Czy nie zasługuje aby uwzględnić ją jako oddzielną konkurencję jeździecką?? Sportem tego nazwać nie można ale tak samo jak western się wpisał jakiś czas temu do konkurencji jeździeckich może czas na kawalerię??Co o tym sądzicie??
Dawnymi czasy konie bojowe(wojskowe) były doskonale szkolone wyższą szkołą, ponieważ koń wojskowy musiał być podporządkowany woli jeźdźca i niezwłocznie odpowiadać na jego żądania. Na polu walki nie ma miejsca na przekomarzanie i fochy niedoszkolonego konia. Każda chwila w boju może być ostatnią. To stawiało przed koniem wojskowym wielkie wymagania, konie bojowe brały czynny udział w walce, były nauczone bicia przodem i tyłem na rozkaz, chodziły w doskonałym zebraniu, dysponowały umiejętnościami z wyższej półki szkolenia Wyższą Szkołą Jazdy i potrafiły zaprezentować kurbety,lewady,pesady itp.Tak perfekcyjnie wyszkolony koń był niezwykle łatwy w prowadzeniu i bardzo elastyczny, dodatkowo doskonale naskakany.Oczywiście konie te dysponowały wielką odwaga i znikomą płochliwością, były towarzyszami żołnierza i często życie człowieka zależało od rączości i bojowości rumaka.Jeśli są nadal w Polsce ludzie którzy potrafia doprowadzic konia do perfekcji wyszkolenia bojowego jestem bardzo ZA! tego rodzaju zawody ,czy pokazy bylyby wielka atrakcją. Niestety wyszkolenie tego rodzju wymaga wielkiej wiedzy i czasu, a jedynie takie jest warte oglądania!
Dodam tylko że wyszkolenie konia odbywało się w "klasach" 15 konnych, jeżeli koń nie robił postępów nie zdawał i powtarzał klasę. Na Podlasiu szkoła dla koni była w Sokółce. Do uczenia koni dostać się mogli tylko najlepsi z najlepszych jeźdźców. Od początku konie były uczone chodzić w szyku i na trąbkę (tzn. jak trębacz grał sygnał szarży to konie same do niej szły)
Znam osobę, która przygotowała oddział konny do prezentacji na Polach Grunwaldu w czasie uroczystości przekazania bojowych tradycji Suwalskiej Brygady Kawalerii i wręczenia sztandaru 4Suwalskiej Brygadzie Kawalerii Pancernej w 1995r. Tak jak wspomniała Montana wymaga to odpowiedniego zaplecza, wówczas wszystko zapewniało wojsko.
Moim zdaniem jazda po kawaleryjsku to coś tak pięknego, że zasługuje na uczynienie z niej konkurencji w jeździectwie. Wydaje mi się z całym szacunkiem dla np. westernu czy rodeo, że jazda po kawaleryjsku ma z jazdą konną więcej wspólnego niż western czy rodeo. Ale to tylko moja prywatna opinia.
Dla mnie zasluguje to poprostu cos pieknego ,a konie szkolonie na perfekt .!!Wystarczy tzlko popatrzec na kawalerzstow i spodob ich jazdy, mi bardzo sie podoba .
Niestety szkolenie konia do kawalerii oprócz unitarki jest rozbudowane o stanie w szyku jazdę w szyku w różnych chodach przyzwyczajenie do huku wystrzałów i różnych kolorów im wcześniej się zacznie tym lepiej
wlasnie, konie kawaleryjskie jak dla mniue sa o wiele bardziej obeznane tzn. mniej plochliwe ,a jeszcze wlasnie sa szkolone do roznych formacji w roznych chodach
Czy nie zasługuje aby uwzględnić ją jako oddzielną konkurencję jeździecką?? Sportem tego nazwać nie można ale tak samo jak western się wpisał jakiś czas temu do konkurencji jeździeckich może czas na kawalerię??Co o tym sądzicie??
Dawnymi czasy konie bojowe(wojskowe) były doskonale szkolone wyższą szkołą, ponieważ koń wojskowy musiał być podporządkowany woli jeźdźca i niezwłocznie odpowiadać na jego żądania. Na polu walki nie ma miejsca na przekomarzanie i fochy niedoszkolonego konia. Każda chwila w boju może być ostatnią. To stawiało przed koniem wojskowym wielkie wymagania, konie bojowe brały czynny udział w walce, były nauczone bicia przodem i tyłem na rozkaz, chodziły w doskonałym zebraniu, dysponowały umiejętnościami z wyższej półki szkolenia Wyższą Szkołą Jazdy i potrafiły zaprezentować kurbety,lewady,pesady itp.Tak perfekcyjnie wyszkolony koń był niezwykle łatwy w prowadzeniu i bardzo elastyczny, dodatkowo doskonale naskakany.Oczywiście konie te dysponowały wielką odwaga i znikomą płochliwością, były towarzyszami żołnierza i często życie człowieka zależało od rączości i bojowości rumaka.Jeśli są nadal w Polsce ludzie którzy potrafia doprowadzic konia do perfekcji wyszkolenia bojowego jestem bardzo ZA! tego rodzaju zawody ,czy pokazy bylyby wielka atrakcją. Niestety wyszkolenie tego rodzju wymaga wielkiej wiedzy i czasu, a jedynie takie jest warte oglądania!
Dodam tylko że wyszkolenie konia odbywało się w "klasach" 15 konnych, jeżeli koń nie robił postępów nie zdawał i powtarzał klasę. Na Podlasiu szkoła dla koni była w Sokółce. Do uczenia koni dostać się mogli tylko najlepsi z najlepszych jeźdźców. Od początku konie były uczone chodzić w szyku i na trąbkę (tzn. jak trębacz grał sygnał szarży to konie same do niej szły)
Znam osobę, która przygotowała oddział konny do prezentacji na Polach Grunwaldu w czasie uroczystości przekazania bojowych tradycji Suwalskiej Brygady Kawalerii i wręczenia sztandaru 4Suwalskiej Brygadzie Kawalerii Pancernej w 1995r. Tak jak wspomniała Montana wymaga to odpowiedniego zaplecza, wówczas wszystko zapewniało wojsko.
Moim zdaniem jazda po kawaleryjsku to coś tak pięknego, że zasługuje na uczynienie z niej konkurencji w jeździectwie. Wydaje mi się z całym szacunkiem dla np. westernu czy rodeo, że jazda po kawaleryjsku ma z jazdą konną więcej wspólnego niż western czy rodeo. Ale to tylko moja prywatna opinia.
jeżeli chodzi o ta konkurencje to sa zawody organizowane od kulku klikunastu latPoznań Ossów Suwałki
Dla mnie zasluguje to poprostu cos pieknego ,a konie szkolonie na perfekt .!!Wystarczy tzlko popatrzec na kawalerzstow i spodob ich jazdy, mi bardzo sie podoba .
Niestety szkolenie konia do kawalerii oprócz unitarki jest rozbudowane o stanie w szyku jazdę w szyku w różnych chodach przyzwyczajenie do huku wystrzałów i różnych kolorów im wcześniej się zacznie tym lepiej
wlasnie, konie kawaleryjskie jak dla mniue sa o wiele bardziej obeznane tzn. mniej plochliwe ,a jeszcze wlasnie sa szkolone do roznych formacji w roznych chodach