Nasza stajnia Ośrodek Szkolenia Kawalerii Stajnia Zagończyk ma na celu propagowanie historii jeździectwa począwszy od pięknych czasów Rzeczpospolitej Obojga Narodów aż do początków XX wieku, gdy jeździec był nierozłącznie związany ze swoim koniem. Koń nie był jedynie narzędziem do poruszania się, czy do zdobywania trofeów - był prawdziwym przyjacielem. Dziś szkolenie konia i jeźdźca najczęściej ogranicza się do spełniania wymogów treningowych w jednej dziedzinie sportu lub rekreacji. Mało kto potrafi współpracować ze swoim zwierzęciem a nie tylko ograniczać się do stawiania przed wymagań. Kto dziś w nauce jazdy stosuje zasady, jakie można znaleźć w Regulaminach szkolenia kawalerii z początku XX wieku? My mamy nadzieję propagować taki styl nauki jeźdźca i konia, jaki był stosowany w czasach świetności polskich kawalerzystów i ich przyjaciół. A jakie są wasze wyobrażenia o jeździe kawaleryjskiej?
Wiele osób stosuje zasady szkolenia jak w Regulaminie. Wielu jeźdźców potrafi "współpracować ze swoim zwierzęciem".Abstrahując od moich wyobrażeń - czy według Ośrodka Szkolenia Kawalerii Stajni Zagończyk kawalerzyści jeździli z piką?
Jeżeli chodzi o pikę była to broń drzewcowa ale stosowana przez piechotę, właśnie przeciw kawalerii. W okresie, który my głównie rekonstruktujemy rohatyna była bronią, używaną przez lekką jazdę. A o pice piszę w kontekście tego, że dobry koń kawaleryjski nie boi się galopu na przeciw piechocie wyposażonej właśnie w piki :)
Co do "wielu jeźdźców" - widziałam nie jedną rekontrukcję bitwy i niejeden pokaz i owszem jest sporo prawdziwych rekonstruktorów, ale... niestety jest to nadal mniejsza część tych, którzy się przebierają i albo kompetnie nie potrafią jeździć, albo jeżdżą na bitwę np w bryczesach, albo traktują swoje konie podmiotowo. Nie wszyscy - na szczęście i na szczęście też grupa jeźdźców rekonstruktorów się powiększa.
Oczywiście miałam na myśli traktowanie koni "przedmiotowo" a nie "podmiotowo". :)
A wracając do kawalerii, ułani jeździli oczywiście już nie z rohatyną lecz z lancą (rohatyna stosowana byłą do ok XVIII wieku) :)
Haha, szybka reakcja i poprawka na stronie. Pierwotna wersja "nie straszna mu szabla ani pika" czy jakoś tak sugerowała używanie piki konno.Więc w pierwszej wypowiedzi masz na myśli rekonstruktorów? Piszesz o sporcie i rekreacji.Ja pisząc "wielu jeźdźców" mam na myśli ogół ludzi zajmujących się jeździectwem. Jeśli zawężyć to do konnych rekonstruktorów, to faktycznie nie ma się czym zachwycać ani pod względem jeździeckim, ani pod względem dbałości o wierność historyczną ani często pod względem zwykłej kultury.
W moim poście jasno piszę jaki okres historii nas interesuje, a skoro o historii mowa to chyba jasne, że mowa o rekonstrukcji.
Owszem nasi ułani byli jednymi z najlepszych sportowców w Europie, ale to było i obawiam się, że czasy naszej świetności szybko nie powrócą ale to już zupełnie inna sprawa.
Co do poprawki na stronie - poprawiłam bo widać nie każdy właściwie rozumiał wcześniejszy tekst a dla mnie pewne rzeczy były może zbyt oczywiste - dzięki za uwagę.
Co do rekonstruktorów - myślę, że słowo rekonstruktor jest nadużywane. I niestety - masz sporo racji. Na szczęście istnieje wiele grup rekonstrukcyjnych, których wiedza i umiejętności jeździeckie są imponujące. Szkoda tylko, że często giną w "tłoku". Nie raz widziałam "ułana", który ledwo na konia wsiadał i np. nie wiedział co to munsztuk, widywałam też pseudo lisowczyków z drewnianymi szabelkami, ale cóż. Ważne, że są grupy, które na temat wiedzą naprawdę sporo i właściwie podchodzą do tematu, jakim się zajmują.
Co do ogółu jeźdźców - jest podobnie, są ludzie, którzy mogą świecić przykładem ale są i tacy, którzy nie mają właściwego podejścia do konia. Ale tak chyba jest w każdej dziedzinie życia. "Człowieku z lasu" piszesz, że ten ""ogół jeźdźców" stosuje Regulamin jeździecki z początku XX wieku? Myślę, że niewielki ułamek jeźdźców wie, ze takie regulaminy w ogóle istniały, tym bardziej, że pierwszy polski "podręcznik" jazdy konnej powstał już w XVII wieku.
A Ty jaki z regulaminów stosujesz i czy jeździsz rekonstrukcyjnie, czy stricte sportowo?
:)
Nasza stajnia Ośrodek Szkolenia Kawalerii Stajnia Zagończyk ma na celu propagowanie historii jeździectwa począwszy od pięknych czasów Rzeczpospolitej Obojga Narodów aż do początków XX wieku, gdy jeździec był nierozłącznie związany ze swoim koniem. Koń nie był jedynie narzędziem do poruszania się, czy do zdobywania trofeów - był prawdziwym przyjacielem. Dziś szkolenie konia i jeźdźca najczęściej ogranicza się do spełniania wymogów treningowych w jednej dziedzinie sportu lub rekreacji. Mało kto potrafi współpracować ze swoim zwierzęciem a nie tylko ograniczać się do stawiania przed wymagań. Kto dziś w nauce jazdy stosuje zasady, jakie można znaleźć w Regulaminach szkolenia kawalerii z początku XX wieku? My mamy nadzieję propagować taki styl nauki jeźdźca i konia, jaki był stosowany w czasach świetności polskich kawalerzystów i ich przyjaciół. A jakie są wasze wyobrażenia o jeździe kawaleryjskiej?
Kawaleria fajna rzecz ; )uczylam sie jezdzic wlasnie w tym "stylu" jazdy ; )
Wiele osób stosuje zasady szkolenia jak w Regulaminie. Wielu jeźdźców potrafi "współpracować ze swoim zwierzęciem".Abstrahując od moich wyobrażeń - czy według Ośrodka Szkolenia Kawalerii Stajni Zagończyk kawalerzyści jeździli z piką?
Jeżeli chodzi o pikę była to broń drzewcowa ale stosowana przez piechotę, właśnie przeciw kawalerii. W okresie, który my głównie rekonstruktujemy rohatyna była bronią, używaną przez lekką jazdę. A o pice piszę w kontekście tego, że dobry koń kawaleryjski nie boi się galopu na przeciw piechocie wyposażonej właśnie w piki :) Co do "wielu jeźdźców" - widziałam nie jedną rekontrukcję bitwy i niejeden pokaz i owszem jest sporo prawdziwych rekonstruktorów, ale... niestety jest to nadal mniejsza część tych, którzy się przebierają i albo kompetnie nie potrafią jeździć, albo jeżdżą na bitwę np w bryczesach, albo traktują swoje konie podmiotowo. Nie wszyscy - na szczęście i na szczęście też grupa jeźdźców rekonstruktorów się powiększa.
Oczywiście miałam na myśli traktowanie koni "przedmiotowo" a nie "podmiotowo". :) A wracając do kawalerii, ułani jeździli oczywiście już nie z rohatyną lecz z lancą (rohatyna stosowana byłą do ok XVIII wieku) :)
Haha, szybka reakcja i poprawka na stronie. Pierwotna wersja "nie straszna mu szabla ani pika" czy jakoś tak sugerowała używanie piki konno.Więc w pierwszej wypowiedzi masz na myśli rekonstruktorów? Piszesz o sporcie i rekreacji.Ja pisząc "wielu jeźdźców" mam na myśli ogół ludzi zajmujących się jeździectwem. Jeśli zawężyć to do konnych rekonstruktorów, to faktycznie nie ma się czym zachwycać ani pod względem jeździeckim, ani pod względem dbałości o wierność historyczną ani często pod względem zwykłej kultury.
W moim poście jasno piszę jaki okres historii nas interesuje, a skoro o historii mowa to chyba jasne, że mowa o rekonstrukcji. Owszem nasi ułani byli jednymi z najlepszych sportowców w Europie, ale to było i obawiam się, że czasy naszej świetności szybko nie powrócą ale to już zupełnie inna sprawa. Co do poprawki na stronie - poprawiłam bo widać nie każdy właściwie rozumiał wcześniejszy tekst a dla mnie pewne rzeczy były może zbyt oczywiste - dzięki za uwagę. Co do rekonstruktorów - myślę, że słowo rekonstruktor jest nadużywane. I niestety - masz sporo racji. Na szczęście istnieje wiele grup rekonstrukcyjnych, których wiedza i umiejętności jeździeckie są imponujące. Szkoda tylko, że często giną w "tłoku". Nie raz widziałam "ułana", który ledwo na konia wsiadał i np. nie wiedział co to munsztuk, widywałam też pseudo lisowczyków z drewnianymi szabelkami, ale cóż. Ważne, że są grupy, które na temat wiedzą naprawdę sporo i właściwie podchodzą do tematu, jakim się zajmują. Co do ogółu jeźdźców - jest podobnie, są ludzie, którzy mogą świecić przykładem ale są i tacy, którzy nie mają właściwego podejścia do konia. Ale tak chyba jest w każdej dziedzinie życia. "Człowieku z lasu" piszesz, że ten ""ogół jeźdźców" stosuje Regulamin jeździecki z początku XX wieku? Myślę, że niewielki ułamek jeźdźców wie, ze takie regulaminy w ogóle istniały, tym bardziej, że pierwszy polski "podręcznik" jazdy konnej powstał już w XVII wieku. A Ty jaki z regulaminów stosujesz i czy jeździsz rekonstrukcyjnie, czy stricte sportowo? :)