W jaki sposób działa kask podczas upadku - w jaki sposób amortyzuje wstrząsy? Kilka miesięcy temu koń mi strzelił baranka i spadłam, trochę na głowę, niegroźnie, kask był cały, ale za to dzisiaj po upadku (jeżdżę ciągle w tym samym kasku) mnie trochę boli [głowa]. Czy kask nie spełnia już w swoich funkcji, czy może po prostu jest za słaby (alfa), aby dostatecznie ochronić głowę?
Wiadomo, że cokolwiek byś nie założyła na głowę, a jak uderzysz tym o ziemię, to zaboli. Teoretycznie kask po jednym upadku powinno się zmieniać, bo niby nie spełnia swojej funkcji. Ale czy ktoś tak robi, po najmniejszym upadku na głowę? Wątpię. :))
No właśnie, jakbym miała po każdym upadku wymieniać to bym już dawno zbankrutowała, ale chodzi mi o to, że ten kask porządnie uderzył o ziemię i czy tam w środku się coś przestawiło może i za którymś razem nie wiem, może wcale nie pomóc (chociaż wydaje mi się, że to marketing mówić, że po każdym upadku trzeba go zmieniać.Dzięki za odpowiedź.
Możesz sprawdzić i obejrzeć dokładnie kask, czy nie jest nigdzie pęknięty. Ogólnie to nawet jak masz kask, a spadniesz na głowę to Cię zaboli, a kask jest nie po to, żeby głowa Cię nie bolała, tylko po to, że w razie upadku sobie jej nie roztłuczesz.Głowa boli Cię pewnie od impetu z jakim spadasz. Niestety, ale upadek z ok. 1,60 m to już dość wysoko, a jak podczas skoku to tym bardziej + dodajmy do tego prędkość kiedy np. jedziesz w galopie. Po za tym nawet jeźdźcy w kaskach, którzy spadną na głowę mogą dostać wstrząśnienia mózgu. Masz kask, czy toczek ? Bo to jest jednak różnica ;) Toczek jest delikatniejszy i w związku z tym bardziej narażony na uszkodzenia.Kask natomiast (zależy jeszcze jakiej firmy) jest zrobiony z trwalszego materiału. ZAWSZE zwracaj uwagę czy kask/toczek ma atesty, bo niestety, ale niektórzy potrafią oszukiwać co do tych spraw.
Mam kask z Jabu, ale alfa +. No cóż, muszę się pogodzić z bólem, chociaż racja, nie wiem czego się spodziewałam, a nie istnieje lepszy kask, który przy upadku zmniejszał by trochę ból? Zawsze spadam z szybkiego galopu, więc jestem nieźle obita. A te lepsze kaski, te drogie, czy one także tylko chronią przed rozwaleniem głowy? Rozumiem, że muszę po prostu nauczyć się dobrze spadać.
Jeśli umiesz to "po dotykaj" ten kask z zewnątrz i powinnaś wyczuć gdyby styropian pękł od środka czy coś jak nie to możesz dalej w tym kasku jeździć :)Co do tych kasków droższych to one też głównie chronią głowę przed jej rozwaleniem, ale to raczej firma robi cenę :D
co do działania kasku - po prostu ma pęknąć zamiast czaszki :). dlatego należy zmieniać kask po upadku - jest tak skonstruowany, że przejmuje siłę uderzenia i pęka nie przepuszczając jej dalej - do głowy. przy takim nie za mocnym wypadku chyba obejdzie się bez wymiany :), ale "zmacaj" go dokładnie.PS. też ostatnio spadłam "częściowo" na głowę i miałam podobny dylemat, ale mnie potem głowa nie bolała, bardziej obity tyłek, biodro, strzelający kark... ;)
Ja tam jeżdżę w tym samym kasku nawet po poważnym wypadku i nic się nie dzieje. Ale myślę, że jeśli nie stało się nic naprawdę poważnego (karetka nie musiała przyjeżdżać), to możesz jeszcze w nim jeździć. ^^
Oszczędzać nie wolno, ale też za bardzo przesadzać też nie ;)Gdyby wszyscy tak mieli wymieniać kask po nawet najmniejszym upadku to w sklepach by kasków zabrakło, a ludzie by zbankrutowali ;d
W jaki sposób działa kask podczas upadku - w jaki sposób amortyzuje wstrząsy? Kilka miesięcy temu koń mi strzelił baranka i spadłam, trochę na głowę, niegroźnie, kask był cały, ale za to dzisiaj po upadku (jeżdżę ciągle w tym samym kasku) mnie trochę boli [głowa]. Czy kask nie spełnia już w swoich funkcji, czy może po prostu jest za słaby (alfa), aby dostatecznie ochronić głowę?
Wiadomo, że cokolwiek byś nie założyła na głowę, a jak uderzysz tym o ziemię, to zaboli. Teoretycznie kask po jednym upadku powinno się zmieniać, bo niby nie spełnia swojej funkcji. Ale czy ktoś tak robi, po najmniejszym upadku na głowę? Wątpię. :))
No właśnie, jakbym miała po każdym upadku wymieniać to bym już dawno zbankrutowała, ale chodzi mi o to, że ten kask porządnie uderzył o ziemię i czy tam w środku się coś przestawiło może i za którymś razem nie wiem, może wcale nie pomóc (chociaż wydaje mi się, że to marketing mówić, że po każdym upadku trzeba go zmieniać.Dzięki za odpowiedź.
Możesz sprawdzić i obejrzeć dokładnie kask, czy nie jest nigdzie pęknięty. Ogólnie to nawet jak masz kask, a spadniesz na głowę to Cię zaboli, a kask jest nie po to, żeby głowa Cię nie bolała, tylko po to, że w razie upadku sobie jej nie roztłuczesz.Głowa boli Cię pewnie od impetu z jakim spadasz. Niestety, ale upadek z ok. 1,60 m to już dość wysoko, a jak podczas skoku to tym bardziej + dodajmy do tego prędkość kiedy np. jedziesz w galopie. Po za tym nawet jeźdźcy w kaskach, którzy spadną na głowę mogą dostać wstrząśnienia mózgu. Masz kask, czy toczek ? Bo to jest jednak różnica ;) Toczek jest delikatniejszy i w związku z tym bardziej narażony na uszkodzenia.Kask natomiast (zależy jeszcze jakiej firmy) jest zrobiony z trwalszego materiału. ZAWSZE zwracaj uwagę czy kask/toczek ma atesty, bo niestety, ale niektórzy potrafią oszukiwać co do tych spraw.
Mam kask z Jabu, ale alfa +. No cóż, muszę się pogodzić z bólem, chociaż racja, nie wiem czego się spodziewałam, a nie istnieje lepszy kask, który przy upadku zmniejszał by trochę ból? Zawsze spadam z szybkiego galopu, więc jestem nieźle obita. A te lepsze kaski, te drogie, czy one także tylko chronią przed rozwaleniem głowy? Rozumiem, że muszę po prostu nauczyć się dobrze spadać.
Jeśli umiesz to "po dotykaj" ten kask z zewnątrz i powinnaś wyczuć gdyby styropian pękł od środka czy coś jak nie to możesz dalej w tym kasku jeździć :)Co do tych kasków droższych to one też głównie chronią głowę przed jej rozwaleniem, ale to raczej firma robi cenę :D
Powinnaś przemyśleć wyłożenie kasku piankowymi padami - zmniejszają lekko ból przy upadku. Metoda wypróbowana co prawda na rowerze ale zdaje egzamin:)
to jest wstrząs i tyle, dlatego boli xD
Lepiej pomyśleć jak by bolało gdyby kasku nie było:) Ból w kasku jest do zniesienia!
co do działania kasku - po prostu ma pęknąć zamiast czaszki :). dlatego należy zmieniać kask po upadku - jest tak skonstruowany, że przejmuje siłę uderzenia i pęka nie przepuszczając jej dalej - do głowy. przy takim nie za mocnym wypadku chyba obejdzie się bez wymiany :), ale "zmacaj" go dokładnie.PS. też ostatnio spadłam "częściowo" na głowę i miałam podobny dylemat, ale mnie potem głowa nie bolała, bardziej obity tyłek, biodro, strzelający kark... ;)
Ja tam jeżdżę w tym samym kasku nawet po poważnym wypadku i nic się nie dzieje. Ale myślę, że jeśli nie stało się nic naprawdę poważnego (karetka nie musiała przyjeżdżać), to możesz jeszcze w nim jeździć. ^^
Na kasku NIE WOLNO(!) oszczędzać !
Oszczędzać nie wolno, ale też za bardzo przesadzać też nie ;)Gdyby wszyscy tak mieli wymieniać kask po nawet najmniejszym upadku to w sklepach by kasków zabrakło, a ludzie by zbankrutowali ;d
Ja spadłam, ale nie był to jakiś ciężki upadek i kask noszę ten sam.. Bym zmieniła dopiero gdyby pękłam mi skorupa kasku..