był podobny wątek ale w większości inny niż mój, i jak ktoś ma chwilkę by mi pomóc, i przeczytać za chwilę moją dłuższą wypowiedź to dziękuje:) A więc zaczne od moich umiejętności. Jeżdżę od 4 marca 2010 r to ok 1,5 r. stęp,kłus,galop,cwał skoki 80cm, ale czuje się na siłach skoczyć więcej.Zależy od konia. Jeżdżę bez instruktora. W szkółce jeździłam jeśli szkółką to nazwać można rok. a nauczyłam się tylko tego by nie spadać, choć nie zawsze to wychodzi. stylowo nic. O instruktorze bez papierów na instruktora, który idzie sobię gdzieś gdy ktoś jeździ, o koniach dokłądnie 4 które już znają schemat ciągle w kółko lub wolta a jak drągi były to graniczyło z cudem. w maju tego roku powiedziałam sobię dość. w pobliżu nie ma stajni więc jeździłam rzadko po innych stajniach kilkadziesiad km od mojego miasta. Nadarzyła się okazja pojechać do pewnego miejsca agroturystyki 14 km od mojego miasta. Wsiadłam na konia o imieniu Gala. Na początku nie radziłam sobie z nią bo nie była jak te konie w "szkółce". Jak zagalopowałam na niej pół kółka to już byłam szczęśliwa. od czerwca na niej jeżdżę. nie potrafiłam kłusować bez strzemion spadałam kilka razy na jeździe, psułam konia, dodam że niechodził z 3,4 lata bo nikt sie nim nie zajmował ( klacz ma teraz 10) Teraz już normalnie galopujemy skaczemy i potrafie ją "ogarnąć" przyśpiesza gdy chcę zwalnia itd. ja też potrafiłam nauczyłam się dobrze trzymać w siodle. Tylko problem z galopem bo obijam jej kręgosłup nie mogę sie na niej wyluzować. bo skupiam się na niej. Ale chciałabym zacząć pracować z nią, przeczytałam wszystkie teorie chcem w życiu osiągnąć coś, raz na miesiąc jeżdżę do innych stajni pojeździć na innych koniach. na nich idzie mi bezbłędnie na szkółkowych bo skupiam się na sobię. Czy uważacie że mogę coś osiągnąć z koniem mimo że nie jestem doświadczona ? od czerwca nauczyłam się więcej niż przez ten rok mam to na filmikach zdjęciach które załącze. czasami popatrzą na mnie doświadczone koleżanki ale one krzyczą, i nei mogę sie skupić bo rzeczy dla nich oczywiste są dla mnie trudne każdy zaczynał ale wiadomo jak dla nich takie łatwe to to denerwuje. chciałabym w ujeżdżeniu fajnie, ułożony koń. skoki dobrze jak jeżdżę parkury to skupiam się na dobrych skokach,ale ujeżdżeniowo teraz do wiosny chciałabym poćwiczyć. Nie chcę przerywać mojej pasji, a dojeżdżanie do dalekich stajni też kosztuje a nie mam aż takich możliwości finansowych ale czasem odkładam na takie jazdy. Na Gali jeżdżę za darmo. załączam zdjęcie jak wróciłam z tej "szkółki w moim mieście" a jakieś teraźniejsze zdjęcie:) Zdjęcie po prawej to jak jedna z koleżanek która ma swojego konia, popatrzała na mnie. to był jedyn jedyny raz gdzie ktoś nam jazdę spokojnie poprowadził.
ja może nie do tematu ale coś tam powiemwłaśnie teraz tez staje przed dylematem czy jeźdizć sama czy wydzierżawić konia a koleżanką (umiemy kłus galop skoki do 80 cm ) jesteśmy ambitne jesteśmy w stajni 2 razy na tydzień no i sie staramy wszystkie podstawy mamy w małym paluszku ale problem jest taki mamy 12 lat... potrafimy dużo bo i konia lonżowac i wszytko co potrzebne a za dzierżawe ( współdzierżawe) chcieliśbyśmy sie wziąść latem tego roku ( bedziemy mieli 13 lat) i czy to dobry wiek?? ja myśle że razem coś zdziałamy ! :) tylko moje pytanie jak przekonać rodziców? mój tata jest za tym a mama nie ona twierdzi że "" koń to gryzie kopie i to dzikie zwierze no i ogólnie to darmozjad"" jak zmienić jej zdanie moze jakiś filmiki na yt polecacie czy coś??aby zmienić jej nastawienie do koni ?a teraz do cb Kejjroll - według mnie mozecie dużo z tą kalczką osiągnąć jeżeli właściciel sie zgodzi to weź ją na lonże poskacz z nią na lonży czy w korytarzu i już macie trening a co do ujeżdżenia to bardzo polecam książke 101 ćwiczen z dresażu ja też sie interesuje ujeżdzeniem i to najlepsza książka jaką mam tam jest wszytsko opisane od prawidłowego robienia wolt do zwrotów na przodzie i chodów bocznych tam jest wszystko polecam !
Twoja wypowiedź jest strasznie chaotyczna, nic prawie nie rozumiem... Powiem jedną rzecz, wrzucę taką "a"la drabinę", prosta, acz dosadna:lonża -> jazdy samodzielne (stęp, kłus, galop, kierowanie koniem) -> jazdy douczające (czyli już "cos" więcej) -> treningi -> egzaminy lub świadomość, że wszystko jest ok (rozsądna) -> praca samodzielna (z ciągłymi treningami na zmianę sam/ z trenerem, najlepiej to drugie)Rozumiesz? Trudno jest przeskoczyć tą drabinę, a nawet najlepsi muszą mieć treningi pod okiem trenera, nie wszystkie, ale nie muszę raczej tego tłumaczyć.Odradzam, wnioskując z Twojej wypowiedzi oraz z załączonych zdjęć.Więcej raczej pisać nie muszę, bo to się zaczyna robić, czy ja wiem, śmieszne? Me.
Jeżeli mam być szczera...nawet doświadczeni jeźdźcy trenują pod czyimś okiem. Wprawdzie jeżdża tak, że poradzą sobie bez problemu z buntami i innymi problemami ale jednak osoba z ziemi może więcej zauważyć, dostrzec...dodatkowo może wpaść na inne rozwiązanie problemu jeżeli nad czymś pracujemy z koniem. Jazda samodzielna czy też własny koń to duża odpowiedzialność. To, że ktoś galopuje i skacze nie oznacza, że poradzi sobie w każdej sytuacji. A koń prędzej czy później sprawdzi na co może sobie pozwolić i jeżeli mu sie uda postawić na swoim spróbuje znowu...mogą pojawić się problemy , z którymi niedoświadczona osoba sobie nie poradzi. Zdarzają sie wprawdzie "świete" koniki...ale trzeba pamietac ze wciaz to jest tylko zwierze. Osobiście jeżdżę nie od dziś...aktualnie od ponad roku na 2 charakternych konikach...i z całą pewnością nie zdecydowałabym się na samodzielne trenowanie, mimo wszystko.
Twoja wypowiedź jest strasznie chaotyczna, nic prawie nie rozumiem... Powiem jedną rzecz, wrzucę taką "a"la drabinę", prosta, acz dosadna:lonża -> jazdy samodzielne (stęp, kłus, galop, kierowanie koniem) -> jazdy douczające (czyli już "cos" więcej) -> treningi -> egzaminy lub świadomość, że wszystko jest ok (rozsądna) -> praca samodzielna (z ciągłymi treningami na zmianę sam/ z trenerem, najlepiej to drugie)Rozumiesz? Trudno jest przeskoczyć tą drabinę, a nawet najlepsi muszą mieć treningi pod okiem trenera, nie wszystkie, ale nie muszę raczej tego tłumaczyć.Odradzam, wnioskując z Twojej wypowiedzi oraz z załączonych zdjęć.Więcej raczej pisać nie muszę, bo to się zaczyna robić, czy ja wiem, śmieszne? Me.oczywiście gdybym mogła mieć instruktora to bym jak najbardziej z nim jeździła, tylko jeśli jest ta stajnia co pisałam, nie ma on papierów ciągle pije a burmistrz po wielu skargach nic z tym nie robi. dlatego wolę jeździć na tym koniu niż na tamtych koniach, bo to praktycznie jak bym bez instruktora tam jeździła, bardzo mnie boli że nie ma kogoś z kim mogę potrenować, mieszkam na takim "zadupiu"
trener trenerem...a lepiej jezdzace lub wiecej wiedzace kolezanki? jezdzac na wlasna reke i nie bedac na wyzszym poziomie mozna tylko nabawic sie i utrwalic wiele zlych nawykow ktore pozniej bardzo ciezko wyplenic...no i narazic siebie i konia...moze warto popytac czy ktos by sie nie podjal nauki? poszukac, napisac ogloszenie na forum kto jest z Twoich okolic i moglby Ci pomoc?
Ogłoszenie, jak najbardziej. Absolutnie nie chcę cię zniechęcać, niestety znalezienie osoby, która by się podjęła takiego zadania za małą sume pięniędzy jest raczej nieosiągalnym celem. Jak już pisałaś, masz małe możliwości finansowe. A jeździectwo do tanich sportów nie należy, chcesz coś osiągnąć musisz włożyć w to dużo pieniędzy.
Zwrócę się jeszcze do twojego problemu z tymi jazdami bez instruktora. Szczerze, sama tak jeździłam. Miłam pod sobą 3 konie i jeździłam, chociaż musze zaznaczyć że miłam za sobą 4 lata nauki. I jakieś doświadczenie już miałam. Dostałam konia o poważnejszych możliwościach i jazda bez osoby, która zna sie na rzeczy jest dla mnie nie do pomyślenia.
był podobny wątek ale w większości inny niż mój, i jak ktoś ma chwilkę by mi pomóc, i przeczytać za chwilę moją dłuższą wypowiedź to dziękuje:) A więc zaczne od moich umiejętności. Jeżdżę od 4 marca 2010 r to ok 1,5 r. stęp,kłus,galop,cwał skoki 80cm, ale czuje się na siłach skoczyć więcej.Zależy od konia. Jeżdżę bez instruktora. W szkółce jeździłam jeśli szkółką to nazwać można rok. a nauczyłam się tylko tego by nie spadać, choć nie zawsze to wychodzi. stylowo nic. O instruktorze bez papierów na instruktora, który idzie sobię gdzieś gdy ktoś jeździ, o koniach dokłądnie 4 które już znają schemat ciągle w kółko lub wolta a jak drągi były to graniczyło z cudem. w maju tego roku powiedziałam sobię dość. w pobliżu nie ma stajni więc jeździłam rzadko po innych stajniach kilkadziesiad km od mojego miasta. Nadarzyła się okazja pojechać do pewnego miejsca agroturystyki 14 km od mojego miasta. Wsiadłam na konia o imieniu Gala. Na początku nie radziłam sobie z nią bo nie była jak te konie w "szkółce". Jak zagalopowałam na niej pół kółka to już byłam szczęśliwa. od czerwca na niej jeżdżę. nie potrafiłam kłusować bez strzemion spadałam kilka razy na jeździe, psułam konia, dodam że niechodził z 3,4 lata bo nikt sie nim nie zajmował ( klacz ma teraz 10) Teraz już normalnie galopujemy skaczemy i potrafie ją "ogarnąć" przyśpiesza gdy chcę zwalnia itd. ja też potrafiłam nauczyłam się dobrze trzymać w siodle. Tylko problem z galopem bo obijam jej kręgosłup nie mogę sie na niej wyluzować. bo skupiam się na niej. Ale chciałabym zacząć pracować z nią, przeczytałam wszystkie teorie chcem w życiu osiągnąć coś, raz na miesiąc jeżdżę do innych stajni pojeździć na innych koniach. na nich idzie mi bezbłędnie na szkółkowych bo skupiam się na sobię. Czy uważacie że mogę coś osiągnąć z koniem mimo że nie jestem doświadczona ? od czerwca nauczyłam się więcej niż przez ten rok mam to na filmikach zdjęciach które załącze. czasami popatrzą na mnie doświadczone koleżanki ale one krzyczą, i nei mogę sie skupić bo rzeczy dla nich oczywiste są dla mnie trudne każdy zaczynał ale wiadomo jak dla nich takie łatwe to to denerwuje. chciałabym w ujeżdżeniu fajnie, ułożony koń. skoki dobrze jak jeżdżę parkury to skupiam się na dobrych skokach,ale ujeżdżeniowo teraz do wiosny chciałabym poćwiczyć. Nie chcę przerywać mojej pasji, a dojeżdżanie do dalekich stajni też kosztuje a nie mam aż takich możliwości finansowych ale czasem odkładam na takie jazdy. Na Gali jeżdżę za darmo. załączam zdjęcie jak wróciłam z tej "szkółki w moim mieście" a jakieś teraźniejsze zdjęcie:) Zdjęcie po prawej to jak jedna z koleżanek która ma swojego konia, popatrzała na mnie. to był jedyn jedyny raz gdzie ktoś nam jazdę spokojnie poprowadził.
ja może nie do tematu ale coś tam powiemwłaśnie teraz tez staje przed dylematem czy jeźdizć sama czy wydzierżawić konia a koleżanką (umiemy kłus galop skoki do 80 cm ) jesteśmy ambitne jesteśmy w stajni 2 razy na tydzień no i sie staramy wszystkie podstawy mamy w małym paluszku ale problem jest taki mamy 12 lat... potrafimy dużo bo i konia lonżowac i wszytko co potrzebne a za dzierżawe ( współdzierżawe) chcieliśbyśmy sie wziąść latem tego roku ( bedziemy mieli 13 lat) i czy to dobry wiek?? ja myśle że razem coś zdziałamy ! :) tylko moje pytanie jak przekonać rodziców? mój tata jest za tym a mama nie ona twierdzi że "" koń to gryzie kopie i to dzikie zwierze no i ogólnie to darmozjad"" jak zmienić jej zdanie moze jakiś filmiki na yt polecacie czy coś??aby zmienić jej nastawienie do koni ?a teraz do cb Kejjroll - według mnie mozecie dużo z tą kalczką osiągnąć jeżeli właściciel sie zgodzi to weź ją na lonże poskacz z nią na lonży czy w korytarzu i już macie trening a co do ujeżdżenia to bardzo polecam książke 101 ćwiczen z dresażu ja też sie interesuje ujeżdzeniem i to najlepsza książka jaką mam tam jest wszytsko opisane od prawidłowego robienia wolt do zwrotów na przodzie i chodów bocznych tam jest wszystko polecam !
Twoja wypowiedź jest strasznie chaotyczna, nic prawie nie rozumiem... Powiem jedną rzecz, wrzucę taką "a"la drabinę", prosta, acz dosadna:lonża -> jazdy samodzielne (stęp, kłus, galop, kierowanie koniem) -> jazdy douczające (czyli już "cos" więcej) -> treningi -> egzaminy lub świadomość, że wszystko jest ok (rozsądna) -> praca samodzielna (z ciągłymi treningami na zmianę sam/ z trenerem, najlepiej to drugie)Rozumiesz? Trudno jest przeskoczyć tą drabinę, a nawet najlepsi muszą mieć treningi pod okiem trenera, nie wszystkie, ale nie muszę raczej tego tłumaczyć.Odradzam, wnioskując z Twojej wypowiedzi oraz z załączonych zdjęć.Więcej raczej pisać nie muszę, bo to się zaczyna robić, czy ja wiem, śmieszne? Me.
Jeżeli mam być szczera...nawet doświadczeni jeźdźcy trenują pod czyimś okiem. Wprawdzie jeżdża tak, że poradzą sobie bez problemu z buntami i innymi problemami ale jednak osoba z ziemi może więcej zauważyć, dostrzec...dodatkowo może wpaść na inne rozwiązanie problemu jeżeli nad czymś pracujemy z koniem. Jazda samodzielna czy też własny koń to duża odpowiedzialność. To, że ktoś galopuje i skacze nie oznacza, że poradzi sobie w każdej sytuacji. A koń prędzej czy później sprawdzi na co może sobie pozwolić i jeżeli mu sie uda postawić na swoim spróbuje znowu...mogą pojawić się problemy , z którymi niedoświadczona osoba sobie nie poradzi. Zdarzają sie wprawdzie "świete" koniki...ale trzeba pamietac ze wciaz to jest tylko zwierze. Osobiście jeżdżę nie od dziś...aktualnie od ponad roku na 2 charakternych konikach...i z całą pewnością nie zdecydowałabym się na samodzielne trenowanie, mimo wszystko.
Twoja wypowiedź jest strasznie chaotyczna, nic prawie nie rozumiem... Powiem jedną rzecz, wrzucę taką "a"la drabinę", prosta, acz dosadna:lonża -> jazdy samodzielne (stęp, kłus, galop, kierowanie koniem) -> jazdy douczające (czyli już "cos" więcej) -> treningi -> egzaminy lub świadomość, że wszystko jest ok (rozsądna) -> praca samodzielna (z ciągłymi treningami na zmianę sam/ z trenerem, najlepiej to drugie)Rozumiesz? Trudno jest przeskoczyć tą drabinę, a nawet najlepsi muszą mieć treningi pod okiem trenera, nie wszystkie, ale nie muszę raczej tego tłumaczyć.Odradzam, wnioskując z Twojej wypowiedzi oraz z załączonych zdjęć.Więcej raczej pisać nie muszę, bo to się zaczyna robić, czy ja wiem, śmieszne? Me.oczywiście gdybym mogła mieć instruktora to bym jak najbardziej z nim jeździła, tylko jeśli jest ta stajnia co pisałam, nie ma on papierów ciągle pije a burmistrz po wielu skargach nic z tym nie robi. dlatego wolę jeździć na tym koniu niż na tamtych koniach, bo to praktycznie jak bym bez instruktora tam jeździła, bardzo mnie boli że nie ma kogoś z kim mogę potrenować, mieszkam na takim "zadupiu"
trener trenerem...a lepiej jezdzace lub wiecej wiedzace kolezanki? jezdzac na wlasna reke i nie bedac na wyzszym poziomie mozna tylko nabawic sie i utrwalic wiele zlych nawykow ktore pozniej bardzo ciezko wyplenic...no i narazic siebie i konia...moze warto popytac czy ktos by sie nie podjal nauki? poszukac, napisac ogloszenie na forum kto jest z Twoich okolic i moglby Ci pomoc?
W sumie dobry pomysł z tym ogłoszeniem
Ogłoszenie, jak najbardziej. Absolutnie nie chcę cię zniechęcać, niestety znalezienie osoby, która by się podjęła takiego zadania za małą sume pięniędzy jest raczej nieosiągalnym celem. Jak już pisałaś, masz małe możliwości finansowe. A jeździectwo do tanich sportów nie należy, chcesz coś osiągnąć musisz włożyć w to dużo pieniędzy. Zwrócę się jeszcze do twojego problemu z tymi jazdami bez instruktora. Szczerze, sama tak jeździłam. Miłam pod sobą 3 konie i jeździłam, chociaż musze zaznaczyć że miłam za sobą 4 lata nauki. I jakieś doświadczenie już miałam. Dostałam konia o poważnejszych możliwościach i jazda bez osoby, która zna sie na rzeczy jest dla mnie nie do pomyślenia.
jużtrener jest:PPowiedział że jakoś się dogadamy, ważne żebym Ja i kobyłka wyszły na tym jak najlepiej.