Dziś byłam na jeździe (lonża) i instruktor powiedział ze już łapię równowagę oraz że na następnej lekcji dostane wodze do ręki. Jak myślicie, ta lekcja będzie na lonzy?
Skoro dopiero dostaniesz wodze to nie masz jeszcze co marzyć o wolnej jeździe (bez lonży).. Jak chcesz jeździć samodzielnie skoro nie umiesz jeszcze zapanować nad koniem?
Zdecydowanie jeszcze kilka lonży dałabym bez dotykania wodzy, i dodała jazdę bez strzemion dla poprawy równowagi i balansu. Dobrym pomysłem jako preludium do trzymania wodzy byłoby tzw cordeo / pasek,linka na szyi konia, można zrobić to z uwiązu/ abyś dostała do rąk taki zamiennik wodzy i instruktor powinien patrzyć jak i czy trzymasz równowagę czy niezależnie od trzymanej linki czy zawieszasz się na niej co rusz bo pupa nie nadąża za rytem grzbietu ;) często dzisiejsi instruktorzy tak szybko chcą zrobić przyjemność klientowi i puścić go już samodzielnie kiedy ten co rusz jeszcze zawiesza się na czułym pysku końskim, że efektem tego są pozaciągane i zakopane konie bez czucia, a potem następni piszą i płaczą, że nie mogą na takim koniu wykonać ćwiczenia..kwadratura koła.
Myślę, że na kolejnej lekcji instruktor przytrzyma cię jeszcze troszkę na lonży :) może da ci wodze w ostatnich 10 minutach na rozstępowanie lub ewentualnie wolny kłusik ;D P.S Życzę udanej jazdy! ;D
Żadne z nas nie pisze ci złośliwie ;) wręcz przeciwnie, zawsze warto jest przetrzymać się dłużej na lonży aby potem móc pokazać z tej lepszej strony, puszczonym już samodzielnie, czuć jak koń nie ucieka nam z pod pupy, jak ciało nadąża za ruchem, jak w miarę niezależnie trzymamy wodze od reszty ciała, jak panujemy nad sytuacją, koń nawet ufa naszej ręce, dość chętnie pracuje bo m.in. nie dostaje po pysku, a instruktor chwali jak dobrze dajemy sobie radę i daje za przykład innym, tym którzy mieli mniej szczęścia do dobrych nauczycieli i zbyt szybko wypuszczeni z pod asekuracji.. bo lonża to wstyd..a klient nasz pan.. ,,walczą" z końmi o kierunek, tempo itd. ,,Przedłużony" wg mniemania wielu czas na lonży to nie obciach, tylko samo dobro :) czas dla ciała aby się przyzwyczaiło do nowych ruchów i niezależnie od naszej woli pewnych procesów nie przeskoczy się, trzeba je po prostu ,,przeżuć" :) powodzenia :)
Dzięki za odpowiedzi. Znaczy moja historia z końmi nie zaczyna się teraz, jeżdziłam u siostry troche na lonży, troche bez. Teraz postanowilam zająć się jeździectwem na poważnie i jeżdze na zajęcia. Byłam juz na 3 lonżach w tej "mojej" stajni i własnie na 3 lekcji instruktor powiedzial mi o zaczynaniu pracy z wodzami.
Z tego co piszesz, że miałaś już ileś lonży i miałaś okazję pojeździć samodzielnie co prawda my nie widzimy jak dajesz sobie radę:) ale z tego wynika, że być może osiągnęłaś pewien absolutnie podstawowy poziom jak złapanie rytmu w kłusie i dość swobodne ręce, więc już pozostaje wierzyć instruktorskiemu oku na to co widzi i jak zadecyduje. ;)
Dziś byłam na jeździe (lonża) i instruktor powiedział ze już łapię równowagę oraz że na następnej lekcji dostane wodze do ręki. Jak myślicie, ta lekcja będzie na lonzy?
Skoro dopiero dostaniesz wodze to nie masz jeszcze co marzyć o wolnej jeździe (bez lonży).. Jak chcesz jeździć samodzielnie skoro nie umiesz jeszcze zapanować nad koniem?
Zdecydowanie jeszcze kilka lonży dałabym bez dotykania wodzy, i dodała jazdę bez strzemion dla poprawy równowagi i balansu. Dobrym pomysłem jako preludium do trzymania wodzy byłoby tzw cordeo / pasek,linka na szyi konia, można zrobić to z uwiązu/ abyś dostała do rąk taki zamiennik wodzy i instruktor powinien patrzyć jak i czy trzymasz równowagę czy niezależnie od trzymanej linki czy zawieszasz się na niej co rusz bo pupa nie nadąża za rytem grzbietu ;) często dzisiejsi instruktorzy tak szybko chcą zrobić przyjemność klientowi i puścić go już samodzielnie kiedy ten co rusz jeszcze zawiesza się na czułym pysku końskim, że efektem tego są pozaciągane i zakopane konie bez czucia, a potem następni piszą i płaczą, że nie mogą na takim koniu wykonać ćwiczenia..kwadratura koła.
Myślę, że na kolejnej lekcji instruktor przytrzyma cię jeszcze troszkę na lonży :) może da ci wodze w ostatnich 10 minutach na rozstępowanie lub ewentualnie wolny kłusik ;D P.S Życzę udanej jazdy! ;D
Dzięki za odpowiedzi
Żadne z nas nie pisze ci złośliwie ;) wręcz przeciwnie, zawsze warto jest przetrzymać się dłużej na lonży aby potem móc pokazać z tej lepszej strony, puszczonym już samodzielnie, czuć jak koń nie ucieka nam z pod pupy, jak ciało nadąża za ruchem, jak w miarę niezależnie trzymamy wodze od reszty ciała, jak panujemy nad sytuacją, koń nawet ufa naszej ręce, dość chętnie pracuje bo m.in. nie dostaje po pysku, a instruktor chwali jak dobrze dajemy sobie radę i daje za przykład innym, tym którzy mieli mniej szczęścia do dobrych nauczycieli i zbyt szybko wypuszczeni z pod asekuracji.. bo lonża to wstyd..a klient nasz pan.. ,,walczą" z końmi o kierunek, tempo itd. ,,Przedłużony" wg mniemania wielu czas na lonży to nie obciach, tylko samo dobro :) czas dla ciała aby się przyzwyczaiło do nowych ruchów i niezależnie od naszej woli pewnych procesów nie przeskoczy się, trzeba je po prostu ,,przeżuć" :) powodzenia :)
Dzięki za odpowiedzi. Znaczy moja historia z końmi nie zaczyna się teraz, jeżdziłam u siostry troche na lonży, troche bez. Teraz postanowilam zająć się jeździectwem na poważnie i jeżdze na zajęcia. Byłam juz na 3 lonżach w tej "mojej" stajni i własnie na 3 lekcji instruktor powiedzial mi o zaczynaniu pracy z wodzami.
Z tego co piszesz, że miałaś już ileś lonży i miałaś okazję pojeździć samodzielnie co prawda my nie widzimy jak dajesz sobie radę:) ale z tego wynika, że być może osiągnęłaś pewien absolutnie podstawowy poziom jak złapanie rytmu w kłusie i dość swobodne ręce, więc już pozostaje wierzyć instruktorskiemu oku na to co widzi i jak zadecyduje. ;)
jeżeli dostaniesz wodzę, to sądzę że jazda będzie samodzielna. Pamiętaj jednak, że Twój instruktor wie najlepiej, bo zna Ciebie i Twoje umiejętności