Witam. Niedawno stałem się posiadaczem konia. Punter, bo tak się nazywa jest płochliwy i nie ufa mi. Chciałem spróbować join-up, ale mam lonżownik, na którym rośnie trawa. Gdy on zaczyna parskać i schylać łeb, ja odwracam się, a on... staje i je trawę. Więc ja podchodzę, głaszczę go i odwracam się, a on... je trawę. Pomóżcie.P.S. Proszę o wskazówki do join-up.
Może zacznij od nawiązania więzi z koniem.Moze tak T-Touch?Polega to na tym,że kreślisz kółka na szyi konia.Zacznij od tego a potem przejdź do join-up.
Ale jak - kreślisz kółka i to wszystko? I pojawia się WIĘŹ? Stoisz sobie, kreślisz i nagle jest? Po czym poznać, że nakreśliło się już wystarczająco dużo kółek i więź się nawiązała? A czy to ważne jak się kreśli i w którym miejscu? A jak nie wyjdą kółka, tylko elipsy? Więź będzie czy nie?
Może zacznij od nawiązania więzi z koniem.Moze tak T-Touch?Polega to na tym,że kreślisz kółka na szyi konia.Zacznij od tego a potem przejdź do join-up.Najpierw robisz masaż, a potem ganiasz konia? Możesz... bardziej obrazowo... może jestem... nie teges, ale jakoś nie bardzo wiem jak to miałoby w praktyce po sobie następować...
Nie, każdy wie,że po jednym t-touch"u nie nawiążesz więzi z koniem.Masz może coś takiego jak bat?Przy join-up potrzebna jest twarda ręka.Musisz być stanowczy.Nie odpuszczaj,bo koń będzie wiedział,że zawsze da sobie z tobą radę.
Może zacznij od nawiązania więzi z koniem.Moze tak T-Touch?Polega to na tym,że kreślisz kółka na szyi konia.Zacznij od tego a potem przejdź do join-up.Najpierw robisz masaż, a potem ganiasz konia? Możesz... bardziej obrazowo... może jestem... nie teges, ale jakoś nie bardzo wiem jak to miałoby w praktyce po sobie następować...Może znasz Monty"ego Robertsa,(jeżeli jakiś błąd to sorry)warto sobie kupić książkę tego pana i poczytać o koniach,o ich zachowaniach i o tym,że z natury są płochliwe i przebywają w stadzie.Nie mówiłam nic o ganianiu konia,tylko o tej więzi.Wsiądź na konia,pojeździj,tak tworzy sie więź jeźdzca z koniem.
Nie gniewaj się za bezpośredni ton, ale czytałam M.R. jak Ty jeszcze na konie wołałaś "dada..." a na księdza "Zorro" ! Zresztą natiralne metody wcale nie przez niego zostały odkryte - stały sie po prostu dzieki niemu w pewnym momencie modne także w Polsce. Napisałaś na swoim profilu "Jeśli masz jakiś problem,napisz bo wiedz,że się znam na koniach i jeździectwie." Sorry, ja jednak wolałam zapytać... konia :)
Do Maćka - Autora Wątku, który pisze: "Proszę o wskazówki do join-up."Jakiekolwiek sensowne wskazówki i korektę twojej pracy można wykonać jedynie bezpośrednio, a nie on-line.Co do niedogodności lonżownika - jeżeli możesz przenieć na "piasek" byłoby ok, jednak trawa nie powinna być problemem - ja kilka koni robiłam na trawiastej części padoku, ale ogrodzonej typowym "kółeczkiem".Gryzienie trawy w wykonaiu konia, nie zawsze jest oznaką głodu i chęcią na małe co-nie-co. Konie w ten sposób także "mówią" -"jestem tylko koniem, widzisz, interesuje mnie trawa, jestem spokojny i Ty też daj mi spokój". Czasami także w sytuacjach nerwowych - konie w ten sposób odraagowuja i jak ja to nazywam "przepraszają" ale nadal komunikat jest ten sam "jestem koniem-trawożercą..." Jak ktoś łączył konie w stado, to często między nimi oprócz spektakularnych zachowań, jest też taka subtelna wymiana komunikatu. ładnie o tym "gryzieniu trawy" piszą we "Wstępie do psychologii konia" Niemcy. Moja rada - jak nie masz do pomocy kogoś na miejscu, kup dobrą płytę z filmem M.R. i staraj się dobrze wpatrywać nie tyle w zachowania człowieka, co w zachowania konia /oko-ucho/. Jeżeli miałbyś mozliwosc poobserwoac stado, w którym klacz-matka daje szkołę niesfornemu gówniarzowi - tez dużo sie nauczysz.No i jeszcze jedno - bat przy join-up jest potrzebny jak piata noga koniowi w czasie galopu!Jeszcze dodam dla jasności - nie uważam, aby masaże były głupie, niepotrzebne czy coś.. ale wszystko ma swój sens i swoje miejsce.Takim zestawieniem, jak opisuje powyżej przedmówczyni - Julia-koniara zrobisz koniowi w głowie taki bałagan, że ani Ty, ani koń tego nie ogarniecie!
Witam. Niedawno stałem się posiadaczem konia. Punter, bo tak się nazywa jest płochliwy i nie ufa mi. Chciałem spróbować join-up, ale mam lonżownik, na którym rośnie trawa. Gdy on zaczyna parskać i schylać łeb, ja odwracam się, a on... staje i je trawę. Więc ja podchodzę, głaszczę go i odwracam się, a on... je trawę. Pomóżcie.P.S. Proszę o wskazówki do join-up.
http://www.galopuje.pl/konie,metoda-join-up,17161.html
Może zacznij od nawiązania więzi z koniem.Moze tak T-Touch?Polega to na tym,że kreślisz kółka na szyi konia.Zacznij od tego a potem przejdź do join-up.
Ale jak - kreślisz kółka i to wszystko? I pojawia się WIĘŹ? Stoisz sobie, kreślisz i nagle jest? Po czym poznać, że nakreśliło się już wystarczająco dużo kółek i więź się nawiązała? A czy to ważne jak się kreśli i w którym miejscu? A jak nie wyjdą kółka, tylko elipsy? Więź będzie czy nie?
Może zacznij od nawiązania więzi z koniem.Moze tak T-Touch?Polega to na tym,że kreślisz kółka na szyi konia.Zacznij od tego a potem przejdź do join-up.Najpierw robisz masaż, a potem ganiasz konia? Możesz... bardziej obrazowo... może jestem... nie teges, ale jakoś nie bardzo wiem jak to miałoby w praktyce po sobie następować...
Nie, każdy wie,że po jednym t-touch"u nie nawiążesz więzi z koniem.Masz może coś takiego jak bat?Przy join-up potrzebna jest twarda ręka.Musisz być stanowczy.Nie odpuszczaj,bo koń będzie wiedział,że zawsze da sobie z tobą radę.
Może zacznij od nawiązania więzi z koniem.Moze tak T-Touch?Polega to na tym,że kreślisz kółka na szyi konia.Zacznij od tego a potem przejdź do join-up.Najpierw robisz masaż, a potem ganiasz konia? Możesz... bardziej obrazowo... może jestem... nie teges, ale jakoś nie bardzo wiem jak to miałoby w praktyce po sobie następować...Może znasz Monty"ego Robertsa,(jeżeli jakiś błąd to sorry)warto sobie kupić książkę tego pana i poczytać o koniach,o ich zachowaniach i o tym,że z natury są płochliwe i przebywają w stadzie.Nie mówiłam nic o ganianiu konia,tylko o tej więzi.Wsiądź na konia,pojeździj,tak tworzy sie więź jeźdzca z koniem.
Nie gniewaj się za bezpośredni ton, ale czytałam M.R. jak Ty jeszcze na konie wołałaś "dada..." a na księdza "Zorro" ! Zresztą natiralne metody wcale nie przez niego zostały odkryte - stały sie po prostu dzieki niemu w pewnym momencie modne także w Polsce. Napisałaś na swoim profilu "Jeśli masz jakiś problem,napisz bo wiedz,że się znam na koniach i jeździectwie." Sorry, ja jednak wolałam zapytać... konia :)
Do Maćka - Autora Wątku, który pisze: "Proszę o wskazówki do join-up."Jakiekolwiek sensowne wskazówki i korektę twojej pracy można wykonać jedynie bezpośrednio, a nie on-line.Co do niedogodności lonżownika - jeżeli możesz przenieć na "piasek" byłoby ok, jednak trawa nie powinna być problemem - ja kilka koni robiłam na trawiastej części padoku, ale ogrodzonej typowym "kółeczkiem".Gryzienie trawy w wykonaiu konia, nie zawsze jest oznaką głodu i chęcią na małe co-nie-co. Konie w ten sposób także "mówią" -"jestem tylko koniem, widzisz, interesuje mnie trawa, jestem spokojny i Ty też daj mi spokój". Czasami także w sytuacjach nerwowych - konie w ten sposób odraagowuja i jak ja to nazywam "przepraszają" ale nadal komunikat jest ten sam "jestem koniem-trawożercą..." Jak ktoś łączył konie w stado, to często między nimi oprócz spektakularnych zachowań, jest też taka subtelna wymiana komunikatu. ładnie o tym "gryzieniu trawy" piszą we "Wstępie do psychologii konia" Niemcy. Moja rada - jak nie masz do pomocy kogoś na miejscu, kup dobrą płytę z filmem M.R. i staraj się dobrze wpatrywać nie tyle w zachowania człowieka, co w zachowania konia /oko-ucho/. Jeżeli miałbyś mozliwosc poobserwoac stado, w którym klacz-matka daje szkołę niesfornemu gówniarzowi - tez dużo sie nauczysz.No i jeszcze jedno - bat przy join-up jest potrzebny jak piata noga koniowi w czasie galopu!Jeszcze dodam dla jasności - nie uważam, aby masaże były głupie, niepotrzebne czy coś.. ale wszystko ma swój sens i swoje miejsce.Takim zestawieniem, jak opisuje powyżej przedmówczyni - Julia-koniara zrobisz koniowi w głowie taki bałagan, że ani Ty, ani koń tego nie ogarniecie!