Reklama
  • Afrin 2012-02-08 16:20:14

    Hej :) Mam duży problem z moją klaczą. Chodzi o to że boi się wszystiego. Ale zaczne od początku. Wspołpracujemy już od około poł roku i od początku bała się wszystkiego. Jest stosunkowo młodym koniem bo ma 4 lata. Przy obsłudze nie sprawia problemu , ale tylko gdy na nią wsiadam zamienia się w diabła i boi się dosłownie wszytkiego zaczynając od dziwnych hałasów typu szeleszcznie kurtki kończąc na przeszkodach ustawionych w rogu hali. Niewiem jak sobie z nią poradzić bo na jeżdzie potrafi mnie zrzucić czasami z 3 razy . Dębuje, bryka, odskakuje, potrafi obrócić się o 180 stopni i uciekać. Jak pracowałyśmy na placu nie była az takiego problemu . Bała się ale nie az tak jak teraz gdy w okresie jesienno-zimowym jeździmy na hali. Na hali jest praktycznie codziennie a i tak co jazde boi się coraz bardziej. Pracowałam już z młodymi końmi i nigdy nie miałam z nimi takiego problemu z jak z nią. Dodam jeszcze że jest ona u nas w stajni od źrebaka i nikt nigdy jej nie bił i nigdy nie była żle traktowana tak aby bała się kontaktu z człowiekiem. Jest wspaniałym koniem potrafi skakać ale boi się nawet drągów gdy skacze wyskakując z 50 cm nad przeszkode. Mam też duzy problem na zawodach. Od niedawna startujemy a na zawodach jest nie do opanowania na prakurze jak i na rozprężalni ... Macie jakieś rady jak złagodzić taki paniczny strach przed wszystkim? Jak pracować z takim koniem?

  • Wikusioweziowata 2012-02-08 18:15:39

    Hm... Jedno jest pewne, cierpliwość i spokój powinny być Waszą myślą przewodnią. Proponuję treningi na razie zastąpić odczulaniem na "straszne" bodźce. Ćwiczenie najpierw z ziemi. Potem, jak zaakceptuje dotyk strasznego przedmiotu (w tym przypadku zwykła reklamówka, potem rozszerz to o np. kurtkę, worek po owsie ) spróbuj, siedzieć na niej, a pomocnik niech wykonuje te same ćwiczenia. Najpierw weź sobie reklamówkę, daj jej powąchać, a gdy tylko dotknie jej chrapami - zabierz reklamówkę płynnym ruchem odrobinę do tyłu ( ok.10 cm ). Wtedy zachowanie strasznego przedmiotu nie przypomina w niczym postępowania drapieżnika, za jakiego może tą reklamówkę straszną uważać. W ten sposób nieco skołujesz konia i "wymusisz" na niej myślenie. Zacznie wąchać reklamówkę - powtórz poprzedni manewr 2-5 razy, ale nie więcej (bo koń się znudzi). Pozwól jej lekko dziabnąć reklamówkę (uważając, żeby nie nażarła się folii. ma zobaczyć, że foliówka jej nie "odda"). Potem postaraj się dotknąć jej tą reklamówką, w miejscu gdzie najszybciej akceptuje nieznane rzeczy,  tu musisz się zdać na to, na ile ją znasz. Te miejsca są różne, np. u mojego wałacha jest to miejsce gdzie leży siodło, za to ogier akceptuje wszystko na zadzie, znałam klacz ( w wakacje z nią pracowałam) która akceptowała nieznane rzeczy tylko przy szyi, tzn. jej dolnych partii oraz okolicach kłębu. Następnie, jak już "twarz" konia będzie wyrażała akceptację sytuacji (skoro pracujesz z końmi wiesz jak to wygląda i po czym to poznać) spróbuj pojechać np trochę w tył (inne miejsce gdzie konia "głaszczesz " reklamówką ) mów przy tym spokojnym niskim głosem :)Postaraj się "sesje" robić nie dłuższe niż 15 minut (weź pod uwagę jaki to stres!) możesz zrobić do 3 sesji dziennie (inaczej konisko się znudzi/ oleje i nie będzie efektów). Odczulanie na dany przedmiot kończy się, kiedy koń akceptuje dotyk przedmiotów wszędzie, nawet gdy na nim siedzisz. Na dodatek powiem, że im więcej rzeczy akceptuje, tym łatwiej będzie jej "dogadać się" z innymi straszydłami. Jej "pewność siebie" wzrasta z każdym przedmiotem ;)Mam nadzieję że to coś pomoże, a i podpowiem Ci, że to odczulanie to nic innego jak zaczerpnięte od Pata Parelliego "Friendly game".  Proponuję obejrzeć trochę filmików z jego wykonaniem tej gry, jest ich dużo na YouTube.

  • Tynaa91 2012-02-11 13:12:29

    widzę, że Twój problem jest dużo gorszy niż mój był (moja klacz nie brykała, nie zrzucała mnie etc...). Miała odruch obronny w postaci ucieczki nawet gdy usłyszała odgłos miotły czy zwykłe zamknięcie drzwi. Ja za każdy razem kiedy ją uspokajałam w ruch szły ręce i miły uspakajający głosik a po jeździe marcheweczka i krótki spacerek:) Na spacerku też było (choć teraz też nie jest jeszcze idealnie) krótko mówiąc nie ciekawie, u mnie zadziałał spokojny głos i głaskanie w stylu "spokojnie, przecież nic się nie dzieje" co spowodowało, że bardziej na lajcie bierze nowe rzeczy chodź widzę, że jeszcze ich się obawia ale potrafi już opanować atak paniki. Testowałam to również na niezajeżdżonym  ogierze, z którym na razie spacerkujemy - jego strach był tak ogromny, że przy każdym spacerze kończyło się to jego ucieczką (silny niesamowicie...;/) więc zaczęłam go głaskać i uspokajać głosowo nawet w momentach kiedy myślałam, że może się to dla mnie źle skończyć i jaki efekt? Przestał uciekać i ładnie spaceruje, już praktycznie niczego się nie boi:)



Reklama
Reklama