Co mozecie powiedziec o naturalnym treningu konia? Co musze wiedziec zaczynajac prace, co robic? Jakie macie rady, wskazowki? jakie cwiczenia moge wykonywac z mlodym koniem? Z gory dziekuje za wszystkie zlote rady:)
Ja zdecydowanie jestem za jeździectwem naturalnymNa początku raziłam spróbować z techniką join-up.W tym celu raziłabym przeczytać książkę "Monty Roberts - ode mnie dla Was lub (jeśli trudno Ci są będzie kupić) książki z serii haertland.O tej tematyce powstał również film "Zaklinacz koni" i serial "Zaklinacze koni"
Ja zdecydowanie jestem za jeździectwem naturalnymNa początku raziłam spróbować z techniką join-up.W tym celu raziłabym przeczytać książkę "Monty Roberts - ode mnie dla Was lub (jeśli trudno Ci są będzie kupić) książki z serii haertland.O tej tematyce powstał również film "Zaklinacz koni" i serial "Zaklinacze koni"
A ja zdecydowaniem jestem za tym żeby nie uczyć się jakichkolwiek metod pracy z koniem z fikcyjnych książek i filmów dla nastolatek, tylko od prawdziwych, stąpających po ziemi profesjonalistów. Pomijając kontrowersje związane z metodami naturalnymi należy pamiętać, że one nie uczą jeździectwa. W niektórych przypadkach zapewne są przydatne/nieszkodliwe. Osobiście (i nie tylko ja) nie nazwałabym tego treningiem, ani nawet stylem jazdy, a jedynie alternatywą spędzania czasu w towarzystwie koni, lub uzupełnieniem relacji jeździec-koń. Nie każdy ma ambicje na bycie super jeźdźcem, czasem wystarczą wspólne zabawy i kontakt z koniem "przyjacielem", czasem natural może być pomocny w rozwiązywaniu niektórych problemów behawioralnych. Najgorszą pułapka jest jednak traktowanie naturalu jako lekarstwa na całe zło, zwłaszcza, że te metody nie uczą jazdy konnej. Trzeba uważać, żeby przy tej całej naturalności i "miłości" nie dać się ponieść marzeniom o różowych jednorożcach i nie zrobić krzywdy koniowi, lub sobieJeśli komuś jest to potrzebne, chce wgłębiać się w końską psychikę, budować więź z koniem, czy cokolwiek innego, to niech robi to porządnie i rozumnie, ucząc się ze źródeł naukowych i od osób doświadczonych, znających się na rzeczy, na pewno nie od nastoletnich koniareczek żyjących w świecie heartland.
Ja uważam, że Heartland to bardzo fajna książka. Może nie jest napisana jakimś wyjątkowo trudnym językiem, ale takie opowiadanie dla odprężenia się można przeczytać. Poza tym, niektóre rzeczy z tej książki można wykorzystać - czemu nie? Pod warunkiem, że zagłębimy się w dany temat bardziej sprecyzowanej ku temu literaturze. Przykładem jest dodawanie ziół, ziółek i innych mieszanek w diecie naszych koni. To się stosuje, tylko trzeba o tym poczytać, jest wiele fajnych pozycji książkowych na ten temat. Zainteresowanym polecam np książkę Medycyna naturalna dla koni. Na początek w sam raz. Poza tym można o takich ziółkach poczytać też na stronie sklepu: np http://www.equiversum.pl/makana-m-10.html?osCsid=3dc41a0c7efe9dc427477418f29620f4 . Mając na uwadze zawarte tam informacje nt gdzie co i jak stosować oraz dawkowanie, można fajnie się tym bawić (szczególnie jak ktoś lubi "bebrać" się w paszkach :)) ) A ziółka można dostać w każdym mieście w sklepie zielarskim. Byleby z głową!No ale nie o tym temat, moim zdaniem naturalna praca z koniem może przynieść złe skutki w przypadku kiedy ktoś robi pewne rzeczy nieprawidłowo. Widziałam nie raz konie prowadzone w ten sposób przez swoich właścicieli, którzy tego typu rzeczy uczyli się właśnie z forum. Niestety te konie nie wyglądały najlepiej (szczególnie jeżeli chodzi o prawidłowy rozwój umięśnienia, były strasznie pozapadane). Praca naturalna to nie tylko sznurki, bezgraniczne kochanie konika czy pozwalanie mu na wszystko - jak może się wydawać... Temu też trzeba poświęcić wiele lat pracy i nauki, tak jak w "normalnym" jeździectwie. Dlatego jestem za tym by jeździć na różne kursy, szkolenia, nie tylko teoretyczne, ale głównie te gdzie można się tego nauczyć w praktyce. Fajnie nawiązać kontakt z ludźmi z tamtego środowiska by mając jakieś pytanie im je własnie zadawać. Sama mam zamiar wprowadzić trochę elementów w pracy z moim chłopcem. Ale najpierw wypadałoby o tym dużo poczytać i być może się gdzieś wybrać? Na szczęście mam znajomą, która siedzi w tym już długo i może trochę nadzorować taką pracę. Poczekamy zobaczymy, ale zaczynam się nad tym coraz poważniej zastanawiać, szczególnie, że niedługo przyjedzie do mnie konik po przejściach... :)
Co mozecie powiedziec o naturalnym treningu konia? Co musze wiedziec zaczynajac prace, co robic? Jakie macie rady, wskazowki? jakie cwiczenia moge wykonywac z mlodym koniem? Z gory dziekuje za wszystkie zlote rady:)
Ja zdecydowanie jestem za jeździectwem naturalnymNa początku raziłam spróbować z techniką join-up.W tym celu raziłabym przeczytać książkę "Monty Roberts - ode mnie dla Was lub (jeśli trudno Ci są będzie kupić) książki z serii haertland.O tej tematyce powstał również film "Zaklinacz koni" i serial "Zaklinacze koni"
Ja zdecydowanie jestem za jeździectwem naturalnymNa początku raziłam spróbować z techniką join-up.W tym celu raziłabym przeczytać książkę "Monty Roberts - ode mnie dla Was lub (jeśli trudno Ci są będzie kupić) książki z serii haertland.O tej tematyce powstał również film "Zaklinacz koni" i serial "Zaklinacze koni"
A ja zdecydowaniem jestem za tym żeby nie uczyć się jakichkolwiek metod pracy z koniem z fikcyjnych książek i filmów dla nastolatek, tylko od prawdziwych, stąpających po ziemi profesjonalistów. Pomijając kontrowersje związane z metodami naturalnymi należy pamiętać, że one nie uczą jeździectwa. W niektórych przypadkach zapewne są przydatne/nieszkodliwe. Osobiście (i nie tylko ja) nie nazwałabym tego treningiem, ani nawet stylem jazdy, a jedynie alternatywą spędzania czasu w towarzystwie koni, lub uzupełnieniem relacji jeździec-koń. Nie każdy ma ambicje na bycie super jeźdźcem, czasem wystarczą wspólne zabawy i kontakt z koniem "przyjacielem", czasem natural może być pomocny w rozwiązywaniu niektórych problemów behawioralnych. Najgorszą pułapka jest jednak traktowanie naturalu jako lekarstwa na całe zło, zwłaszcza, że te metody nie uczą jazdy konnej. Trzeba uważać, żeby przy tej całej naturalności i "miłości" nie dać się ponieść marzeniom o różowych jednorożcach i nie zrobić krzywdy koniowi, lub sobieJeśli komuś jest to potrzebne, chce wgłębiać się w końską psychikę, budować więź z koniem, czy cokolwiek innego, to niech robi to porządnie i rozumnie, ucząc się ze źródeł naukowych i od osób doświadczonych, znających się na rzeczy, na pewno nie od nastoletnich koniareczek żyjących w świecie heartland.
Toż "Heartland" to jedyny słuszny podręcznik jeździectwa!Przeczytaj 18 razy każdy tom i idź podbijać koński umysł!
Ja uważam, że Heartland to bardzo fajna książka. Może nie jest napisana jakimś wyjątkowo trudnym językiem, ale takie opowiadanie dla odprężenia się można przeczytać. Poza tym, niektóre rzeczy z tej książki można wykorzystać - czemu nie? Pod warunkiem, że zagłębimy się w dany temat bardziej sprecyzowanej ku temu literaturze. Przykładem jest dodawanie ziół, ziółek i innych mieszanek w diecie naszych koni. To się stosuje, tylko trzeba o tym poczytać, jest wiele fajnych pozycji książkowych na ten temat. Zainteresowanym polecam np książkę Medycyna naturalna dla koni. Na początek w sam raz. Poza tym można o takich ziółkach poczytać też na stronie sklepu: np http://www.equiversum.pl/makana-m-10.html?osCsid=3dc41a0c7efe9dc427477418f29620f4 . Mając na uwadze zawarte tam informacje nt gdzie co i jak stosować oraz dawkowanie, można fajnie się tym bawić (szczególnie jak ktoś lubi "bebrać" się w paszkach :)) ) A ziółka można dostać w każdym mieście w sklepie zielarskim. Byleby z głową!No ale nie o tym temat, moim zdaniem naturalna praca z koniem może przynieść złe skutki w przypadku kiedy ktoś robi pewne rzeczy nieprawidłowo. Widziałam nie raz konie prowadzone w ten sposób przez swoich właścicieli, którzy tego typu rzeczy uczyli się właśnie z forum. Niestety te konie nie wyglądały najlepiej (szczególnie jeżeli chodzi o prawidłowy rozwój umięśnienia, były strasznie pozapadane). Praca naturalna to nie tylko sznurki, bezgraniczne kochanie konika czy pozwalanie mu na wszystko - jak może się wydawać... Temu też trzeba poświęcić wiele lat pracy i nauki, tak jak w "normalnym" jeździectwie. Dlatego jestem za tym by jeździć na różne kursy, szkolenia, nie tylko teoretyczne, ale głównie te gdzie można się tego nauczyć w praktyce. Fajnie nawiązać kontakt z ludźmi z tamtego środowiska by mając jakieś pytanie im je własnie zadawać. Sama mam zamiar wprowadzić trochę elementów w pracy z moim chłopcem. Ale najpierw wypadałoby o tym dużo poczytać i być może się gdzieś wybrać? Na szczęście mam znajomą, która siedzi w tym już długo i może trochę nadzorować taką pracę. Poczekamy zobaczymy, ale zaczynam się nad tym coraz poważniej zastanawiać, szczególnie, że niedługo przyjedzie do mnie konik po przejściach... :)