Ja jezdze dopiero 2 miesiące, miałam 8 lekcji i juz na czwartej galopowałam pierwszy raz. Wiekoszosc osób wrecz mnie na jednym forum zjechała ze ja kłamie. Tylko ze ja mówie prawde, dopiero co zaczelam jezdzci ne wiem co jest dobre a co złe, czy jest cos nie tak jezeli tak syzbko zaczełam galop- na lonży oczywiscie. Niedawno zaczęłam jezdzic bez strzemion, w półsiadzie ( przy kłusie), opanowałam kłus angleżowany i ćwiczebny no i już miałam 4 lekcje z galopem. Co jest nie tak?
jeśli instruktor uważa, że jesteś już gotowa na galop to dlaczego nie, rzeczywiście, szybko bo ja znacznie dłużej czekałam na swój pierwszy galop ale może masz po prostu talent :)
No nie wiem czy to kwestia talentu ;P Może to po prostu zalezy od instruktora? Z kazdym przeciez jest inaczej :) A tak wogule uwazasz ze po 8 lekcji dalej nie jestem na maneżu to tez dziwne? Instruktorka powiedziala ze jeszcze gdzies 4 lonże ale ja i tak nie moge sie doczekac :)
Moim zdaniem instruktor po prostu profesjonalnie prowadzi jazdy, jeśli w tak krótkim czasie można galopować (to też zależy oczywiście w dużej mierze od samego jeżdżącego). Jeśli tak długo jesteś na lonży to też dobrze, bo instruktor skupia uwagę tylko na Tobie i od razu zwraca uwagę na Twoją postawę, abyś nie robiła błędów jak będziesz jeździć już sama. Im dłużej na lonży tym lepiej.Ja nie jeździłam na lonży w ogóle, przez co wyrobiłam sobie dużo złych nawyków, a potem przez lata je korygowałam, żeby dojść do dobrej postawy na koniu i do prawidłowego dosiadu.Tak w ogóle też wiele zależy od tego, w jakiej stajni się jeździ. Kiedyś jeździłam prawie rok w jednej stajni, systematycznie, umiałam kłus ćwiczebny i anglezowany i w ogóle dobrze mi szło, ale nigdy tam nawet nie zagalopowałam. Pewnego dnia poszłam do innej stajni na pierwszą porządną lekcję w swoim życiu i galopowałam przez połowę lekcji :D Zostałam w tej stajni do dziś :D
Dziękuje bardzo za profesjonalną wypowiedz ;D Tak, zgadzam sie moja instruktorka chce byc pewna ze opanowalam wszystko prawie do perfekcji zeby dopiero dac mnie na maneż. Niektoych po prostu dziwi to ze jeszcze jestem na lonży i że tak szybko galopowałam
Ja miałam podobną sytuację-galopowałam dość szybko.Tylko że ja galopowałam na 8 lekcji i nie na lonży (to nie żart).A jeśli myślisz że coś jest nie tak to jesteś w błędzie, bo albo masz talent lub z instruktorem jest coś nie tak. Lecz jeśli jeździłaś ma lonży to jest ok.:),a co do innych blogerów nie przejmuj się bo jeśli ci nie wierzą to znaczy że Ci zazdroszczą.
Ja miałam podobną sytuację-galopowałam dość szybko.Tylko że ja galopowałam na 8 lekcji i nie na lonży (to nie żart).A jeśli myślisz że coś jest nie tak to jesteś w błędzie, bo albo masz talent lub z instruktorem jest coś nie tak. Lecz jeśli jeździłaś ma lonży to jest ok.:),a co do innych blogerów nie przejmuj się bo jeśli ci nie wierzą to znaczy że Ci zazdroszczą.
Też miałam podobną sytuację. Zaczęłam galopować na moich pierwszych lekcjach (3-5). Moje koleżanki, które też zaczęły jeździć konno nie chciały mi wierzyć, ponieważ one po raz pierwszy zagalopowały po ok. 4 miesiącach....Teraz jeżdżę już prawie 2 lata. To kiedy zacznie się galopować zależy od umiejętności i od trenera. Niektórzy instruktorzy uważają, że naukę galopu powinno się zacząć dopiero gdy opanuje się perfect kłus i dosiad. Inni uważają, że czym szybciej tym lepiej. Nie wiem jak było w twoim przypadku, ale na pewno wszystko jest dobrze.
Hej .. wiesz nie zależy od tego ile czasu jeździsz ..tylko od tego jak jeździsz .. a jezeli instrktor już uczy cie galopu to pewnie uważa ze nie źle sobie radzisz ;)Np. Ja jezdżę 6 mies. Swoj pierwszy galop miałam po 2 tyg. Mam juz za sobą wiele wypraw w tereny .. nawet skoki 110 cm Kłus i galop ćwiczebny też dosyc opanowany .. ale to zawsze tzreba cwiczyć .. jeszcze nie mam wyćwiczonego dosiadu idealnie ale to przychodzi z czasem .. po paru miesiącach a nie raz nawet latach spedzonych w siodle :) Myśle ze słusznie ze już galopujesz bo to oznaka tego ze sobie radzisz ;)Ja osobiscie po pół roku już przygotowywuje sie od brazowej odznaki :DWszyscy mowią że dobrze sobie radze i ze juz jestem nawet gotowa.. ale ja mysle ze nie jeszcze sporo na prawde sporo pracy prze demną zebym doszla do jakieś perfekcji :D ; **
ja swój pierwszy galop miałam po 6 lekcjach i na pierwszej lekcji wcale nie jeździłam na lonży i galopować zaczełam za innym koniem moja instruktorka uważa że inny koń jest jepszy niż lonża
Ja galopowalam po jakichś 3 miesiącach jazdy. Była wtedy zima (ta zima) i było nawet ok.
Ale teraz mam lekką fobię xd Boję się że spadnę bo prawie spadłam podczas drugiego galopu ; /
Ja osobiście uważam inaczej. Widziałam już dużo dzieci, które na drugiej lekcji kłusowały bez lonży jeżdżąc wręcz tragicznie [pochylanie się do przodu, wiszenie na wodzy, nogi za głęboko w strzemionach...], a po kolejnych kilku już galopowały [tak samo, jak kłusowały...]. Nie potrafiły usiąść w siodło i zagalopować samodzielnie, więc instruktor biegł za koniem z batem, żeby ten zagalopował [trudno się koniowi dziwić, bo z "anglezowanego" kłusa raczej się nie da zagalopować]. Najczęściej instruktor po prostu chce zrobić wszystko za szybko w za szybkim czasie. Kilka lat temu byłam też na obozie [trwającym 6 dni], gdzie najsłabsza grupa [która pierwszy raz dosiadała konia] już po tych 6 dniach skakała. Co prawda ciężko to nazwać "skakaniem" [ciągnięcie konia za pysk, fatalna postawa itp.], bo nawet kłusa nie miały do końca opanowanego... Za dużo w za krótkim czasie...Olsenik, nie bierz tego proszę do siebie, bo nie chcę oceniać ani Ciebie, ani Twojego instruktora/ instruktorki. Może Ty faktycznie już po tych kilku lekcjach na tyle dobrze trzymałaś się w siodle i opanowałaś kłus, że naprawdę byłaś na to gotowa ;) Bo tak się zdarza. Jeśli tak, to gratuluję talentu i chęci nauki ;) trzymam kciuki, żeby nauka skoków poszła równie szybko ;)Ja osobiście miałam pierwszy galop po jakiś 2 latach [!], ale to dlatego, że bardzo często zmieniałam stajnie. Poza tym instruktor, który uczył mnie galopu stwierdził, że najpierw opanuję w kłusie takie rzeczy jak wygięcie, zebranie, trzymanie tempa itp. a potem będzie galop ;p
Ja uważam że to zależy głównie od instruktora, znam osoby które galopowały po zaledwie kilku lekcjach, ale są tez takie które muszą na galop czekać bardzo długo.Zależy to też od "rozplanowania" lekcji, ja np. jeżdżę pełną godzinę i zwykle to wygląda tak:stęp, kłus anglezowany, kłus anglezowany bez strzemion, kłus ćwiczebny,znowu anglezowany, półsiad (w kłusie) potem drążki, galop. oczywiście cały czas wolty, ósemki itp.A niektórzy mają na lekcjach np. więcej zagalopowań,galopu.Nie kłusowałaś na maneżu?mi kłusem było trudniej jeździć na maneżu niż na lonży, bo koń o wiele szybciej szedł - no i trzeba było nim kierowac (wolty,ósemki itp.). Gdybym była na miejscu instruktora to najpierw puściła bym Cie na maneż kłusem a galop po kilku kolejnych lekcjach.;)
Ja bardzo długo jeździłam na lonży(przez 4 miesiące czyli ok.15 lonży), ale już na 4 galopowałam, więc uważam że to zależy od trenera. Moja koleżanka uczyła się w innej stadninie i galop miała dopiero po 10 lonży, i też tylko tyle lonży miała. :)
Jak odpowiedzialny instruktor uważa, że jesteś gotowa/y to jesteś gotowa/y.;)W niektórych stajniach zdarzało mi się, że już na pierwszej lekcji próbowaliśmy galopować, ale to było jak już dobrze jeździłam. Więc stosując się do mojej wypowiedzi znaczy, że raczej wszystko dobrze, a Ci, którzy tak mówili albo zaczynali inaczej i są zdziwieni, albo są zazdrośni, że oni tak nie mieli/ nie mają. ;)
Szybko zazdroszczę ja marzę o tym pierwszym galopie. Ja jak na razie miałam taki 10 sekundowy nie z własnej woli. Arab się spłoszył i przechyliłam się na jego szyje chwile się utrzymałam i spadłam. Potem instruktor sprawdzał czy nic mi nie jest. Ja jeżdżę już z 2 lata ale czasem z bardzoo dużymi przerwami nie mam czasu a czasem kasy na jazdy. Teraz jadę na obóz może tam będę miała swój pierwszy galop.
ja swój pierwszy galop miałam na obozie (koń się spłoszył;p), gdzie zakochałam się w koniach i tam pierwszy raz ich dosiadałam :D i spadłam xDdrugi za to miałam po roku(gdzie miałam przerwę) również na obozie i rownież koń się spłoszyl. tym razem nie spadłam :Dpóźniej jeździłam (ok 1 czasem 2 razy w miesiącu) do pobliskiej mi stajni i po roku pierwszy raz zagalopowałam. Miałam w tedy 11 lat :Dw chwili obecnej (jeżdżę co weekend, czasem w tygodniu) poprawiam swój dosiad, galopuję, kłusuję i skaczę jakieś male przeszkody. niedługo zamierzam bardzej intensywnie zaczynać skakać :D
Ja pamiętam że galop miałam już na 2 lonży xd Na 1 jakieś ćwiczonka +kłus anglezowany i ćwiczebny a na 2 znowu jakieś ćwiczonka i galop xd 3 lekcja była już na maneżu a 4 w terenie. Póżniej miałam przerwę ok 9 miesięcy i znów wsiadłam na konia :) Musiałam uczyć się od nowa więc na 1 lekcji na ujeżdżalni najszybszy chód którym mogłam jechać to był kłus xdW pewnym momencie wałaszek mi się spłoszył czegoś i zaczął galopować a ja że nie wiedziałam czy powinnam wychamować czy wykorzystać okazję , wybrałam to drugie. Na to instruktorka krzyczy czy chcę dalej galopować więc ja jej że tak i od tamtej 1 lekcji już zawsze galopowałam. Przez kilka pierwszych lekcji miałam zły dosiad ale wiadomo jak to jest jak ktoś się zaczyna dopiero uczyć :)
Z tego co pamiętam ja pierwszy raz galopowałam po 2-3 miesiącach jazdy. Na początku mi to wgl nie wychodziło i nie lubiłam galopować. Na każdej lekcji kazali mi galopować, więc nie miałam wyjścia. Po jakimś czasie galop mi się na prawdę spodobał. Teraz jest moim ulubionym chodem konia. =)
Przyznam Ci rację. Ja galopowałam 1 raz po ok. pół roku nauki ( wcześniej zdarzyły mi sie 2 przypadkowe galopy, ale takie na 3 sekundy nie dłużej) i nie żałuję. W tym czasie opanowałam dobrze kłus anglezowany i ćwiczebny i mam bardzo dobry dosiad. Moja koleżanka, która jeździ krócej ode mnie już skacze, a w kłusie nawet nie anglezuje na kolanach tylko podnosi się na strzemionach. Nie którzy instruktorzy chcą zbyt dużo w krótkim czasie.
Ja też miałam galop na 3-4 lekcji, ale na lonży :)
Myślę, że nie jest to kwestia talentu, tylko instruktora. Ja miałam tak, że najpierw stęp i kłus na lonży, a potem od razu galop na lonży - czyli nie miałam nawet dobrze opanowanego kłusa ;)
Nawet żałuję, że mnie ta instruktorka tak "zepsuła". Tak naprawdę nie przejechała ze mną wtedy ani sekundy kłusa ćwiczebnego. Teraz jeżdżę w innej stajni i jest mi w niej naprawdę dobrze :)
Ja nawet nie pamiętam kiedy miałam pierwszy galop . Wiem tylko , że nie był on na lonży , tylko normalnie na padoku .Szczerze mówiąc nie byłam na to przygotowana , i dlatego podczas pierwszego galopu zleciałam , ale za drugim razem było już OK .xD . Teraz śmigam spoko , w półsiadzie , bo nie umiem wysiedzieć : D
Ja jezdze dopiero 2 miesiące, miałam 8 lekcji i juz na czwartej galopowałam pierwszy raz. Wiekoszosc osób wrecz mnie na jednym forum zjechała ze ja kłamie. Tylko ze ja mówie prawde, dopiero co zaczelam jezdzci ne wiem co jest dobre a co złe, czy jest cos nie tak jezeli tak syzbko zaczełam galop- na lonży oczywiscie. Niedawno zaczęłam jezdzic bez strzemion, w półsiadzie ( przy kłusie), opanowałam kłus angleżowany i ćwiczebny no i już miałam 4 lekcje z galopem. Co jest nie tak?
jeśli instruktor uważa, że jesteś już gotowa na galop to dlaczego nie, rzeczywiście, szybko bo ja znacznie dłużej czekałam na swój pierwszy galop ale może masz po prostu talent :)
No nie wiem czy to kwestia talentu ;P Może to po prostu zalezy od instruktora? Z kazdym przeciez jest inaczej :) A tak wogule uwazasz ze po 8 lekcji dalej nie jestem na maneżu to tez dziwne? Instruktorka powiedziala ze jeszcze gdzies 4 lonże ale ja i tak nie moge sie doczekac :)
Moim zdaniem instruktor po prostu profesjonalnie prowadzi jazdy, jeśli w tak krótkim czasie można galopować (to też zależy oczywiście w dużej mierze od samego jeżdżącego). Jeśli tak długo jesteś na lonży to też dobrze, bo instruktor skupia uwagę tylko na Tobie i od razu zwraca uwagę na Twoją postawę, abyś nie robiła błędów jak będziesz jeździć już sama. Im dłużej na lonży tym lepiej.Ja nie jeździłam na lonży w ogóle, przez co wyrobiłam sobie dużo złych nawyków, a potem przez lata je korygowałam, żeby dojść do dobrej postawy na koniu i do prawidłowego dosiadu.Tak w ogóle też wiele zależy od tego, w jakiej stajni się jeździ. Kiedyś jeździłam prawie rok w jednej stajni, systematycznie, umiałam kłus ćwiczebny i anglezowany i w ogóle dobrze mi szło, ale nigdy tam nawet nie zagalopowałam. Pewnego dnia poszłam do innej stajni na pierwszą porządną lekcję w swoim życiu i galopowałam przez połowę lekcji :D Zostałam w tej stajni do dziś :D
Dziękuje bardzo za profesjonalną wypowiedz ;D Tak, zgadzam sie moja instruktorka chce byc pewna ze opanowalam wszystko prawie do perfekcji zeby dopiero dac mnie na maneż. Niektoych po prostu dziwi to ze jeszcze jestem na lonży i że tak szybko galopowałam
Ja miałam podobną sytuację-galopowałam dość szybko.Tylko że ja galopowałam na 8 lekcji i nie na lonży (to nie żart).A jeśli myślisz że coś jest nie tak to jesteś w błędzie, bo albo masz talent lub z instruktorem jest coś nie tak. Lecz jeśli jeździłaś ma lonży to jest ok.:),a co do innych blogerów nie przejmuj się bo jeśli ci nie wierzą to znaczy że Ci zazdroszczą.
Ja miałam podobną sytuację-galopowałam dość szybko.Tylko że ja galopowałam na 8 lekcji i nie na lonży (to nie żart).A jeśli myślisz że coś jest nie tak to jesteś w błędzie, bo albo masz talent lub z instruktorem jest coś nie tak. Lecz jeśli jeździłaś ma lonży to jest ok.:),a co do innych blogerów nie przejmuj się bo jeśli ci nie wierzą to znaczy że Ci zazdroszczą.
Też miałam podobną sytuację. Zaczęłam galopować na moich pierwszych lekcjach (3-5). Moje koleżanki, które też zaczęły jeździć konno nie chciały mi wierzyć, ponieważ one po raz pierwszy zagalopowały po ok. 4 miesiącach....Teraz jeżdżę już prawie 2 lata. To kiedy zacznie się galopować zależy od umiejętności i od trenera. Niektórzy instruktorzy uważają, że naukę galopu powinno się zacząć dopiero gdy opanuje się perfect kłus i dosiad. Inni uważają, że czym szybciej tym lepiej. Nie wiem jak było w twoim przypadku, ale na pewno wszystko jest dobrze.
Hej .. wiesz nie zależy od tego ile czasu jeździsz ..tylko od tego jak jeździsz .. a jezeli instrktor już uczy cie galopu to pewnie uważa ze nie źle sobie radzisz ;)Np. Ja jezdżę 6 mies. Swoj pierwszy galop miałam po 2 tyg. Mam juz za sobą wiele wypraw w tereny .. nawet skoki 110 cm Kłus i galop ćwiczebny też dosyc opanowany .. ale to zawsze tzreba cwiczyć .. jeszcze nie mam wyćwiczonego dosiadu idealnie ale to przychodzi z czasem .. po paru miesiącach a nie raz nawet latach spedzonych w siodle :) Myśle ze słusznie ze już galopujesz bo to oznaka tego ze sobie radzisz ;)Ja osobiscie po pół roku już przygotowywuje sie od brazowej odznaki :DWszyscy mowią że dobrze sobie radze i ze juz jestem nawet gotowa.. ale ja mysle ze nie jeszcze sporo na prawde sporo pracy prze demną zebym doszla do jakieś perfekcji :D ; **
ja swój pierwszy galop miałam po 6 lekcjach i na pierwszej lekcji wcale nie jeździłam na lonży i galopować zaczełam za innym koniem moja instruktorka uważa że inny koń jest jepszy niż lonża
Ja nie galopowałam `chcąco`. Na lonży zdarzyło się `niechcąco` gdy koń się poślizgnął. xd Były może ze ty 3 kroki. : D
Ja nie galopowałam `chcąco`. Na lonży zdarzyło się `niechcąco` gdy koń się poślizgnął. xd Były może ze ty 3 kroki. : D
Ja galopowalam po jakichś 3 miesiącach jazdy. Była wtedy zima (ta zima) i było nawet ok. Ale teraz mam lekką fobię xd Boję się że spadnę bo prawie spadłam podczas drugiego galopu ; /
Ja osobiście uważam inaczej. Widziałam już dużo dzieci, które na drugiej lekcji kłusowały bez lonży jeżdżąc wręcz tragicznie [pochylanie się do przodu, wiszenie na wodzy, nogi za głęboko w strzemionach...], a po kolejnych kilku już galopowały [tak samo, jak kłusowały...]. Nie potrafiły usiąść w siodło i zagalopować samodzielnie, więc instruktor biegł za koniem z batem, żeby ten zagalopował [trudno się koniowi dziwić, bo z "anglezowanego" kłusa raczej się nie da zagalopować]. Najczęściej instruktor po prostu chce zrobić wszystko za szybko w za szybkim czasie. Kilka lat temu byłam też na obozie [trwającym 6 dni], gdzie najsłabsza grupa [która pierwszy raz dosiadała konia] już po tych 6 dniach skakała. Co prawda ciężko to nazwać "skakaniem" [ciągnięcie konia za pysk, fatalna postawa itp.], bo nawet kłusa nie miały do końca opanowanego... Za dużo w za krótkim czasie...Olsenik, nie bierz tego proszę do siebie, bo nie chcę oceniać ani Ciebie, ani Twojego instruktora/ instruktorki. Może Ty faktycznie już po tych kilku lekcjach na tyle dobrze trzymałaś się w siodle i opanowałaś kłus, że naprawdę byłaś na to gotowa ;) Bo tak się zdarza. Jeśli tak, to gratuluję talentu i chęci nauki ;) trzymam kciuki, żeby nauka skoków poszła równie szybko ;)Ja osobiście miałam pierwszy galop po jakiś 2 latach [!], ale to dlatego, że bardzo często zmieniałam stajnie. Poza tym instruktor, który uczył mnie galopu stwierdził, że najpierw opanuję w kłusie takie rzeczy jak wygięcie, zebranie, trzymanie tempa itp. a potem będzie galop ;p
Była to bodajże 3 lonża galopowałam na lonżowniku pamiętam to nie zaciekawie.
Ja uważam że to zależy głównie od instruktora, znam osoby które galopowały po zaledwie kilku lekcjach, ale są tez takie które muszą na galop czekać bardzo długo.Zależy to też od "rozplanowania" lekcji, ja np. jeżdżę pełną godzinę i zwykle to wygląda tak:stęp, kłus anglezowany, kłus anglezowany bez strzemion, kłus ćwiczebny,znowu anglezowany, półsiad (w kłusie) potem drążki, galop. oczywiście cały czas wolty, ósemki itp.A niektórzy mają na lekcjach np. więcej zagalopowań,galopu.Nie kłusowałaś na maneżu?mi kłusem było trudniej jeździć na maneżu niż na lonży, bo koń o wiele szybciej szedł - no i trzeba było nim kierowac (wolty,ósemki itp.). Gdybym była na miejscu instruktora to najpierw puściła bym Cie na maneż kłusem a galop po kilku kolejnych lekcjach.;)
ja moj pierwszy galop mialam w terenie :))
Ja bardzo długo jeździłam na lonży(przez 4 miesiące czyli ok.15 lonży), ale już na 4 galopowałam, więc uważam że to zależy od trenera. Moja koleżanka uczyła się w innej stadninie i galop miała dopiero po 10 lonży, i też tylko tyle lonży miała. :)
Ja jeżdżę już 10 miesięcy i już niedługo będe mieć swój pierwszy galop.Według mnie nie ma co się spieszyć!
ja najpierw jeździłam na kobyle dziadka, galopowałam od razu i tak się nauczyłam XD ale teraz jeżdżę w stadninie
Jak odpowiedzialny instruktor uważa, że jesteś gotowa/y to jesteś gotowa/y.;)W niektórych stajniach zdarzało mi się, że już na pierwszej lekcji próbowaliśmy galopować, ale to było jak już dobrze jeździłam. Więc stosując się do mojej wypowiedzi znaczy, że raczej wszystko dobrze, a Ci, którzy tak mówili albo zaczynali inaczej i są zdziwieni, albo są zazdrośni, że oni tak nie mieli/ nie mają. ;)
Szybko zazdroszczę ja marzę o tym pierwszym galopie. Ja jak na razie miałam taki 10 sekundowy nie z własnej woli. Arab się spłoszył i przechyliłam się na jego szyje chwile się utrzymałam i spadłam. Potem instruktor sprawdzał czy nic mi nie jest. Ja jeżdżę już z 2 lata ale czasem z bardzoo dużymi przerwami nie mam czasu a czasem kasy na jazdy. Teraz jadę na obóz może tam będę miała swój pierwszy galop.
ja swój pierwszy galop miałam na obozie (koń się spłoszył;p), gdzie zakochałam się w koniach i tam pierwszy raz ich dosiadałam :D i spadłam xDdrugi za to miałam po roku(gdzie miałam przerwę) również na obozie i rownież koń się spłoszyl. tym razem nie spadłam :Dpóźniej jeździłam (ok 1 czasem 2 razy w miesiącu) do pobliskiej mi stajni i po roku pierwszy raz zagalopowałam. Miałam w tedy 11 lat :Dw chwili obecnej (jeżdżę co weekend, czasem w tygodniu) poprawiam swój dosiad, galopuję, kłusuję i skaczę jakieś male przeszkody. niedługo zamierzam bardzej intensywnie zaczynać skakać :D
Ja pamiętam że galop miałam już na 2 lonży xd Na 1 jakieś ćwiczonka +kłus anglezowany i ćwiczebny a na 2 znowu jakieś ćwiczonka i galop xd 3 lekcja była już na maneżu a 4 w terenie. Póżniej miałam przerwę ok 9 miesięcy i znów wsiadłam na konia :) Musiałam uczyć się od nowa więc na 1 lekcji na ujeżdżalni najszybszy chód którym mogłam jechać to był kłus xdW pewnym momencie wałaszek mi się spłoszył czegoś i zaczął galopować a ja że nie wiedziałam czy powinnam wychamować czy wykorzystać okazję , wybrałam to drugie. Na to instruktorka krzyczy czy chcę dalej galopować więc ja jej że tak i od tamtej 1 lekcji już zawsze galopowałam. Przez kilka pierwszych lekcji miałam zły dosiad ale wiadomo jak to jest jak ktoś się zaczyna dopiero uczyć :)
Z tego co pamiętam ja pierwszy raz galopowałam po 2-3 miesiącach jazdy. Na początku mi to wgl nie wychodziło i nie lubiłam galopować. Na każdej lekcji kazali mi galopować, więc nie miałam wyjścia. Po jakimś czasie galop mi się na prawdę spodobał. Teraz jest moim ulubionym chodem konia. =)
Przyznam Ci rację. Ja galopowałam 1 raz po ok. pół roku nauki ( wcześniej zdarzyły mi sie 2 przypadkowe galopy, ale takie na 3 sekundy nie dłużej) i nie żałuję. W tym czasie opanowałam dobrze kłus anglezowany i ćwiczebny i mam bardzo dobry dosiad. Moja koleżanka, która jeździ krócej ode mnie już skacze, a w kłusie nawet nie anglezuje na kolanach tylko podnosi się na strzemionach. Nie którzy instruktorzy chcą zbyt dużo w krótkim czasie.
Ja też miałam galop na 3-4 lekcji, ale na lonży :) Myślę, że nie jest to kwestia talentu, tylko instruktora. Ja miałam tak, że najpierw stęp i kłus na lonży, a potem od razu galop na lonży - czyli nie miałam nawet dobrze opanowanego kłusa ;) Nawet żałuję, że mnie ta instruktorka tak "zepsuła". Tak naprawdę nie przejechała ze mną wtedy ani sekundy kłusa ćwiczebnego. Teraz jeżdżę w innej stajni i jest mi w niej naprawdę dobrze :)
Ja nawet nie pamiętam kiedy miałam pierwszy galop . Wiem tylko , że nie był on na lonży , tylko normalnie na padoku .Szczerze mówiąc nie byłam na to przygotowana , i dlatego podczas pierwszego galopu zleciałam , ale za drugim razem było już OK .xD . Teraz śmigam spoko , w półsiadzie , bo nie umiem wysiedzieć : D
Mój pierwszy galop był nie wiem, z 7 lat temu. Ale 3 maja. W moje urodziny :)