa niedawno panią po sześćdziesiątce !  Nie ma się co zastanawiać ! NA KOŃ ! :D

  • Reklama
  • Platerka 2012-08-14 16:57:45

    Witajja skończyłam 44 od dwóch lat powiedzmy że jeżdżę konno( to mało) od pół roku jestem szczęśliwą posiadaczką cudownej klaczy z charakterkiem i tak naprawdę dopiero teraz widzę efekty nauki jazdy konnej. Przez ten czas miałam wiele przygód włącznie z wypadkiem połamania obydwu nóg jednocześnie ale nie zraziłam się W tym roku pojechałam po raz pierwszy na prawdziwy teren po lesie i galopem po plaży cudowne uczucie. Tak mi się spodobało że w ciągu tygodnia 3 razy jeździłam. Ale jednak jestem zwolenniczką posiadania konia własnego( wiem że to nie proste) rekreacja niewiele nauczy, samo przebywanie z własnym koniem poznawanie się przyjaźń, cudowne uczucie kiedy idę do niej na  ląkę a ona rży radośnie.Pozdrawiam i życzę sukcesów

  • Platerka 2012-08-14 17:03:18

    A w czerwcu zdałam na brązową odznakę, w zawodach wewnętrznych w mojej macierzystej stajni na 30 startujących zajęłam 4 miejsce. Chwalę się a co - to z radości.

  • joanna222 2012-08-14 19:20:58

    BRAWO KOCHANI!!! JA mam 34 lata i jeżdżę od roku! uwielbiam to i nie wyobrażam sobie życia bez koni... mi już nawet wystarczy że pojadę do stajni, poprzytulam się do nich, pokarmię, poczyszczę, popatrzę na nie i mam naładowane akumulatory. Jazda konna jest cudnym dopełnieniem tej wielkim miłości do tych zwierząt, silnych, majestatycznych a z drugiej strony - takich delikatnych, płochliwych i uzależnionych od ludzi...Za każdym razem z jazdy mam zdjęcia i filmiki i oglądam je po 100 razy szukając błędów, dopatrując się w czym tkwi problem i czy lepiej sobie radzę. W sumie nikt mnie nie uczy, bo w stajni w której jeżdzę nikomu się nie chce, ale i tak staram się....Mam - jak to pisaliście - wyobraźnię dorosłego, wiec często paraliżuje mnie co może się stać, ale ciągnie mnie do koni, nie wiem jak ja żyłam wczęsniej, bez sesnu zupełnie.

  • joanna222 2012-08-14 19:22:51

    TESALA - zazdroszczę Ci trenera, jak ja bym chciała mieć dobrego trenera, wreszcze móc galopować po łąkach bez spinki! :)

  • Reklama
  • Platerka 2012-08-15 11:50:16

    Może warto poszukać trenera z okolic , który by dojeżdżał na trening. Ja osobiście 2 razy w tygodniu trenuję z trenerem który dojeżdża do stajni. Pozostałe dni a jeżdżę codziennie szlifuję to co miałam na treningu. Są tego efekty .

  • Surikiko 2012-09-25 15:44:47

    Zgłaszam się do tego wątku jako kolejna czterdziestka która zaczęła jeździć konno . Za mną 6 jazd :D. Jestem na etapie poszukiwania dobrego trenera w Warszawie . Może ktoś  mi doradzi ?

  • Hesta 2015-09-29 20:20:22

    Cześć :) odświeżam mocno zakurzony wątek :) Mam 45 lat i ...zaczęłam jeździć konno tzn. bujać się w siodle :) moim sukcesem jest anglezowanie bez trzymania się siodła :) wszędzie gdzie wejdę są sami baaardzo młodzi ludzie, znalazłam Was tutaj, ale nie wiem czy jeszcze jesteście? czy dalej jeździcie? :)

  • reenia 2015-10-24 23:07:32

    hejka!Podbijam wątek :) Bardzo sie cieszę ze trafiłam na Was tutaj. Szczególnie na wpis Andrzeja :) Jazdę w siodle zaczełam w styczniu tego roku... Mam 40 lat :) 

  • misio 2015-10-31 16:19:58

    W każdym wieku można jeździć.

  • Reklama
  • stilomm 2015-10-31 20:02:44

    "Jeśli kiedyś usłyszę, że ktoś z was nie przyjął na jazdę kogoś, bo jest za gruby, za mały, za duży albo za stary, nie przyznam się, że was czegokolwiek uczyłem". To słowa, które na zakończenie kursu instruktorskiego, jakieś 10 lat temu w Rzecznej, wypowiedział do nas trener Andrzej Orłoś - legenda naszego WKKW. Przytaczam je często z uśmiechem, gdy ktoś mnie pyta, czy nie za późno na naukę jazdy konnej. Opowiadam też o moim koledze /nazwiska na forum nie będę wymieniał/, który jako 45-latek pierwszy raz wsiadł na konia, jako 50-latek zdobył tytuł mistrza Polski w rajdach długodystansowych, a obecnie ma 60-tkę i dalej trenuje konie do rajdów "śmigając" po kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Nie jest więc dziwne, że na jazdy i na obozy jeździeckie przyjeżdżają obok dzieci również osoby dorosłe i bardzo fajnie się wszyscy komponują. W tym roku np. na jednym z letnich turnusów gościliśmy babcię z wnuczką; obie początkujące i aby nie urazić wnuczki, powiem tylko, że jazda konna babci z pewnością nie szła ani trochę gorzej, a będąc na własne życzenie ze wszystkimi per ty, wtopiła się w grupę niczym małolat. Myślę, że najważniejsze jest to, aby dobrać sobie odpowiedniego nauczyciela, a z tym wcale nie jest tak łatwo. Aż się serce kraje, kiedy popatrzę czasami na jazdę nastolatków, którzy jeżdżą już rok, dwa lata i nikt im nie zdążył powiedzieć co to są pomoce jeździeckie, co to praca dosiadem, co półparada, a zapytani jak wyglądają ich lekcje, mówią, że wsiadają na jednego z dziesięciu koni i instruktor w środku steruje głównie zmianą chodów i kierunków. Nie chodzi tu już tylko o estetykę, ale przede wszystkim o zdrowie. Otóż z jazdą konną dla kręgosłupa, jest jak z ciążą; albo się w niej jest, albo nie! /znów A. Orłoś/ Odpowiednio pracując dosiadem, przy odpowiedniej postawie, wzmacniamy mięśni kręgosłupa, wzmacniając kręgosłup, albo amortyzując nieuniknione podczas konnej jazdy przeciążenia kręgosłupem, nadwyrężamy go, a tego nigdy jeździectwo nie miało na celu!!!

  • iwona-michalczo 2015-11-18 19:49:58

    Ja mam 35 lat, zaczęłam 7 lat temu spełniając marzenie z dzieciństwa, ale przez kilka pierwszych lat jeździłam nieregularnie, szukając odpowiedniej stajni i instruktora. Za każdym razem gdy miałam roczne przerwy musiałam zaczynać niemal od początku. Obecnie jeżdżę regularnie od półtora roku, raz w tygodniu. Coś tam już niby umiem, powiedzmy, że poruszam się jakoś w 3 chodach, ale galop pozostawia jeszcze wiele do życzenia i za każdym razem jak zmieniam konia zajmuje mi kilka lekcji zanim się przyzwyczaję do innego chodu, siodła, itp. Postępy robię bardzo wolno, mam czasami okresy, że wręcz cofam się do tyłu, głównie ze względu na brak wiary w siebie i strach, który muszę cały czas przezwyciężać. Zazwyczaj boję się galopować na nowym koniu, nie przepadam też za jazdą bez strzemion, ze względu na nienajlepszą równowagę i upadki, jakie zaliczyłam na początku swojej przygody z jeździectwem. Jestem ambitna i chciałabym dobrze jeździć, zdać brązową odznakę, wydzierżawić kiedyś konia, ale czasami przeżywam chwile zwątpienia, gdy patrzę na jeżdżące obok dzieci, których ciała wydają się być z gumy, nie odczuwają w ogóle strachu, robią bardzo szybko postępy. Zazdroszczę im, że mają możliwość jazdy w tak młodym wieku, której ja nie miałam. Często wkurzam się na samą siebie, bo ciało nie chce mnie słuchać, albo strach nie pozwala na wykonanie jakiegoś ćwiczenia, mam wrażenie, że stoję w miejscu i zastanawiam się czy to wszystko ma sens. Ale konie są jak nałóg. Uwielbiam samo przebywanie z nimi, zapach stajni, czyszczenie, patrzenie na nie. Chciałabym mieć możliwość częstszego  przebywania z końmi ale na własnego mnie nie stać, a na dzierżawę mam jeszcze za małe umiejętności i nie wiem, czy kiedykolwiek będę miała większe. W każdym razie konie wniosły do mojego życia wiele radości i niezapomnianych chwil, trudno to hobby zastąpić innym. Mam nadzieję, że będę mogła jeździć jeszcze długo i że kiedyś dorobię się własnego albo chociaż dzierżawionego wierzchowca. Pozdrawiam starszyznę taką jak ja ;)

  • Ulungu 2015-12-14 12:35:49

    Przecież większość jeźdźców ma obowiązki domowe, a co dopiero jak ma własne konie. Masa młodych matek, ludzi o rozlicznych zamiłowaniach ledwo znajdujących czas na własną kolację. Jak najbardziej można jeździć po 40, nawet po 60. Ktoś ostatnio opowiadał mi o staruszku który postanowił nauczyć się skakać ze spadochronem, w porównaniu do tego jazda konna nie wydaje się aż takim wyzwaniem. Skoro TY się czujesz na siłach to znaczy że jesteś na siłach..allblock_box_v1{border-style:solid;border-width:1px;border-color:#ff5500;}

  • Joanna32pl 2015-12-19 21:20:39

    hi; myslalam , ze to moj post...ale ja mam 5 koni...jezdze...albo mam je od 4 lat... i wszystko przede mna--- jezeli chodzi o jezdziectwo:-)

  • magda-lena 2015-12-22 12:02:15

    Mam podobnie kochana,nie przejmuj się :-) .Mam 38 lat,jeżdżę od kilku lat-z przerwami na ciążę,poszukiwanie trenera itd..,jak byłam dzieckiem też jeździłam w szkółce,byłam na obozie i czasami okazjonalnie wsiadałam,potem wiele,wiele lat nic i tak gdzieś w 2009 zaczęłam od nowa-z grubej rury bo po niecałym roku jazd raz w tygodniu wzięłam w dzierżawę klacz-4 letnią! zupełnego świeżaka,ledwo zajeżdżonego ;-)miałam ją półtora roku i to była szkoła dopiero,dopiero po tylu latach przekonałam się co znaczy praca z koniem,codzienne z nim przebywanie,uczenie się wszystkiego wspólnie,radość z każdego malutkiego nawet postępu... Było oczywiście też ciężko,dziś już bym nie popełniła takiego błędu i na pewno nie zaczynałabym mojego powrotu w siodło z 4 letnim koniem...ale jeździłam z trenerem,który też wsiadał na młodą i uczył mnie pracy z ziemi,wszystkiego od podstaw praktycznie.. Klacz pokochałam całym sercem i myślę,że z wzajemnością-za dużo pisania,w każdym razie została niestety sprzedana a ja zaszłam w ciążę i znowu przerwa-choć przyznam parę razy w ciąży wsiadłam ;-) tylko na starszego konia.Teraz jeżdżę średnio 2 razy w tygodniu,też się boję,raz mniej,raz więcej,mam upadki i wzloty,zdarzało mi się myśleć-po cholerę mi to,stresować się na starość.. ;-) ale po każdym treningu-nawet mniej udanym mówię sama do siebie-i bez tego mogłabyś żyć?Otóż nie,kocham to mimo strachu-u mnie postępy są marne jak na tyle lat jeżdżenia,też za długo by pisać-miałam upadek dosyć mocny i połamane żebra-nastąpiło cofnięcie w rozwoju jak ja to mówię i od nowa wszystko.. i do tej pory mam lęk przed skokami,choć upadek nie był na skoku a koń się spłoszył-a że młoda torpedę miała w tyłku nie wyrobiłam zakrętu i wpadłam na ogrodzenie..Bardzo bym chciała nauczyć się skakać i przestać się tego bać,gdyż myślę o kursie instruktora rekreacji,daję sobie rok-albo się przemogę albo nie,trudno nic na siłę-wtedy pozostanie mi jazda dla przyjemności :-) .Pozdrawiam wszystkich niemłodych ;-) choć duchem jestem młoda i mam nadzieję,że tak już będzie,jazda konna odmładza moje kochane! :-)

  • admarko 2015-12-28 22:01:38

    Witam starszyznę i wszystkich z osobna zarażonych jeździectwem.Ja zacząłem naukę jazdy konno w wieku 47 lat i stwierdzam że każdy wiek jest właściwy jeśli kocha się to co się robi.Początkowo jeździłem raz w tygodniu i również zaczynałem od podstaw pod czujnym okiem mojej instruktorki.Frajdą była nauka jazdy początkowo na lonży,później samodzielne jazdy na padoku,dalej pod czujnym okiem instruktorki.Nie twierdzę,że poznałem już wszystkie tajniki koniarskiego hobby-dalej się uczę.Każda godzina spędzona w siodle jest nauką ale przede wszystkim przyjemnością i radością.Również jak i wy czasami ogarnia mnie strach,obawa przed upadkiem, katastrofą jakąś.Ale tylko głupi się nie boi,tak myślę.Nie nastawiam się na zrobienie kariery w jeździectwie czy też skokach,nie mam takich aspiracji.Preferuję jazdę rekreacyjną.I ona przynosi mi mnóstwo radości,pozwalając na przeżywanie wspaniałych chwil.Jeździłem na różnych koniach,zaliczyłem kilka upadków z siodła ale wszystkie dobrze się zakończyły i też mnie czegoś nauczyły.Nigdy bym nie powiedział,że to była wyłącznie wina konia.Po analizach zawsze znalazłem swój błąd,coś co mogłem zrobić inaczej,lepiej.Ale największą frajdę i radość sprawia mi wyjazd w teren,do lasu.Przynosi najwięcej emocji i radości.Są to niezapomniane chwile spędzone na koniu i na łonie przyrody.A wrażenia z jazdy w terenie pozostają jeszcze długo długo po przyjeździe do domu.Uwielbiam zapach konia którym przesiąkam po powrocie z jazdy,ze stajni do domu.Także życzę wszystkim takich samych doznań jakie mnie spotykają na swojej drodze życia.I pamiętajcie nigdy nie jest za późno na rozwijanie swoich zainteresowań,hobby.

  • kasia-godefroy 2016-01-03 15:35:42

    Dzien dobry,chcialabym dorzucic kilka zdan na temat wieku. Wlasciwie nie ma bariery wieku w jezdziectwie, znam pania, nie osobiscie ale z internetu, ktora ma 90 lat i startuje w zawodach ujezdzeniowych. Sama jestem zawodniczka ujezdzeniowa z piedziesiatka na karku. Jezeli chodzi o kwestie dosiadu to fakt, zly dosiad wplywa na to jak sie czujemy na koniu, jestesmy zaniepokojeni kazda zmiana chodu konia czy jego reakcja na otoczenie. Przede wszystkim chodzi o gleboki dosiad czyli oba posladki w siodle, nie pochylamy sie do przodu gdy kon przyspiesza ale odchylamy w tyl. nie ciagniemy za wodze, bo tym bardziej zdenerwujemy konia tylko odchylamy cala gorna partie ciala..

  • Reklama


Reklama
Reklama