Witam:) Czy w stadninie Rancouver w Sosnowcu możliwa jest praca wzamian za jazdy? Interesuje mnie też czy jest też jakaś szkółka pogłębiająca umiejętności jeździeckie? wszelkie informacje prosze przesyłać na gg 2962033. Pozdrawiam.
no co wy nie ma u was mozliwości jazdy za prace. ;o ! ?
ja osobieście mieszkam na pomorzu i takich możliwości jest bardzo dużooooo.
poszukajcie dziewczyny w jakiś małych prowizorycznych stajniach,może tam coś bd do roboty. ;)
Kiedyś pracowałam za jazdy na koloniach jeździeckich ( nie powiem gdzie). Za 7 h lonżowania dzieci w pełnym słońcu miałam 1 h jazdy. Byłam tak wykończona, że nie miałam siły jeździć. Jazda była prowadzona na odczepnego na zasadzie "nie płacisz, nie wymagaj". Spędziłam tak 5 tyg i NICZEGO mnie nie nauczono- może należę do tych bardziej ambitnych, którym anglezowanie i galopowanie w kółko już nie wystarcza?
Po wakacjach zostało mi jeszcze kilka jazd niewyjeżdżonych, a że kupiłam swojego konia to nie miałam czasu ani ochoty by jeździć w tej stajni. Chciałam przekazać jazdy koleżance- kierownictwo nie zgodziło się! Moje jazdy! Wypracowane w pocie czoła! Chyba mam prawo decydować co z nimi zrobię.....!!!???
Mówię jedno: jeżeli chcesz najlepiej wykorzystać jazdy to bierz indywidualne (u mnie 2xnormalna jazda). Pojedź na normalną jazdę i sprawdź instruktora/kę! Czasem NIE WARTO.
Ja się zbytnio nie przemęczałam na wolontariacie, ale musiałam dodatkowo opiekować się synkiem właścicieli koni (jako najstarsza z grupy). No ale bez przesady! Ile kosztuje stajenny, a ile niańka!!!!
Jeśli dziecko lonżuje inne dziecko, to świadczy o stajni... Lonże powinien przeprowadzać wykwalifikowany instruktor, a nie przypadkowa osoba (czytaj osoba jeżdżąca rekreacyjnie lub nawet niekoniecznie, chodzi mi o takie osoby jak wy). Instruktor może w pewnym stopniu zapobiec wypadkowi, bo ma on większe doświadczenie i umiejętności. I przypominam, że jeśli coś się by dziecku stało, to wy za to odpowiadacie. Powiecie - ok, nie chcę lonżować, mogę karmić konie lub wymieniać ściółkę w boksie... Mimo wszystko do tego też potrzeba doświadczenia. : Ja osobiście nie jeździłabym do stajni, w której uczeń przeprowadza lekcje. Moja koleżanka tak robiła w jednej stajni. Za 5h lonżowania, miała 1/2h jazdy. Opłacało się jej? Sami oceńcie... I przepraszam, że odbiegam od tematu.
Ja jeżdżę wzamian za pracę już rok. "rok" -tak to ujmę , bo nie siedzialam tyle czasu w siodle ;p Powiem Wam tak : jeżeli nie jesteście lalusiami typu : nie zamiote , nie wyniose bo peknie mi pazur to ok . byc moze w takmim ukladzie sie z instr. dogadacie .
Mnie sie to podoba. Masz "za darmo" jazdy i wiele sie uczysz . Mozesz obserwowa instruktora i doświadczonych jeźdzców . Możesz pytać i dyskutować .
Dzieki takiej pracy zdobywasz wiele doświadczenia , a lonżowanie konia przez dziecka (i konia z jeźdzcem i bez ) to wg. mnie nie jest głupotą . Jeżeli instuktor ma oko na całą sytuacje i wie komu lonże powierza . Zresztą , my sami jesteśmy chyba świadomi tego czego się podejmujemy i nie miejmy pretensji do stajni .
Nie wiem gdzie mieszkasz i gdzie szukasz stajni , ale jeśli wiesz że będziesz gotowa się tak poświecic to ok . Byc moze bedziesz musiala sprzatac konskie gown*o zeby pojezdzic 30 minut . Ale uwierz - oplaca sie - nawet dla 30 min przesiedzianych w siodle .
Razem z kolezankami dostaje duzzooo jazd . Kilku godzinne tereny , jazda na placu .
Popieram takie "układy" no i.... Pozdrowionka dla Was i moich dwóch instruktorek ;*
Dla kolezanek tez XD
Lilith całkowicie się z tobą zgadzam! To wyglądało tak, że my w trzy/cztery osoby lonżowaliśmy a instruktor siedział 30 m od nas i rozmawiał z kimś albo jadł kanapkę. Zero kontroli nad sytuacją. Też mi się nie podoba uczenie dzieci przez dzieci. To jest po prostu śmieszne i świadczy o poziomie stajni. Zwłaszcza gdy poziom naszej nauki dzieci na lonży był wyższy niż to czego się uczyliśmy na jazdach po pracy. A uczyliśmy się NICZEGO.
Widzę, że dodano posta gdy ja pisałam swojego.
marlenamr3 - zazdroszczę Ci takiej stajni i podejścia instruktorów. Niestety ludzie są różni. Nie wszyscy chcą coś od siebie dać. Mogłabym pracować przy karmieniu, wyrzucaniu gnoju, wypuszczaniu/wpuszczaniu koni na padok i lonżowaniu dzieci- ale żądałabym za to godziwej zapłaty: jazdy, która mnie czegoś nauczy. Wg. prawa zajęcia jazdy konnej może przeprowadzić tylko wykwalifikowany instruktor. Ale instruktor żąda więcej niż nastoletnia dziewczyna- jej wystarczy dać 1 jazdę i.... goodbye. Jeżdżę już x lat (bliżej 10 niż 5) i z chęcią nauczyłabym się zwrotów na zadzie, na przodzie, łopatek, lotnej zmiany nogi. Ale brak chęci (a może i czegoś innego?) drugiej, nauczycielskiej strony.
U mnie w stajni dziewczyny również mają jazdy za pracę. Jeżdżą i trenują skoki jeśli tylko nie ma dużo klientów, zdały już na brązową odznakę, więc mają pewne doświadczenie i bez problemu prowadzą lonże innym, oczywiście pod okiem kierownika, bądź instruktorki.;) także pod tym względem jest wszystko ok. A do tego siedzą cały dzień i mają zapewnione posiłki itp.
Wiem, że w Szczecinie na Osowie jest wolontariat. Pracując przy koniach ma się za darmo lekcje. Narazie chodze tylko na nauke,ale mam nadzieje dołączyć do wolontariuszy :D
Witam:) Czy w stadninie Rancouver w Sosnowcu możliwa jest praca wzamian za jazdy? Interesuje mnie też czy jest też jakaś szkółka pogłębiająca umiejętności jeździeckie? wszelkie informacje prosze przesyłać na gg 2962033. Pozdrawiam.
Też bym chciała jeździć w zamian za pracę przy koniach, ale w pobliskich mi stajniach niema takiej możliwości :(
no co wy nie ma u was mozliwości jazdy za prace. ;o ! ? ja osobieście mieszkam na pomorzu i takich możliwości jest bardzo dużooooo. poszukajcie dziewczyny w jakiś małych prowizorycznych stajniach,może tam coś bd do roboty. ;)
gzie chcecie jeżdzićwantoz
a znacie może jakieś stajnie w których można jeździć za pracę blisko Gorzowa Wlkp w województwie Lubuskim ?
Kiedyś pracowałam za jazdy na koloniach jeździeckich ( nie powiem gdzie). Za 7 h lonżowania dzieci w pełnym słońcu miałam 1 h jazdy. Byłam tak wykończona, że nie miałam siły jeździć. Jazda była prowadzona na odczepnego na zasadzie "nie płacisz, nie wymagaj". Spędziłam tak 5 tyg i NICZEGO mnie nie nauczono- może należę do tych bardziej ambitnych, którym anglezowanie i galopowanie w kółko już nie wystarcza? Po wakacjach zostało mi jeszcze kilka jazd niewyjeżdżonych, a że kupiłam swojego konia to nie miałam czasu ani ochoty by jeździć w tej stajni. Chciałam przekazać jazdy koleżance- kierownictwo nie zgodziło się! Moje jazdy! Wypracowane w pocie czoła! Chyba mam prawo decydować co z nimi zrobię.....!!!??? Mówię jedno: jeżeli chcesz najlepiej wykorzystać jazdy to bierz indywidualne (u mnie 2xnormalna jazda). Pojedź na normalną jazdę i sprawdź instruktora/kę! Czasem NIE WARTO.
Ja się zbytnio nie przemęczałam na wolontariacie, ale musiałam dodatkowo opiekować się synkiem właścicieli koni (jako najstarsza z grupy). No ale bez przesady! Ile kosztuje stajenny, a ile niańka!!!!
Jeśli dziecko lonżuje inne dziecko, to świadczy o stajni... Lonże powinien przeprowadzać wykwalifikowany instruktor, a nie przypadkowa osoba (czytaj osoba jeżdżąca rekreacyjnie lub nawet niekoniecznie, chodzi mi o takie osoby jak wy). Instruktor może w pewnym stopniu zapobiec wypadkowi, bo ma on większe doświadczenie i umiejętności. I przypominam, że jeśli coś się by dziecku stało, to wy za to odpowiadacie. Powiecie - ok, nie chcę lonżować, mogę karmić konie lub wymieniać ściółkę w boksie... Mimo wszystko do tego też potrzeba doświadczenia. : Ja osobiście nie jeździłabym do stajni, w której uczeń przeprowadza lekcje. Moja koleżanka tak robiła w jednej stajni. Za 5h lonżowania, miała 1/2h jazdy. Opłacało się jej? Sami oceńcie... I przepraszam, że odbiegam od tematu.
Ja jeżdżę wzamian za pracę już rok. "rok" -tak to ujmę , bo nie siedzialam tyle czasu w siodle ;p Powiem Wam tak : jeżeli nie jesteście lalusiami typu : nie zamiote , nie wyniose bo peknie mi pazur to ok . byc moze w takmim ukladzie sie z instr. dogadacie . Mnie sie to podoba. Masz "za darmo" jazdy i wiele sie uczysz . Mozesz obserwowa instruktora i doświadczonych jeźdzców . Możesz pytać i dyskutować . Dzieki takiej pracy zdobywasz wiele doświadczenia , a lonżowanie konia przez dziecka (i konia z jeźdzcem i bez ) to wg. mnie nie jest głupotą . Jeżeli instuktor ma oko na całą sytuacje i wie komu lonże powierza . Zresztą , my sami jesteśmy chyba świadomi tego czego się podejmujemy i nie miejmy pretensji do stajni . Nie wiem gdzie mieszkasz i gdzie szukasz stajni , ale jeśli wiesz że będziesz gotowa się tak poświecic to ok . Byc moze bedziesz musiala sprzatac konskie gown*o zeby pojezdzic 30 minut . Ale uwierz - oplaca sie - nawet dla 30 min przesiedzianych w siodle . Razem z kolezankami dostaje duzzooo jazd . Kilku godzinne tereny , jazda na placu . Popieram takie "układy" no i.... Pozdrowionka dla Was i moich dwóch instruktorek ;* Dla kolezanek tez XD
Lilith całkowicie się z tobą zgadzam! To wyglądało tak, że my w trzy/cztery osoby lonżowaliśmy a instruktor siedział 30 m od nas i rozmawiał z kimś albo jadł kanapkę. Zero kontroli nad sytuacją. Też mi się nie podoba uczenie dzieci przez dzieci. To jest po prostu śmieszne i świadczy o poziomie stajni. Zwłaszcza gdy poziom naszej nauki dzieci na lonży był wyższy niż to czego się uczyliśmy na jazdach po pracy. A uczyliśmy się NICZEGO.
Widzę, że dodano posta gdy ja pisałam swojego. marlenamr3 - zazdroszczę Ci takiej stajni i podejścia instruktorów. Niestety ludzie są różni. Nie wszyscy chcą coś od siebie dać. Mogłabym pracować przy karmieniu, wyrzucaniu gnoju, wypuszczaniu/wpuszczaniu koni na padok i lonżowaniu dzieci- ale żądałabym za to godziwej zapłaty: jazdy, która mnie czegoś nauczy. Wg. prawa zajęcia jazdy konnej może przeprowadzić tylko wykwalifikowany instruktor. Ale instruktor żąda więcej niż nastoletnia dziewczyna- jej wystarczy dać 1 jazdę i.... goodbye. Jeżdżę już x lat (bliżej 10 niż 5) i z chęcią nauczyłabym się zwrotów na zadzie, na przodzie, łopatek, lotnej zmiany nogi. Ale brak chęci (a może i czegoś innego?) drugiej, nauczycielskiej strony.
U mnie w stajni dziewczyny również mają jazdy za pracę. Jeżdżą i trenują skoki jeśli tylko nie ma dużo klientów, zdały już na brązową odznakę, więc mają pewne doświadczenie i bez problemu prowadzą lonże innym, oczywiście pod okiem kierownika, bądź instruktorki.;) także pod tym względem jest wszystko ok. A do tego siedzą cały dzień i mają zapewnione posiłki itp.
To maja bardzoo fajnie u mnie w stajni chyba nie ma mozliwosci pracy za jazde ale sie jeszcze spytam bo nie chce mi sie placic : /
Wiem, że w Szczecinie na Osowie jest wolontariat. Pracując przy koniach ma się za darmo lekcje. Narazie chodze tylko na nauke,ale mam nadzieje dołączyć do wolontariuszy :D