Jak widzimy za oknem powróciły straszne mrozy. Jeżdżę prywatnego konia, właściciele nie mają ujeżdżalni a maneż jest zamarzniety, pełen wielkich grudek twardej ziemi, na dodatek koń nie jest podkuty i nie ma haceli, więc boję się, że mogłoby mu się coś stac w kopyta. A wy co sądzicie o jeździe w takich warunkach? Jeśli wasza stajnia nie ma hali to jeździcie nadal?
Ja mam dokładnie tą samą sytuację...;Djeżdżę, ale tylko lekkim kłusem i czasami, w miejscu, gdzie jest w miarę płasko szybkim kłusem i lekkim galopem...ale wole jechać na łąkę w teren ;Djest bezpieczniej ;D
A ja odstawiłam konia na czas tych wielkich mrozów. Uznałam, że kilka dni bez chodzenia go nie zbawi, a przynajmniej dostał jakieś wakacje. Mam podobnie, bo żadnej hali, a do tego mam teraz taki bałagan na ujeżdżalni, że będę sprzątać jak tylko ten śnieg stopnieje przez tydzień -.-
Ja niestety w teren nie mogę jechać bo u tego konia byłam dwa razy i dopiero się z nim zapoznaje.. Ale już od przyszłego tygodnia ma byc odwilż, więc jakoś damy radę.
ja staram się nie jeździć przy tak ekstremalnych mrozach XD.Po prostu konie w mojej stajni mają podkowy i się nie martwię, że coś się stanie (pośliźniemy się i koń mnie przygniecie .:):)
Ja jeżdżę całą zimę nie zależnie od pogody, przeważnie jeżdżę w teren bo na placu to i tak dużo nie zdziałam, i jeszcze wieje, a w terenie drzewa troche ograniczają ten chłód :)Nasze konie mają podkowy i hacele więc jakoś dajemy rade ;]
u nas też nie ma hali, maneż przeważnie przypomina zimą lodowisko ( dlatego głównie jeździmy w teren ), ale wszystkie konie, na których się jeździ są podkute i nie ma problemu bo są hacele :) warunki może nie jakieś super, bo ani tu poskakać, poćwiczyć coś więcej, ale nie jest najgorzej
Ja bez względu na porę roku i pogodę jeżdżę. Oczywiście często gdy jest pogoda przy -10 °C i niżej to jazdy w takiej temperaturze są odwołane. Co do podłoża na otwartym terenie, często zimą jest śliskie i twarde, więc jeździ się raczej ostrożnie, galopu prawie w ogóle a o skokach pomarzyć.Teraz zmieniłam stajnię i już półtora miesiąca jeżdżę na krytej ujeżdżalni - tam można robić wszystko, a galopu jest mnóstwo! :DJednak nie ma to jak stajnia z krytą ujeżdżalnią :)
u mnie oczywiście jeździmy zimą. nie mamy hali, ale zawsze znajdzie się miejsce, gdzie można troszke pojeździć.ruszamy w tereny, czy do lasu, czy gdzieś na łąki.
Ja przeważnie w zimie robię sobie małą przerwę bo po prostu strasznie marznę ;) Ale ze dwa, trzy razy w zimę z tęsknoty do moich koniowatych nie mogę wytrzymać i bez względu na to czy będzie mi zimno czy nie, lecę na lekcje konne ;)))
w mojej stajni tez nie ma hali ani nic krytego do jazdy w zimę . ta zima była bardzo sroga bo było często - 20 C na moim obozie w ferie. ale i tak jezdzilismy, po nie zamarznietych padokach, łąkach, drogach i po lesie . zawsze się jakiś dobry teren xd
u mnie również jeździmy zimą, dla nas mrozy są nie straszne:) Nie mamy hali, ale zawsze znajdzie się jakaś łączka żeby trochę poszaleć, jeździmy w tereny do lasu :)
U nas w stajni nie ma hali. Konie nie są podkute, ale i tak jeździmy w tereny, jeździmy również na padoku, gdy nie ma zbyt dużo śniegu, ani nie jest zbyt ślisko.
Ja też mam podobną sytuacje niestety :(. Ale możę niedługo doczekam się hali :] A tak to tylko stęp i kłus. Chociaż jak jest dużo śniegu to da się normalnie jeździć.
Ja jeżdżę w sumie przy każdej pogodzie. Nie mamy hali, mamy taki jakby meneż, ale nakryty dachem więc są lekkie grudy, ale śniegu nie ma. Gdy ładnie świeci słoneczko jedziemy w teren. :)
Jak widzimy za oknem powróciły straszne mrozy. Jeżdżę prywatnego konia, właściciele nie mają ujeżdżalni a maneż jest zamarzniety, pełen wielkich grudek twardej ziemi, na dodatek koń nie jest podkuty i nie ma haceli, więc boję się, że mogłoby mu się coś stac w kopyta. A wy co sądzicie o jeździe w takich warunkach? Jeśli wasza stajnia nie ma hali to jeździcie nadal?
Ja mam dokładnie tą samą sytuację...;Djeżdżę, ale tylko lekkim kłusem i czasami, w miejscu, gdzie jest w miarę płasko szybkim kłusem i lekkim galopem...ale wole jechać na łąkę w teren ;Djest bezpieczniej ;D
A ja odstawiłam konia na czas tych wielkich mrozów. Uznałam, że kilka dni bez chodzenia go nie zbawi, a przynajmniej dostał jakieś wakacje. Mam podobnie, bo żadnej hali, a do tego mam teraz taki bałagan na ujeżdżalni, że będę sprzątać jak tylko ten śnieg stopnieje przez tydzień -.-
Ja niestety w teren nie mogę jechać bo u tego konia byłam dwa razy i dopiero się z nim zapoznaje.. Ale już od przyszłego tygodnia ma byc odwilż, więc jakoś damy radę.
O mam nadzieję, na tą odwilż, wreszcie może będziemy się mogli wziąć do roboty xD
Oooo... odwilż... ;d nareszcie :D
ja staram się nie jeździć przy tak ekstremalnych mrozach XD.Po prostu konie w mojej stajni mają podkowy i się nie martwię, że coś się stanie (pośliźniemy się i koń mnie przygniecie .:):)
Ja jechałam na rajdzie zimą, i było ok. Tam gdzie był lód to stępem, dużo kłusa, a pod górkę nawet trochę galopu :) I było całkiem ok.
Ja jeżdżę całą zimę nie zależnie od pogody, przeważnie jeżdżę w teren bo na placu to i tak dużo nie zdziałam, i jeszcze wieje, a w terenie drzewa troche ograniczają ten chłód :)Nasze konie mają podkowy i hacele więc jakoś dajemy rade ;]
Ja jak mam możliwość też jeżdżę zimą, jeśli podłożę się nie nadaje to zmykamy w teren : )
u nas też nie ma hali, maneż przeważnie przypomina zimą lodowisko ( dlatego głównie jeździmy w teren ), ale wszystkie konie, na których się jeździ są podkute i nie ma problemu bo są hacele :) warunki może nie jakieś super, bo ani tu poskakać, poćwiczyć coś więcej, ale nie jest najgorzej
Ja bez względu na porę roku i pogodę jeżdżę. Oczywiście często gdy jest pogoda przy -10 °C i niżej to jazdy w takiej temperaturze są odwołane. Co do podłoża na otwartym terenie, często zimą jest śliskie i twarde, więc jeździ się raczej ostrożnie, galopu prawie w ogóle a o skokach pomarzyć.Teraz zmieniłam stajnię i już półtora miesiąca jeżdżę na krytej ujeżdżalni - tam można robić wszystko, a galopu jest mnóstwo! :DJednak nie ma to jak stajnia z krytą ujeżdżalnią :)
u mnie oczywiście jeździmy zimą. nie mamy hali, ale zawsze znajdzie się miejsce, gdzie można troszke pojeździć.ruszamy w tereny, czy do lasu, czy gdzieś na łąki.
Ja przeważnie w zimie robię sobie małą przerwę bo po prostu strasznie marznę ;) Ale ze dwa, trzy razy w zimę z tęsknoty do moich koniowatych nie mogę wytrzymać i bez względu na to czy będzie mi zimno czy nie, lecę na lekcje konne ;)))
w mojej stajni tez nie ma hali ani nic krytego do jazdy w zimę . ta zima była bardzo sroga bo było często - 20 C na moim obozie w ferie. ale i tak jezdzilismy, po nie zamarznietych padokach, łąkach, drogach i po lesie . zawsze się jakiś dobry teren xd
u mnie również jeździmy zimą, dla nas mrozy są nie straszne:) Nie mamy hali, ale zawsze znajdzie się jakaś łączka żeby trochę poszaleć, jeździmy w tereny do lasu :)
U nas w stajni nie ma hali. Konie nie są podkute, ale i tak jeździmy w tereny, jeździmy również na padoku, gdy nie ma zbyt dużo śniegu, ani nie jest zbyt ślisko.
a u nas jest hala . : ) i jeździmy też w tereny , konie są podkute i mają hacele , nie wszystkie ale większość .
Ja też mam podobną sytuacje niestety :(. Ale możę niedługo doczekam się hali :] A tak to tylko stęp i kłus. Chociaż jak jest dużo śniegu to da się normalnie jeździć.
Ja jeżdżę w sumie przy każdej pogodzie. Nie mamy hali, mamy taki jakby meneż, ale nakryty dachem więc są lekkie grudy, ale śniegu nie ma. Gdy ładnie świeci słoneczko jedziemy w teren. :)
ja nie byłam na koniach od listopada, bo mam daleko, nie mam samochodu i nie ma hali i już wariuje, czekam tylko na wiosne...