moja klaczka nie ma problemów z kopytami, nie zauważyłam problemów z koronką.czy mogę zakładać jej kaloszki profilaktycznie? czy to nie ma sensu. na co dokładnie one działają? po czym rozpoznać że trzeba je zakładać. proszę o odp. to dla mnie ważne
Kaloszki stosuje się właśnie profilaktycznie. Chronią koronkę przed urazami. Pożądane zwłaszcza u koni skaczących (czy to na parkurze czy w terenie). Nie ma sygnałów, że trzeba je zakładać, bo zakłada się je u zdrowego konia.
Co to znaczy, że "kopie się w piętki". Jeśli masz na myśli ściganie, to odpowiedź brzmi tak - czasami pod wpływem treningu i podstawienia zadu się to zdarza.
Ja osobiście popieram zakładanie koniom kaloszków, gdyż chronią naprawdę czułą koronkę. Przez przypadek, nawet przechodząc przez drągi koń może się "nadziać" na owego drąga i uszkodzić kornkę, raz mi się już zdążyło, że prowadząc konia przez drągi w kłusie, ten zapatrzył się na idącą z daleka znajomą, zapominając, że ma podnieść nogi na cavaletti (koń młody, żywo zainteresowany wszystkim) i potknął się nadziewając się na drąga i delikatnie zranił sobie właśnie koronkę. Nic mu się nie stało, prócz tej rany, bo na szczęśnie była płytka, ale mam nauczkę na przyszłość i teraz prawie zawsze zakładam kaloszki przy pracy np. z drągami. Me.
bo ja słyszałam że nie można skakać w kaloszkach, poniewarz koń uczy się robienia błędów bo gdy puknie w drąga prawie nic nie czuje, ale to chyba nie prawda?!wgl moge jeździć konkursy LL i L w kaloszkach (skoki)?
Ja na zawodach nie widziałam jeszcze konia z kaloszkami, raczej są one do treningów. Nigdy takich nie używałam i nie planuję - nie czuję takiej potrzeby po prostu, bo raczej jak już skaczę to przez przeszkody robione z nieprofesjonalnych rzeczy, bo nie korzystam z drągów czy cawaletti. Ustawiam nieco właśnie bezpieczniejsze przeszkody (np. kijek od mopa na ogrodzeniu, albo grube liny) i jak już mówiłam, nie czuję obaw - nic im się nie stanie. "poniewarz koń uczy się robienia błędów bo gdy puknie w drąga prawie nic nie czuje, ale to chyba nie prawda?!" - bzdura. Koni powinno się uczyć przechodzenia drągów na innej "bezstresowej" zasadzie.
Moja kobyła nosi kaloszki, ale dlatego że się ściga (i na dodatek tylko na pastwisku...). Wcześniej nigdy ich nie używałam, a zaczęłam jak sprowadzając konia z pastwiska słyszałam "stuk, stuk, stuk" koń pukał sobie kopytem w kopyto (dodam, że wcześniej tego nie robiła). Ale u mnie sytuacja jest trochę inna, bo koń kaloszki nosi tylko na pastwisku (na jeździe nigdy jej się nie zdarzyło stukać..)Głównie kaloszki noszą właśnie konie sportowe - skokowe, żeby nie niszczyły kopyt i koronek przy uderzeniu w drągi itp.Moim zdaniem nie ma sensu zakładać kaloszków koniowi, który nie skacze i się nie ściga (np. rekreacyjny kucyk, dla początkujących, nie skacze, nie ściga się - to po co mu to?) A jeżeli zamierzasz skakać to czemu nie. ;)Pozdrawiam ;)
Ja do tej pory zakładałam kaloszki tylko na treningi. Ale od niedawna zakładam je głównie na wyjazdy w teren. Dlatego że podczas którejś z wycieczek po lesie koń rozciął sobie nogę na koronce. Nie muszę tłumaczyć jak takie skaleczenie ciężko się leczy, szczególnie w porze jesiennej gdzie jest mokro i dużo błota. Minęło półtora miesiąca zanim noga się zagoiła. Od tamtej pory zakładam kaloszki, bo nigdy nie wiadomo co się chowa pod suchymi liśćmi w lesie albo pod śniegiem
Moja kobyła nosi kaloszki, ale dlatego że się ściga (i na dodatek tylko na pastwisku...). Wcześniej nigdy ich nie używałam, a zaczęłam jak sprowadzając konia z pastwiska słyszałam "stuk, stuk, stuk" koń pukał sobie kopytem w kopyto (dodam, że wcześniej tego nie robiła). Ale u mnie sytuacja jest trochę inna, bo koń kaloszki nosi tylko na pastwisku (na jeździe nigdy jej się nie zdarzyło stukać..)Głównie kaloszki noszą właśnie konie sportowe - skokowe, żeby nie niszczyły kopyt i koronek przy uderzeniu w drągi itp.Moim zdaniem nie ma sensu zakładać kaloszków koniowi, który nie skacze i się nie ściga (np. rekreacyjny kucyk, dla początkujących, nie skacze, nie ściga się - to po co mu to?) A jeżeli zamierzasz skakać to czemu nie. ;)Pozdrawiam ;)popieram wypowiedź :) nie ma sensu robic z konia choinki, tylko dlatego,że to się podoba.. Jeżeli nie ma problemów ze sciganiem się itp. lub nie skaczesz to jest to niepotrzebne :)
Jak dla mnie to już skaczesz nie tak wcale nie dużo. ;)Możesz założyć, teoretycznie można zakładać nawet przy cawaletti i przechodzeniu przez drągi. Ale to kwestia twojego wyboru...
no właśnie ja sama nie wiem, nie chcę obwieszać konia ,,jak choinki" jak już to było podsumowane, ale tak z drugiej strony wolę dmuchać na zimne... sama nie wiem.a ty co byś zrobiła?
ja nie używam, bo nie widzę potrzeby po prostu. Nie skaczę przez przeszkody tradycyjne, przeważnie przez cienki kijek od mopa bądź linę (ogrodzenie) - więc niebezpieczeńtwa nie ma. :)
Jak skaczesz metr w górę to możesz zakładać kaloszki :) To twoja decyzja ;) Masz rację, że lepiej dmuchać na zimne (w granicach rozsądku oczywiście), ale jeżeli jedziesz na zawody to ja bym założyła ;) Tak na wszelki wypadek ;)
Ja na twoim miejscu zakładałabym kaloszki. Na pewno to nie zaszkodzi, a wierz mi o wiele łatwiej założyć i zdjąć je z nóg niż potem leczyć skaleczenia, które w tym miejscu nóg paskudnie długo się goją.
Najlepsze to jest jedna sprawa. Druga to w jakim przedziale cenowym chcesz się zmieścić? Z tego co wiem to jednymi z lepszych sa neoprenowe. Ja osobiście używam gumowych i nie narzekam ;)
Ja mam teraz neoprenowe Horze, są bardzo fajne, nie przekręcają się. Wcześniej miałam Tattini i też były ok. Oczywiście wszystko zależy od tego ile chcesz na nie przeznaczyć.
"ja nie używam, bo nie widzę potrzeby po prostu. Nie skaczę przez przeszkody tradycyjne, przeważnie przez cienki kijek od mopa bądź linę (ogrodzenie) - więc niebezpieczeńtwa nie ma. :)" Co proszę?! Me.
Zgadzam się, ze lina jest bardziej niebezpieczna i płot gdyż sa to przeszkody stałe, drąg jak koń w niego wpadnie czy stuknie to spadnie. Co do zakładania kaloszków to uważam, że gdy nie ma potrzeby ich stosowania to nie widzę sensu.
"ja nie używam, bo nie widzę potrzeby po prostu. Nie skaczę przez przeszkody tradycyjne, przeważnie przez cienki kijek od mopa bądź linę (ogrodzenie) - więc niebezpieczeńtwa nie ma. :)" Co proszę?! Me.źle się zrozumiałyśmy. Jest to kawałek ogrodzenia a dokładnie metrowa (coś około) furtka, oczywiście ruchoma w razie zachowania względów bezpieczeństwa. Jest złożone w całości z belek drewnianych, ale najwyższa belka właśnie liną jest obwiązana, bo mięciutka jest, a mieliśmy raz przygodę z puknięciem kopytem w belkę, co prawda nic poważnego (mała ranka) się nie stało, ale mogło. Dlatego ja to tak nazywam. Kiedyś skakałam, przez samą linę (tak np. między dwoma płotami) ale do były przeszkody niziutkie (do 30-40 cm) no i lina miała określoną długość, była po prostu położna na płotach, więc koń mógł ją strącić. pozdrawiam
http://www.equiversum.pl/eskadron-eskadron-kalosze-futerkiem-p-3770.htmlAle myślę,że póki co to nie są Ci,takie niezbędne.Jeśli chcesz to kup na próbę: neoprenowe- przyjemniejsze w dotyku, natomiast gorsze w pielęgnacjiGumowe-łatwe w czyszczeniu, trzeba sprawdzać czy koń w lecie się nie odparzy lub nie obetrze,bo czasem niektóre koniuchy są wrażliwe.Polecam zakładanie kaloszków na "konkretniejsze" tereny i skoki, na codzien sobie odpuść :)
dzięki, i to jest sensowne bordunek.a powiedz mi jeszcze większe prawdopodobieństwo skaleczenia jest przy pracy przy kawaletkach i drągach, czy skokach?
nie widzę problemu by zrobić własnoręcznie takie kaloszki. Ja ostatnio robiłam dla szetlanda mojej córki, bo zaczynają skakać już około 60-70 cm i generalnie się przydają, bo na razie skaczą jeszcze przez stacjonatę z drągami. Co prawda nie są one z neoprenu, bo są dwuwarstwowe - wewnętrzna od strony nogi konia jest polarkowa, a zewnętrzna gumowa z takiej fajnej dziurkowej gumy, mąż kupił w jakimś sklepie kilka metrów kwadratowych jako podłoże w kojcu królików, ale tutaj też się przydało. Oczywiście kucyś zadowolony. :)
moja klaczka nie ma problemów z kopytami, nie zauważyłam problemów z koronką.czy mogę zakładać jej kaloszki profilaktycznie? czy to nie ma sensu. na co dokładnie one działają? po czym rozpoznać że trzeba je zakładać. proszę o odp. to dla mnie ważne
czy koń który nie kopał się w piętki może zacząć to robić?
Kaloszki stosuje się właśnie profilaktycznie. Chronią koronkę przed urazami. Pożądane zwłaszcza u koni skaczących (czy to na parkurze czy w terenie). Nie ma sygnałów, że trzeba je zakładać, bo zakłada się je u zdrowego konia.
Co to znaczy, że "kopie się w piętki". Jeśli masz na myśli ściganie, to odpowiedź brzmi tak - czasami pod wpływem treningu i podstawienia zadu się to zdarza.
Ja osobiście popieram zakładanie koniom kaloszków, gdyż chronią naprawdę czułą koronkę. Przez przypadek, nawet przechodząc przez drągi koń może się "nadziać" na owego drąga i uszkodzić kornkę, raz mi się już zdążyło, że prowadząc konia przez drągi w kłusie, ten zapatrzył się na idącą z daleka znajomą, zapominając, że ma podnieść nogi na cavaletti (koń młody, żywo zainteresowany wszystkim) i potknął się nadziewając się na drąga i delikatnie zranił sobie właśnie koronkę. Nic mu się nie stało, prócz tej rany, bo na szczęśnie była płytka, ale mam nauczkę na przyszłość i teraz prawie zawsze zakładam kaloszki przy pracy np. z drągami. Me.
bo ja słyszałam że nie można skakać w kaloszkach, poniewarz koń uczy się robienia błędów bo gdy puknie w drąga prawie nic nie czuje, ale to chyba nie prawda?!wgl moge jeździć konkursy LL i L w kaloszkach (skoki)?
Ja na zawodach nie widziałam jeszcze konia z kaloszkami, raczej są one do treningów. Nigdy takich nie używałam i nie planuję - nie czuję takiej potrzeby po prostu, bo raczej jak już skaczę to przez przeszkody robione z nieprofesjonalnych rzeczy, bo nie korzystam z drągów czy cawaletti. Ustawiam nieco właśnie bezpieczniejsze przeszkody (np. kijek od mopa na ogrodzeniu, albo grube liny) i jak już mówiłam, nie czuję obaw - nic im się nie stanie. "poniewarz koń uczy się robienia błędów bo gdy puknie w drąga prawie nic nie czuje, ale to chyba nie prawda?!" - bzdura. Koni powinno się uczyć przechodzenia drągów na innej "bezstresowej" zasadzie.
Moja kobyła nosi kaloszki, ale dlatego że się ściga (i na dodatek tylko na pastwisku...). Wcześniej nigdy ich nie używałam, a zaczęłam jak sprowadzając konia z pastwiska słyszałam "stuk, stuk, stuk" koń pukał sobie kopytem w kopyto (dodam, że wcześniej tego nie robiła). Ale u mnie sytuacja jest trochę inna, bo koń kaloszki nosi tylko na pastwisku (na jeździe nigdy jej się nie zdarzyło stukać..)Głównie kaloszki noszą właśnie konie sportowe - skokowe, żeby nie niszczyły kopyt i koronek przy uderzeniu w drągi itp.Moim zdaniem nie ma sensu zakładać kaloszków koniowi, który nie skacze i się nie ściga (np. rekreacyjny kucyk, dla początkujących, nie skacze, nie ściga się - to po co mu to?) A jeżeli zamierzasz skakać to czemu nie. ;)Pozdrawiam ;)
Ja do tej pory zakładałam kaloszki tylko na treningi. Ale od niedawna zakładam je głównie na wyjazdy w teren. Dlatego że podczas którejś z wycieczek po lesie koń rozciął sobie nogę na koronce. Nie muszę tłumaczyć jak takie skaleczenie ciężko się leczy, szczególnie w porze jesiennej gdzie jest mokro i dużo błota. Minęło półtora miesiąca zanim noga się zagoiła. Od tamtej pory zakładam kaloszki, bo nigdy nie wiadomo co się chowa pod suchymi liśćmi w lesie albo pod śniegiem
Moja kobyła nosi kaloszki, ale dlatego że się ściga (i na dodatek tylko na pastwisku...). Wcześniej nigdy ich nie używałam, a zaczęłam jak sprowadzając konia z pastwiska słyszałam "stuk, stuk, stuk" koń pukał sobie kopytem w kopyto (dodam, że wcześniej tego nie robiła). Ale u mnie sytuacja jest trochę inna, bo koń kaloszki nosi tylko na pastwisku (na jeździe nigdy jej się nie zdarzyło stukać..)Głównie kaloszki noszą właśnie konie sportowe - skokowe, żeby nie niszczyły kopyt i koronek przy uderzeniu w drągi itp.Moim zdaniem nie ma sensu zakładać kaloszków koniowi, który nie skacze i się nie ściga (np. rekreacyjny kucyk, dla początkujących, nie skacze, nie ściga się - to po co mu to?) A jeżeli zamierzasz skakać to czemu nie. ;)Pozdrawiam ;)popieram wypowiedź :) nie ma sensu robic z konia choinki, tylko dlatego,że to się podoba.. Jeżeli nie ma problemów ze sciganiem się itp. lub nie skaczesz to jest to niepotrzebne :)
skaczę. ale do 1m - 110cm więc to chyba nie tak dużo...zakładać??
Jak dla mnie to już skaczesz nie tak wcale nie dużo. ;)Możesz założyć, teoretycznie można zakładać nawet przy cawaletti i przechodzeniu przez drągi. Ale to kwestia twojego wyboru...
no właśnie ja sama nie wiem, nie chcę obwieszać konia ,,jak choinki" jak już to było podsumowane, ale tak z drugiej strony wolę dmuchać na zimne... sama nie wiem.a ty co byś zrobiła?
ja nie używam, bo nie widzę potrzeby po prostu. Nie skaczę przez przeszkody tradycyjne, przeważnie przez cienki kijek od mopa bądź linę (ogrodzenie) - więc niebezpieczeńtwa nie ma. :)
no tak... i problem z głowy :) ale ja na zawody sie szykuje...
Jak skaczesz metr w górę to możesz zakładać kaloszki :) To twoja decyzja ;) Masz rację, że lepiej dmuchać na zimne (w granicach rozsądku oczywiście), ale jeżeli jedziesz na zawody to ja bym założyła ;) Tak na wszelki wypadek ;)
Ja na twoim miejscu zakładałabym kaloszki. Na pewno to nie zaszkodzi, a wierz mi o wiele łatwiej założyć i zdjąć je z nóg niż potem leczyć skaleczenia, które w tym miejscu nóg paskudnie długo się goją.
a jakie kaloszki najlepsze? dawajcie firmy, zdj itd
Najlepsze to jest jedna sprawa. Druga to w jakim przedziale cenowym chcesz się zmieścić? Z tego co wiem to jednymi z lepszych sa neoprenowe. Ja osobiście używam gumowych i nie narzekam ;)
Ja mam teraz neoprenowe Horze, są bardzo fajne, nie przekręcają się. Wcześniej miałam Tattini i też były ok. Oczywiście wszystko zależy od tego ile chcesz na nie przeznaczyć.
"ja nie używam, bo nie widzę potrzeby po prostu. Nie skaczę przez przeszkody tradycyjne, przeważnie przez cienki kijek od mopa bądź linę (ogrodzenie) - więc niebezpieczeńtwa nie ma. :)" Co proszę?! Me.
Zgadzam się, ze lina jest bardziej niebezpieczna i płot gdyż sa to przeszkody stałe, drąg jak koń w niego wpadnie czy stuknie to spadnie. Co do zakładania kaloszków to uważam, że gdy nie ma potrzeby ich stosowania to nie widzę sensu.
"ja nie używam, bo nie widzę potrzeby po prostu. Nie skaczę przez przeszkody tradycyjne, przeważnie przez cienki kijek od mopa bądź linę (ogrodzenie) - więc niebezpieczeńtwa nie ma. :)" Co proszę?! Me.źle się zrozumiałyśmy. Jest to kawałek ogrodzenia a dokładnie metrowa (coś około) furtka, oczywiście ruchoma w razie zachowania względów bezpieczeństwa. Jest złożone w całości z belek drewnianych, ale najwyższa belka właśnie liną jest obwiązana, bo mięciutka jest, a mieliśmy raz przygodę z puknięciem kopytem w belkę, co prawda nic poważnego (mała ranka) się nie stało, ale mogło. Dlatego ja to tak nazywam. Kiedyś skakałam, przez samą linę (tak np. między dwoma płotami) ale do były przeszkody niziutkie (do 30-40 cm) no i lina miała określoną długość, była po prostu położna na płotach, więc koń mógł ją strącić. pozdrawiam
takie wdg. mnie są jak najbardziej bezpieczne :)
Tak jak napisała Wiolas22- zależy ile chcesz na nie przeznaczyć pieniędzy. Polecam z futerkiem,ale to już droższa sprawa :(
no sama nie wiem chcę się zamknąć w granicach do MAX! 120-130 zł
http://www.equiversum.pl/eskadron-eskadron-kalosze-futerkiem-p-3770.htmlAle myślę,że póki co to nie są Ci,takie niezbędne.Jeśli chcesz to kup na próbę: neoprenowe- przyjemniejsze w dotyku, natomiast gorsze w pielęgnacjiGumowe-łatwe w czyszczeniu, trzeba sprawdzać czy koń w lecie się nie odparzy lub nie obetrze,bo czasem niektóre koniuchy są wrażliwe.Polecam zakładanie kaloszków na "konkretniejsze" tereny i skoki, na codzien sobie odpuść :)
dzięki, i to jest sensowne bordunek.a powiedz mi jeszcze większe prawdopodobieństwo skaleczenia jest przy pracy przy kawaletkach i drągach, czy skokach?
nie widzę problemu by zrobić własnoręcznie takie kaloszki. Ja ostatnio robiłam dla szetlanda mojej córki, bo zaczynają skakać już około 60-70 cm i generalnie się przydają, bo na razie skaczą jeszcze przez stacjonatę z drągami. Co prawda nie są one z neoprenu, bo są dwuwarstwowe - wewnętrzna od strony nogi konia jest polarkowa, a zewnętrzna gumowa z takiej fajnej dziurkowej gumy, mąż kupił w jakimś sklepie kilka metrów kwadratowych jako podłoże w kojcu królików, ale tutaj też się przydało. Oczywiście kucyś zadowolony. :)
no no to córka robi postępy bo pamiętam wątek, o tym jak zacząć skoki :) chętnie posłucham jak idzie iwgl. o ile chcesz się tym publicznie dzielić :)
muszę stary wątek odnaleźć, więc być może coś napiszemy. :)
mam nadzieję :) może jakieś zdjęcia dodasz? jestem ciekawa naprawdę postępów :)
już dodałam wpis w byłym wątku. :) Postaram się o zdjęcia, choć nie obiecuję, bo aprat mieliśmy, ale aktualnie nie mamy niestety...
karmenkaZależy czy to początki twoje i konia. Bo jeśli wasze-wspólne ,to polecam i na cavaletti i na skokiJeśli koniuch dośw. to tylko na skoki :)