Wysłodki niemelasowane to dobra pasza-dostarcza energii mniej więcej tyle, co owies, ale nie w formie skrobi jak w ziarnach zbóż, tylko w postaci włókna, jak w trawie i sianie, do którego trawienia koński układ pokarmowy jest naturalnie przystosowany. Energia z wysłodków nie jest też uwalniana tak szybko jak w owsie, więc koń nie powinien być z ich powodu bardzo pobudliwy ani nic takiego. Włókno zamiast skrobi jest też lepsze dla kopyt, daje mniejsze ryzyko ochwatu i paru innych kopytowych problemów. Zwłaszcza jeśli koń potrzebuje się trochę zaokrąglić albo nie stracić masy przy mocniejszym treningu, to razem z sianem wysłodki załatwią to lepiej niż owies, co nie znaczy oczywiście, że od wysłodków koń zaraz musi się roztyć. Jedyne co, to w wysłodkach jest o wiele za dużo wapnia w stosunku do fosforu-łącznie we wszystkim, co koń zjada, powinno być 2:1, w wysłodkach spokojnie może być 10:1, a więc różnica znaczna. Owies też zbyt korzystny pod tym względem nie jest, tylko trochę w drugą stronę-za dużo fosforu. Można pokombinować ze zbilansowaniem wysłodków otrębami albo stosować jednocześnie z owsem, żeby się wyrównało. Orientacyjne wartości wapnia (Ca) i fosforu (P) w gramach na kilogram: wysłodki Ca 9-12, P 1-2 otręby pszenne Ca 1,2 P 12otręby jęczmienne Ca 1,2 P 5,1owies Ca 1,2 P 3,6siano łąkowe, nie głównie z koniczyny, nie z lucerny, "zwykłe" łąkowe Ca 4-6, P 1,4-2,2pastwisko Ca 2,2 P 0,6Czyli liczymy, ile kilogramów czego koń zjada, dodajemy do siebie, ile koń łącznie przyjął jednego pierwiastka, a ile drugiego i patrzymy, czy proporcja wapnia do fosforu jest w okolicach 2:1. Np. prawdopodobnie dobrze zbilansowana by była dawka 10kg siana+2kg owsa+0,5kg wysłodków, ale jak ktoś chce, to może pokombinować też z innymi paszami, tylko trzeba znać mniej więcej skład. Dokładne wartości, ile czego jest w czym, mogą być różne, bo też i pastwisko pastwisku nierówne i najlepiej w ogóle by było zbadać siano i trawę, ale generalnie przyjmując średnie wartości powinno się mniej więcej trafić z proporcjami. Wysłodki muszą być długo moczone, żeby napęczniały w wiadrze zamiast u konia w żołądku, ale albo trzeba się z tym pogodzić i przy rannym karmieniu nastawiać już wysłodki na wieczór, albo zalewać je gorącą wodą (pęcznieją trochę szybciej), albo kupić je (drożej, niestety) już tak przygotowane, żeby wystarczyło im dużo mniej czasu (nawet w okolicach pół godziny zamiast dwunastu). Zwłaszcza przy wyższych temperaturach trzeba uważać, żeby już namoczone się nie zepsuły, a suche zawsze przechowywać z daleka od wilgoci, bo naciągną choćby z mocno wilgotnego powietrza i mogą zapleśnieć. Uff, koniec! :)
Ja żadnych koni nie karmię niczym innym niż marchewkami, bo nawet nie wiem, w jakim kraju będę choćby za rok albo dwa, więc to raczej słaby moment na kupowanie konia ;), ale znam czy w realu, czy wirtualnie wiele osób, które wysłodkami karmią i potwierdzają, że w tym wypadku akurat teoria przekłada się na praktykę. Żebyś nie musiał tylko wierzyć mi na słowo, podrzucam jeszcze linka do wpisu na pewnym blogu, który w ogóle polecam-prowadząca go ma/miała już dobrych kilka koni w treningu ujeżdżeniowym do poziomu Grand Prix włącznie, więc trochę pasz już przerobiła i akurat opisała wysłodki :). Bardziej w kontekście "jak przytyć konia", ale ogólnie o wysłodkach jako paszy jest duża część. Wiadomo, że każdy koń w zależności od stawianych wymagań potrzebuje czegoś innego, a wysłodki to nie jest jedyny słuszny sposób żywienia i można dawać też choćby gotowe pasze, które jednak są mniej kłopotliwe w podawaniu, ale wrażenia pozytywne. http://quantanamera.com/jak-przytyc-konia-metoda-pierwsza-na-wyslodki/
Witam, co myślicie o karmieniu koni niemelasowanymi wysłodkami? Czy jest to dobry sposób żywienia? Czekam na odpowiedź.
Wysłodki niemelasowane to dobra pasza-dostarcza energii mniej więcej tyle, co owies, ale nie w formie skrobi jak w ziarnach zbóż, tylko w postaci włókna, jak w trawie i sianie, do którego trawienia koński układ pokarmowy jest naturalnie przystosowany. Energia z wysłodków nie jest też uwalniana tak szybko jak w owsie, więc koń nie powinien być z ich powodu bardzo pobudliwy ani nic takiego. Włókno zamiast skrobi jest też lepsze dla kopyt, daje mniejsze ryzyko ochwatu i paru innych kopytowych problemów. Zwłaszcza jeśli koń potrzebuje się trochę zaokrąglić albo nie stracić masy przy mocniejszym treningu, to razem z sianem wysłodki załatwią to lepiej niż owies, co nie znaczy oczywiście, że od wysłodków koń zaraz musi się roztyć. Jedyne co, to w wysłodkach jest o wiele za dużo wapnia w stosunku do fosforu-łącznie we wszystkim, co koń zjada, powinno być 2:1, w wysłodkach spokojnie może być 10:1, a więc różnica znaczna. Owies też zbyt korzystny pod tym względem nie jest, tylko trochę w drugą stronę-za dużo fosforu. Można pokombinować ze zbilansowaniem wysłodków otrębami albo stosować jednocześnie z owsem, żeby się wyrównało. Orientacyjne wartości wapnia (Ca) i fosforu (P) w gramach na kilogram: wysłodki Ca 9-12, P 1-2 otręby pszenne Ca 1,2 P 12otręby jęczmienne Ca 1,2 P 5,1owies Ca 1,2 P 3,6siano łąkowe, nie głównie z koniczyny, nie z lucerny, "zwykłe" łąkowe Ca 4-6, P 1,4-2,2pastwisko Ca 2,2 P 0,6Czyli liczymy, ile kilogramów czego koń zjada, dodajemy do siebie, ile koń łącznie przyjął jednego pierwiastka, a ile drugiego i patrzymy, czy proporcja wapnia do fosforu jest w okolicach 2:1. Np. prawdopodobnie dobrze zbilansowana by była dawka 10kg siana+2kg owsa+0,5kg wysłodków, ale jak ktoś chce, to może pokombinować też z innymi paszami, tylko trzeba znać mniej więcej skład. Dokładne wartości, ile czego jest w czym, mogą być różne, bo też i pastwisko pastwisku nierówne i najlepiej w ogóle by było zbadać siano i trawę, ale generalnie przyjmując średnie wartości powinno się mniej więcej trafić z proporcjami. Wysłodki muszą być długo moczone, żeby napęczniały w wiadrze zamiast u konia w żołądku, ale albo trzeba się z tym pogodzić i przy rannym karmieniu nastawiać już wysłodki na wieczór, albo zalewać je gorącą wodą (pęcznieją trochę szybciej), albo kupić je (drożej, niestety) już tak przygotowane, żeby wystarczyło im dużo mniej czasu (nawet w okolicach pół godziny zamiast dwunastu). Zwłaszcza przy wyższych temperaturach trzeba uważać, żeby już namoczone się nie zepsuły, a suche zawsze przechowywać z daleka od wilgoci, bo naciągną choćby z mocno wilgotnego powietrza i mogą zapleśnieć. Uff, koniec! :)
Super dziekuje za wyczerpującą odpowiedź. Jednak to w teorii. A czy ty karmisz swoje konie wysłodkami?
Ja żadnych koni nie karmię niczym innym niż marchewkami, bo nawet nie wiem, w jakim kraju będę choćby za rok albo dwa, więc to raczej słaby moment na kupowanie konia ;), ale znam czy w realu, czy wirtualnie wiele osób, które wysłodkami karmią i potwierdzają, że w tym wypadku akurat teoria przekłada się na praktykę. Żebyś nie musiał tylko wierzyć mi na słowo, podrzucam jeszcze linka do wpisu na pewnym blogu, który w ogóle polecam-prowadząca go ma/miała już dobrych kilka koni w treningu ujeżdżeniowym do poziomu Grand Prix włącznie, więc trochę pasz już przerobiła i akurat opisała wysłodki :). Bardziej w kontekście "jak przytyć konia", ale ogólnie o wysłodkach jako paszy jest duża część. Wiadomo, że każdy koń w zależności od stawianych wymagań potrzebuje czegoś innego, a wysłodki to nie jest jedyny słuszny sposób żywienia i można dawać też choćby gotowe pasze, które jednak są mniej kłopotliwe w podawaniu, ale wrażenia pozytywne. http://quantanamera.com/jak-przytyc-konia-metoda-pierwsza-na-wyslodki/
Mówią, że wysłodki są lepsze niż owies, ale zastanów się czy są one potrzebne twojemu koniowi.