Reklama
  • redakcja2010-12-22 22:57:52

    Czy ktoś z was jeździ w zamian za pracę? Jak to wygląda w waszych stajniach? Ile musicie pracować, aby pojeździć 1 godzinę?

  • SKC 2010-12-23 09:39:39

    Ja co prawda nie jeżdżę za pracę - raczej stoję "po drugiej" stronie. Zasady u mnie w stajni są proste: 5 godz = jazda ( wtym przygotowanie sobie konia, czyli jakieś 3,5 :P ). Zajęcia to czyszczenie koni, lonżowanie, konserwacja sprzętu, latem pranie derek lub czapraków. Czasem, jak jest potrzeba to pomoc przy oprowadzankach czy hipoterapii (tj prowadzenie konia). Tak jest u mnie... Jest jeszcze wersja "lajt" zwana Klubem - opłata miesięczna 100 zł, tj 10 jazd plus ok 2 godz pomocy przy koniach (zajęcia jak wyżej wypisane). Ale z tą opłatą bywa różnie, bo jeśli ktoś chce być więcej niż 10 razy w miesiącu - można się dogadać na indywidualne warunki :)  

  • redakcja 2010-12-23 15:55:48

    U mnie wygląda to tak: poszczególne osoby mają przydzielonego konia pod opieką. Muszą gdać o jego czystość i żeby był wybiegany. Czyścimy także sprzęt konia. Zamiatamy stajnię i ścielimy w boksach. Czasami pomagamy przy oprowadzkach. 3 godziny pracy to godzina jazdy.

  • izapyza 2010-12-23 21:03:37

    SKC- to nie rozpieszczasz swoich pomocnikow.... :(Ja z reguly placilam, ale kiedys tez troche czesiowo pracowalam, przy hipoterapii, i za dwie godziny pomocy przy tym byla godzina jazdy. Znalam tez jedna taka stajnie  w Strzeszynku, co jej wlasciciel zatrudnial naprawde mase dzieciakow do nieraz bardzo ciezkich prac, wozenia siana, itp. Potem dawal im z laski konia, czasem tylko na step. Raz slyszalam, jak jedna dziewczyna tlumaczyla mu sie, ze czasem tez musi isc do szkoly. A on na to, ze to go  g.... obchodzi... :(Takie cos powinno byc karalne.

  • Reklama
  • Istrowata 2010-12-25 18:18:37

    Hm.... SKC wcale nie ma dużych wymagan. U mnie w starej stajni,gdy przyjechalam tam na wakacje, pracowałam całe 4 dni bez przerwy-sprowadzanie koni i wypuszczanie na pastwiska,czyszczenie,siodłanie,oprowadzania na kucach (pare godzin pod rząd biegac w grząskim piachu z kucem w reku),prowadzenie jazd (nawet niektórych ze skokami-wiec ukladanie przeszkod tez nalezalo do mnie),sprzatanie stajni,zamiatanie,dziegciowanie kopyt.Od 8.00 rano do czasem 21.00 o.0 I co mialam za te 4 dni? 1 GODZINE JAZDY.Zwyklej,rekreacyjnej jazdy w zastepie,a tak naprawde,nawet jak mi mama przyniosła obiad,byłam poganiana z jedzeniem,bo nie miał kto konia osiodłać ;/ Wiec nie mówcie,ze SKC ma duze wymagania ;) Pozdrawiam ^^ ;) ;D

  • izapyza 2010-12-26 00:22:17

    Gdzie jest ta stajnia? I jak sie na to zgodzilas???Podajesz jakis ekstremalny przyklad, ktory z pewnoscia nie moze byc porownaniem.

  • zuzu 2010-12-26 12:52:33

    Ja pracowałam w dwóch stajniach.  W pierwszej-małej z 4 konikami z czego 2 do jazdy, bez instruktora głównie do hipoterapii. Przychodziłam rano w wakacje koło 10, spędzałam konie. Później czyściłam i przygotowywałam sprzęt, bo w lato było tam dużo oprowadzanek i hipoterapii. Jeśli nikt nie przychodził na oprowadzanki, mogłam jeździć ile chcę, nawet skakać. Jak ktoś przyszedł zsiadałam i oprowadzałam. W południe była przerwa dla koni i dla mnie. Poiłam je, karmiłam i później jak skończyła się przerwa (konie po karmieniu pasły się) znowu czyściłam i siodłałam. Raz było fajnie, bo nie było klientów i mogłam sobie jeździc, ale innym razem klienci byli od rana do wieczora i czasem nawet za oprowadzanki zarabiałm 120zł, oczywiście dla właścicielki, więc pożytek ze mnie miała. Kiedy robiło się zimniej hipoterapia się skończyła, dla mnie było extra bo ludziom się nie chciało  przychodzić, a właścicielka nie miała czasu jeździć, więc moja praca polegała na pojeżdżeniu koni, żeby nie zapomniały co to siodło. Niby wszystko ok, tylko miałam tam daleko 10km i musiałam jeździć na rowerze. Kiedy miałam wracać, często nie miałam sił... Musiałam zrezygnować z tej stajni.Ale w wakacje dalej będę ją odwiedzać! Druga stajni (obecnie tam teraz jeżdżę i pracuję) jest lepsza, bojest hala i można jeździć niezależnie od pogody, ale pracy jest o wiele więcej i nie zawsze jest dla mnie koń, bo prawie wszystkie chodzą na treningach. Jestem tam każdej soboty od 10 do 16, a czasem dłużej. Muszę wyczyścić siodlarnię, karmić konie(nosić nieraz ciężkie baloty siana z hali do stajni), dbać o czystość kafelków na boksach(boksów jest chyba 12), przygotowywać konie do jazd, oprowadzać, a czasem nawet myć podłogę w kawiarence klubowej. W zamian za to mam w zależności od ilości jazd na ten dzień 30 min lub 1 godzinę. Jak już wspominałam czasem nie ma dla mnie konia. Jeżdżę tam, bo mam bliżej, mogę jeździć cały rok i lubię pomagać mojej instruktorce, mimo że nie zawsze mogę pojeździć. Trochę się rozpisałam! Mam nadzieję, że wystarczająco dużo napisałam jak wygląda moja praca w zamian za jazdy. Pozdrawiam ;)

  • Istrowata 2010-12-26 14:33:31

    Izapyza-zgodzilam sie,bo myslalam ze bedzie mniej pracy,a nawet jak juz,wiecej jazdy. Praca przy koniach sprawia mi ogromna frajde ;D Czy to nie jest porównanie? Dlaczego niby? SKC ma małe wymagania-polowa tego,co robilam ja. Nawet nie wiesz ile bym dala za to,żeby byc u niej w stajni. A gdzie moja stajnia byla-lepiej bedzie jesli nie powiem,nie tylko dla "reputacji" owego osrodka,ale i dla mojego "honoru" ;)Wiec nie narzekajcie dziewczynki,bo zawsze mogło byc gorzej ;D

  • Reklama
  • izapyza 2010-12-26 20:54:22

    Istrowata- ja tam wole rownac w gore, a nie w dol... Jesli macie skonczone 18 lat i dobrze jezdzicie, to bez problemu powinnyscie znalezc jakiegos wlasciciela prywatego, co nie nadaza za jezdzeniem na swoim koniu lub koniach i bedzie zachwycony, jakbyscie zechcialy po prostu tylko poczyscic i pojezdzic, nawet bez dodatkowej pracy. Ja juz jezdzilam tak u dwoch osob, na prywatnych koniach, nawet nie wymagali przyjezdzania okreslona ilosc razy w tyg. tylko byl jeden powazny minus- dosc daleko i upierdliwy dojazd, wiec najlepiej miec jakies auto.Taka praca w stajni jest ciezka, wyczerpujaca.... Jesli obecnie za kilka godzin sprzatania np. domu placi sie 80-100 zl, i to osobie niewykwalifikowanej, to mozna by wyliczyc, ze sprzatajac kilka godzin czyjs dom zarobicie na trzy - cztery godziny jazd. A  w stajni- zarabiacie za 5 godzin jeszcze chyba ciezszej harowki  na tylko jedna godzine... :( Dlatego wlasnie sadze, ze to marna oferta. No i jestescie jakby pracownkami wykwalifikowanymi, bo daja wam robote nie dla kazdego- osoba z ulicy nie poradzi sobie z koniem, prowadzeniem lonzy, itp.

  • Istrowata 2010-12-28 12:15:24

    Hm....Moze i masz racje. Faktycznie-moja mama nie potrafi 18-letniego konia na kantarze przez minute potrzymac-konik ruszy głową,a moja mama "Sylwia!!!!Ten kon chce mi uciec!!!!" xD Hihi ^^ Dzieki twojej wypowiedzi,podeszlam do tego troche inaczej.Jednak dla takich "rasowych" koniar,jakie tu są (to kopmlement ;D ) chyba taka praca sprawia przyjemnosc. ;) Mi bardzo sie podobalo,mimo takich wymagan,właśnie dlatego,że praca byla przy koniach.No moze jeszcze dlatego,że schudłam 6 kg ;D xD

  • Olleczka 2011-01-01 11:28:18

    U mnie jest tak :  Bierze się konia na ile się chcę i robi co się chcę ;)  za co płaci się 30 zł ..  Ostanio z przyjaciółką zamiotłysmy stajnię - i odrboilysmy naszą robotę ;) raz psprzątałysmy cąły boks dla zrebaków - tez odrobilysmy ;p i raz zamiotłysmy i zwiazałysy sianko ;D i tak to u mnie jest... Bo ten właściciel zazwyczaj wyjeżdża , a ze jest to chów bezstajenny to wszystko naturalowo itd. ;D

  • czarowna 2011-01-05 15:17:25

    Tak się składa, że pracuję u SKC i właściwie mogę napisać, że nie żałuje :) Pracy wcale nie jest  tak mało, szczególnie latem; stanowczo najgorsze jest pranie derek. Ale kocham to co robię; sam fakt, że mogę obcować z końmi i nauczyć się czegoś nowego wystarcza :) Z niecierpliwością wypatruję lata i mnóstwa wolnego czasu, abym na dobre mogła poświęcić się swojej pasji, bo teraz niestety szkoła mnie ogranicza.  

  • Reklama
  • blackhorse93 2011-01-06 20:24:48

    Ja tak zaczynałam moją przygodę z jeździectwem. Bywało to różnie nieraz wsiadałam raz co dwa dni, a nieraz raz na 2 tyg (zaznaczając że byłam tam codziennie) Jazdy były bardziej luźne robiłam co chciałam.To wszystko zależy od właściciela koni :)

  • lusita19 2011-02-03 22:48:46

    Pracowałam w pewnej szkółce, gdzie właściciel dawał dzieciakom godzinną "lekcję" jazdy w zamian za pracę (czas pracy nieokreślony) dzieciaki robiły wszystko od sprzątania, lonzowania po gnój, niektóre osoby nawet nocowały gdy pracy było dużo i to wszystko po to, by pojeździć te 45min "raz w tygodniu"... . Dla mnie to było straszne WYKORZYSTYWANIE a kiedy pytałam dlaczego to robicie... odpowiadały, bo nie stać nas na jazdy a nie mamy gdzie indziej jeździć. Łzy w oczach, ale rozumiem je, bo kiedyś też nie miałam dostępu do koni. Właściciel wprawiał mnie w obrzydzenie! a te jego lekcje? ? ? bez komentarza. Zastanawiam się jak choleryk może w ogóle być instruktorem...no aleee.  A sama stajnia to nie szkółka tylko jakieś DNO..zbite z 5 na krzyz desek. Masakra.

  • Karolla 2011-02-04 01:30:40

    Ja nie jeżdżę u nikogo, bo mam konia... byłam kilka razy u znajomego to za jazde... nie licząc czyszczenia konia...pozamiatać, pomóc Frankowi wozić siano i td...A teraz, jak na przykład ktoś znajomy chce pojeździć to też mi pomaga, bo przecież nie będę brała kasy od przyjaciół;p   Ja ich nie proszę, po prostu wiedzą,że przy koniu trzeba pomóc...a najlepszy był Alan...  po jeździe, wysprzątaliśmy wszystko... a on tekst... my w końcu będziemy musieli Ci coś zapłacić za tą jazdę... i nagle wypalił... odpłacimy się w naturze xD ja normalnie nie wytrzymuje... ;p

  • marysia 2011-02-05 00:14:17

    ja na początku tylko chodziłam do stajni i pomagałam koleżance, która tam jeździła. stajnia była na końcu ulicy (ok.200m) więc chodziłyśmy codziennie i coś tam pomagałyśmy.Potem coś mnie ruszyło i kupiłam jedną jazdę.a później jeździłam częściej i miałam zniżki. Była tam bardzo przyjemna atmosfera i nawet jak ktoś nie jeździł to mógł tak sobie po przychodzić, niestety zamknęli...

  • marysia 2011-02-05 00:14:24

    ja na początku tylko chodziłam do stajni i pomagałam koleżance, która tam jeździła. stajnia była na końcu ulicy (ok.200m) więc chodziłyśmy codziennie i coś tam pomagałyśmy.Potem coś mnie ruszyło i kupiłam jedną jazdę.a później jeździłam częściej i miałam zniżki. Była tam bardzo przyjemna atmosfera i nawet jak ktoś nie jeździł to mógł tak sobie po przychodzić, niestety zamknęli...

  • Reklama
  • Karolla 2011-02-05 00:35:57

    oj ;/ przykro jak fajne stajnie się zamyka... a moja pani Ania też zamknęła ;(

  • Blaffju 2013-04-19 19:31:00

    "Ja pracowałam w dwóch stajniach. W pierwszej-małej z 4 konikami z czego 2 do jazdy, bez instruktora głównie do hipoterapii Przychodziłam rano w wakacje koło 10, spędzałam konie. Później czyściłam i przygotowywałam sprzęt, bo w lato było tam dużo oprowadzanek i hipoterapii. Jeśli nikt nie przychodził na oprowadzanki, mogłam jeździć ile chcę, nawet skakać. Jak ktoś przyszedł zsiadałam i oprowadzałam. W południe była przerwa dla koni i dla mnie. Poiłam je, karmiłam i później jak skończyła się przerwa (konie po karmieniu pasły się) znowu czyściłam i siodłałam. Raz było fajnie, bo nie było klientów i mogłam sobie jeździc, ale innym razem klienci byli od rana do wieczora i czasem nawet za oprowadzanki zarabiałm 120zł, oczywiście dla właścicielki, więc pożytek ze mnie miała. Kiedy robiło się zimniej hipoterapia się skończyła, dla mnie było extra bo ludziom się nie chciało  przychodzić, a właścicielka nie miała czasu jeździć, więc moja praca polegała na pojeżdżeniu koni, żeby nie zapomniały co to siodło. Niby wszystko ok, tylko miałam tam daleko 10km i musiałam jeździć na rowerze. Kiedy miałam wracać, często nie miałam sił... Musiałam zrezygnować z tej stajni.Ale w wakacje dalej będę ją odwiedzać!Druga stajni (obecnie tam teraz jeżdżę i pracuję) jest lepsza, bojest hala i można jeździć niezależnie od pogody, ale pracy jest o wiele więcej i nie zawsze jest dla mnie koń, bo prawie wszystkie chodzą na treningach. Jestem tam każdej soboty od 10 do 16, a czasem dłużej. Muszę wyczyścić siodlarnię, karmić konie(nosić nieraz ciężkie baloty siana z hali do stajni), dbać o czystość kafelków na boksach(boksów jest chyba 12), przygotowywać konie do jazd, oprowadzać, a czasem nawet myć podłogę w kawiarence klubowej. W zamian za to mam w zależności od ilości jazd na ten dzień 30 min lub 1 godzinę. Jak już wspominałam czasem nie ma dla mnie konia. Jeżdżę tam, bo mam bliżej, mogę jeździć cały rok i lubię pomagać mojej instruktorce, mimo że nie zawsze mogę pojeździć.Trochę się rozpisałam! Mam nadzieję, że wystarczająco dużo napisałam jak wygląda moja praca w zamian za jazdy.Pozdrawiam ;)"Witaj Zuzu! Wiem ze dodalas ten post bardzo dawno temu ale czy moglabys mi napisać co to za stajnia o której piszesz jako pierwszej??

  • LoveBarwa 2013-06-08 22:03:45

    Ja całkiem niedawno zdobyłam upragnioną pracę przy koniach wzamian za jazdy. Pomagam przy trzech prywatnych. Okazja mi się trafiła idealna, bo włascicielka jest w ciąży i nie może jeździć, a konie ktoś musi ruszyć. Dla nas obu ten układ jest bardzo korzystny. Mnie nie było stać w poprzedniej stajni na godzinę jazdy tygodniowo, a tu jeżdżę niemal codziennie i to na dobrze ujeżdżonych i posłusznych koniach. Do tego jeden z nich jest czystym folblutem :) A włascicielka ma pomoc, nie musi tyle pracować i jej konie regularnie chodzą pod siodłem :) Dopiero teraz jak zaczęłam tu pracować, otworzyły mi się oczy, ilu ludzi dookoła ma konie i bardzo chętnie przystałoby na układ "jazda za pomoc". Po prostu trzeba chodzić i pytać. Mi w paru miejscach odmówiono, a miejsce gdzie teraz pracuję traktowałam jako ostatnią deskę ratunku. No i akurat tu mi się udało i jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu :D



Reklama
Reklama