Reklama
  • redakcja2010-11-22 21:36:25

    Jak reagują Wasi rodzice? Cieszą się, że macie fajną pasję, czy raczej boją się o Was? A może jeżdżą z Wami na treningi, przekonując się do koni, bądź ich to wcale nie obchodzi? Zaraziliście ich swoją pasją? ;)

  • Hella 2010-11-22 21:52:39

    Moja mama toleruje konia w odległości minimum 3 km odemnie a tata się cieszy że jeżdżę. Ale mimo to jakoś sobie wywalczyłam jazdy.                                         

  • Iliana 2010-11-22 21:57:26

    U mnie to od czasu kiedy mam własnego konia bardzo wspiera mnie mama, tata boi się koni także nie udziela się prawie wcale. Poza tym oboje rodzice tolerują moja pasję bo wiedzą jak bardzo kocham możliwosc obcowania z tymi zwierzętami. 

  • redakcja 2010-11-22 23:40:50

    Macie fajnie, że przynajmniej jedno z rodziców toleruje taką pasję jak jeździectwo.Ja to miałam tak, że od zawsze marzyłam o jeździe konnej, chciałam nawet uczyć się w tym kierunku i od zawsze wiązać swoje życie z końmi. Jednak nie miałam z rodzicami najmniejszych na to szans. Nie tolerowali mojej decyzji ani w ramach rekreacji a już tym bardziej sportu. Nie mogłam ukończyć szkoły takiej jaką chciałam: hodowla koni, jeździectwo itp.Dopiero w momencie kiedy stałam się od rodziców niezależna mogłam rozpocząć swoją wspaniałą przygodę z końmi, która będzie trwać całe życie. Ale to trochę późno, bo wcześniej ukończyłam szkoły o innym profilu. Trochę mi żal z tego powodu. Ale nie jestem zła na rodziców. Mama nie chciała żebym jeździła, bo sądziła, że to nie jest w życiu potrzebne, no a tata to bardzo się o mnie boi i nie chce, żeby coś mi się stało. Do dzisiaj mi tata zawsze przed jazdą mówi "Ty to kompletnie oszalałaś na punkcie tych koni, uważaj na siebie".

  • Reklama
  • Ksekresi 2010-11-23 08:52:18

    A u mnie moja mama   i tata lubią konie , tzn mama  nie za bardzo  , poglaska da jabłko i tyle .A tata  przytuli  poczysci ,  pojezdzi  ;p  ale gdyby tylko  byla kasa  :P tak to tylko ja moge jezdzic. Wiec mam miej wiecej dobrze  ;p

  • redakcja 2010-11-23 09:12:06

    Umnie mama nienawidzi koni, nie toleruje ich i twierdzi że to sa wielkie stwory ktore nic nie potrafią tylko zrzucić człowieka a tata natomiast bardzo kocha konie i jak tylko sobie wyleczy kręgosłup i ręke to od razu wsiądzie na,, jakiegoś białego rumaka i poleć ku przestworzom""  (on tak mowi)

  • MaryJane 2010-11-23 11:20:24

    Jeszcze troszke, a będziemy jeździć razem mam nadzieje, a jak nie to będe uczyć (a raczej doskonalić to co już umie) mamuśke na własnym koniu ;] Obowiązkowo w lato musimy zaliczyć razem plaże hehe więc pare jazd pewnie będziemy mieć :) Uszy spuchną jej od mojego trajkotania na temat jazdy hehe

  • redakcja 2010-11-23 16:40:14

    U mnie moi rodzice oboje lubią konie ;) tata, gdyby nie pracował za granicą to z chęcią by jeździł, a mama kiedyś jeździła, ale z powodu wysokich cen teraz jeżdżę sama ;D I oczywiście mnie jak najbardziej wspieraja ;)

  • Reklama
  • Epoka 2010-11-23 16:48:27

    Mój tata jest instruktorem, więc się rozumie samo przez się , że jeździ ze mną . Mama się nam przygląda zza bandy i się martwi o nas .

  • redakcja 2010-11-23 17:46:31

    Moja mama boi się koni, ale szanuje to, że jeżdżę. Natomiast tata jeździł kilka razy i nawet lubi konie ;)

  • kulka 2010-11-23 17:58:28

    Moi ciesza sie ze mam pasje. Lubia konie. Mama sie ich boi straaaasznie. 

  • Ksekresi 2010-11-23 21:54:39

    U mnie  cała moja rodzina jezdzila na koniach   rodzenstwo  ogolnie  ; ) Ale neiwiem czy moj tata  byl :p musze go spytac  :D

  • Reklama
  • redakcja 2010-11-23 22:34:21

    Macie fajnie, chyba tu nikt nie miał tak jak ja, że oboje rodzice są na "nie"....

  • kiwi280 2010-11-24 16:47:47

    Moi na początku byli na "nie". Mój tata jeździ od czasu do czasu, w terenie już nawet galopował :D A mama się tylko wsiąść boi i Dragonowi kopytek wyczyścić :) Przekonali się oni do koni dopiero gry na 18-stke kupili mi Monię (z pieniędzy Dragonowej ale mi to zwisa, że wszystkie jej pieniądze poszły na konia, ale i tak bardzo jej dziękuję, bo to dzięki niej teraz posiadam konia ;* ) Każdego rodzica da się przekonać :) moi też nie byli zadowoleni gdy widzieli jak jeździłam, ale teraz jest ok :)

  • redakcja 2010-11-24 17:17:42

    Najpierw było wszysko okey .. mama lubi konie . a tata to yyy no fajne są ; DD do czasu upadku . Mama - KONIEC Z KONIAMI >> tata KONIEC z KONIAMI ! aż im się popłakałam w szpitalu i powiedzieli ze jeszcze raz jak spadnę to naprawdę będzie koniec . ; DD a teraz minie jak najbardziej wspierają i bardzo się cieszą jak wracam z jazdy i mówę Mamo wiesz jak było zarąbiście ! .. ;D D albo jak patrzą na moje sukcesy które odnosze ( drobne ale są ) . To aż sie sami do siebie uśmiechają ..i się pytają ..przejdzie Ci to kiedyś .. a ja pff p no co wy ; DD

  • Olleczka 2010-11-24 17:56:08

    U mnie jest tak:Mama zawsze chciała jeździć, więc.. Ogólnie obdywoje torleruja to.. Ale np. dla mojego taty po 7 latach mojego jeżdzenia nadal to chwilowa pasja i zaraz mi przejdzie... Ale naprawde mysle, ze sie o mnie boi ... Poportu. Ale szanują moją decyzję i pozwalają jeździć mi na cały dzień z przyjaciółką i jej mamą na konie ;)  Pytają tylko co na obiad ;D czy wróce ;p  A ak ogl to chce kiedys zabrac rodziców i pokazać co umiem, bo jak narazie chyba myślą, że nic nie umiem ;)

  • Qniara 2010-11-26 14:40:08

    Moja mama bardzo lubi konie, kiedyś jeździła na lonży, ale teraz nie może ze względów zdrowotnych... Tata też je lubi, znaczy nie ma nic przeciwko ale nie jeździ(na razie;p)

  • Reklama
  • paulus27 2010-11-26 18:48:33

    Moi rodzice są bardzo zadowoleni z mojej pasji:) Nie mieli nic przeciwko jeździe konnej. Nawet nie musiałam ich prosić o to aby zapisali mnie na jazdy! Sami wyszli z tą propozycją<choć wiedzieli od początku jak bardzo tego chciałam>;)!!!

  • redakcja 2010-11-26 19:59:55

     mnie w sumie wypowiedziała się kiwi280 ;) Ale moi rodzice pomimo wyjazdów do szpitala z powodu ciężkich upadków, nie mają serca aby sprzedać konie. Po prostu bardzo się do nich przywiązali i bardzo trudno było by teraz je sprzedać 

  • redakcja 2010-11-26 22:17:49

    Moim rodzicom na początku było to obojętne, twierdzili, że szybko się znudzę. Po jakimś tam czasie, cieszyli się, że mam pasję ;p A odkąd kupiliśmy Gordona dużo się zmieniło. Tak się do niego przywiązali, że zawsze jest pytanie: "a wzięłaś jabłka/marchewki/chleb dla Gordonka?" Żartobliwie nazywają go swoim 3 dzieckiem, hah :D Już go czyścili, prowadzili, lonżowali, a moja mama to nawet na nim chwilę siedziała i stwierdziła, że na wiosnę zacznie się uczyć jeździć. Więc jest pozytywnie ^ ^

  • redakcja 2010-11-27 11:29:07

    He he...Mi to mówią że to strata czasu (zwłaszcza mama), dlatego jeszcze nie jeździłam w szkółce. Tacie jest to obojętne (on lubi wszystkie zwierzęta).

  • horselover 2010-11-28 15:45:49

    A moja mama jeździ razem ze mną ;P

  • Gosia501 2010-11-29 18:21:27

    Ja jeżdżę Moja mama będzie jeździćTata się cieszy że jeżdżę

  • redakcja 2010-11-29 19:53:48

    Hmm... Ja gdy powiedziałam rodzicom, że zapisuje się na jazdę konno to w sumie jakiejś nadzwyczajnej reakcji nie było, tylko skromne "ok". W sumie to kiedyś jeździłam konno, ale to w wakacje, 1 raz na rok. xD Chciałam przekonać mame, ale narazie się nie przekonała do jazdy. Nawet babcie chciałam przekonać, bo za czasów młodości miała konie i jeździła, ale twierdzi, że jest za stara xd Tatę nawet nie próbuję, bo ma problemy zdrowotne. Zawsze jak wracam z jazdy to opowiadam im jak to super było na jeździe i pokazuje im zdjęcia, które lubią (a przsynajmniej sprawiają takie wrażenie) oglądać.

  • Reklama
  • kara366 2010-11-29 20:24:54

    Moi rodzice podwiązą mnie do stadniny, przyjada po mnie, ale nigdy nie zostają... jak przyjedzie po mnie mama to się pyta zawsze jak było, a jak tata po mnie przyjedzie to raz na jakiś czas się mnie spyta jak było... Jak im już powiem że spadłam to tragizują, że chce się zabić... naprawdę to jest męczące... ale ja im już powiedziałam że nie będę rozygnowała z jazdy bo raz czy dwa razy spadłam... i czy im się to podoba czy nie muszą moją decyzje zaakceptować... ja się tak szybko nie poddam... 

  • redakcja 2011-01-05 20:13:28

    Mój tata uwielbia konie i wgl. zawsze jest "za" żebym poszła na trening czy coś . Ale mama to katastrofa, w zime wgl. są marne szanse żebym wyszła z domu, a co dopiero na konie.:(

  • wera96 2011-01-05 22:01:28

    Ogólnie moi rodzice nie mają nic przeciwko żebym jezdziła konno.Mama nie przepada z końmi ale nic nie mówi a tato odwrotnie też lubi trochę czasu spędzać z nimi :)) Pozdrawiam!!!

  • kasias9494 2011-01-05 22:32:18

    Moi cieszyli się że wybrałam sobie obóz konny (na nim zaczęłam jeździć) . Potem z chęcią zapisali mnie do szkółki ;) Mama się trochę boi, ale kiedyś jak była młodsza to jeździła. Podejdzie, pogłaszczem ale nic więcej ;D A tata to tak jak mama, tylko rzadziej mnie zawozi na jazdy niż mama w związku z czym ma mniejsze możliwości do spędzania czasu z konikami ;P

  • theoliwka 2011-01-06 11:35:05

    Moji rodzice nie mają nic do jazdy konnej ale nie chcą mnie tak czesto jak bym chciała podwozić .

  • redakcja 2011-01-06 17:54:22

    Do mojego taty w ogóle nie dochodzi , że ja jeżdżę itd . Chociaż sam jak był mały jeździł , bo wychował się na wsi : )Moja mama bardziej mnie rozumie , ale i się o mnie strasznie martwi . Ona też wychowała się na wsi , w tej samej wiosce i też pochodzi z rodziny gdzie są konie do dziś . Zresztą pisałam , że jeżdżę u cioci . No i mama jakoś jest bardziej przyjaźnie nastawiona do koni . Kilka razy była zobaczyć jak jeżdżę w stadninie , a tata nigdy .Obydwoje mają jedne zdanie - to jest niebezpieczne . Ale i tak wiedzą , że nie dam za wygraną : )

  • Karolla 2011-01-06 18:01:22

    Mam własnego konika, i od tego czasu nie widzę nic poza jazdą:) Konia kupiliśmy głównie dzięki tacie, a mama ciągle trajkocze mi nad uchem czy nie chce sprzedać konia... po prostu ręce opadają, a tata twierdzi że Bankier ma tu dożywotkę i będą razem umierać xD Oczywiście mama boi się o mnie jak jeżdżę w teren i wgl, ale tata ukrywa przed nią moje upadki z konia... Chyba też nie ma ochoty na słuchanie marudzeń mamy... :p

  • blackhorse93 2011-01-06 19:30:47

    U mnie nie ma w sumie żadnego problemu.Mama się koni boi, na początku miała małe problemy, ale teraz już się przyzwyczaiła :)

  • AdaRadkiewicz3 2011-01-06 20:19:53

    Bardziej oni mnie zarazili.xD Moja rodzinka jest "końska", i oni sobie nie wyobrażają, żebym ja żyła bez koni ;) heh.. a z mamą jeżdżę prawie co niedzielę w terenik :)

  • patrycja95 2011-01-07 17:17:50

    u mnie to jest tak że mama jeździła ale teraz już nie jeździ z braku czasu, ale w sumie to tylko mnie zawozi na lekcje i nawet nie wie jak wygląda koń, na którym się uczę xd Tato to już wg nie lubi koni, raz w życiu wsadziliśmy go na konia "posiedzieć" xd Raczej mi jeździć nie zabraniają ale tak na wszelki wypadek o niegroźnych upadkach nie wspominam xd

  • ZuuZ 2011-01-07 18:58:06

    U moich rodziców to jest tak , że  wszystko fajnie . Nie odradzają mi nowych " wyzwań " tzn. obozów , stajni i.t.p.

  • redakcja 2011-01-08 13:40:07

    może nie tyle,że zaraziłam,ale przekonałam ich do jazdy konnej.:)jeżdżą ze mną na jazdy i kibicują.cieszą się,że mam taką pasję,ale też martwią się o mnie. :)

  • redakcja 2011-01-08 19:54:37

    rolphinka nie jesteś jedyna;(ja już długo chciałam jeździć konno, ale rodzice nie chcieli mnie puścić, mówili, że spadnę i złamię kręgosłup i całe życie zmarnuję itp.Mój tata jeszcze chyba jest bardziej obojętny, ale mama wiem, chociaż się wypiera, wiem, że nie lubi i boi się koni.dopiero półtorej roku temu udało mi się wywalczyć jazdę... ale i tak nie są zbytnio zadowoleni... i mówią że szkoła typu Hodowla koni itp. to jest sposób na to by żebrać pod murem.:(ale i tak mam zamiar pójść na studia instruktor...

  • ijb23 2011-01-18 21:44:44

    ja jestem mamą.Od dzieciństwa marzyłam o jazdach konnych ale nie miałam możliwości.Swoje marzenia przelałam na Zofię .Każda jazda była obawą szczególnie pierwsze tereny.Taka rola mamy.Ale od roku pasja jest już wspólna dzięki namowom męża i zaufaniu do instruktorki i jej konikom.Kiedy robię błędy i tak boję się najbardziej o córkę przecież ma dopiero 10 lat.Pozdrawiam , każdy sport może doprowadzić do kontuzji nie ma reguły.

  • Karolla 2011-01-19 08:16:20

    No tak, ale rzadko kiedy można trafić na rodziców, których pasją też są konie... ;(

  • redakcja 2011-01-19 11:32:27

    sarahspirit zrób tak jak Ty sama chcesz, po prostu dojdź do tego czego pragniesz bez względu na zdanie innych, bo potem skończysz szkołę o profilu ekonomia albo handel czy coś i nie będziesz w życiu wiedzieć co z tym zrobić, bo to nie to, co Cię pasjonuje. A to jest potem zmarnowane życie jak się człowiek nie odnajdzie w tym co go nawet trochę nie interesuje. Dlatego bądź uparta ;) może Ci się uda dopiąć swego :DJa jakbym mogła cofnąć czas nie poddałabym się już tak łatwo. Wybrałabym to o czym marzę i czułabym się spełniona. Teraz tak jakby zaczynam wszystko od nowa, zapominam jakie kierunki szkół ukończyłam i zabieram się za rozwijanie mojej życiowej pasji. Lepiej później niż wcale. Ale najlepiej to jest się nie poddać.

  • becia 2011-02-13 11:21:46

    Ja też miałam i mam dalej problemy. Zaczęło się od tego, że od zawsze kochałam i kocham konie. Ktoś z rodziny od strony babci był zawodowym jeźdźcem. Spadł z konia i do końca życia jeździł na wózku inwalidzkim. Ile w tym prawdy nie wiem, bo nie zdziwiłoby mnie jakby było mi to powiedziane żeby mnie nastraszyć. W każdym bądź razie babcia nie chciała żebym jeździła, albo żebym w ogóle zajmowała się na poważnie końmi. Owszem jakieś jednodniowe wypady gdzie ktoś prowadzi konia w kółeczku było ok. Kiedy postanowiłam iść do technikum jeździeckiego wiadome było, że zostanie to tylko kwestią niespełnionych marzeń. Mama straciła wtedy pracę więc ta decyzja rozumiała się sama przez się. Mama też lubi konie, ale nie jeździ. Konie pozostały tylko pasją, którą przelewałam na obrazy. Uczyłam się rysunku. Teraz kiedy sama decyduję o sobie, mam pracę, studiuję i praktycznie mogę sama decydować co chcę robić dalej nie jeżdżę. W zeszłe wakacje zrobiłam sobie prezent i jeździłam sobie do mojej ulubionej stajni. Ale teraz... praca od poniedziałku do piątku, studia w sobotę i niedzielę, no i koszty. To jest na prawdę wymagające finansowo przyjemność. Więc jeśli mogę coś komuś doradzić to niech nie rezygnuje ze swojej pasji!!! Większość pasji nosi za sobą jakieś ryzyko większe lub mniejsze. Wybierzecie górskie wędrówki - możecie się poślizgnąć na kamieniu i złamać nogę. Wybierzecie pływanie - może Was złapać skurcz i zachłyśniecie się wodą. Jak to się mówi jak coś się ma stać to i w drewnianym kościele na głowę spadnie cegła. Jeździectwo jest faktycznie niebezpieczne, ale przecież nie wsiada się na konia po to żeby się zabić. To są wypadki. A konie jak żadna inna pasja na prawdę sprawia satysfakcję i na prawdę jest wart tego, żeby się jej poświęcić... jak tylko pokocha się konie od pierwszego wejrzenia

  • KaraKoniara 2012-12-31 14:24:31

    U mnie jest tak, że stajnie są daleko i nie ma mnie kto zawieźć, ale staram się chociaż moi rodzice mówią, że jestem chora psychicznie i ninormalna. W sumie ich rozumiem, bo cały czas płaczę, a na "końskie" studia nie mam szans, bo dobrze się uczę i według nich to "marnowanie czasu i mojego talentu".Ja osobiście mam 11 lat, a już wiem że mam życie ciężkie. Kocham konie od 3 lat i "zaraziłam" tym już 3 osoby (one już jeżdżą). Okropnie się czuję, bo miały zachciankę i już. Wcale się nawet nie znają, a ja gdy tylko myślę o czterokopytnych to płaczę (teraz też) To takie trudne!!!

  • LoveBarwa 2013-08-15 19:50:16

    U mnie oboje rodzice są na nie, chociaż po pewnym czasie wreszcie zaczeli udawać, że jest im to obojętne (tak naprawdę ciagle strasznie sie o mnie boją). W rodzinie nikt od pokoleń nie jeździł, absolutnie nikt. Jestem jedyną amazonką w rodzinie od wielu lat. Nie wiem czemu własnie we mnie odezwała się dusza do jeździectwa, widocznie to mi było przeznaczone :) Od urodzenia byłam szalonym ewenementem i ciagło mnie do rzeczy niebanalnych. Tylko że pomysł z jazdą konną moim rodzicom nie bardzo się spodobał. Zaczęłam jeździć w wieku 16 lat ale byłam pewna swojej decyzji. Rodzice ulegli, twierdząc, ze pewno wystraszę się i mi sie szybko odechce. Zdziwili się że nie brakło mi determinacji. Szkoda tylko że nie mogę im powiedzieć że spadłam lub bedę skakać, bo od razu zaczyna sie pouczanie: "a tylko coś wycuduj" albo "jeszcze będziesz żałować ale już będzie za późno". Spadłam już kilka razy a nic mi się nigdy nie stało ale rodzice tragedyzują. Wole im więc o glebach nie mówić bo jak mi sie coś stanie to koniec jazd. Rodzice byli w szoku gdy zobaczyli zdjęcie na którym skaczę 70 cm i od razu zaczęły się komentarze, że pewnie ktoś mnie zmusza do skakania a ja się niby boję. To nieprawda, kocham skakać i uwielbiam dzikie galopy po otwartych przestrzeniach, ale oni nie mogą tego zrozumieć i wiedzą lepiej. Nie potrafią ogarnać tej mojej miłości do koni, bo sami jej nigdy nie doświadczyli. Nie wiedzą jakie to wspaniałe przezycia w siodle i jaka to trudna sztuka i wysiłek by wycwiczyc prawidłowy dosiad. Dla nich to tylko wsiadasz na konia i meczysz go, każąc mu cię wozić. A ty beztrosko sobie siedzisz i wgl się nie męczysz. Taaa... I najgorzej że nie chcą mnie finansować. Jeździłam za moje stypendium, później dostałam na jakieś 3 godziny które miały starczyc mi na cała zimę, a potem zaciagnęłam się do pracy przy koniach, na czym sie ostro przejechałam i wróciłam do punktu wyjścia. Całe szczęście że po drodze trafiłam na koleżankę która ma własne konie i jeżdżę sobie u niej czasem. Bo tak to nie wiem co by ze mną było.



Reklama
Reklama